To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Wszystko o filmie North and South :)

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 20:57

Ja musze jeszcze dodac, ze baaaardzo lubie scene rozmowy Margaret z panią Thornton w pustej fabryce i towarzyszy jej jeszcze ten piekny muzyczny motyw.
Lubie glos Sinead i lubie jej chochliki w oczach, ktore pojawiaja sie mimo powaznej miny.
W tej czarnej sukni wyglada zaiste posagowo.
Podobnie jak Daniela w zielonej.

Alicja - Nie 31 Sie, 2008 20:58

nie wzajemnej, wspólnoRichardowej :mrgreen:
Alicja - Nie 31 Sie, 2008 20:59

może zacznijmy pisać czego NIE lubimy, będzie prościej i krócej :-D
Gosia - Nie 31 Sie, 2008 21:01

Nie lubię Leonardsa, Bouchera też raczej nie, ale jednakk mi go żal.

Nie lubię sposobu w jaki Thornton rozmawia z Higginsem za pierwszym razem.

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 21:07

a no wlasnie. Najwazniejsze! Nie lubie sceny w ktorej Thornton tlucze tego biedaka, zwlaszcza jak go kopie. Tu moim zdaniem przesadzili.
Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 21:07

Gosia napisał/a:
A jak widzę scenę: "Nie mogę uwierzyć, że mogę obchodzić taką kobietę, jak ona" ( w wolnym tłumaczeniu), no to po prostu wymiękam na całego, ten jego lekki zarost i błyski w oczach - moja ulubiona scena, zaraz po peronowej


Też uwielbiam tę scenę. Już samo to zdanie - przeświadczenie że nie jest wystarczająco dobry dla kogoś takiego jak Margaret, jest niezmiernie wzruszające. A wypowiedziane przez Richarda, właśnie z lekkim zarostem, bez krawata ... :thud: :serce2: Scena po oświadczynach także jest piekna.

Prócz wszystkich "motylogennych" scen, bardzo lubie także kiedy Thornoton pomaga Tomowi (mam nadzieję, że nie mylę imienia, chodzi mi o synka Bouchera) w czytaniu i mówi: "animal" - to jest uroczy moment według mnie.

Alicja napisał/a:
wszystko towarzystwo adoracji

Dokładnie :) :serduszkate:
I ja kocham ten film! :) :serce2:

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 21:20

Jeszcze raz przeczytalam poprzednią stronę i Mag, zgadzam sie z Twoimi wypowiedziami, zapomnialam Ci o tym powiedziec :D
RaczejRozwazna - Nie 31 Sie, 2008 21:29

Gosia napisał/a:
a no wlasnie. Najwazniejsze! Nie lubie sceny w ktorej Thornton tlucze tego biedaka, zwlaszcza jak go kopie. Tu moim zdaniem przesadzili.


Tak całkiem szczerze - ta scena zraziła mnie do całego filmu. Nie znoszę przemocy. Może dlatego piękny Rysio nie przekonał mnie do siebie... prawdziwie męski bohater powienien umieć panować nad sobą.

*wbija kij w mrowisko i ucieka przed konsekwencjami* :-P

Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 21:31

Gosia napisał/a:
Nie lubie sceny w ktorej Thornton tlucze tego biedaka, zwlaszcza jak go kopie. Tu moim zdaniem przesadzili.



Zgadzam się, wydaje mi się, że wystarczyłoby pokazanie jak Thornotn przytrzymuje go przy ścianie, wyciąga ciepłą fajkę i następnie go odpycha. To i tak byłoby dużo i sądzę, że wystarczyłoby, aby oburzyć i przestraszyć Margaret. To ciosy i przede wszystkim, kopanie leżącego to była przesada.

Nie podoba mi się też, jak Margaret podczas oświadczyn wypomina Thorntonowi, że jest kupcem i dlatego myśli jedynie o sprzedawaniu i kupowaniu. To było straszne zdanie dla mnie i zapewne ogromny cios dla Johna, który ofiaruje jej swoje serce, przyznaje się do uczucia i w zamian słyszy coś takiego.

