Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Agn - Sob 05 Kwi, 2014 13:45
Nie jesteś sama, też mam zaległości we wszystkim. Za dużo dram, za mało czasu. Mści się moja zachłanność.
Obie książki wydały Kwiaty Orientu, można je kupić w słodkich cenach tutaj:
http://koreanski-online.p...-godlewski.html
http://koreanski-online.p...na-sawiska.html
(Taniej niż na allegro. )
BeeMeR - Sob 05 Kwi, 2014 13:49
| Admete napisał/a: | Wczoraj po 10 minutach oglądania stwierdziłam, że wyłączę, bo jaki sens jest w oglądaniu z zamkniętymi oczami? zasypiałam normalnie... | Ja wczoraj 15 min przed końcem odcinka odkryłam, że oglądam z zamkniętymi oczami, więc natychmiast poszłam spać
zooshe - Sob 05 Kwi, 2014 14:30
Age of Feeling final.
Znowu śmierć i to kogoś kogo bym się nie spodziewała. Jung Tae rozpoczyna zemstę na dobre. To co do tej pory robił?!
A przy końcówce nawet się wzruszyłam. Trudno nie współczuć Koreańczykom rozdartym pomiędzy dwoma potężnymi narodami. Jest w tym pewna analogia do naszych dziejów.
Zgodnie z prośbą trzykrotki kilka słów podsumowania. Myślę że AoF to dobra drama z zadatkami na świetną, jednak nie wszystko im wyszło. Sądząc po tytule i enigmatycznym opisie myślałam że drama będzie o zakazanej miłości na tle burzliwych czasów jednak bliżej jej do wojny gangów i Mortal Kombat.
Wątek romansowy jest zepchnięty na trzeci plan. Może to i nawet lepiej dla dramy. Księciunio świetnie walczy i prezentuje gołą klatę ale kiedy idzie o okazywanie emocji zwyczajnie brak mu talentu.
Kolejny zarzut to niespójna fabuła. Nie wiem na ile i czy w ogóle drama byłaby lepsza gdyby pierwszemu scenarzyście pozwolono ukończyć całość ale faktem jest, że początkowe epizody podobały mi się bardziej.
Z pozytywów na pewno trzeba wymienić rozmach całej produkcji. Różne lokalizacje, stroje i scenografia z epoki, świetnie nakręcone sceny walk naprawdę robią wrażenie.
Dodatkowo drama obfituje w całą masę świetnych postaci drugoplanowych, których karierę będę uważnie śledzić.
Kwak Dong Yeon czyli młodsza wersja Jung Tae. Mówię wam chłopak ma talent.
Song Jae Rim jako leader Mo.
Mój ulubiony zuły - Um Tae Goo w roli zdradzieckiego gnidy Do Ggoo.
Aoki
Na koniec zabawna gif. W roli głównej mistrz Mo.
zooshe - Sob 05 Kwi, 2014 17:53
Coś czuję że w najbliższym czasie będę was zamęczać osobą Jo Seung Woo.
Czekając na kolejny odcinek GG14D i w przerwie pomiędzy kolejnymi odcinkami Konowała, obejrzałam film The Classic. W podwójnej roli matki i córki występuje tam Son Ye Jin znaną nam wszystkim z Personal Taste.
Powiem tylko tyle. Bez tony chusteczek higienicznych nie radzę oglądać.
Swoją drogą ciekawe czemu nazwisko aktora czasem romanizują jako Jo a czasem jako Cho.
BeeMeR - Sob 05 Kwi, 2014 19:18
| zooshe napisał/a: | | The Classic. | Oglądałam to wieki temu, tj. jakieś 6 lat temu w czasie mojej pierwszej fazy koreańskiej. Nic już nie pamiętam, ale z radością przeczytałam recenzje z tamtych czasów - moją, Trzykrotki i innych dziewczyn, które wtedy to oglądały. Widać, że wszystkim nam się bardzo spodobał, acz w mojej recenzji widać też brak otrzaskania z koreańskim kinem w postaci mylenia bohaterów z imion (ja - niewiele się zmieniło ) czy twarzy (Ania ).
