To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje

Admete - Wto 03 Cze, 2008 19:49

No ślicznie wyglądał ;-) Włoski na bok zaczesane...Czekoladka ;-) A właśnie! Koronacja Miraza! Świetna była. Ten zamaszysty ruch zarzucania płaszcza, ta duma - oklaski dla aktora. Miraz mi się bardzo podobał. Rewelacyjne miał kostiumy. Całość scenografii w związku z Telmarami, ich kostiumy - to wszystko budzi mój szczery podziw.
Symbolika w scenie z Białą Czarownica jest wyraźna i przemyślana. Te istoty, które kuszą Kaspiana pojawiły się w scenie ofiary Aslana w I części, mam takie wrażenie.

RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 19:56

Wiecie co, ja z tym Kaspianem to mam teraz podobnie jak Agn. Znaczy się, on jest śliczny, ale jak chciałabym coś konkretnego powiedzieć o jego grze, to, ekhm, no nie wiem. Najlepszy jest w tych scenach gdzie - jak któraś z dam, zauważyła - robi takie "smutne oczy, piękne oczy (ach te czarne oczy, piękne oczy :serduszkate: :serce: :thud: :excited: )" :wink: Jak on po tej scenie z czarownicą tak rozpacznie się spogląda za Zuzanną, to ja normalnie roztapiam się jak masło na patelni...

Nie wiem czy mi się zdaje, ale Ben może tak trochę nieprzekonany był do tej roli "pięknego księcia". Widziałam na yt takie jego spotkanie z fanami, gdzie jakaś dziewczyna wypaliła "you are beautiful!!!") i on zamiast obrócić to w żart to trochę się poczuł zażenowany... Ja lubię takich co z humorem podchodzą do swej urody, czy jej braku.
A propos korony (faktycznie musieli się chyba nabijać...) - tu plus dla "Lwa" - nasza czwórka miała świetne kostiumy koronacyjne i korony same też.

Eeee - wiecie, że od jakiegoś czasu nawiedzają mnie narnijskie sny??? Ciekawe co by na to powiedział Freud... :wink:

Admete - Wto 03 Cze, 2008 20:01

Rozmowa Kaspiana z doktorem Korneliusem, ta na skale, dobrze wypadła.
Gunia - Wto 03 Cze, 2008 20:04

RaczejRozwazna napisał/a:
Eeee - wiecie, że od jakiegoś czasu nawiedzają mnie narnijskie sny??? Ciekawe co by na to powiedział Freud...

A ja miałam taką nadzieję, że po tym kinie mi się Narnia przyśni, a śniło mi się tylko walczenie o plakat z Kaspianem.

RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 20:07

Ja miałam lepiej - byłam na randce z wiadomo kim (w realu)ale niestetywytropili nas paparazzi. No i dalszy ciąg snu to nie kończąca się sekwencja ucieczek. O rany, jakie oni mieli obiektywy...

Admete napisał/a:
Rozmowa Kaspiana z doktorem Korneliusem, ta na skale, dobrze wypadła.


Może, ale ja nie przepadam za tym fimowym Korneliusem. Taki jakiś mdły jest trochę i w ogóle nie ma pokazanej tej jego miłości do starożytnych władców..

achata - Wto 03 Cze, 2008 20:16

Ależ pokazano- te ksiażki w gabinecie! Mnie się szalenie Kornelius podobał- taki poczciwy, spokojny i mądry. No i ta usunięta scena z gry, szkoda, że jej zabrakło w filmie ale z drugiej strony zaczęli od razu z kopyta i nie było pewnie gdzie tego wcisnać. Swoją drogą, cała się trzesłam jak Kaspian uciekał z zamku.
Agn, ja z tymi drzewami miałam dokładnie tak samo. Nie mogłam wystrzymać i mruknęłam do feceta z którym poszłam- "dużo lepsze niż we Władcy". Ale iść z chłopem na taki film! Seans się skończył, ja się ruszyć nie mogę- ogień w sercu i łzy w oczach, a ten sobie wstaje i lekko "No, to fajna bajeczka była". Myślałam, że pobiję. Zero wrażliwości, chociaż plenery go zachwyciły- on takim globtroterem jest.
A ten powtórzony kawałek Aslana. Ja to odbieram po prostu jako sen, który się ziścił, coś niby dejavu Łucji. Trochę dziwne mi się wydało to wysyłanie jej w ostępy- przecież Aslan znalazłby ją wszędzie i tak zostawić Zuzannę samą wobec Telmarów. Mogły walczyc razem- ja jestem na 100% pewna, ze Aslan by im i tak pomógł.