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 21:34

Spoko, kubeł zimnej wody jest potrzebny, tak samo jak czarna owca w rodzinie :-P
Żartuję, oczywiscie.
Uwierz mi, że ta scena była bardzo krytykowana, także na forum brytyjskim i wielu fanów filmu miało o to pretensje do scenarzysty. Sandy sie bronila, ze musiala dac jakis wazny powod dlaczego Margaret zrazila sie do Thorntona na poczatku. Tak naprawde nie miala powodu. A publika wspolczesna mogla nie zrozumiec tej roznicy spolecznej miedzy nimi i niecheci Margaret do fabrykantow i kupcow. Widz ma stanac na poczatku po sttronie Margaret i zrazic sie raczej do Thorntona, a nie do Margaret.
W ksiazce podobnej sceny nie ma, a Thornton nie stosuje żadnej przemocy.

Polecam przeczytanie tego postu - wyjasnienia scenarzystki Sandy Welch:
http://forum.northandsout...c.php?p=242#242

Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 21:43

Tak, jestem w trakcie czytania ksiązki (wspaniała!) i wolę wersję bez przemocy. Być może część osób faktycznie nie zrozumiałaby niechęci Margaret, gdyby nie był zaznaczony jakiś inny powód niż różnice społeczne. Jednak mnie, gdy oglądałam serial pierwszy raz, ta scena zszokowała i zrobiła bardzo złe wrażenie. Za każdym razem, gdy oglądam serial, odwracam w tym momencie wzrok. Wydaje mi się, że takie zachowanie zupełnie nie pasuje do Thorntona. Rozumiem, że chcieli pokazać coś co zniechęciłoby Margaret dodatkowo, jednak sądzę, że można było to pokazać w mniej brutalny sposób.
damamama - Nie 31 Sie, 2008 22:06

Wracając do zazdrości Thortona omawianej na poprzedniej stronie, to on był zazdrosny nawet o Higginsa. Szczególnie to było widać w trakcie pogrzebu matki Margaret, gdy ta odwraca się w jego stronę. Jeśli chodzi o scenę omawianego bicia to nawet my (otoczone na co dzień agresywnymi zachowaniami) kobiety XXI wieku się nią oburzamy a co dopiero Margaret. Był to więc łatwy sposób wytłumaczenia jej niechęci. Lekkie popchnięcie na widzach nie zrobiłoby żadnego wrażenia.
Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 22:15

damamama napisał/a:
Był to więc łatwy sposób wytłumaczenia jej niechęci. Lekkie popchnięcie na widzach nie zrobiłoby żadnego wrażenia.


Pewnie jest to łatwy sposób i skuteczny. Jednak moim zdaniem to była przesada. Jak pisałam wcześniej - dla mnie już to przyparcie do ściany, szapranie w poszukiwaniu fajki i popchnięcie było brutalnym zachowaniem i sądzę, że to wystarczyłoby, aby zniechęcić Margaret i wytłumaczyć tę niechęć widzom. Bicie innej osoby jest już straszne, a dodając do tego kopanie leżącego... Zdecydowanie sądzę, że było tam za dużo przemocy. I na miejscu Margaret, po prostu bałabym się człowieka, który do tego stopnia nie potrafi zapanować nad emocjami i tak się zachowuje. A to zdecydowanie nie pasuje mi do Thornotona.

damamama - Nie 31 Sie, 2008 22:25

Serenissima napisał/a:
Bicie innej osoby jest już straszne, a dodając do tego kopanie leżącego... Zdecydowanie sądzę, że było tam za dużo przemocy. I na miejscu Margaret, po prostu bałabym się człowieka, który do tego stopnia nie potrafi zapanować nad emocjami i tak się zachowuje. A to zdecydowanie nie pasuje mi do Thornotona.

Z tym się zgadzam całkowicie.

Fibula - Nie 31 Sie, 2008 23:02

Mag13 napisał/a:
I nie lubię pana Hale'a, czyli ojca Margaret. Jakoś wypada blado na tle innych, i trudno go polubić.


Też za nim nie przepadam (choć według mnie zagrał nieźle), ale to akurat "zasługa" jego roli w "Klejnocie w koronie".
Offtopując (właściwa ikonka nie chce się wkleić): chciałabym mieć ten serial na dvd, a przynajmniej ponownie go obejrzeć. I nagrać :wink: .
Zdecydowanie natomiast nie lubię jojczącej pani Hale.

Mag13 napisał/a:
A Thorntona lubię nawet wtedy, gdy goni tego biednego robotnika po hali. Szybko biega! :mrgreen:


Cóż, nie będę oryginalna mówiąc, że w tej scenie mi się nie spodobał. Takie zachowanie przystoi Guyowi, nie Johnowi.