Miałam też najwyraźniej zastrzeżenia co do pewnych rozwiązań fabularnych, ale to musiałabym sobie powtórzyć, żeby coś więcej powiedzieć, bo naprawdę nie pamiętam
zooshe - Sob 05 Kwi, 2014 20:13
| BeeMeR napisał/a: | Nic już nie pamiętam, ale z radością przeczytałam recenzje z tamtych czasów - moją, Trzykrotki i innych dziewczyn, które wtedy to oglądały. Widać, że wszystkim nam się bardzo spodobał, acz w mojej recenzji widać też brak otrzaskania z koreańskim kinem w postaci mylenia bohaterów z imion (ja - niewiele się zmieniło ) czy twarzy (Ania ). |
Była gdzieś recenzja? Zarzuć linkiem.
| BeeMeR napisał/a: | Miałam też najwyraźniej zastrzeżenia co do pewnych rozwiązań fabularnych, ale to musiałabym sobie powtórzyć, żeby coś więcej powiedzieć, bo naprawdę nie pamiętam |
Mnie zaskoczyło zakończenie takie na siłę optymistyczne.
No i nie lubię patrzeć jak aktor którego lubię policzkuje kobietę.
Nie to nie był Jo Seung Woo, na szczęście, tylko Jo In Seong o którym pisałam przy okazji „Krwawego karnawału.”
Admete - Sob 05 Kwi, 2014 20:15
Ja tego chyba nie widziałam...i nie znalazłam, jak szukałam. Natomiast chyba działam jak Zooshe, bo znalazłam sobie Miecz bez imienia Z wiadomo jakiego powodu
Agn dzięki za namiar.
zooshe - Sob 05 Kwi, 2014 20:28
| Admete napisał/a: | Ja tego chyba nie widziałam...i nie znalazłam, jak szukałam. Natomiast chyba działam jak Zooshe, bo znalazłam sobie Miecz bez imienia Z wiadomo jakiego powodu |
Widać działamy podobnie. The Sword with No Name także mam w najbliższych planach.
Admete - Sob 05 Kwi, 2014 22:03
Powód jeden sie znalazł
Trzykrotka - Nie 06 Kwi, 2014 01:32
Oj, czasy, kiedy za namową Elfkii wszystkie oglądałyśmy Classic męcząc się rozpoznaniem, kto jest kim (bo wszyscy w mundurkach) Mam wrażenie, jakby to sto lat temu było. Recenzje są na innym, zamkniętym forum, pewnie trzeba by je przekleić.
Nie mówcie nawet o zaległościach... przez dwa dni zdołałam tylko obejrzeć Beyond The Clouds - i wyrzucić. Ostatnie dwa odcinki w przyszłym tygodniu obejrzę, ale nie wrócę do tak pełnej udręki dramy.
W związku z tym: Zooshe - wielkie dzięki za podsumowanie Age of Feelings Jeszcze może poczekam, ale mimo wszystko wydaje mi się, że się nie zabiorę do tej dramy. Ani tematyka, ani Księciunio nie wabią mnie dość mocno. Może tylko z ciekawości obejrzę tego młodszego pana. Trzeba wiedzieć, na kogo będziemy patrzeć, kiedy trzydziestolatkowie pójdą do wojska .
| BeeMeR napisał/a: |
Odnośnie SLA i wyciszania telefonu - przemyślawszy sprawę a dokładniej zobaczywszy rzeczoną scenę dobrze jednak, że odebrał ten telefon, inaczej dziewczyna nakryłaby ich w dość intymnej sytuacji |
Może gdyby nie odebrał, nie przyjechałaby, bo nie wiedziała, czy on na pewno jest w domu mamy.
Ta dziewczyna to niezły zakapior. Z jednej strony - dobrze, że nie dała sobą pomiatać jakiejś głupiej smarkuli, a z drugiej - widać, że to istna dzika kocica. I na Sun Jae też nie wiedzieć czemu rzuciła się od razu z pazurami, kiedy przyszła go odwiedzić (fakt, jak szczeniak z tego samego miotu. Ale miałam wrażenie, że chłopak po prostu walczy o życie )
Sytuacja była bardzo intymna. Mam wrażenie, że gdyby nie telefon, mogłoby się dużo podziać...
| BeeMeR napisał/a: | Czy mnie się dobrze zdaje, że mąż ich widział, jak się przytulają? Jeśli nie, to co on widział? |
Widział, a na pewno słyszał i doskonale wiedział, co się święci. Nie podoba mi się ten mąż, a po tej scenie nie spodobał mi się jeszcze bardziej. Widać było, że emocje w nim grają, ale nie wszedł, nie przerwał im, nie dał znaku życia... Widze w tym kunktatorstwo. I dbanie o własny interes. Aż tak zależy mu na genialnym studencie, że skłonny jest odpuścić mu romans z żoną?
