To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Wszystko o filmie North and South :)

nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 19:56

Ja nie mam za złe Thortonowi pogonienia Stephensa- kto normalny z fajką idzie do bawełny? Zwłaszcza zważywszy, że to nie był pierwszy raz, że Stephens to szuja- chciał sprzedać Thortonowi unię :wink: a potem byl w tłumie, który go zaatakował- i że nawet Higgins stwierdził, że należał mu się wycisk.
Fanny jest irytująca, ale jednak trochę mi jej żal... Nie znoszę za to londyńskiego towarzystwa- cioteczki, Edyty i szwagierów :bejsbol:

Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 20:00

zapomniałam napisać, że nie lubię Henrego - wydaje mi się zbyt gładki i ułożony. Prawdziwy mężczyzna zdobywałby kobietę w jakiś bardziej spektakularny sposób, a w każdym razie nie poddałby się tak łatwo
RaczejRozwazna - Pon 01 Wrz, 2008 20:18

A mnie zachowanie Henry'ego w ostatniej scenie mi się naprawdę podoba. Potrafił z godnością znieść porażkę. Coś mi się zdaję, że w tym wątku mam odmienne zdanie od większości Dam :wink:
Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 20:26

mam nadzieję, że z godnością i nie zamierzał tej torby wyrzucić z przedziału :wink:
Gosia - Pon 01 Wrz, 2008 20:27

RaczejRozwazna napisał/a:
A mnie zachowanie Henry'ego w ostatniej scenie mi się naprawdę podoba. Potrafił z godnością znieść porażkę.


Tu się zgadzam, choc jego buzka psuje scene peronową ;)

Tak, cioteczka Shaw faktycznie jest wkurzajaca :-P

Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 20:31

psuje faktycznie
nicol81 - Pon 01 Wrz, 2008 20:41

RaczejRozwazna napisał/a:
A mnie zachowanie Henry'ego w ostatniej scenie mi się naprawdę podoba. Potrafił z godnością znieść porażkę.

W sumie to nie miał wyjścia- ani praw, bo Margaret nie dawała mu nadziei...
Nie lubię też Dixon- mam nadzieję, że zostanie z cioteczką Shaw...

Gosia - Pon 01 Wrz, 2008 20:43

Dixon to służąca z pretensjami.
Ja tez mam nadzieję, że nie bedzie chciala wracac do Milton :mrgreen:

Gosia - Pon 01 Wrz, 2008 21:13

Doradzal Margaret jak oddac wszystkie pieniadze Thorntonowi.
Prawdziwy altruista :mrgreen:

Gosia - Pon 01 Wrz, 2008 22:53

Ponieważ na forum jest sporo nowych osob, ktore byc moze beda zainteresowane powiescia, wrzucilam ponownie artykuly tlumaczone przeze mnie dwa lata temu, na temat tej powiesci.
Tym bardziej, ze czesc postow zniknela.

Artykuly sa tu:

„North and South” (Północ i Południe) Elizabeth Gaskell: powieść w toku (jak powstawała powieść)
http://forum.northandsout...p=165477#165477

Edukacja poprzez doświadczenie w "North and South"
http://forum.northandsout...opic.php?t=1697

No i jeszcze warto zwrocic uwage na ten artykul:

"ELIZABETH GASKELL: GROWING HEROINES"
Te wspaniałe bohaterki Gaskell
http://forum.northandsout...opic.php?t=1506

Z gory przepraszam za ewentualne niezrecznosci stylistyczne. Tlumaczac te teksty, rozwijalam dopiero swoją znajomosc jezyka angielskiego, a chcialam oddac treśc oryginału. Mozna powiedziec, że uczylam się jezyka czytajac o prozie Gaskell i N&S ;)

Serenissima - Wto 02 Wrz, 2008 00:41

Alicja napisał/a:
oni dwoje wyglądali tu tak, jakby świat dookoła nie miał znaczenia w tym momencie.
Też odniosłam takie wrażenie. Nie tylko John, ale i Margaret zwlekała z rozłączeniem dłoni- to nie był tylko uścisk, przecież rozmawiali w tym samym czasie. Bardzo podoba mi się taka gra gestami, więc bardzo lubię i tę scenę i scenę herbatki u Hale'ów. Obie są wspaniałe.
nicol81 napisał/a:
Nie znoszę za to londyńskiego towarzystwa- cioteczki, Edyty i szwagierów
Ja również, bardzo ich nie lubię. Obaj bracia Lennox robia na mnie złe wrażenie - zwłaszcza podczas Wystawy, gdy Henry tak lekceważąco taktuje Thorntona. Choć muszę przyznać, że podczas sceny peronowej zachował się godnie - nie próbował przekonywać Margaret do niczego, uszanował jej decyzję i usunął się w cień. Ale faktycznie jego twarz podczas pocałunku jest absolutnie zbędna :)
Mag13 napisał/a:
W końcu po pierwszej rekuzie on nie rzucał na Margaret wściekłych spojrzeń, nie krzyczał.... Poor Henry!
;) Faktycznie jego zachowanie było bardziej godne gentlemana, niż miotanie się Johna, ale jednak wolę pasję tego drugiego - przynajmnie widać jak bardzo ją kocha :D