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 23:04

Gdy ogladam niektore sceny, nie dziwie się, że ktos go pozniej obsadzil jako Guya ;)
Chwilami jest groźny... ale w scenie peronowej sam miód i orzeszki :serduszkate:

Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 23:18

Gosia napisał/a:
ale w scenie peronowej sam miód i orzeszki


Oj tak :serduszkate: Wygląda świetnie taki rozluźniony i szczęśliwy.

Momentami bardzo irytuje mnie Fanny i nie mogę się pozbyć wrażenia, że to jest taka Pani Bennet 20 lat wcześniej :wink:

Gosia - Nie 31 Sie, 2008 23:19

Fanny mnie bardzo bawi, to postac komiczna, a tego w tym smutnym w sumie filmie bylo potrzeba. :mrgreen:
Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 23:22

Chwilami jest faktycznie zabawna, ale nie wiem czy wytrzymałabym z kimś takim pod jednym dachem:) Świetna jest jej reakcja na widok Margaret na wystawie, ale już jej zachowanie podczas zamieszek było okropne :)
Gosia - Nie 31 Sie, 2008 23:26

"Miss Hale, how delightful!" :mrgreen:

A jak w sklepie pokazuje Margaret pierscionek zaręczynowy, no i ten jej narzeczony :rotfl:
I wachlowanie sie po buncie..
Nie, to bardzo zabawna postac. :mrgreen:

Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 23:32

Właśnie w tej scenie w sklepie, kiedy chwaliła się pierścionkiem, nasunęło mi się skojarzenie z Panią Bennet :) Tak, narzeczony był uroczy :mrgreen: Bardzo zabawna była też scena z Londynem i Alhambrą. :)
Gosia - Nie 31 Sie, 2008 23:33

I z ta sztywna suknią, no i ciasteczkiem. Ech, wszystkie były świetne :mrgreen:
Serenissima - Nie 31 Sie, 2008 23:39

Podobała mi się także reakcja Johna na jej ćwiczenia muzyczne. :) W sumie, oberwując ją, faktycznie jest zabawna, ale jak już pisałam - myślę, że na dłuższą metę byłaby uciążliwą towarzyszką. Ale to już zmartwienie Pana Watsona :mrgreen:
Serenissima - Pon 01 Wrz, 2008 00:32

Mag13 napisał/a:
Pierwotnie Daniela D.-A. kandydowała do tej roli, a po "przesłuchaniu" została Margaret! Ciekawe, jaką ona byłaby Fanny!

Czytałam o tym gdzieś, ale cieszę się, że jednak dostała rolę Margaret - według mnie tworzą z RA elektryzującą parę :) Przed obejrzeniem filmu, nie byłam do niej przekonana, ale już po paru chwilach serialu uznałam, że doskonale pasuje do tej roli! Natomiast bardzo trudno jest mi wyobrazić ją sobie jako Fanny :)

Mag13 napisał/a:
Podobają mi się te sceny, w których oboje, i Margaret, i Thornton, są właśnie tacy, chociaż jest ich niewiele - chyba tylko dwie: rozmowa na dziedzińcu Marlborough Mills i scena na przyjęciu u Thorntonów.

Bardzo lubię scenę na przyjęciu właśnie dlatego, że czuje się tam ich wzajemne porozumienie, swobodę. Piękny jest zwłaszcza moment podania dłoni - uśmiech Margaret, niedowierzanie i szczęście Johna, długi moment kiedy trzymają swoje dłonie, a kiedy je rozłączają wygląda to tak jakby podświadomie wcale nie mieli na to ochoty. Piękne :serce2:
Później niestety jest już znów zaczyna się tworzyć między nimi mur nieporozumień, który burzy dopiero spotkanie na peronie.

Alicja - Pon 01 Wrz, 2008 10:49

co do biegającego i bijącego Thorntona, nikt tego nie lubi, ale bądźmy szczere, gdy nie ta scena, pewnie od początku zastanawiałybyśmy się czego ona chce skoro TAKI facet to dla niej za malo.

Mag13 napisał/a:
To Margaret obiema swoimi dłońmi obejmuje dłoń Thorntona. I widać po nim, że to dotknięcie jest dla niego przeżyciem, że potem spowalnia rozstanie się z dłonią Margaret, muskając jeszcze jej palce.

w czasach przyzwoitek i zwracania uwagi na każdy szczegół oraz gest to znaczyło naprawdę wiele, oni dwoje wyglądali tu tak, jakby świat dookoła nie miał znaczenia w tym momencie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group