BeeMeR - Nie 06 Kwi, 2014 10:45
| Trzykrotka napisał/a: | Oj, czasy, kiedy za namową Elfkii wszystkie oglądałyśmy Classic męcząc się rozpoznaniem, kto jest kim (bo wszyscy w mundurkach) Mam wrażenie, jakby to sto lat temu było. Recenzje są na innym, zamkniętym forum, pewnie trzeba by je przekleić. | Obejrzałyśmy też inne, dobre i piękne filmy, wspólnie oglądałyśmy Legend (a wspólne oglądanie ma moc, jak wiadomo), a czasy faktycznie jakby sto lat temu - jak prawie wszystko co było piękne, minęło i już nie wróci - acz nowe też jest piękne i trzeba się cieszyć z tego co jest.
Jak wczoraj weszłam na Orient i przeczytałam kilka pierwszych stron (tam właśnie jest Classic między innymi), to nabrałam ochoty na resztę wątku - i chyba sobie odświeżę i poszukam innych inspiracji filmowych
Wrzucę recenzję Oli - Ren, bo jest piękna (moja jest tak mało ambitna, że aż wstyd )
| Ren napisał/a: |
Classic
Był sobie król, był sobie paź i była też królewna – nie mam pojęcia, czemu ta dziecięca piosenka przychodzi mi na myśl, gdy mam przed oczami sceny z tego filmu...
Może dlatego, że Classic to prześliczna opowieść o miłości, przyjaźni, przeznaczeniu, losie...
Śliczna, mądra acz troszkę nieśmiała studentka podkochuje się skrycie w chłopaku, na którego skierowane są oczy całej żeńskiej części uniwersytetu (nie tylko studentek, także pań w wieku dojrzalszym – do grona wielbicielek w tej drugiej kategorii wiekowej dołącza spoza ekranu ma skromna osoba ). Nie dziwota - chłopak nie dość, że przystojny, uprzejmy i kulturalny, to jeszcze ma artystyczną duszę i reżyseruje przedstawienie teatralne... Niestety parol na niego chce zagiąć przyjaciółka głównej bohaterki – piękna i przebojowa (oczywiście także trochę wredna) pannica.
Dziewczyna przygląda się całej tej konstelacji i dość obcesowym zalotom koleżanki... Nie wydaje jej się, by w tym pojedynku miała jakiekolwiek szanse. Wie natomiast, że miłość może być piękna i porywająca – świadectwem tego są przepiękne, poetyckie listy miłosne, które jej zmarły przed laty ojciec pisał do matki. W trakcie nieobecności matki dziewczyna odnajduje także pamiętnik, opisujący historię ich miłości...
Gdyby ktoś pomyślał, że to wszystko, co dzieje się w tym filmie, to prostuję – nic bardziej błędnego – opisałam pierwsze 15 minut ... Cała bajeczna reszta niech zostanie tajemnicą dostępną tym, którzy sięgną po film… Ci, którzy tego nie zrobią nie przypomną sobie magii i czaru pierwszych miłości…
Wracając do filmu - Classic to dwie opowieści – ta sprzed lat i ta współczesna, obie historie rozgrywają się w przepięknych, malowniczych plenerach, w takt idealnie dobranej muzyki...
Mamy w Classic miłość i tęsknotę, konwenanse, rodzinne zawikłania, oczekiwanie, radość i łzy, szczęście i rozpacz. Atmosfera filmu kojarzy mi się miejscami z wierszami Jasnorzewskiej i wersami typu „zamiast ust, które jeszcze całować się nie śmią…”.
Prześliczny, wzruszający film, ścieżki miłości, tęsknoty i rozpaczy prowadzą przez malowniczo ukazany świat wakacji na wsi, elitarnej szkoły sprzed lat, zgiełku miasta i wielkiej uczelni…
Za podsumowanie niech posłuży myśl i wrażenie, które przemknęło mi przed oczami, gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe – dobrze jest móc wrócić do świata jak z dawnej fotografii w albumie, do dni, gdy każdym zmysłem czuło się powiew wiatru i ciepło słonecznych promieni, gdy miłość – także ta raniąca – uskrzydlała… Czułam się, jakby w ten przytulny, zimowy wieczór spędzony przed ekranem ktoś otulił mnie kołderką utkaną z marzeń…
Film gorąco polecam – elfkaa – DZIĘKUJĘ BARDZO
_________________ |
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 11:35
Mus w takim razie obejrzeć.