Admete - Wto 03 Cze, 2008 20:22

Łucja miała Aslana znleźć, uwierzyc. Taki był sens jej podróży.
RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 20:26

achata napisał/a:
Ależ pokazano- te ksiażki w gabinecie! Mnie się szalenie Kornelius podobał- taki poczciwy, spokojny i mądry. No i ta usunięta scena z gry, szkoda, że jej zabrakło w filmie ale z drugiej strony zaczęli od razu z kopyta i nie było pewnie gdzie tego wcisnać.


Jaka usunięta scena z gry?

Tak książki miał i były wspaniałe, ale mi chodzi, że w realu nie okazał jakoś emocji gdy spotkał tych władców.

achata - Wto 03 Cze, 2008 20:27

Admete napisał/a:
Łucja miała Aslana znleźć, uwierzyc. Taki był sens jej podróży.

A skad miała wiedzieć, gdzie go szukać? To mi się wydaje trochę przesadzone. Nie przeszkadza mi za bardzo w filmie, ale dalej mam swoje zdanie na ten temat. Poza tym Łucja nie musiała uwierzyć, jej wiara była niezachwiana od poczatku do konca.
Rozważna, to ta scena: http://au.youtube.com/watch?v=SQM4P5cXYRU
Kornelius jakoś nie miał wiele scen z Pevensimi, wiec trudno mówić o odpowiedniej interakcji lub jej braku.

RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 20:37

Czy mi się zdaje Achato, czy masz odpis z piosenki narnijskiej? "just because they can't feel it too, does it mean that you have to forget?" Swoją drogę mógłby ktoś, kto dobrze zna angielski przetłumaczyć porządnie tę piosenkę? Tak dla potomności... Tu można znaleźć słowa:

http://pl.youtube.com/watch?v=oNsQewlFtEs

Admete - Wto 03 Cze, 2008 20:46

We śnie się dowiedziała, takie odniosłam wrażenie. Albo miała po prostu jechać, aż zapragnie naprawde go spotkać.
RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 20:58

Też mi się tak zdaje. Zresztą Aslan to mówi - dlaczego nie przyszłaś do mnie wcześniej? Chodzi o taki egzystencjalny "skok wiary" - totalne zaufanie.
Aragonte - Wto 03 Cze, 2008 21:11

W dziedzinie egzystencjalnych skoków wiary mocna nie jestem jako totalny niedowiarek, więc będę Was na razie tylko z zainteresowaniem podczytywać :wink:
achata - Wto 03 Cze, 2008 22:07

Ja nie lubię skoków, kocham niezmienność, pewnie dlatego trochę to dla mnie trudne do przełknięcia. Chodzi wam o to, że ona tego brzozowego zagajniczka szukała? Jednak moim zdaniem to trochę ogranicza Aslana. Dalej twierdzę, że pomógłby gdyby tylko cała czwórka wezwała go z pełnym zaufaniem, ale w filmie jest jak jest i muszę się z tym pogodzić.
Tak Rozważna, ta piosenka prześladuje mnie od wczoraj. Pobawiłam się w tłumacza, chociaż obawiam się, ze straciłam trochę rytm piosenki:
Zaczęło się od przeczucia,
które wzrastało do nadziei,
a później przeszło w cichą myśl,
która zmieniła się w ciche słowo

A potem słowo nabierało mocy,
aż rozległ się bitewny krzyk

Wrócę tutaj,
gdy tylko mnie wezwiesz
Pożegnanie nie jest konieczne

Tylko dlatego, że wszystko się zmienia
nie znaczy to, że nigdy wcześniej
nikt nie był w tej sytuacji, co ty teraz

Jedyne co możesz zrobić, to spróbować pamiętać
kim są twoi przyjaciele
gdy czeka cię walka

Znajdź gwiazdę na ciemnym horyzoncie
i podążaj za jej światłem

Wrócisz tutaj
gdy to wszystko dobiegnie końca
Nie ma potrzeby się żegnać

Wrócisz tutaj
gdy to wszystko dobiegnie końca
Nie ma potrzeby się żegnać

Wróciliśmy teraz do punktu wyjścia
Jest tylko przeczucie i nie wie jeszcze nikt
Lecz tylko dlatego, że inni nie czują tego co ty
nie wolno ci zapomnieć

