Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 21:33 Jeszcze nie, ale to już chyba niedługo, bo pękają nieczułe lodyBeeMeR - Nie 06 Kwi, 2014 22:17
Cytat:
Powiem szczerze, że nawet bym obejrzała film z KRLD, gdybym miała taką szansę. Z czystej ciekawości, jak to wygląda.
ja też - Ania by niewątpliwie wybrała ten ostatni z potworą
Admete napisał/a:
pękają nieczułe lody
Przez Was (czyt. dzięki Wam) zaczęłam sobie kombinować Love Phobia Agn - Nie 06 Kwi, 2014 22:51
BeeMeR napisał/a:
Ania by niewątpliwie wybrała ten ostatni z potworą
Mnie potwory nie interesują, starczy mi ich w ogólnie dostępnej kinematografii wszystko jedno skąd. Wybrałabym raczej tę wieśniaczkę z kwiatkami albo to ze sceną na boisku.Admete - Pon 07 Kwi, 2014 07:02 Bardzo jestem wam wdzięczna za nakierowanie mnie na KoD i GG. Dzięki jednemu i drugiemu mam niezłą rozrywkę i na dodatek załapałam małą fazę na aktora, a już dawno nic takiego mnie nie spotkało Basiu jeśli będziesz mieć Love Phobia, to wiesz BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 07:40 Będę mieć, będę
Na razie mam bezimienny miecz, bo było łatwiej i szybciej
Agn, ja bym północnokoreańską potworę zobaczyła bez problemu - wielce atrakcyjnie rozwalała makiety budynków w zwiastunie (pewnei to jakiś odpowiednik południowego Hosta ) ale zobaczyłabym też jakiś propagandowy film - szkoda, że te fragmenty były tak króciutkie.
Monika jest w połowie CH i dalej jej się bardzo podoba - no ale jakże by mogło być inaczej? BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 09:21 Emergency couple
Drama zakończyła się oczekiwanym morzem lukru i sympatycznym pozamykaniem wątków, głównie sparowaniem zainteresowanych sobą par (oprócz tej, którą najbardziej powinni, bo miała najlepszą chemię, ale dali im szansę w przyszłości więc się nie czepiam ), niezależnie od tego, czy to wyszło trochę na siłę czy nie
Tj,. ja uważam, że wątek życia uczuciowego szefa mógł być poprowadzony znacznie zgrabniej - ale powiedzmy sobie szczerze - to od dawna była moja ulubiona postać dramy i to jemu życzyłam najlepiej, a więc na pewno nie spiknięcia z główną bohaterką która wraz z głównym bohaterem bardzo szybko przestała mnie interesować jakoś szczególnie i w gruncie rzeczy było mi wszystko jedno jak się spikną - bo że będą razem to nie miałam wątpliwości od początku .
Jednakowoż główna para w jakiś sposób do siebie pasuje - no i nawet całkiem przyjemne wrażenie zostawili na koniec.
O właśnie - dostałam tu sceną, której mi brakowało w Heirs: żeby bohaterowie, którzy w pierwszych odcinkach przed kimś uciekali pod koniec tez pobiegli - choćby ot tak, bo są szczęśliwi razem
Natomiast zupełnie nie kupiłam przemiany mamuśki-krakena w mamuśkę-gołębicę, ale przyjmuję ze względu na fabułę
Jestem zatem usatysfakcjonowana, że drama która zaczęła się tak yyyy powiedzmy: nie najlepiej znacznie się poprawiła w trakcie i zakończyła też miło. Nie polecam szczególnie, bo daje uważam, że nie jest najlepsza, ale i nie odradzam jeśli ktoś chciałby obejrzeć.
Bohaterowie ku przypomnieniu, pary i nie pary:
Agn - Pon 07 Kwi, 2014 09:34
BeeMeR napisał/a:
Agn, ja bym północnokoreańską potworę zobaczyła bez problemu - wielce atrakcyjnie rozwalała makiety budynków w zwiastunie (pewnei to jakiś odpowiednik południowego Hosta ) ale zobaczyłabym też jakiś propagandowy film - szkoda, że te fragmenty były tak króciutkie.
