To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 10:50

Anetam napisał/a:
Ja znalazłam tutaj:http://bella8194.fotopic.net/p40289557.html obrazek z galerii Perswazji właśnie z uśmiechem Ruperta.Niestety jest on duży i trzeba by go było w jakimś programiku pomniejszać :? ??:


Dzięki! To nie jest dokładnie ten momencik, ale tys piknie jest :grin:

Harry_the_Cat - Pią 20 Kwi, 2007 10:53

Ja nie mam żadnych skrinków z Perswazji, ale mogę wrzucić tu linka do zapakowanych i gotowych do pobrania paczuszek (dwóch), bo znam kogoś kto wszystkie trzy ..... zeskrinkapował? :shock: :shock: :shock:
Anetam - Pią 20 Kwi, 2007 10:57

Proszę bardzo i zgadzam się z Tobą Alison,że w tym ujęciu Rupert ma powalający uśmiech i jest cudny :thud: :grin:
Harry_the_Cat - Pią 20 Kwi, 2007 11:13

Proszę:

http://community.livejour...018.html#cutid1

Anetam - Pią 20 Kwi, 2007 11:17

Na dole są śliczne avatarki :grin:
Zaraz wrzucę je do mojej domowej,prywatnej kolekcji :twisted:

Pemberley - Pią 20 Kwi, 2007 11:27

Anetam napisał/a:
Aha Pemberley, zgadzam się z Tobą ,dla mnie:
scenariusz z 1995r. + aktorzy z 2007r. = doskonały film :mrgreen:

He, he. takie rownanie tez mi pasuje. :mrgreen:
I to jest ta roznica z Duma- na upartego mozna by z najnowszej ekranizacji przejac kilka krajobrazow z ich wiekszym budzetem, ale niekoniecznie. :razz:

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 11:32

Harry_the_Cat napisał/a:
Proszę:

http://community.livejour...018.html#cutid1


Harrysiu przesyłam Ci Buziaka z Kwiatkiem i czerwoną wstążeczką (całość do wyobrażenia sobie) :kwiatek:



Auuuua! Jaki on jest ładnyyyyy :paddotylu: (a jaka ona nie) :wink:

Anetam - Pią 20 Kwi, 2007 12:32

Alison napisał/a:
Auuuua! Jaki on jest ładnyyyyy :paddotylu: (a jaka ona nie) :wink:


Dlaczego,Anna też jest ładna jak jej się bliżej przyjrzeć,powiedziałabym nawet bardzo ładna.Kiedy przyszła na kolację do Croftów i oni przestawiali ją kapitanowi to wyglądała naprawdę ślicznie.Inne uczesanie,makijaż i strój czynią cuda, a co do Ruperta to co tu dużo gadać :wink:

Trzykrotka - Pią 20 Kwi, 2007 13:51

Sally nie jest brzydka, kiedy ma nieruchomą twarz, ma piękne oczy i ładną cerę. Ale niestety ma brzydką mimikę, wygląda, jakby cały czas coś międliła w ustach. Nie przekonaął mnie jej Anna, jest jakimś wystraszonym króliczkiem, a nie mądrą, spokojną, dojrzałą kobietą.
Ja uwielbiam tę "brudną", mało efektowną ekranizację z 1995, dzieki niej orzekonałam się, że bohaterowie nei muszą być piękni, żeby milość była piekna - a tamta była. ale tej dawałm duży kredyt zaufania. Niestety, scenarzyści podłożyli pod nią bombę przeciwpiechotną.

Pemberley - Pią 20 Kwi, 2007 14:10

Trzykrotka napisał/a:

Ja uwielbiam tę "brudną", mało efektowną ekranizację z 1995, dzieki niej orzekonałam się, że bohaterowie nei muszą być piękni, żeby milość była piekna - a tamta była. .

ladnie powiedziane :grin:
Czemu brudna??
Tam jest tak duzo slonca i pieknych widokow, nawet zycie na wsi nie jest takie naturalistyczne jak w nowej dumie...

Mi akurat nie chodzi o to, zeby aktorzy byli piekni, tylko w tej nowszej oni nie byli tacy przerysowani w tych ich slabosciach- ojciec Anny byl zakochany w sobie, ale wygladal nie jakos tak jak wlasny lokaj, w tych loczkach i ubraniach jak z obic do mebli, to samo pan Elliot- w nowszej wersji budzi sie jakies porozumienie miedzy nim i Anna, w starszej - jest taki troche fircykowaty i na pewno zadna konkurencja dla Fryderyka. podobnie Charles i jego siostry i pani Clay, czy mozna na moment przypuszczac, ze ojciec Anny jest choc troche zainteresowany?
Dla mnie w tej nowszej sa po prostu lepiej dobrani..
Ja juz mam miejsce na wersje 95 w swoim sercu, polubilam ja i obejrze ja dzisiaj jeszcze raz, ale motylki- dla mnie oczywiscie- to raczej lataja w tej najnowszej...

