Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
QaHa - Wto 06 Mar, 2007 08:29
Ja tak jak Ulka wole Czachary od "Między ustami a brzegiem pucharu" omoze dlatego, ze zanim przeczytałam między ustami ogladałam film i czytając miałam w pamięci postacie z filmu, a przy Czacharach sama mogłam sobie roić jak co/kto wygląda
Admete - Wto 06 Mar, 2007 12:24
W zasadzie czytałam tylko Między ustami...nic więcej Rodziewiczówny nie znam. Ksiazkę przeczytałąm po obejrzeniu filmu, byłam wtedy w podstawówce. Stąd chyba ten sentyment.
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 13:46
Ja kocham Dewajtis za opisy przyrody i za Irenkę. Tam jest chyba odwrócona relacja w stosunku Miedzy ustami... - ona trzpiotowata, wesolutka, ale i sympatyczna, ceniąca honor i wartości. On - milczący, poważny patriota, meżczyzna z gatunku, który kocha tylko raz w życiu i ceni honor i szczęscie kochanej kobiety bardziej niż własne szczeście.
Macierz urzekła mnie bohaterką, która dla dziecka zniesie największa podłość, zdepcze dumę własną, upokorzenie, biedę, głód. Nie jestem matką, w dodatku nie wiem czy którakolwiek z nas w takiej sytuacji się znalazła, ale zawsze porównując Mniszkównę do Rodziewiczównej zdaję sobie sprawę, ze ta druga starała się poruszać tematy ważne, a nie zmielonodramatyczne.
Alison - Wto 06 Mar, 2007 14:57
A miłość przepalajaca nie spełniona z powodu jakichś uprzedzeń społecznych, a śmierć dzień przed ślubem z powodu braku odpowiedniego antybiotyku, to nie jest ważne?
Aine, ja Cię przywracam do porządku!
Ja jako macierz po przejściach oczywiście solidaryzuję się z Macierzą. Mogę i z Dewajtisem, ale Trędzi pognębiać nie dam!
D-d-d-ddosyć już biedna przeeeeszłaaaa!
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 15:25
Ja wcalę nie chce pognębiac Stefy, tylko jestem najnormalnie zła na Mniszkówne. No bo ja się zapytowywuję, co jej szkodziło w ostatnim momencie dać Stefie wyzdreowieć, he? Zabiła Stefę tylko dlatego żeby pognębić znienawidzoną prez siebie arystokracje. Głupia baba i tyle.
Są rózne smutne zakończenia, ale to jest jedno z najgłupszych jakie czytałam. Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać (i robiłam i jedno i drugie) Nie lubię zmielonychdramatów właśnie za to, że koniec MUSI być tragiczny. A wcale że nie !!!
Gosia - Wto 06 Mar, 2007 15:27
Aine, to moze mialo byc ku przestrodze dla tej okropnej arystokracyi, ktora nauczycielki gnebi i nie da im szansy na milosc
QaHa - Wto 06 Mar, 2007 15:27
| Alison napisał/a: | | D-d-d-ddosyć już biedna przeeeeszłaaaa! |
toć ją teraz nic nie rusza bo zimny trup w mogile leży.
/a tak swoją drogą co ta Mniszkówna się na tę Stefę tak uwzieła, że ją pogrzebała/
QaHa - Wto 06 Mar, 2007 15:30
| Gosia napisał/a: | | Aine, to moze mialo byc ku przestrodze dla tej okropnej arystokracyi, ktora nauczycielki gnebi i nie da im szansy na milosc |
jak dla mnie barsdziej byłoby pouczajace dla tej szlachty dac się Stefie hajtnać za Waldiego a tak wychodzi na to, że czy sie wali czy się pali, zaraza czy pożoga do tej kasty nie wstąpisz
Alison - Wto 06 Mar, 2007 15:39
| QaHa napisał/a: | | Alison napisał/a: | | D-d-d-ddosyć już biedna przeeeeszłaaaa! |
toć ją teraz nic nie rusza bo zimny trup w mogile leży.
/a tak swoją drogą co ta Mniszkówna się na tę Stefę tak uwzieła, że ją pogrzebała/ |
Miałam na myśli całą książkę, nie samą Stefę osobiście, bo ona by i tak prędzej czy poźniej wykitowała na nerwicę, Barscy by ją na przyjęciach wykończyli. Albo by jej Barski jakąś wściekłą wiewiórę na polowaniu wpuścił do kapelusza. To od początku było skazane na zagładę, ale książka cacko, a wiecznie ktoś po niej jeździ i tego znieść nie poradzam, jako zawołana wielbicielka bez zastosowania do współczesnej prozy
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 15:51
| QaHa napisał/a: | | Gosia napisał/a: | | Aine, to moze mialo byc ku przestrodze dla tej okropnej arystokracyi, ktora nauczycielki gnebi i nie da im szansy na milosc |
jak dla mnie barsdziej byłoby pouczajace dla tej szlachty dac się Stefie hajtnać za Waldiego l: |
i jak Waldi się od nich odwraca pokazując im dobitnie gdzie ich ma.
A tak - wygrała arystokrcacja. Przecież wszyscy o Stefie szybko zapomną tylkoten biedny Waldiu bedzie się snuł wokół portretu Stefy z mielodramaticznym podpisem.
