Literatura - Proza i poezja - Bluszcz
nicol81 - Pon 02 Lut, 2009 13:16
Komentarz jest bardzo obraźliwy Mogę zrozumieć brak obiektywizmu, ale takie posługiwanie się stereotypami i uprzedzeniami aż do obelg Mnie przeczytanie tej recenzji aż zachęca do czytania
Aragonte - Pon 02 Lut, 2009 13:40
| Gosia napisał/a: | Jakiejkolwiek informacji o Gaskell czy samej powieści brak, niestety...
Jest tylko sam tekst, bez żadnego wprowadzenia. |
Gosiu, ale to w lutowym numerze jest, tak? W pobliskim Empiku go nie mieli, był tylko styczniowy
Marija - Pon 02 Lut, 2009 14:15
"Ekologicznych, swetrzastych mamusiek w rzemykowych łapciach, które kochają Whartona, Carrolla i encykliki Jana Pawła II na dokładkę" - jestem "mamuśką, rzadko noszę swetry, nie mam rzemykowych łapci (?), nie czytam Whartona ani Carrolla - i co tu robią encykliki Jana Pawła II w charakterze synonimu obciachu? Co za przemądrzała zgaga .
A "Bluszcz" mnie zniechęcił do siebie po dwóch numerach (bo nie było w nich encyklik, jak sądzę ). Nawet N&S mnie nie zachęci, póki co .
Anonymous - Pon 02 Lut, 2009 14:25
| Marija napisał/a: | | - i co tu robią encykliki Jana Pawła II w charakterze synonimu obciachu? | aby podkreśłić przynależność do epoki babuszek w hustkach pod brodą, i aby uwidocznić, ze takowe są synonimem zacofania...
Gosia - Pon 02 Lut, 2009 14:54
| Aragonte napisał/a: | | Gosia napisał/a: | | Jakiejkolwiek informacji o Gaskell czy samej powieści brak, niestety... Jest tylko sam tekst, bez żadnego wprowadzenia. |
Gosiu, ale to w lutowym numerze jest, tak? W pobliskim Empiku go nie mieli, był tylko styczniowy |
Tak, w lutowym, dziś wydanym.
Harry_the_Cat - Pon 02 Lut, 2009 19:14
Byłam wczoraj specjalnie po to w Empiku, ale jeszcze nie mieli. Zapytam jutro w lokalnym kiosku, ale jakoś nie wiem, czy będą mieli...
Tamara - Pon 02 Lut, 2009 19:22
A ja zapomniałam jutro nabędę (jak nie zapomnę )
spin_girl - Wto 03 Lut, 2009 10:28
Przeczytałam. Tłumaczenie nawet niezłe, ale ogólnie doszłam do wniosku, że te fragmenty zamieszczane sa tylko i wyłącznie dla przyjemności użytkowniczek tego forum. Osoba, która nigdy wczesniej nie zetknęła się z powieścią, wrzucona w sam środek akcji, bez żadnego wstępu, przypisu lub wyjaśnienia, moim zdaniem, nie ma szansy zorientować się w akcji, czy docenić utworu. Nie wiem, jakie oni mieli zamierzenie publikując te fragmenty
Gosia - Wto 03 Lut, 2009 10:51
Własnie się zastanawiałam, czemu wybrali ten fragment, on moim zdaniem może zachęcić do lektury całości. Tyle że bez żadnego wprowadzenia, co to za zdarzenie (strajk robotników) gdzie się rzecz dzieje (przędzalnia bawełny w przemysłowym mieście), kim jest Thornton (włascicielem), kim jest Margaret (uważa się za wyżej postawioną od niego i pochodzi z małej wioski) - sprawa nie jest zbyt zrozumiała.
Na końcu jest dopisek: cdn. Co będzie w tym cdn? Zdarzenie na peronie?