Ja raczej nie. Nie kręci mnie takie kino. Ale z braku laku... tu pewnie też propaganda. Aż dziwne, że wedle tego filmu potwory nie wyhodowali Amerykanie do spółki z ich krwiożerczymi sługusami z południa. Z tekstu wynika, że potwora była dobra.
Cytat:
Monika jest w połowie CH i dalej jej się bardzo podoba - no ale jakże by mogło być inaczej?
Mogło by tak być. Niektórym się ta drama nie podobała i pisali na jakichś blogach, że za dużo niepotrzebnych postaci i nie wiadomo o co chodzi.
No dobra, to pisały pewnie głównie nastolatki, dla których BBF jest szczytem genialności scenariuszowej. Ale wiesz - MOGŁO się nie podobać. Z jakichśtam względów.
Aczkolwiek cieszę się, że Monice podeszła moja ukochana drama. BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 09:56
Agn napisał/a:
MOGŁO się nie podobać.
Wiem, wiem, tez się bałam
Kosmita jej za bardzo nie podchodzi, ale jest dopiero po drugim odcinku.
Ale ona już chyba powoli oswaja charakter koreańskich dram i znalazła swój klucz "jakie to słodkie i nieprawdziwe" co pozwoli jej się bardziej nimi cieszyć, bo myślę, że początkowo zbyt dosłownie podeszła np. do Faith i kwestii wrót, a dramy to przecież nie kino dokumentalne
Muszę jej podrzucić Nine
Agn napisał/a:
BBF jest szczytem genialności scenariuszowej
A nie jest? Łamiesz mi serce
Agn napisał/a:
Podejrzewam, że wedle tego filmu potworę wyhodowali Amerykanie
Nie mam wątpliwości - a Hosta to niby kto? Wredny biały Agn - Pon 07 Kwi, 2014 10:18
BeeMeR napisał/a:
Nie mam wątpliwości - a Hosta to niby kto? Wredny biały
Poprawiłam, bo pomerdało mnie się, a w artykule inaczej z potworą stało.
BeeMeR napisał/a:
A nie jest? Łamiesz mi serce
Sori! Anaru - Pon 07 Kwi, 2014 13:06
BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Oj, czasy, kiedy za namową Elfkii wszystkie oglądałyśmy Classic męcząc się rozpoznaniem, kto jest kim (bo wszyscy w mundurkach) Mam wrażenie, jakby to sto lat temu było. Recenzje są na innym, zamkniętym forum, pewnie trzeba by je przekleić.
Obejrzałyśmy też inne, dobre i piękne filmy, wspólnie oglądałyśmy Legend (a wspólne oglądanie ma moc, jak wiadomo), a czasy faktycznie jakby sto lat temu - jak prawie wszystko co było piękne, minęło i już nie wróci - acz nowe też jest piękne i trzeba się cieszyć z tego co jest.
Jak wczoraj weszłam na Orient i przeczytałam kilka pierwszych stron (tam właśnie jest Classic między innymi), to nabrałam ochoty na resztę wątku - i chyba sobie odświeżę i poszukam innych inspiracji filmowych
Wrzucę recenzję Oli - Ren, bo jest piękna (moja jest tak mało ambitna, że aż wstyd )
Oczywiście wlazłam, przeczytałam i uśmiałam się jak norka. Nie wiem czy się kompletnie nie skompromituję jako totalna muzyczna profanka, ale co tam, przeklejam.
BeeMeR napisał/a:
Obejrzałyśmy z siostrami CLASSIC (2003)
Zgodzę się całkowicie z przedmówczyniami - film nie jest specjalnie odkrywczy, prawie wszystkie chwyty są możliwe do przewidzenia, ale mimo to jest bardzo ciekawy. Pięknie, bardzo starannie nakręcony, dobrze zagrany do tego ma piękne zdjęcia bo i też cudne plenery - polecam serdecznie - z tym, że nie na spotkanie, a do zobaczenia w zaciszu własnego domu. Wtedy można bardziej docenić niuanse.