Gosiu - dziękuje za umieszczenie artykułów, przeczytam je z przyjemnością. :kwiatki_wyciaga:

Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 08:35

Gosiu, częśc tłumaczeń powieści też zniknęła :mrgreen: :wink:

Henry zachował się jak dżentelmen, bo nie miał wyjścia. Tak zupełnie bezinteresownie nie zajmował się Margaret ani z nią nie jechał. Co tam, jestem nawet przekonana, że gdyby wiedział, jak skończy się podróż do Milton, to próbowałby odwieść Margaret od tego.

JoannaS - Wto 02 Wrz, 2008 09:37

[quote="Gosia"]Ponieważ na forum jest sporo nowych osob, ktore byc moze beda zainteresowane powiescia, wrzucilam ponownie artykuly tlumaczone przeze mnie dwa lata temu, na temat tej powiesci.

Bardzo dziękuję, z przyjemnością przeczytałam.

Gosia - Wto 02 Wrz, 2008 10:46

Alicja napisał/a:
Gosiu, częśc tłumaczeń powieści też zniknęła :mrgreen: :wink:

Wiem o tym :lol: :mrgreen:
Ale akurat tłumaczeń nie będę wrzucać ponownie ;)

Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 12:14

MUSIAŁAM się upewnić na zasadzie proście a będzie wam dane :wink:
Gosia - Wto 02 Wrz, 2008 12:19

To bez wątpienia, ale trzeba troche poczekać :D
Alicja - Wto 02 Wrz, 2008 12:20

z niecierpliwością czekam :-D to było silniejsze ode mnie
damamama - Wto 02 Wrz, 2008 12:58

Mam nadzieję, że mnie też zaliczycie do grona czekających :kwiatek:
nicol81 - Wto 02 Wrz, 2008 13:07

Serenissima napisał/a:

nicol81 napisał/a:
Nie znoszę za to londyńskiego towarzystwa- cioteczki, Edyty i szwagierów
Ja również, bardzo ich nie lubię. Obaj bracia Lennox robia na mnie złe wrażenie - zwłaszcza podczas Wystawy, gdy Henry tak lekceważąco taktuje Thorntona. Choć muszę przyznać, że podczas sceny peronowej zachował się godnie - nie próbował przekonywać Margaret do niczego, uszanował jej decyzję i usunął się w cień. Ale faktycznie jego twarz podczas pocałunku jest absolutnie zbędna :)
Mag13 napisał/a:
W końcu po pierwszej rekuzie on nie rzucał na Margaret wściekłych spojrzeń, nie krzyczał.... Poor Henry!
;) Faktycznie jego zachowanie było bardziej godne gentlemana, niż miotanie się Johna, ale jednak wolę pasję tego drugiego - przynajmnie widać jak bardzo ją kocha :D

No, podczas wystawy to Henrysiowi tylko :bejsbol: Za to muszę wyznać, że w scenie, gdy Margaret mówi, że nie lubi londyńskiego towarzystwa, to prawie go lubię :ops1: Co mija mi jak mówi "Pieniądz robi pieniądz".
Co do zachowania przy rekuzie- zauważmy, że też Margaret inaczej zachowała się przy obydwu oświadczynach,

Serenissima - Wto 02 Wrz, 2008 16:13

nicol81 napisał/a:
Co do zachowania przy rekuzie- zauważmy, że też Margaret inaczej zachowała się przy obydwu oświadczynach