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 14:17

Pemberley napisał/a:
to samo pan Elliot- w nowszej wersji budzi sie jakies porozumienie miedzy nim i Anna, w starszej - jest taki troche fircykowaty i na pewno zadna konkurencja dla Fryderyka.


To ja już bym bardziej właśnie w dawnym Elliocie widziała konkurencję dla koniowatej twarzy Ciarana. Ten obecny ze swoimi zębami mającymi nonszalancki stosunek do stania w szeregu, jest tak koszmarny, że mnie nawet przez moment nie przyjdzie na myśl, że oni mogliby coś teges ze sobą. I nie widzę żadnego porozumienia między nimi, w starszej wersji natomiast było kilka takich prawie intymnych scen z nimi. Scena pierwszego spotkania tez była jakaś taka bardziej do mnie przemawiająca, w obecnej martwię się tylko komu pierwszemu wiatr łeb urwie. Nie wiem tylko czemu w starszej Ciaran się usmiechnął do tego zauroczenia Elliota Anną, w nowej Rupert jest wyraźnie zazdrosny i zaniepokojony. I za to go kocham :oops: :wink:

Anetam - Pią 20 Kwi, 2007 15:08

Rupert świetnie potrafi oddać uczucia mimiką twarzy i w tym przypomina mi trochę Jennifer :serduszkate:
Trzykrotka - Pią 20 Kwi, 2007 15:25

Alison napisał/a:
Scena pierwszego spotkania tez była jakaś taka bardziej do mnie przemawiająca, w obecnej martwię się tylko komu pierwszemu wiatr łeb urwie. Nie wiem tylko czemu w starszej Ciaran się usmiechnął do tego zauroczenia Elliota Anną, w nowej Rupert jest wyraźnie zazdrosny i zaniepokojony. I za to go kocham :oops: :wink:


:rotfl: Alison, dzięki! :kwiatek:
Dokładnie tak to wyglądało! W ogóle nie zadbali o wygranie takich dramatycznych i - ładnych - momentów, jak pełne uwielbienia spojrzenie Elliota na molo.
O rany, a czemu kazali chorej pani Smith ganiać razem z Anną i opowiadać jej o charakterze Elliota w zadyszce??
Rupert jest atrakcyjny i nie czepiam się jego gry, w ogóle - co mieli zrobić aktorzy? W takie ramki ich włożono. Naprawdę żal mi kolejnej zmarnowanej szansy.

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 15:39

Trzykrotka napisał/a:
Naprawdę żal mi kolejnej zmarnowanej szansy.


Ja też ubolewam bardzo, bo to moja ukochana powieść JA tak na poważnie. Ulubioną jest Opactwo, za tę lekkość i humor. Perswazje są dla mnie takie prawdziwe, właśnie dzieki temu uczuciu, które przetrwało rozstanie i unicestwienie nadziei, co to jednak tak do końca nie umarła. Jak czytam Perswazje, to motyle mi galopują jak mustangi na prerii. Podobne uczucie przy DiU mam tylko przy spotkaniu przy stajniach w Pemberley. W scenie z listem przeszywam wzrokiem kartki już 2 strony naprzód i tego mi właśnie żal najbardziej. W starych Perswazjach, jakos nie mogłam oddać serca Ciaranowi, więc ta scena mnie nie do końca brała, choc było w niej napięcie i wszystko co trzeba, tutaj wyć mi się chce, że mi to odebrali, bo scena jest tak napisana, że nic nie trzeba kombinować ze scenariuszem. Po prostu ja zagrać i sfilmować, bez żadnych kombinacji :cry:
Miejmy nadzieję, że nasz ukochany Andrew Davies, jeszcze się za to weźmie i spełni swoje marzenie zobaczenia swojego scenariusza na dużym ekranie. Wtedy to będziemy miały film, że założymy stały obóz w kinie i tylko bedziemy wyznaczać dyżury, kto będzie zajmował się aprowizacją :wink:

Gosia - Pią 20 Kwi, 2007 17:52

Ja jeszcze nie obejrzalam, ale Was troszeczke podczytuje.
Eliota w tamtej wersji z 1995 roku gral Samuel West (a propos pare dni temu byl znowu w tv Carrington i moglam go sobie poogladac :lol: ) wiec nic dziwnego, ze ta postac byla sympatyczna i calkiem calkiem do rzeczy.

achata - Pią 20 Kwi, 2007 17:59

Alison napisał/a:
Pemberley napisał/a:
to samo pan Elliot- w nowszej wersji budzi sie jakies porozumienie miedzy nim i Anna, w starszej - jest taki troche fircykowaty i na pewno zadna konkurencja dla Fryderyka.