A teraz muszę się poskarżyć - Ania zachowywała się skandalicznie!
Nazwała sonatę Beethovena brzdękoleniem!
A poza tym jak można przez cały film mylić bohaterów i do końca dopytywać, który jest który?
Zwłaszcza, jeśli twórcy się tak postarali, że panowie byli zupełnie inni: jeden bardzo wysoki, o pociągłej twarzy, a drugi zbudowany bardziej proporcjonalnie - trzeci i zaś nie stanowił problemu, pojawiając się w innej konwencji - pokolenie później
Przyznaję, że też nie zachowywałam się najlepiej, nie odróżniając z kolei imion bohaterów - zabijcie mnie, ale nie powtórzę jak się zwali I jak o kimś tylko mówili, a nie pokazywali, to był problem
A najlepiej zachowywała się Marysia - zwracając nam uwagę, że gadamy, (ale potem gadając też sama )
Końcówkę oglądałyśmy już w skupieniu - bo i trudno inaczej. Jeszcze raz polecam.
Ale są jednak rozwiązania fabularne, z którymi się nie zgadzam i wobec których buntuje się cała moja osoba - choć wiem, że inaczej nie byłoby filmu
uwaga! Spoilery giganty!
Spoiler:
1. chodzi mi o próbę uszczęśliwienia kogoś na siłę, odchodząc z jego życia - absolutnie się z tym nie zgadzam i nie chciałabym, żeby ktoś mi tak zrobił
2. i jak można ryzykować życie, żeby uratować błyskotkę - choćby i najświętszą pamiątkę - stawiając na szali (a w rezultacie i tracąc) swoje szczęście oraz szczęście ukochanej osoby
Dziękuję Siostrzyczki!
Anaru napisał/a:
elfkaa napisał/a:
Na pohybel! Dobrze, że mnie przy tym nie było
Tam był jakiś Beethoven? Kojarzę tylko Kanon D-dur Pachelbela i coś Vivaldiego
Taaa... jakbyś była to byś usłyszała, jak Basia z mocą, acz całkowicie błędnie upiera się, że ci widoczni na ekranie to młodsi, kiedy byli starsi, albo odwrotnie, już nie pamiętam dokładnie. Twarze myliły się nam równo, kiedy mężczyźni byli osobno - kiedy razem, to widać było wyraźnie który który, bo różnili sie wzrostem. Próbowałam rozróżniać po fryzurach, ale niestety fryzury się zmieniały, więc to było z góry skazane na porażkę. Rozumiem teraz dlaczego murzynom mogą się mylić biali ludzie i odwrotnie... Najlepiej radziła sobie Marysia, tak szczerze mówiąc .
A co do muzyki - ja jestem amuzykalna, przyznaję się bez bicia - klasyki nie rozróżniam w najmniejszym stopniu i można mi wmówić wszystko, z Beethovenem włącznie (chyba, że kojarzę np. z KANK i potem słyszę na Małym Rynku w Krakowie, to mam banana natychmiast ), natomiast co do reszty, to słyszę, że grają i rozróżniam podstawowe instrumenty, ale nie utwory... I nic na to nie poradzę
Natomiast film był przepiękny, szczerze polecam do zobaczenia. Historia płynęła nieśpiesznie, ale przykuwała niesamowicie i nie dało się go oglądać obojętnie. Jedno tylko mogę powiedzieć - to nie jest film do wspólnego radosnego oglądania, bo nie da się go przyjąć obojętnie - porusza bardzo...
Gdyby nie to, że muszę teraz uciekać z firmy, bo reszta pracy czeka , to napisałabym więcej. Teraz tylko powtórzę - naprawdę bardzo warto zobaczyć.