BeeMeR - Nie 06 Kwi, 2014 11:38
Odnośnie SLA:
Obejrzawszy odcinek 6 do końca (jakoś tak w kawałkach mi szło tym razem ) już nie miałam wątpliwości, że mąż wie znacznie więcej niż żona przypuszcza - i tak teraz myślę, że on będzie na zimno obserwował rozwój tego romansu co jest chyba straszniejsze niż nagłe odkrycie i wybuch, bo nigdy nie wiadomo do czego doprowadzi i kiedy - szantaż (choćby emocjonalny)? A zapewne jakoś tą informację wykorzysta
A dziewczyna to faktycznie z typu "wszystko młotkiem - jak nie działa, to weź większy młotek" - mam wrażenie, że jak nie drzwiami, to by weszła oknem Ona ten dom zna od podszewki, na pewno by sobie poradziła. Jak widać dziewczyna podejmuje decyzje (np. o wspólnym zamieszkaniu) bez konsultacji z chłopakiem, co tam jego zdanie, ona postanowiła i szlus
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 16:24
Powiem tak - Sword with no name dobrym filmem nie jest, bo ma nagłe przeskoki akcji i brak mu pogłębienia postaci, ale jak wiadomo oglądałam go dla aktora głównie Po obejrzeniu dotychczasowych odcinków GG i tego filmu stwierdziłam, że w aktorstwie Cho Seung-Woo jest szczerość i intensywność, energia i naturalność. To dlatego tak dobrze się go ogląda i wierzy jego postaciom. Nie jest przy tym śliczny i zniewieściały, co jednak w odbiorze niektórych aktorów z Korei mi przeszkadza.
A na YT można sobie obejrzeć Love Phobia z naszym ulubieńcem.
http://www.youtube.com/watch?v=nuIzboIVg4M
BeeMeR - Nie 06 Kwi, 2014 18:25
Filmy w Korei Północnej:
http://www.tvn24.pl/film-...w,415601,s.html
zooshe - Nie 06 Kwi, 2014 19:12
| Admete napisał/a: | | Powiem tak - Sword with no name dobrym filmem nie jest, bo ma nagłe przeskoki akcji i brak mu pogłębienia postaci, ale jak wiadomo oglądałam. |
Szkoda. A ja już się nastawiłam.
Po 20 odcinkach Horse Doctor myślę że powinnam dostać honorowe członkostwo w fanklubie Jo Seung Woo za wyjątkowe poświęcenie.
Pomimo całego podziwu dla niego, fanem kostiumowych tasiemców raczej nie zostanę.
Choć jest jeden wątek, który bardzo mnie bardzo śmieszy. Jest jedna księżniczka (w tej roli Kim So Eun, najlepsza przyjaciółka Jan Di z BBF) która podkochuje się w przystojnym weterynarzu do tego stopnia że każe swoim ochroniarzom wyłapywać chore psy z ulicy aby mieć pretekst do widywania go.
| Admete napisał/a: | | Po obejrzeniu dotychczasowych odcinków GG i tego filmu stwierdziłam, że w aktorstwie Cho Seung-Woo jest szczerość i intensywność, energia i naturalność. To dlatego tak dobrze się go ogląda i wierzy jego postaciom. Nie jest przy tym śliczny i zniewieściały, co jednak w odbiorze niektórych aktorów z Korei mi przeszkadza. |
Oj tak gra bardzo naturalnie. I choć nie jest jakoś super przystojny to nie brakuje mu uroku i ma coś co przyciąga do niego wzrok.
kamsa hamnida
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 19:45
Właśnie oglądam Love Phobię. Zooshe myślę, że będzie ci się bardzo podobać. Ja jestem pod urokiem tego filmu i pary głównych bohaterów. Pięknie nakręcony, spokojny, słodko-smutny film. A Cho Seung-Woo w tym filmie
A w KoD jestem juz po dramatycznych odcinkach związanych z kissem Naprawdę lubię tę drame i jej bohaterów. Anthony Kim a właściwie Kim Bong Dal to rewelacyjny bohater.
zooshe - Nie 06 Kwi, 2014 19:56
| Admete napisał/a: | Właśnie oglądam Love Phobię. Zooshe myślę, że będzie ci się bardzo podobać. Ja jestem pod urokiem tego filmu i pary głównych bohaterów. Pięknie nakręcony, spokojny, słodko-smutny film. A Cho Seung-Woo w tym filmie |
Widziałam fragment. Jo Seung Woo w garniturze wygląda obłędnie.
