To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)

nicol81 - Śro 26 Gru, 2007 22:33

Dorfi napisał/a:
nicol81 napisał/a:

Ale jak chciał się pozbyć, to czemu pozostawił jej decyzję zamiast sam omówić z Kuraginem i wydać zgodę za jej plecami? To mi się nie wydaje podobne do starego księcia...

Wydaje mi się, że chciał ją sprawdzić.

Hm...wydaje mi się słuszne podejście. A jakby się zgodziła, to wtedy by zaprotestował? Skubany... :-P

Dorfi - Śro 26 Gru, 2007 22:35

Wątpię czy brał pod uwagę, że się zgodzi. Był prawie pewny, że odmówi i był zadowolony (miałam nawet wrażenie, że dumny) z jej decyzji.
Alison - Śro 26 Gru, 2007 22:35

nicol81 napisał/a:
Oj, nie spoilerujcie, proszę...
Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ale czy młody Kuragin był partią dla jego córki? Jak Natasza nie była dla syna?
A ponadto, gdyby się wydała, straciłby gospodynię i opiekunkę dla wnuka.


Oczywiście, że nie był partią. Ale on chciał sie pozbyć córki z domu! Gospodyni i opiekunka, przy jego zasobach finansowych, to żaden problem.

Ale jak chciał się pozbyć, to czemu pozostawił jej decyzję zamiast sam omówić z Kuraginem i wydać zgodę za jej plecami? To mi się nie wydaje podobne do starego księcia...


Bo wiedział, co to za kanalia. To jednak była jego córka, gdyby sama go wybrała miałby czyste sumienie, gdyby ją do tego nakłaniał to już nie bardzo. Dobrze wiedział kim są Kuraginowie, a jednak zostawił Marię z tą decyzją samą. Stary Bołkoński to padalec.

nicol81 - Śro 26 Gru, 2007 22:37

Dorfi napisał/a:
Wątpię czy brał pod uwagę, że się zgodzi. Był prawie pewny, że odmówi i był zadowolony (miałam nawet wrażenie, że dumny) z jej decyzji.

A jednocześnie tak ją zjechał, jak się "wystroiła", że większość dziewcząt poślubiłaby ropuchę, byleby zwiać od takiego tatuśka...
Ale rzeczywiście, dumny się wydawał...

nicol81 - Śro 26 Gru, 2007 22:40

A ogólnie to, Kuragin chce się jeno zemścić, czy leci trochę na Nataszę? I jego żona to chłopka? Wygladała raczej na zubożałą szlachciankę...
trifle - Śro 26 Gru, 2007 22:44

nicol81 napisał/a:
A ogólnie to, Kuragin chce się jeno zemścić, czy leci trochę na Nataszę? I jego żona to chłopka? Wygladała raczej na zubożałą szlachciankę...


Ja myślę, że on na wszystkie leci :roll: A ta dziewuszka co z ojcem weszła do namiotu, do Bołkońskiego? Trudno orzec jaki miała status społeczny..

Dorfi - Śro 26 Gru, 2007 22:46

nicol81 napisał/a:
A ogólnie to, Kuragin chce się jeno zemścić, czy leci trochę na Nataszę? I jego żona to chłopka? Wygladała raczej na zubożałą szlachciankę...

Raczej tylko zemsta. Miał dwa powody: pierwszy to prośba siostry a drugi to zemsta na Bołkońskim, bo w końcu to głownie przez niego musiał się ożenić z dziewczyną z gminu.
Ale z drugiej strony czemu nie połączyć zemsty z przyjemnością?

Gunia - Śro 26 Gru, 2007 22:46

W książce to ta kwestia "strojenia się" Marii wygląda jeszcze rozpaczliwiej.
Maria jest niesamowita. Kochała ojca, który zasłużył sobie z jej najwyżej strony na kopa w... i sam o tym wiedział, posłusznie znosiła jego pomysły i docinki. Pragnęła jedynie szczęścia i własnej rodziny, a już na stracie spotkała ją taka podłość, a ona mimo wszystko przez cały czas pewnie trwała przy poświęceniu i miłosierdziu. We wszystkich rodzinnych tragediach była jedyną "twardą" osobą, wspierała wszystkich i opiekowała się nimi, a w zamian dostawała lekceważenie i niezrozumienie.
Taka osoba to prawdziwy skarb, a tak mało doceniany.
Ta żona Kuragina to szlachcianka, a on chyba trochę "leci" na Nataszę, bo w końcu zwrócił na nią uwagę zanim się dowiedział kim jest.

Gosia - Śro 26 Gru, 2007 23:05

Jak krecili film:
http://www.rai.tv/mpprogr...f-65617,00.html

Spoilery od okolo 4 minuty.