Legend pamiętam, było niezmiernie niepochopne, ale oglądało sie wspólnie pięknie , zaś najbardziej pamiętam piękne kolczyki panów. Classic nie pamiętam kompletnie, chociaż, jak wynika z powyższej recenzji, najwyraźniej oglądałam.
Na swoje usprawiedliwienie zaznaczę, że teraz już nawet plumkania Chopina nie nazywam brzdękoleniem , a uszczęśliwiali nas tym w drodze powrotnej z wycieczki w sobotę. A o Beethovenie nawet obejrzałyśmy z Asią niedawno film i nie, to nie był ten o psie. Co nie zmienia faktu, że jak byłam niemuzykalna i głucha na klasykę, tak nadal jestem.
Ps - oczywiście, że obejrzałabym ten północnokoreański film z potworą.
I propagandowy takoż, jakbym tylko dopadła. BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 13:24
Anaru napisał/a:
oczywiście, że obejrzałabym ten północnokoreański film z potworą.
Chcesz to podrzucę linka, bo znalazłam z angielskimi napisami
A jak tam południowokoreańska potwora?
Dla mnie przerażające jest w tym artykule że można sobie ot tak, bezkarnie porwać reżysera czy aktora, nie wypuścić, wrzucić do łagru przy braku współpracy
No i jak strasznie zabiedzone oczy i postaci mają statyści i pomagierzy - np. ten, który leje wodą robiąc "deszcz" Trzykrotka - Pon 07 Kwi, 2014 14:12 Pamiętam z Classic świetliki. I że mi się podobało. Chyba niestety film padł ofiarą czystek - gdyby ktoś miał do pożyczenia do się będę pięknie uśmiechac
I całkie od czapy wrzuce sobie zdjęcie Hyun Bina. Nie wiem, czy to już powojskowe, ale wygląda niezwykle męsko-męsko
BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 14:33
Trzykrotka napisał/a:
gdyby ktoś miał do pożyczenia do się będę pięknie uśmiechac
Melduję, że posiadam (czyli naprawdę mi się podobało ) wraz z innymi filmami z tamtych czasów, jak Il Mare, Secret, Infernal Affairs czy April Snow, i chyba sobie sama Classic odświeżę, bo tylko tego nie pamiętam ni w ząb
Świetliki to ja pamiętam z Innocent steps, ale Classic nic, nemo. Ani dudu. Pewnie przez to wspólne oglądanie i gadanie
Hyun Bin zacny Trzykrotka - Pon 07 Kwi, 2014 14:50 Właśnie, ostatnio wyczytałam, że w April Snow też grała Son Ye In - żywcem nie pamiętałam.
I zabijcie mnie, zabijcie, jak mówiła mama Oma, w Il Mare, jednym z moich ukochanych filmów wszechczasów, grała narzeczona Koszmita. Główną rolę...
Nie ma to tamto, obejrzę to dziś wieczoraj po raz dwunasty BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 15:00
Trzykrotka napisał/a:
w April Snow też grała Son Ye In
odkryłam to niedawno - co do aktorki z Il Mare też. - i kto wie, czy tego też sobie nie odświeżę - w końcu po coś to zostawiłam
Ale chyba najpierw obejrzę My Sassy Girl, które Gauri dość ostro zajechała - chyba już jestem gotowa na hardkorowy (dla nowicjuszy) obraz zooshe - Pon 07 Kwi, 2014 15:46
BeeMeR napisał/a:
Przez Was (czyt. dzięki Wam) zaczęłam sobie kombinować Love Phobia
To straszne.
Dofinansowałam sierściucha i zarówno miecza jak i fobie mam już w posiadaniu. Podobnie jak Classic, w które po tym jak już się w nie zaopatrzyłam, znalazłam drugie na dysku. (Pewnie zgrałam od Agn i zapomniałam).