Zakończenie? :o
Harry_the_Cat - Wto 03 Lut, 2009 19:32
| spin_girl napisał/a: | Przeczytałam. Tłumaczenie nawet niezłe, ale ogólnie doszłam do wniosku, że te fragmenty zamieszczane sa tylko i wyłącznie dla przyjemności użytkowniczek tego forum. Osoba, która nigdy wczesniej nie zetknęła się z powieścią, wrzucona w sam środek akcji, bez żadnego wstępu, przypisu lub wyjaśnienia, moim zdaniem, nie ma szansy zorientować się w akcji, czy docenić utworu. Nie wiem, jakie oni mieli zamierzenie publikując te fragmenty |
Miałam identyczne wrażenie! Że to ukłon w naszą stronę, bo na pewno nie zakładają, że mogą w ten sposób zainteresować szersze grono czytelników.
Ale tłumaczenie, faktycznie, bardzo dobrze się czyta.
Gosia - Wto 03 Lut, 2009 20:35
Mogli pomyśleć: "Zobaczymy czy to się sprawdzi? Czy ktoś się tą powieścią zainteresuje? Czy trafimy w jakieś czytelnicze gusta?"
Zobaczcie, że ten fragment jest inny, dotyczy zupełnie innej epoki, niż to wszystko, co się w "Bluszczu" dotąd pojawiało. To może być sondaż.
Spójrzcie, chyba Giteczka zamieszczała jakiś artykuł o modzie na Austen (zaraz go poszukam, chodzi m.in. o liczne ekranizacje, trawestacje, uwspółcześnienia : "Klub miłośników JE", "Zakochana Jane", "W świecie Jane Austen" - czyli dobrze znany na tym forum film "Lost in Austen") - na tej fali w "Bluszczu" pojawił się fragment powieści z tego kręgu pisarek. To się dobrze wpisuje w ten trend...
Moim zdaniem ukłon w naszą stronę, bo my (a właściwie Mag13) zainteresowaliśmy "Bluszcz" prozą Gaskell, ale i jakiś pomysł na zagospodarowanie tego kręgu czytelniczek.
Edit:
http://forum.northandsout...p=198567#198567
Co zrobiłaby Jane, czyli moda na Austen
http://wyborcza.pl/1,7547...009-02-03-03-19
Anonymous - Wto 03 Lut, 2009 21:29
| Mag13 napisał/a: | | Tak jak filmu nie ogląda się zazwyczaj od sceny w 35 minucie | ten argument do mnie trafia, pokażcie komuś kto nie zna fabuły najzabawniejszy fragment filmu...mało załapie i raczej się nie ubawi... a może nawet się zniechęcić...
Gosia - Wto 03 Lut, 2009 22:26
No dobrze, ale na szczęście Bouchera nam nie pokazano, tylko "riot" i "proposal"
Alicja - Śro 04 Lut, 2009 09:36
fragment ciekawie tłumaczony, już przeczytałam, ale faktycznie dla kogoś kto nie oglądał filmu i nie zna Gaskell może być mało zachęcający.
nie wiadomo kto zacz ( główne postacie) i skąd się wziął, a jeśli czytelniczki pomyślą że to powieść w większości o strajkach i robotnikach, to nie zachęcą zbyt wiele osób. Powieść sensacyjna raczej też to nie jest ( rzucanie kamieniem nie wystarczy )
Może z cdn będzie tak jak pisze Gosia - mają dobre tempo, zaczęli od środka, następny będzie koniec
Szkoda, że nie będzie to powieść, w odcinkach jak dawniej bywało, raczej nie zanosi się na to
O "proposal" wolałabym poczytać później, bo jest bardzo emocjonujące, ale tylko gdy wie się co skłoniło Thorntona do oświadczyń i Maragret do ich odrzucenia
spin_girl - Śro 04 Lut, 2009 09:57
Poza tym, jeśli ktoś nie czytał powieści i, nie daj Boże, poogląda sobie ilustracje zdobiące przetłumaczone fragmenty, to nabierze mylnego wrażenia, że Thornton to jakiś stary dziad uganiający się za młodą panienką, która wcale go nie chce. Nie mają szansy na zapoznanie się z rozwojem ich znajomości, nie wiedzą, co skłoniło Thorntona do oświadczyn (bo, oczywiście, nie zamieszczono sceny z wnoszeniem do salonu ), nie wiedzą, dlaczego Margaret ledwie go toleruje....Po prostu nie mają szans poznać ich historii.
