Seriale - Robin of Sherwood
BeeMeR - Śro 04 Sie, 2010 08:30
Do następnego odcinka zapewne
BeeMeR - Śro 11 Sie, 2010 15:33
3x08 zdrada
nastała zima - w Sherwood niby też, a tu banda Robina przestaje być mile widziana w okolicznych wioskach
Po lesie bowiem włóczy się i morduje niewinnych inna banda, podając się za Robinową
A do Nottingham, do moich dwóch ulubieńców, Szeryfa i Guya, zjeżdża trzeci - król John
I tenże król Jan nastaje na cześć złapanej kolejny raz Marian - urocza scena
Całkiem sympatyczny odcinek.
Anonymous - Śro 11 Sie, 2010 20:14
jak niemal kazdy
BeeMeR - Pią 13 Sie, 2010 10:02
Ja się może nie znam, ale w późniejszych odcinkach miejscami umierałam z nudów
No, ale obiecałam sobie że dokończę (a następnie RH z Rysiem, bo go haniebnie porzuciłam na kilka odcinków przed końcem ), to i dokańczam
praedzio - Pią 13 Sie, 2010 10:09
Fakt - jeśli ktoś nie czuje klimatu, a traktuje jak zwykłą przygodówkę, to może nie być interesujące.
Mnie to nie grozi. Kocham absolutnie wszystko w tym serialu.
Admete - Pią 13 Sie, 2010 10:19
Basiu my inaczej odbieramy ten serial. Widziałyśmy go jako dzieci/nastolatki i dzięki niemu otworzył się przed nami, cały odmnienny świat. W latach 80, to był jak cud dla takich osób, jak ja z inklinacją do fantastyki, mitu czy tajemnicy.
praedzio - Pią 13 Sie, 2010 10:22
Dla mnie to było jak początek drogi. Bez tego serialu nie byłoby praedzia.
BeeMeR - Pią 13 Sie, 2010 10:43
To nie tak, że ja nie czuję klimatu, bo klimat to akurat jest fantastyczny, tylko drażni mnie nieco Biały Robin o jednym li i jedynie wyrazie twarzy - a że jego siłą rzeczy jest najwięcej....
Wszystkim innym - niemal - sie zachwycam
Admete - Pią 13 Sie, 2010 10:56
Ja zawsze lubiłam Białego Robina
Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 18:14
Chyba juz nie ma sensu, abym sie i ja wypowiadala na temat Bialego Robina.
Ten serial byl jak legenda, przez lata przymglona w pamieci, a potem odzyla na nowo. I chyba kazdy nasz rowiesnik od niego zaczynal
RaczejRozwazna - Pią 13 Sie, 2010 18:54
Pamiętam jak oglądałam ten serial z moim ś.p. Dziadkiem... do dziś pamiętam jego tubalne wybuchy śmiechu przy wszystkich "nawalankach" Aż łezka się w oku kręci...
Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 20:02
Ja tyz rycze ze smiechu na tych scenach - szczegolnie przy Czarnym Robinie z ADHD
praedzio - Pią 13 Sie, 2010 20:24
Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 21:34
PraEdwardzie, ale on tam ciagle biega, skacze, podskakuje, biegnie swinskim truchcikiem. No kruca bulka - smiszny jest
Nawet ostatnio w Hindusie o tym rozmawialysmy z Beem (a ze jestem czuciowcem i wraz z rozmowa pamietam atmosfere i to, co mnie otaczalo - pamietam korzenie, curry, indyjska kawe - swietna w smaku - potem sobie plulam w brode, ze nie dalam sprobowac. I pamietam obledny usmiech kelnera. Nosz, zbyt duzo bodzcow... I w tym wszystkim rozmowe o Spm i Robinie. I Grecji. I cholera - bossssko bylo. Beem - ulon dla Ciebie)
praedzio - Pią 13 Sie, 2010 21:40
Wcale nie śmieszny. To Białas był drewniany. Pamiętam, jak w czołówce była scena, kiedy Robert/Connery zeskakiwał z drzewa. Dalibóg, zdawało mi się, że kamera aż podskoczyła od tego tąpnięcia.
Ja mimikę Praeda bardzo lubiłam i lubię. Wczuwał się facet i tyle.
Anonymous - Pią 13 Sie, 2010 22:28
kiedy mnie nie o mimike chodzilo...
praedzio - Sob 14 Sie, 2010 08:50
I mimika i ruchy. Dla mnie to się łączy w całość. Praed grał całym ciałem. Tak naprawdę było to widać, kiedy obejrzałam nieudane sceny - były w dodatkach do DVD.
BeeMeR - Sob 14 Sie, 2010 08:56
Mnie ani mimika, ani skakanie Praeda nie przeszkadza w żadnym stopniu, natomiast "drewnianość" - Connery'ego ogromnie. Od kiedy rzuciło mi się w oczy, że on chwilami nie ma pojęcia co ze sobą zrobić i tak tylko stoi jak kołek czekając aż może wypowiedzieć swoją kwestię - nie mogę tego nie widzieć.