Cytat:
Bardzo jestem wam wdzięczna za nakierowanie mnie na KoD i GG. Dzięki jednemu i drugiemu mam niezłą rozrywkę i na dodatek załapałam małą fazę na aktora, a już dawno nic takiego mnie nie spotkało Basiu jeśli będziesz mieć Love Phobia, to wiesz
Jeszcze zmolestujemy cie White Christmas.
Dziękuje za wklejenie recenzji. Widzę że Classic na wszystkich zrobił duże wrażenie. Jednak faktycznie nie jest to film na wspólne oglądanie.
Co to mylących się imion mnie się to non stop zdarza, zwłaszcza jeśli postać jest mało charakterystyczna.
Co do twarzy od czasu Faith, kiedy wszyscy Woodalchi mi się mylili, zrobiłam duży progres. Jednak czasem jeszcze zdarza mi się patrzeć na jakiegoś aktora w dramie i myśleć -"ja go już gdzieś widziałam". Jednak podobnie jak w przypadku imion postacie muszą być mało wyraziste i niezapadające w pamięć.
Śliczny Hyun Bin niezwykle męsko męski przy tym. Chyba teraz jakoś do kin wchodzi jego film.Admete - Pon 07 Kwi, 2014 16:49 No ja własnie nie mam tych wszystkich koreańskich z przeszłości. O Il Mare się uśmiechnę. A co to był za film,w którym motyw przewodni stanowił wiersz Szymborskiej?BeeMeR - Pon 07 Kwi, 2014 18:11
Admete napisał/a:
No ja własnie nie mam tych wszystkich koreańskich z przeszłości.
Możesz dostać wszystkie hurtem przy spotkaniu Love Phobia też już mam
Admete napisał/a:
A co to był za film,w którym motyw przewodni stanowił wiersz Szymborskiej?
Admete - Pon 07 Kwi, 2014 18:50
Cytat:
„Skręć w lewo, skręć w prawo” (reż. Johnnie To, Wei Ka-Fai) inspirowany tym wierszem, a przede wszystkim jedną z niego frazą: „Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe […]Bardzo by ich zdziwiło, że od dłuższego już czasu bawił się nimi przypadek”.
Chińskie to było, w Hongkongu zrobione. Przypomniało mi się.
A teraz muszę się poskarżyć - Ania zachowywała się skandalicznie!
Nazwała sonatę Beethovena brzdękoleniem!
*pada ze zgrozy na twarz* Moją UKOCHANĄ Sonatę księżycową?! Brzdękoleniem? Trzymajcie mnie...
BeeMeR napisał/a:
Chcesz to podrzucę linka, bo znalazłam z angielskimi napisami
Tylko to jedno znalazłaś? Gdzie? Zapodaj!
BeeMeR napisał/a:
Dla mnie przerażające jest w tym artykule że można sobie ot tak, bezkarnie porwać reżysera czy aktora, nie wypuścić, wrzucić do łagru przy braku współpracy
Mnie to w zasadzie już nie zdziwiło. To przerażający kraj. Znaczy się biedny kraj pod butem przerażających przywódców.
Pamiętam, jak się kiedyś wnerwiłam, gdy zaczęłam czytać u Tony'ego Wheelera w Przeklętej ziemi rozdział o KRLD. Zatrzasnęłam tę książkę i z fochem walnęłam ją w półkę, nie zbliżając już się do niej. W KRLD dzieją się rzeczy przerażające i tylko jakiś buc pokroju autora mógłby się z tego nabijać.
Trzykrotka napisał/a:
całkie od czapy wrzuce sobie zdjęcie Hyun Bina. Nie wiem, czy to już powojskowe, ale wygląda niezwykle męsko-męsko
O proszę, na tym zdjęciu to i mnie się podoba!
Trzykrotka napisał/a:
Właśnie, ostatnio wyczytałam, że w April Snow też grała Son Ye In - żywcem nie pamiętałam.