Matylda - Czw 27 Gru, 2007 08:20

Annette napisał/a:
Jest przepiękny i jest złowrogi. Nie widziałam Maskarady, ale w tej muzyce jest coś takiego niepokojącego, groźnego. podobnie jak w walcu Szostakowicza.


Wysłuchałam
Ja zazwyczaj odpływam kiedy słyszę każdą dobrą muzykę
Wydaje mi się że to napięcie wywołują kotły, które walą tu niemożliwie i napędzają ten szybki rytm. Walc traci przez to delikatność
Pewnie Chaczaturian miał jakiś zamysł. Nie wiem w jakich okolicznościach powstawał ten utwór, ale te kotły tłuką tak jakby wzywały wszystkich na wojnę...
Po tym walcu powinien pojawić sie tylko Taniec z szablami i to dopełniłoby całość :mrgreen:

praedzio - Czw 27 Gru, 2007 08:36

A też właśnie sobie zapuściłam tego walca. Jak za muzyką poważną i pochodnymi nie przepadam, tak ten walc zapisuję sobie do "Ulubionych". :D
Głowo, przestań wariować...

migotka - Czw 27 Gru, 2007 09:02

obejrzałam owe dwa odcinki, takie filmy uwielbiam, męzowi też się podobało, bo wiadomo nie tylko pokój;)
reklamy mnie dobijały...

Dorfi - Czw 27 Gru, 2007 09:23

A ja wyjątkowo byłam z reklam zadowolona :mrgreen:
Nigdy nie mogę obejrzeć normalnie filmu bo zawsze Michał chce albo pić albo jeść albo siku albo jeszcze coś innego. Tym razem udało mu się prawie idealnie w przerwy reklamowe wpasować, więc prawie wszystko obejrzałam :mrgreen:

praedzio - Czw 27 Gru, 2007 10:26

No, przekopałam się przez tych kilkanaście pierwszych stron wątku, bo przedtem nie czytałam i ledwo zipię, ale dzięki temu pochwyciłam żarłocznie zdjęcia Dołochowa, które wrzuciła Gosia. :D
To np: http://img48.imageshack.u...1024x768ly0.png dalej jest dowodem na to, że Denisow (a raczej ten aktor) to jakieś młodsze wydanie księcia Ranieriego. :P A Dołochow.... :serce2:

Admete, ty wiesz, że cię kocham? ;) A już na pewno za to stwierdzenie:
Admete napisał/a:
Spojrzysz mu w oczy i juz wiesz, że:
a. przepadlaś
b. dostaniesz w kość
c. nie obchodzi cię to ;-)

:mrgreen:

nicol81 - Czw 27 Gru, 2007 10:37

Gunia napisał/a:
W książce to ta kwestia "strojenia się" Marii wygląda jeszcze rozpaczliwiej.
Maria jest niesamowita. Kochała ojca, który zasłużył sobie z jej najwyżej strony na kopa w... i sam o tym wiedział, posłusznie znosiła jego pomysły i docinki. Pragnęła jedynie szczęścia i własnej rodziny, a już na stracie spotkała ją taka podłość, a ona mimo wszystko przez cały czas pewnie trwała przy poświęceniu i miłosierdziu. We wszystkich rodzinnych tragediach była jedyną "twardą" osobą, wspierała wszystkich i opiekowała się nimi, a w zamian dostawała lekceważenie i niezrozumienie.
Taka osoba to prawdziwy skarb, a tak mało doceniany.
Ta żona Kuragina to szlachcianka, a on chyba trochę "leci" na Nataszę, bo w końcu zwrócił na nią uwagę zanim się dowiedział kim jest.

Ja się zastanawiam, czy Anatol specjalnie nie dał się złapać z nianią, by uniknąć małżeństwa z Marią. Rzeczywiście, Natasza się mu spodobała na początku.
Żona i teść Kuragina byli raczej ubrani jak biedna szlachta, np.zaścianek Dobrzyńskich. Oficer też by raczej nie stacjonował w chłopskiej izbie.
Zastanawiam się, czemu ANdrzej nie zrobił nic, by ulżyć sytuacji Marii.

nicol81 - Czw 27 Gru, 2007 10:41

Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Oj, nie spoilerujcie, proszę...
Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ale czy młody Kuragin był partią dla jego córki? Jak Natasza nie była dla syna?
A ponadto, gdyby się wydała, straciłby gospodynię i opiekunkę dla wnuka.


Oczywiście, że nie był partią. Ale on chciał sie pozbyć córki z domu! Gospodyni i opiekunka, przy jego zasobach finansowych, to żaden problem.

Ale jak chciał się pozbyć, to czemu pozostawił jej decyzję zamiast sam omówić z Kuraginem i wydać zgodę za jej plecami? To mi się nie wydaje podobne do starego księcia...