Alicja - Śro 04 Lut, 2009 10:01
i wyobrażą sobie, że po starym dziadzie przyjedzie na białym koniu książę, który ją uratuje przed wstrętnym dorobkiewiczem. Będą tego wyczekiwać w cdn, a potem będą zawiedzeni
W taki sposób Gaskell nie zdobędzie zbyt wielu zwolenników w Polsce, a przecież nie tego chcemy
Admete - Śro 04 Lut, 2009 14:37
Nie narzekajcie. Przeczytałam ten fragment ( przejrzałam w kiosku ) i podoba mi się tłumaczenie. Chcę całą powieść!!!
spin_girl - Śro 04 Lut, 2009 14:44
| Admete napisał/a: | | Chcę całą powieść!!! |
Nie Ty jedna
Caitriona - Śro 04 Lut, 2009 15:02
| Admete napisał/a: | | Chcę całą powieść!!! |
Się pod tym podpiszę
I muszę w końcu zakupić ten numer
Gosia - Śro 04 Lut, 2009 15:16
Dziś zabrano mi laptop na jakieś spotkanie podyplomówki, więc korzystając z tego, że byłam sama i że nie miałam dostępu do bazy, więc i praca była niemożliwa zasiadłam do lektury "Bluszcza".
Najbardziej podobały mi się "Zapachy miast", jakoś tak filmowo się zrobiło, bo widziałam oczami wyobraźni wszystkie opisywane przez autora scenki.
Temu artykułowi (prócz tłumaczenia N&S of course) daje numer 1 tego wydania.
Poza tym przeczytałam oczywiście "Historię mody" Natalii Jaroszewskiej, opowieść Wołoszańskiego, rozmowę z Januszem Zakrzeńskim (to wprowadzenie się do autora wybranki serca i mieszkanie bez ślubu nie wypadło jakoś tak staromodnie ale cała teoria jak najbardziej
Z przyjemnością przeczytałam Chmielewską, ale w ogóle lubie psy. Przeczytałam Piotra Mossaka i dwa krótkie opowiadania oraz Grocholę. i "Smaki filmowej miłości".
Myslę, że każdy może znaleźć w tym numerze coś dla siebie.
A poza tym dziś uważnie przyjrzałam się tłumaczeniu N&S i będę miała pózniej kilka uwag.
Gosia - Śro 04 Lut, 2009 20:00
Ja też zauważyłam ten fragment i jeszcze jeden dodany przez tłumacza. To zasłabnięcie też zauważyłam...
A poza tym pierwszy nawias zdaje się jest zupełnie zbędny, bo nie ma tam żadnego opuszczenia. ale nie mogę teraz dokładnie przeanalizować przekładu, bo mama porwała "Bluszcz" i czyta Nie będę jej wyrywać go z ręki
Aha, i czasem wyrzucone jest jedno jedyne zdanie, naprawdę nie wiem czemu..
Edit:
Np. brak tłumaczenia zdania: "You come to oust the innocent stranger".
A poza tym pozostaje pytanie o słowo: "master", tu zostało przełożone jako: zarządzający (tak o sobie mówi Thornton: Yes, I thought a master, may be oppressed), i jest to w sumie prawda, tyle, że master to zwykle: pan...
Edit:
przypomniało mi się coś jeszcze, otóż jest takie zdanie:
She would not speak in answer to such accusations. But, for all that - for all his savage words, he could have thrown himself at her feet, and kissed the hem of her garment.
Jak je rozumiecie? Bo dla mnie oczywiste jest, że Thornton myśli w tym momencie, że mimo tych wszystkich okrutnych słów, które wypowiedział, mógłby rzucić się jej do stóp i ucałować rąbek jej sukni.
A tymczasem w przekładzie Bluszcza jest zupełnie inny sens:
Dobrze się stało, że nie przyszło mu na myśl, żeby rzucić się do jej stóp... ...
Harry_the_Cat - Śro 04 Lut, 2009 21:21
o! to zupełnie niepotrzebna zmiana sensu...