Ja zwróciłam na to uwagę, ale to pewnie dlatego, że wtedy już PT widziałam, to rozpoznałam buzię.
zooshe napisał/a:
po tym jak już się w nie zaopatrzyłam, znalazłam drugie na dysku. (Pewnie zgrałam od Agn i zapomniałam).
Brawo dla tej pani.
zooshe napisał/a:
Chyba teraz jakoś do kin wchodzi jego film.
Pytanie, kiedy wchodzi do internetu, bo na nasze kina nie ma co liczyć.
Nawet te, które puszczają inny repertuar niż Multikino i jemu podobne.
Admete napisał/a:
Chińskie to było, w Hongkongu zrobione. Przypomniało mi się.
Warto by się zainteresować tym tematem... Anaru - Pon 07 Kwi, 2014 21:57
Agn napisał/a:
*pada ze zgrozy na twarz* Moją UKOCHANĄ Sonatę księżycową?! Brzdękoleniem? Trzymajcie mnie...
No dobra, wsadzam łeb w torbę coby lepiej wyrazić skruchę, dobra?
(Chyba muszę sobie posłuchać Sonaty księżycowej, bo kompletnie nie kojarzę. Pewnie skojarzę jak posłucham )Agn - Pon 07 Kwi, 2014 22:08
Anaru napisał/a:
(Chyba muszę sobie posłuchać Sonaty księżycowej, bo kompletnie nie kojarzę. Pewnie skojarzę jak posłucham )
Możesz dostać wszystkie hurtem przy spotkaniu Love Phobia też już mam
Będę się także uśmiechać Trzeba mi bylo wcześniej kupować sprzęt, a nie czyścić ten zapchany do niemożliwości z wszelkich dóbr Na szczęście został mi Untold Scandal, Madelaine (mogę się podzielić, to też od Elfkii, z panną Gumiho i Generałem Wudalchich, ale z Frozen Flower) i Il Mare, oczywiście.
Obejrzałam go właśnie (po raz dwunasty...) Jaki to jest piękny film! Już nie mówię o zdjęciach i stronie wizualnej, ale jaki klimat! I jaka dojmująca, bolesna, straszna samotność i tęsknota za drugim człowiekiem z niego wyziera. Dom, jak symbol tej samotności, niby piękny i niezwykły, a tak naprawdę pusty, zimny i daleki od ludzi.
Dlaczego ja wtedy nie zauważyłam, że Jun Ji Hyun jest piękna? Wydawała mi się zwyczajna - i myślałam cały czas, że ma nogi krzywawe. A to tylko te fatalne buty, w jakie ją ubrali.
Lee Jung Jae dopełniał ją w sposób doskonały. Jego usmiech na końcu rozświetlił cały film.
I doczytałam, że grali razem w Złodziejach
Postanowiłam sobie trochę osłodzić życie (na diecie słodyczy raczej mało ) i odetchnąć od dram spiskowych, kryminalnych, smutnych i gnębiacych - zapuściłam sobie sondażowo You Are Beautiful Oranyściewy... Już widzę, co bez dwóch zdań wygra tegoroczną Oske na największą guity pleasure roku
Historia zakonniczki uwiedzionej w świat showbiznesu jako członek (nie członkini) boysbandu.... takie rzeczy tylko u nas
Po trzech odcinkach powiem, że bawiłam się świetnie, zaliczając przede wszystkim wszelkie możliwe ujęcia trzech wielkiej cudności panów z A.N.Jell (YongHwa kocham mimo wszystko)
A jaką mają stylówę! Moja ciocia nie powstydziłaby się stroju YongHwy z lotniska! Zresztą nie tylko jego... Permanentna kredka do oczu, emo-grzywka, błyszczyk, kolczyki, jedwabne szale i okulary przeciwsloneczne w plastikowych kolorowych oprawkach - serce me śpiewa
Park Shin Hye wygląda, jakby miała z 15 lat i jest prześliczna
Twórcy dbają o fanservice. Takie cóś w charakterze snu bohaterki sparowanej z trzema "angels" (tekst z offu: matko przełożona, czy ja już jestem w niebie?)