Niech twe wspomnienia nabiorą mocy
Aż staną przed oczami jak żywe

Powrócisz tu
gdy zostaniesz wezwany
Pożegnanie nie jest konieczne

Admete - Wto 03 Cze, 2008 22:16

Idea nie leży w wezwaniu tylko w szukaniu. To moim zdaniem rodzaj metafory. Od nas zależy czy Aslana znajdziemy.
Takie surowe tłumaczenie piosenki. Może ktoś mnie poprawi i będziemy mieć tekst po polsku:

"Zaczyna się uczuciem, które staje się nadzieją,
a potem przemienia się w cichą myśl i ciche słowo.
To słowo wciąż potężnieje, aż zamieni się w bitewny krzyk.

Gdy mnie wezwiesz, wrócę -
nie ma potrzeby mówić - żegnaj.

Tylko dlatego, że wszystko sie zmienia,
nie znaczy, że nie zdarzyło się wcześniej.
Jedyne co musisz zrobić, to poznać,
kto jest twoim przyjacielem, gdy zmierzasz na wojnę.

Wybierz gwiazdę na ciemnym horyzoncie
i podażaj za światłem.

Wrócisz, gdy wszystko sie skończy,
nie ma potrzeby mówić - żegnaj.

Teraz wracamy do poczatku,
to tylko uczucie i nikt jeszcze nie wie.
Chociaż oni go jeszcze nie znają,
to nie znaczy, że ty masz zapomnieć.

Pozwól, by wspomnienia stawały się wciąż silniejsze,
aż pojawią się przed twoimi oczami.

Wrócisz, gdy cię wezwą,
nie ma potrzeby mówić - żegnaj."

Admete - Wto 03 Cze, 2008 22:39

Achato tez przetłumaczyłam. Świetnie, bo ja niektórych fragmentów nie byłam pewna :-)
RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 22:43

Dzięki wielkie!!! :kwiatek:
Anonymous - Śro 04 Cze, 2008 08:22

[quote="achata"]Ja nie lubię skoków, kocham niezmienność, pewnie dlatego trochę to dla mnie trudne do przełknięcia. Chodzi wam o to, że ona tego brzozowego zagajniczka szukała? Jednak moim zdaniem to trochę ogranicza Aslana. Dalej twierdzę, że pomógłby gdyby tylko cała czwórka wezwała go z pełnym zaufaniem, ale w filmie jest jak jest i muszę się z tym pogodzić.
Tak Rozważna, ta piosenka prześladuje mnie od wczoraj.

achata - Śro 04 Cze, 2008 08:24

Po tłumaczeniu Admete widzę, ze mogę się schowac z moja wersją i właśnie chciałam to zrobić ale znowu zapomniałam się zalogować i się pomieszało. Mam nadzieję, ze moderator to naprawi.
RaczejRozwazna - Śro 04 Cze, 2008 11:09

No nie kasujcie żadnej z wersji!!! One się wspaniale uzupełniają.

Czy zauważyłyście, że w ostatniej scenie Łucja ogląda się za siebie i patrzy na Aslana właśnie gdy lecą słowa - I'll come back, when you call me? Co chwila łapię się na tym, że docierają do mnie pewne "smaczki" tego filmu i wręcz perfekcja w dopracowaniu niektórych szczegółów.

A propos muzyki - chyba niedobrze, że zmieniają również twórcę muzyki w "Wędrowcu" - dwie zmiany (jeszcze reżyser) - to może być ciut za wiele... Oby zachowali ciągłość.

A co do Aslana jeszcze - pewnie by i przybył, jakby został wezwany, ale jakoś tak się stało, że nikt go nie wezwał... Może właśnie tego zaufania im tak brakowało. A w napięciu przedbitewnym taka decyzja o wysłaniu Łucji - jedynej, która tak naprawdę mocno wierzy - wydawało się sensowna...

achata - Śro 04 Cze, 2008 12:01

RaczejRozwazna napisał/a:
Czy zauważyłyście, że w ostatniej scenie Łucja ogląda się za siebie i patrzy na Aslana właśnie gdy lecą słowa - I'll come back, when you call me? Co chwila łapię się na tym, że docierają do mnie pewne "smaczki" tego filmu i wręcz perfekcja w dopracowaniu niektórych szczegółów.