Gosia - Śro 04 Lut, 2009 21:35
Kolejne opinie:
fragment:
Czytanie „kolorowych" magazynów jest łatwe i przyjemne, można je przerwać w każdym momencie, zajrzeć do niego gdy ma się minutkę na relaks. Teraz jednak paradoksalnie właśnie brak pism „do czytania".
Czy tą niszę wypełni „Bluszcz"? Niewątpliwie pismo lata temu odegrało bardzo ważną rolę w rozbudzaniu świadomości Polek. Jak będzie teraz? Niektórzy patrząc na nazwiska , które redakcja zaprosiła do współpracy , twierdzą, że na postępowy charakter pisma nie ma co liczyć. Padają komentarze, że to magazyn dla „paniuś z kasą i aspiracjami". Według innych „Bluszcz" jest skierowany do kobiet świadomych swojej wartości, kochających literaturę i zainteresowanych sztuką.
Mimo negatywnych trendów - wolno rosnącego rynku reklamy i odpływających do darmowych informacji w internecie czytelników - wydawcy twardo walczą o czytelników i reklamodawców. W efekcie przybywa nowych tytułów, ale bardzo zmienia się struktura rynku - spadają średnie nakłady pism, ale powstają nowe, niszowe segmenty z pismami dla konkretnych grup czytelników.
Takie pismo jak „Bluszcz" jest niewątpliwie potrzebne. Czy znajdzie jednak wystarczająco dużą grupę wiernych czytelniczek by przetrwać? Czas pokaże...
http://ezoterycznypoznan.pl/news/345/19/
Swoją drogą, ciekawe jak zostaną ocenione ostatnie tj. tegoroczne numery?
Tamara - Śro 04 Lut, 2009 21:40
Nabyłam , przeczytałam i tak : ilustracja przedstawiająca pannę z fochem na twarzy i motylem na głowie oraz starszego pana , oboje rodem z lat 70-80 może przedstawiać np. pannę Izabelę Łęcką i któregoś z przyjaciół Ignacego Rzeckiego , ale na pewno nie bohaterów N&S , to a'propos strony graficznej .
Następnie - kompletny brak wprowadzenia co zacz , kiedy , gdzie , dlaczego i o co chodzi - tylko znający powieść/film mogą się połapać . Brak ogólnie przyjętego w druku znaku tzn. myślnika przed kwestią wypowiadaną przez bohatera mnie osobiście trochę dziwi i szczerze mówiąc czyta się niewygodnie , mnie przynajmniej . Wydaje mi się , że dialog powinien być na pierwszy rzut oka rozpoznawalny i odmiennie wyglądać , niż zwykły akapit
A poza tym podoba mi się , co do wierności tłumaczenia nic nie powiem , bo nie znam oryginału ; nie podoba mi się "podenerwowanie", które odczuwał Jaś , jeżeli dalej jest "Bardzom się okazał niewdzięczny" to "podenerwowanie" całkowicie współczesne nijak nie pasuje Czekam na ciąg dalszy
Co do reszty : czy któraś z Dam wie , kto to była Moana Pozzi , której poświęcono artykuł na prawie sześć stron pt."Kapłanka seksu" , o ile się zdołałam zorientować po pobieżnym przejrzeniu - jakaś gwiazda porno , czyżby wniosła swoją sztuką znaczący wkład do kultury europejskiej ?
Gosia - Śro 04 Lut, 2009 21:47
| Tamara napisał/a: | | ilustracja przedstawiająca pannę z fochem na twarzy i motylem na głowie oraz starszego pana , oboje rodem z lat 70-80 może przedstawiać np. pannę Izabelę Łęcką i któregoś z przyjaciół Ignacego Rzeckiego , ale na pewno nie bohaterów N&S , to a' propos strony graficznej . |
Zgadzam się, te obrazki zniechęcają do lektury całości... Thornton = facet pod 50? :o
Brak myślników też zauważyłam, u Gaskell ich nie ma, są cudzysłowy, ale moim zdaniem wprowadzenie myślników byłoby w dialogach uprawnione.
Edit:
Opinie o najnowszym numerze:
http://wizaz.pl/forum/sho...t=282445&page=9
|
|
|