... nazywa się sexual fiction Copyright: Shahrukh Khan
Głupiutkie i odprężające - będę zdawać relację, o ile wytrwam na placu boju (nie za dużo tego dobra na raz, żeby się mózg nie przegrzał)
Znajomi - póki co - skrzecząca panna Kyung Mina z KoD (tu nie skrzeczy)
i madame Han - tutaj też w charakterze upiornej mamuśki i potencjalnej kochanki
i mamusia Pisarki z KoD jako zakonnica - matka przełożona małej Gemmy.
A to dyżurny kościół katolicki (grał też w The Devil), wokół którego stoją porozbierane posągi Dawida i tym podobne - dziwna ta moda kościelna, nie powiem...
Jeszcze YongHwa: to zdjęcie z jego cameo w AGD
Admete - Wto 08 Kwi, 2014 07:39 A ja po kolejnych odcinkach KoD - wejście w ogień już było - lody topnieją dalej Uwielbiam wątek aktora-aktorki. Wykorzystywanie skandalu ( powiedzmy skandalu ) do promocji siebie i serialu Siwon jest rzeczywiście czarujący a partnerująca mu aktorka tez niezła. Natomiast do do Anthony'ego to bardzo mi się podoba to jego stopniowe zauroczenie scenarzystka, jak to nie jest w stanie przyznać się sam przed sobą do tego, że na niej polega, szuka jej, wyróżnia z tłumu, mówi tajemnice. Świetne wspólne oglądanie filmu. To znaczy ona ogląda film, a on patrzy na nią Potem musi sobie zapodać antydepresanta bo przecież to nie jest normalne, stan zakochania Lubię jak napisano i zagrano postać Kima - taki sztywniak z zewnątrz, wygadany, ma te swoje cięte riposty i te garniturki, półuśmiechy i uśmiechy. A do tego tak ładna, urocza i wartościowa bohaterka - nie żadna lelija. Agn zrobiłabyś mi jakiś fajny avek garniturowy, krawatowy z KoD? Ja chcę takie marynarki BeeMeR - Wto 08 Kwi, 2014 07:41
*pada ze zgrozy na twarz* Moją UKOCHANĄ Sonatę księżycową?! Brzdękoleniem? Trzymajcie mnie...
To sonata księżycowa była? No to też rozumiem swoje oburzenie To dlatego poznałam - teraz to sądziłam, że musieli powiedzieć że to Beethoven, bo aż takim koneserem nie jestem, by rozpoznawać wszystko - acz im starsza jetem tym wyraźniej mi się muzyka klasyczna podoba - odpowiednio dawkowana.
Trzykrotka napisał/a:
Dlaczego ja wtedy nie zauważyłam, że Jun Ji Hyun jest piękna? Wydawała mi się zwyczajna - i myślałam cały czas, że ma nogi krzywawe. A to tylko te fatalne buty, w jakie ją ubrali.
Ona jak dla mnie nie jest szczególnie piękna (nie to, żeby była brzydka, ale na kolana mnie nie powala) - ale ma masę wdzięku i kobiecości. Nawet się na początku Koszmity zastanawiałam, czemu do roli najpiękniejszej aktorki wybrano właśnie ją No ale później oswoiłam urodę jej i Kim Soo Hyuna, o którym też nie mogę powiedzieć żeby mi się jakoś szczególnie spodobał od pierwszego wejrzenia Chyba też doszłam do wniosku, że nie jest ładne to co ładne, ale to co się umie sprzedać jako ładne
Trzykrotka napisał/a:
zapuściłam sobie sondażowo You Are Beautiful
Oranyściewy... Już widzę, co bez dwóch zdań wygra tegoroczną Oske na największą guity pleasure roku
Mu się będzie zapoznać
Ale najpierw trza mi skończyć INR3, który sobie dawkuję w wolnych chwilach (a tych wolnych chwil coraz mniej)