Nie wiem tylko czemu w starszej Ciaran się usmiechnął do tego zauroczenia Elliota Anną, w nowej Rupert jest wyraźnie zazdrosny i zaniepokojony. I za to go kocham :oops: :wink:

On się uśmiechnął bo Anna tak wymownie na niego spojrzała w tej scenie, jakby mówiła "a widzisz, jeszcze potrafię przyciagnąć męskie spojrzenia. Poza tym on zaczyna dostrzegać, ze Anna ładnieje. W książce też tak było"

Alison - Pią 20 Kwi, 2007 22:10

achata napisał/a:
Alison napisał/a:
Pemberley napisał/a:
to samo pan Elliot- w nowszej wersji budzi sie jakies porozumienie miedzy nim i Anna, w starszej - jest taki troche fircykowaty i na pewno zadna konkurencja dla Fryderyka.


Nie wiem tylko czemu w starszej Ciaran się usmiechnął do tego zauroczenia Elliota Anną, w nowej Rupert jest wyraźnie zazdrosny i zaniepokojony. I za to go kocham :oops: :wink:

On się uśmiechnął bo Anna tak wymownie na niego spojrzała w tej scenie, jakby mówiła "a widzisz, jeszcze potrafię przyciagnąć męskie spojrzenia. Poza tym on zaczyna dostrzegać, ze Anna ładnieje. W książce też tak było"


Naprawdę? Nie pamiętam żeby na niego spojrzała, muszę zerknąć. Myślałam, że się tak uśmiechnął bo Anna miała się za myszę, a tu proszę, gapią się na nią obcy faceci. Dziwiło mnie to tylko, bo większość facetów poczułaby zazdrość w takiej sytuacji. A może się mylę...

achata - Sob 21 Kwi, 2007 16:15

Alison napisał/a:
Naprawdę? Nie pamiętam żeby na niego spojrzała, muszę zerknąć. Myślałam, że się tak uśmiechnął bo Anna miała się za myszę, a tu proszę, gapią się na nią obcy faceci. Dziwiło mnie to tylko, bo większość facetów poczułaby zazdrość w takiej sytuacji. A może się mylę...

Chyba też sprawdzę, żeby się nie okazało, że mi sie przyśniło.... ;)

Alison - Sob 21 Kwi, 2007 16:57

Dzieci to mam domyślne jak trzeba. :wink:

Muszę się tu jeszcze przyznać, że wczoraj do poduchy podczytałam sobie końcówkę Perswazji. Boże, list kapitana czytałam już w życiu z "pińcet" razy i ciągle mi się w brzuchu kotłuje jak to czytam. W tych słowach jest tyle pasji, tyle żaru, tyle namiętności, że aż dziw, że przez dwa wieki nic się to nie zestarzało. I po raz kolejny muszę wyrazić swoje najgłębsze ubolewanie, że tak tę scenę "spartolili", człowiek cały film czeka na ten właśnie moment, a dostaje sprawozdanie z biegów ulicznych. TFU! :evil:

Anetam - Sob 21 Kwi, 2007 17:18

Właśnie Alison, świetnie to ujęłaś.Ja również czytałam wiele razy Perswazje,ale zawsze wracam do listu od kapitana,spotkania w ośmiokątnej sali i wypadeku Luizy to ciągle mam motylki.Dobra książka się nigdy nie znudzi :wink:
Anonymous - Sob 21 Kwi, 2007 18:33

A Drogie Panie mam pytanie czy ktos z przeciętną znajomością języka wyczai o co kaman w filmie?
Alison podziwiam Twoje umiejętności i cierpliwość :)

trifle - Sob 21 Kwi, 2007 18:52

Ja myślę, że wyczai, bo ja o swojej znajomości myślę jako o przeciętnej, a wyczaiłam :rumieniec: Jeśli się zna powieść dobrze, to tym bardziej nie ma problemów.
Alison - Sob 21 Kwi, 2007 18:53

Dziewczynki, zerknijcie na film, na scenę kiedy kapitan dowiaduje sie, że Anna odrzuciła Charlesa. Potem kamera jedzie przez krzaki na twarz Anne i czy ja mam omamy czy za nią stoi przy drzewie gościu w czerwonej koszuli? :shock:
India - Sob 21 Kwi, 2007 21:37

Alison :shock: :shock: :shock:
Ty masz sokoli wzrok a nie omamy :wink:
wlasnie przed chwila widzialam to samo co TY... :roll:

trifle - Sob 21 Kwi, 2007 22:49

Alison napisał/a:
Dziewczynki, zerknijcie na film, na scenę kiedy kapitan dowiaduje sie, że Anna odrzuciła Charlesa. Potem kamera jedzie przez krzaki na twarz Anne i czy ja mam omamy czy za nią stoi przy drzewie gościu w czerwonej koszuli? :shock:


Coś tam jest :shock: Czy to facet ciężko powiedzieć, ale raczej człowiek :mrgreen:

A włączyło mi się kawałek wcześniej, jak Mary coś tam się tłumaczy kapitanowi i Luizie. Ona naprawdę zachowuje się jakby ją ze szpitala psychiatrycznego wypuścili :shock:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group