Zgadza się - jej zachowanie wobec Thorntona bardzo mi się nie podobało, zwłaszcza przytyk do jego profesji, dla henry'ego była bardziej grzeczna. Ale to chyba wynikało w dużej mierze z innych okoliczności tych oświadczyn. Henry'ego znała i lubiła, spędziła z nim trochę czasu w Londynie i choć sądzę, że jego propozycja ją zaskoczyła, to nie miała powodów do uprzedzeń wobec niego. Inaczej według mnie, rzecz ma się z Johnem - on wcześniej nie okazywał jej, że ją lubi, podczas oświadczym nie zrobił żadnego ciepłego gestu, Margaret przypuszczała, że kieruje nim jedynie poczucie obowiązku i chęć ratowania jej reputacji, a nie prawdziwe uczucie. A przy tym Margaret miała mu wiele do zarzucenia i być może w jakiś sposób utożsamiała go jako właściciela przędzalni z przyczynami choroby Bessy. Naturalnie, nie usprawiedliwia to jej zachowania, ale ukazuje pewne jego przyczyna. Nie zmienia to faktu, że jest mi niesamowicie żal Johna podczas tych oświadczyn :(

Alicja - Śro 03 Wrz, 2008 11:51

Serenissima napisał/a:
Zgadza się - jej zachowanie wobec Thorntona bardzo mi się nie podobało, zwłaszcza przytyk do jego profesji, dla henry'ego była bardziej grzeczna. Ale to chyba wynikało w dużej mierze z innych okoliczności tych oświadczyn


możecie się śmiać, ale ja odniosłam wrażenie, że Margaret potraktowała gorzej Thorntona nie tylko ze względu na swoje uprzedzenia wobec niego. Przecież nie przeszkadzały jej one w rzucaniu się na szyję na oczach masy robotników. I też nie tylko dlatego , że była delikatną panną z południa co to nie wyobrażała sobie życia z dorobkiewiczem parającym się pracą. Od momentu wejścia jej do pokoju wiedziałam, że odmówi Thorntonowi ( nie czytałam książki przed) gdyż próbuje odepchnąć od siebie niechciane kiełkujące uczucie do niego, a może nawet powstający pociąg. Jak w powiedzeniu, że im głośniej ktoś protestuje, tym bardziej chce, ale się nie przyzna. Podczas oglądania pomyślałam też, że jest zawstydzona ale nie tylko swoim zachowaniem na balkonie, ale też tym co może dziać się w głowie i sercu. Dla niej to też musiało być niezłe zaskoczenie.

aneby - Śro 03 Wrz, 2008 11:56

damamama napisał/a:
Mam nadzieję, że mnie też zaliczycie do grona czekających

Ja też! Ja też! :kwiatek:

Serenissima - Śro 03 Wrz, 2008 14:06

Alicja napisał/a:
Od momentu wejścia jej do pokoju wiedziałam, że odmówi Thorntonowi ( nie czytałam książki przed) gdyż próbuje odepchnąć od siebie niechciane kiełkujące uczucie do niego, a może nawet powstający pociąg.


Myślę, że masz racje. Mnie też się wydaje, że Margaret już wcześniej coś czuła do niego. Na kolacji u Thorntonów widać było pewne symptomy, że jakaś "chemia" między nimi jest i myślę, że on też to czuła, choć może nie zdawała sobie z tego do końca sprawy. Może nie chciała dopuścić do siebie myśli, że może być nim zainteresowana. Przywołam jeszcze raz tę scenę z podaniem dłoni - ja mam wrażenie, że ona także nie chciała wypuścić jego dłoni, odwróciła wzrok, gdy witał się z panną Latimer, spoglądała na niego, obejrzała się odchodząc. I nie sądzę, żeby faktycznie rzuciła się ratować i obejmowała każdego mężczyznę z tamtego tłumu. Być może właśnie przeświadczenie, że on proponuje jej małżeństwo aby ratować jej reputację w obliczu zamętu w jej sercu i iskierki uczucia, spowodowało takie jej zachowanie. Myślę, że było ono wynikiem właśnie wszystkich uprzedzeń jakie wobec niego miała i strachu przed tym co się dzieje w jej sercu. Kto wie, co by było gdyby John wstrzymał się nieco z oświadczynami? ;)

anika - Śro 03 Wrz, 2008 16:03

Nie było by sceny peronowej!!!!!!
Alicja - Śro 03 Wrz, 2008 16:14

Serenissima napisał/a:
Być może właśnie przeświadczenie, że on proponuje jej małżeństwo aby ratować jej reputację w obliczu zamętu w jej sercu i iskierki uczucia, spowodowało takie jej zachowanie. Myślę, że było ono wynikiem właśnie wszystkich uprzedzeń jakie wobec niego miała i strachu


100 % cukru w cukrze, zgadzam się
Serenissima napisał/a:
Kto wie, co by było gdyby John wstrzymał się nieco z oświadczynami

gdyby nie było książki możnaby sobie dopowiedzieć :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group