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 20:07
Znów mam wrażenie, że on po prostu jest swoim bohaterem.
zooshe - Nie 06 Kwi, 2014 20:17
| Admete napisał/a: | | Znów mam wrażenie, że on po prostu jest swoim bohaterem. |
A ja strasznie zatęskniłam za Dong Chanem. Ach do wtorku tak daleko.
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 20:18
Też mi sie za nim zatęskniło. Może puść sobie jakieś fragmenty z GG? Skończyłam Love Phobia i oczy mi się trochę pocą
zooshe - Nie 06 Kwi, 2014 20:34
| Admete napisał/a: | Też mi sie za nim zatęskniło. Może puść sobie jakieś fragmenty z GG? Skończyłam Love Phobia i oczy mi się trochę pocą |
Też o tym myślałam. Zwłaszcza, że jest kilka początkowych fragmentów które chciałam powtórzyć czy rzucą trochę światła na całą zagadkę z perspektywy czasu.
Agn - Nie 06 Kwi, 2014 21:13
| Trzykrotka napisał/a: | Jeszcze może poczekam, ale mimo wszystko wydaje mi się, że się nie zabiorę do tej dramy. Ani tematyka, ani Księciunio nie wabią mnie dość mocno. Może tylko z ciekawości obejrzę tego młodszego pana. Trzeba wiedzieć, na kogo będziemy patrzeć, kiedy trzydziestolatkowie pójdą do wojska . |
Ja straciłam serce do tej dramy, bo nie mogę się wziąć za 17-ty odcinek. No po prostu... nie. Dlatego też wiem, że nie będę do tej dramy wracać, zatem... poleciało już to, co obejrzałam i od razu zrobiło się, ahem, przejrzyściej. Szkoda. Początek podobał mi się piekielnie, ale jakoś tak od powrotu do obecnych czasów coraz słabiej mi się to oglądało. A Księciunio w niczym nie pomagał.
Basiu, dzięki za link!
Powiem szczerze, że nawet bym obejrzała film z KRLD, gdybym miała taką szansę. Z czystej ciekawości, jak to wygląda.
| zooshe napisał/a: | Choć jest jeden wątek, który bardzo mnie bardzo śmieszy. Jest jedna księżniczka (w tej roli Kim So Eun, najlepsza przyjaciółka Jan Di z BBF) która podkochuje się w przystojnym weterynarzu do tego stopnia że każe swoim ochroniarzom wyłapywać chore psy z ulicy aby mieć pretekst do widywania go. |
No i proszę, jak się dziewuszka czule opiekuje biednymi stworzeniami! *wzrusza się* Biorąc pod uwagę, że kwestia zwierząt w Korei to temat dość kontrowersyjny, to mogłoby zadziałać jako podpowiedź, żeby zwierzętom pomagać.
| Admete napisał/a: | | Anthony Kim a właściwie Kim Bong Dal to rewelacyjny bohater. |
*tapla się miodku rozlanym przez Admete*
Jestem po 9 i 10 odcinku Three days. Mniam. Wprawdzie jestem zawiedziona, że znowu zrobiono myk z przerwaniem, kiedy istotne informacje mają zostać podane, ale bohatera się zaciemnia, a potem zabija, nim powie ostatnie słowo. No ale czego ja się spodziewałam, jeszcze pół dramy przede mną, przecież nie mogę mieć wszystkiego podanego na talerzu.
I dlaczego Misiek ma czesane włosy na grzyba! Wprawdzie krótkiego, ale widzę, że styliści po prostu nie mogli wytrzymać.
Admete - Nie 06 Kwi, 2014 21:22
Taplaj się do woli - Anthony może sprzedał duszę, ale Bong Dal odkupił ja tanio i choćby za to muszę go kochać Te wszystkie jego pozornie kamienne wyrazy twarzy przełamane błąkającym się gdzieś tam w oddali zaczątkiem uśmiechu A jak się już porządnie uśmiechnął, to biedna scenarzystka zbierała szczękę z podłogi, tak ją to zdziwiło
Agn - Nie 06 Kwi, 2014 21:23
A Love letter już oglądał?
|
|
|