Dotychczas uważałam za najgorszego aktora Barona i jego demoniczne "hahaha", ale szczerze mówiąc złe aktorstwo w przypadku Złych najwyżej mnie śmieszy, złe aktorstwo w przypadku głównego, pozytywnego aktora - trochę wkurza i to akurat wpływa na mój odbiór całości.
I to nie ma nic wspólnego z legendą - tj. dwoma wersjami, przeciwko której nic nie mam, nie ma nic wspólnego z tym, że zachwycają mnie zamki, lochy, opactwa, wnętrza, wioski, Źli i wszystko inne
Jedyne, do czego mam zastrzeżenia, to aktor główny i tyle.
Admete - Sob 14 Sie, 2010 09:18
Może teraz by mi to przeszkadzało, ale kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi i całość oglądałam z takim samym zainteresowaniem. Jak się jest młodym, to się ma mniejsze wymagania
Deanariell - Sob 14 Sie, 2010 19:58
| Admete napisał/a: | | Może teraz by mi to przeszkadzało, ale kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi i całość oglądałam z takim samym zainteresowaniem. Jak się jest młodym, to się ma mniejsze wymagania |
Mnie na początku też wkurzał Jason, ale to chyba na zasadzie, że tęskniłam za Czarnym i "uzurpator" mógł sobie na rzęsach chodzić, a i tak wściekałam się na wspomnienie o tym, co jako fani straciliśmy wraz z odejściem Praeda... Później jednak stopniowo przywykłam do nowego Roberta - nawet ta jego sztywność mi tak bardzo nie przeszkadzała, w końcu jako szlachcic z urodzenia miał prawo być nieco drętwy, tudzież powściągliwy w wyrazie. Cieszyłam się, że w ogóle są jakieś nowe odcinki z tej serii. Jak tylko znajdę czas (i zmienię monitor ), to koniecznie muszę wreszcie obejrzeć całość od początku. Jestem niezmiernie ciekawa jak mi się będzie po tylu latach oglądało.
Anonymous - Sob 14 Sie, 2010 20:08
totez ja nie kwestionuje umiejetnosci aktorskich Praeda, ale to jego wieczne podskakiwanie, bieganie w te i we wte - w momentach zupelnie niepotrzebnych, no po prostu wzbudza moj usmiech.
Jest jeszcze jedna rzecz, ktora zawsze przeszkadza mi w odbiorze Bialego Robina - ta nieuchronnosc, ktorej nie lubie. To jest takie uczucie, w ktorym mam ochote zamknac wszystkie plyty do zamrazarnika. Dlatego jednak czesciej powtarzam sobie serie z Praedem. Tam jest ezoteryka, celtycka beztroska, zabawa i smiech.
Ale brak mimiki Roberta - jak u Reilki traktowalam bardziej jako powsciagliwosc, niz dretwote sama w sobie. Pryznaje, ze jej nie zauwazylam, do momentu rozmowy z Beem u Hindusa. I jak tak sie zastanowic, to on byl outsiderem w calej grupie. Wyksztalceniem, wychowaniem i urodzeniem dorownywala mu tylko Marion, a mimo wszystko cala reszta druzyna byla mu bardziej rowna niz z Robinem Praedowym.
Admete - Sob 14 Sie, 2010 21:58
No właśnie - mnie sie podobała ta odmiennośc w rozegraniu postaci Czarnego i Białego Robina.
Anonymous - Sob 14 Sie, 2010 22:06
Dla mnie to tez zaleta, bo to sa 2 zuoelnie inne osoby, ale ta nieuchronnosc zawsze sklania mnie ku myslom o zamrazarniku...
BeeMeR - Pon 16 Sie, 2010 13:55
| Cytat: | | to on byl outsiderem w calej grupie. Wyksztalceniem, wychowaniem i urodzeniem dorownywala mu tylko Marion, a mimo wszystko cala reszta druzyna byla mu bardziej rowna niz z Robinem Praedowym. | No nie wiem...
Praedowa drużyna jakoś się skleiła po pierwszym odcinku, jeśli idzie o Jasonową to bardzo odpowiadała mi początkowa nieufność i chwilami wręcz walka o władzę z Willem czy innymi członkami drużyny - później skleili się szybko i rozumieli już niemal bez słów ale to dalej jestem w stanie "kupić" bez problemu. Problemem jest dla mnie odcinek, gdy drużyna wręcz wyrzuca nowego Robina, stają naprzeciw siebie w jednej chili a na koniec odcinka klepią się po plecach i udają , że nic się nie stało i nie ma sprawy
BeeMeR - Pon 16 Sie, 2010 14:33
3x09 Adam Bell
Odcinek taki se - uroczy jak zawsze Szeryf Robert, Guy oraz stały mieszkaniec celi wraz ze szczurem Arturem
Do tego wielkiej urody ruiny oraz knucie i intrygi z bratankiem szeryfa w tle, oraz leśna sielanka z morałem kim może stać się człowiek taki jak Robin Hood.
|
|
|