Bo wiedział, co to za kanalia. To jednak była jego córka, gdyby sama go wybrała miałby czyste sumienie, gdyby ją do tego nakłaniał to już nie bardzo. Dobrze wiedział kim są Kuraginowie, a jednak zostawił Marię z tą decyzją samą. Stary Bołkoński to padalec.

Ale chyba jakby się chcial jej pozbyć, to by bardziej działał w tym kierunku. A tak nawet Maria Dymitorwa stwierdziła, że on chce trzymać swoje dzieci przy sobie.

Sofijufka - Czw 27 Gru, 2007 10:41

trifle napisał/a:
Dorfi napisał/a:
No i nasz walc. Ile razy go słucham zawsze odpływam
http://andre82.wrzuta.pl/audio/9pLktpOwvH/


Ja toże :serce2:

Jest gwałtowny, namiętny, intensywny, ale nie slodki.

Przecudny :serce2:

Edit: a ten film, "Maskarada", to z którego roku?

To balet, na podstawie Lermontowa. Opowiada o zemście pewnego faceta, zrujnowanego przy stoliku karcianym. Sprawca ruiny niedawno się ożenił, jest szczęśliwy i zakochany, a ów fatalny gracz [przy pomocy porzuconej kochanki świeżego małżonka] knuje intrygę. Mąż jest przekonany, że zona go zdradziła i truje ją, a potem dowiaduje się, że była niewinna. Nie wykluczam, że traci zmysły, a msciciel tiumfuje. :cry2:

MiMi - Czw 27 Gru, 2007 11:07

Ja niestety nie miałam okazji przeczytać tej książki, ale film oglądam z zapartym tchem. W sumie najbardziej to się mojemu dziadkowi podoba. Nie wiedziałam, że lubi takie romanse.
Książę Andrzej jest bardzo przystojny :paddotylu: ale ten Anatol też niczego sobie, gdyby nie ten charakter. Natasha jest taka młodziutka i naiwna. Mam nadzieję, że za bardzo nie uwierzy Anatolowi. I tu właśnie widzę plus nieprzeczytania książki: nie wiem co się zdarzy, więc wszystko jest dla mnie niespodzianką. O strojach i balach już nie wspomnę, bo za bardzo bym się zachwycała.

migotka - Czw 27 Gru, 2007 11:08

Mimi ja też nie czytałam książki, ale juz jest na mojej liście czytadeł :lol:
MiMi - Czw 27 Gru, 2007 11:10

migotka napisał/a:
Mimi ja też nie czytałam książki, ale juz jest na mojej liście czytadeł :lol:


Na mojej też. Gdybym jeszcze nie musiała się uczyć i czytać lektur, to już bym ją czytała. Niestety nawet nie zaczynam, bo pewnie będę noce zarywać, żeby to przeczytać, a przecież szkoła...

migotka - Czw 27 Gru, 2007 11:14

MiMi napisał/a:
migotka napisał/a:
Mimi ja też nie czytałam książki, ale juz jest na mojej liście czytadeł :lol:


Na mojej też. Gdybym jeszcze nie musiała się uczyć i czytać lektur, to już bym ją czytała. Niestety nawet nie zaczynam, bo pewnie będę noce zarywać, żeby to przeczytać, a przecież szkoła...


w szkole czy na studiach miałam jedną zasadę, jak już wieczorkiem czyściutka leżałam w łóżeczku to nic tylko przyjemności czytania były- bo inaczej się nie dało wyegzekwować czasu. W ten sposób może dłużej sie schodziło, ale przeczytałam masę książek. Faktem jest ,że jak sie pracuje czyta sie to co się lubi, bez przymusu

Maryann - Czw 27 Gru, 2007 11:17

migotka napisał/a:
Faktem jest ,że jak sie pracuje czyta sie to co się lubi, bez przymusu

Taaak... To znaczy, po tym, jak już się przeczyta to, czego się nie lubi... :mrgreen:

migotka - Czw 27 Gru, 2007 11:25

Maryann napisał/a:
migotka napisał/a:
Faktem jest ,że jak sie pracuje czyta sie to co się lubi, bez przymusu

Taaak... To znaczy, po tym, jak już się przeczyta to, czego się nie lubi... :mrgreen:


nie no , tak źle nie było tak bardzo
fakt jest faktem , że wojnę i pokój będę zakupytać;)

Anonymous - Czw 27 Gru, 2007 11:26

też czytam i już dzis może pierwszy tom skończę :P ;)
trifle - Czw 27 Gru, 2007 11:33

lady_kasiek napisał/a:
też czytam i już dzis może pierwszy tom skończę :P ;)


To ten podpis o nauce to tylko ściema? :twisted:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group