Zauważyłam- to chyba jedyna scena obecna na tubisiach w przyzwoitej jakości i oglądam gdy gdy tylko mogę :) Tam jest jeszcze jeden podobny fragment, gdy Łucja ogląda się za siebie już na peronie i nie widać ani śladu Narnii, chociaż nie jestem pewna czy wypada też na ten sam muzyczny kawałek. Poza tym fajnie się ten film kończy, jako widz poczułam, że nie ja jedna muszę wrócić do codzienności. Takie wyjątkowe wrażenie jakby wychodziło się z kina do reala razem z rodzeństwem.
RaczejRozwazna napisał/a:
A propos muzyki - chyba niedobrze, że zmieniają również twórcę muzyki w "Wędrowcu" - dwie zmiany (jeszcze reżyser) - to może być ciut za wiele... Oby zachowali ciągłość.

Ja nie mam nic przeciwko. Muzyka do "Księcia" była bardzo nieoryginalna. Nawet zabawie na plaży towarzyszy wątek z "Evacuating London" i to już mnie trochę drażniło. Poza tym "Podróż wędrowca" to będzie inne kino- przygodowe i drogi, podczas gdy dwie pierwsze części ukazywały Narnię i toczące się o nią bitwy. Myślę, że nie ma w tym nic złego, żeby zmienionej konwencji filmowej przypisać również inną oprawę muzyczną. A wiadomo, kto będzie tym nowym kompozytorem?

RaczejRozwazna - Śro 04 Cze, 2008 12:10

David Arnord.

Może masz rację - trzeba wnieść trochę świeżości. Z tym, że ja, podobnie jak Ty, lubię niezmienność w niektórych sprawach. I jak jest coś dobrze (akurat ta muzyka mnie nie drażniła, na plus poczytuję jej podobieństwo do I cz.) wykonane to obawiam się zmiany - dlatego też z niepokojem czekam na wątek Kaspian-córka Ramandu (ciekawe jakie dadzą jej imię - bo w książce przecież nie ma). Zobaczymy. W sumie to tylko dwa lata, jeśli nie przesuną premiery :thud:

achata - Śro 04 Cze, 2008 13:28

No tak, nic ciekawego ten pan na koncie jeszcze nie ma, głównie Bondów, ale ja nie przekreślam. Istotnie może brakować pewnych charakterystycznych narnijskich wątków. Zobaczymy.
Wracając do Aslana- sam gest wysłania Łucji na poszukiwanie dowodzi, że bohaterowie odzyskali wiarę. Ja odniosłam wrażenie, że Aslan potrafił czytać w myślach i sercach i znaleźć się w każdym miejscu i o każdym czasie ale może go trochę przeceniam. Poza tym skoro najpierw zostawił Narnijczyków samych sobie wystawiając ich na próbę, to dlaczego miałoby się to zmieniać gdy sprawa dotyczyła Pevensich. Muszę przestac sobie nad tym łamać głowę. Dla mnie to był akurat jedyny punkt w którym zawiało kalką z WP- Łucja wysłana w niebezpieczną podróż niczym Frodo z pierścieniem.

RaczejRozwazna - Śro 04 Cze, 2008 17:40

achata napisał/a:

Rozważna, to ta scena: http://au.youtube.com/watch?v=SQM4P5cXYRU
Kornelius jakoś nie miał wiele scen z Pevensimi, wiec trudno mówić o odpowiedniej interakcji lub jej braku.


O rany, dopiero teraz zauważyłam, że dałaś tę scenę. Faktycznie, wspaniała!!! Taka bardzo książkowa. Pokazuje nie tylko "prawdziwego" Korneliusa ale i fascynację Kaspiana dawną Narnią, czego w filmie za bardzo nie pokazali.

I mówię to uroczyście, jeżeli w Polsce nie ukaże się DVD z wersją rozszerzoną filmu, to sprowdzam z USA, jakem żywa!!

Admete - Śro 04 Cze, 2008 18:26

Achato to Twoja wersja jest lepsza :-)
Co do muzyki, to chciałabym, żeby zachowali ten podstawowy narnijski motyw, niestety nie wiem, jaki ma tytuł. Bez niego nie wyobrażam sobie kolejnego filmu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group