QaHa - Wto 06 Mar, 2007 16:07
| AineNiRigani napisał/a: | | A tak - wygrała arystokrcacja. Przecież wszyscy o Stefie szybko zapomną tylkoten biedny Waldiu bedzie się snuł wokół portretu Stefy z mielodramaticznym podpisem. |
a mi tam nie o książke idzie bo wiadomo , każdy sobie sam opinie wyrabia i jak sie persony uprą narzekać to nie poradzim, tylko o brak happy endu co jej szkodziło te bajkę ładnie skończyć na pochybel tym kastowcom
Admete - Wto 06 Mar, 2007 16:22
Ja się Trędowatej nie czepiam, tylko zwyczajnie stylistycznie wysiadam. No i bohaterki, które mrą, bo je ktoś dręczy mi nie podchodzą. Mój ideał to taka Eleonora co to z godnością przykrości życiowe znosi
Alison - Wto 06 Mar, 2007 16:36
| Admete napisał/a: | Mój ideał to taka Eleonora co to z godnością przykrości życiowe znosi |
Bo ma skórę hipopotama, a jak kto delikatnej substancji to mu tylko umrzeć na zapalenie mózgu zostaje
QaHa - Wto 06 Mar, 2007 16:39
hmmm chyba mam w takim razie słabość do hipopotamów bo te delikatne substancje zazwyczaj, są przesadnie egzaltowane - patrz Marjanna.
Ale co do tredowatej to tej mogiły darowac Mniszkównie nei moge, dziewczę miało ikre przecież a ona ją szast prast i do ziemi
Marija - Wto 06 Mar, 2007 18:08
Ekhm, :oops: , czy mi się zdaje, czy jest jeszcze ciąg dalszy pt. "ordynat Michorowski"? Chyba że mi się przyśniło, bo coś tak ostatnio nie bardzo z tymi snami ??: ... Może mi się kicia z "Doktorem Wilczurem"? Oświećcież mnie.
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 18:32
Jest Ordynat i jeszcze cuś... ale to juz nowela wenezuelska w polskim wydaniu
Ordynat będzie miał zwidy, że Stefa mu się ukazuje, że z mogiłki wychodzi i snuje się po drogach...
A to bliźniaczka albo kuzynka - już nie pamietam...
Zresztą serial nakręcili w całości - wszystko. I powiem Wam, ze jak patrze na zdjęcia, to mi para głównych bohaterów bardzo bardzo pasuje...
aż chciałoby sie oglądnąc..
Marija - Wto 06 Mar, 2007 18:35
| AineNiRigani napisał/a: | | Ordynat będzie miał zwidy, że Stefa mu się ukazuje, że z mogiłki wychodzi i snuje się po drogach... | I tak przez bite 300 stron? To dziękuję wylewnie .
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 18:43
nie potem wychodzi ze to ta sobowtórka i zatrudniaja ja u jakiegoś chorego (może starego Michorowskiegi?) Ordynat chce sie z nia zenic itd, a ona się chyba buntuje, ze zamiast zaakceptować ja jaka jest, widzi w niej tylko Stefe.
Marija - Wto 06 Mar, 2007 18:45
To prawie jak Zygmunt August z duchem Barbary; też mu jakąś sobowtórzycę wredną podsunęli. Ej, te facety .
Kaziuta - Wto 06 Mar, 2007 18:54
No to może co zdolniejsze dziewoje stworzą nowe zakończenie Trendzi tak na nasz priwantny użytek. Co by powiało optymizmem. Waldi był syty i Stefcia cała.
Marija - Wto 06 Mar, 2007 19:01
| Kaziuta napisał/a: | No to może co zdolniejsze dziewoje stworzą nowe zakończenie Trendzi tak na nasz priwantny użytek. Co by powiało optymizmem. Waldi był syty i Stefcia cała. | Hoho, takie zakończenie, co to Waldy byłby syty, to mogłoby być gorszące. Temperamentny on był nader, chrapami ruszał, jeździł w uzdeczce i w ogóle. Stefcia by tam w całości w żaden sposób nie pozostała . Gdzie Matka Przełożona? Może już coś cichcem napisała :razz: ??
Trzykrotka - Wto 06 Mar, 2007 19:39
A propos różnych takich dalszych ciągów, to o ile wiem, Mniszkówna popełniła tego Ordynata, dzieło już bez polotu Trędzi: ordynat spoważniały i zramolały budził namiętność w nastoletniej Luci, dziewczę cierpiało okrutne męki, a potem oddawało swe serce, za zgodą Waldy'ego (niezłomnie wiernego pamięci Stefanii), jego młodemu, zubożałemu krewnemu gdzieś wynalezionemu, który okazal się być jeszcze jednym Michorowskim, choć nie z linii głębowickiej. Znuzony życiem Waldy oddawał mlodej parze ordynację i Głębowicze, sam do końca zycia rzepolił na organach wpatrzony w portret narzeczonej sprzed lat
Jakoś tak z 10 lat temu sypnęło współczesnymi kontynuacjami. Jedna była ciut-ciut lepsza, napisana pod zgrabnym pseudonimem Anna Rohóczanka, Stefania - szczęśliwy powrót. Umierała w niej nie Stefania, tylko jej siostra-bliźniaczka, wariatka, która podszyła się pod narzeczoną ordynata, a zapalenie mózgu ją wykończyło. Właściwa para zyła potem długo, szczęśliwie i - hmmmm - bardzo namiętnie
W serialu POLSATU zrobili tak: ledwo ordynat po zgonie Stefci próbuje palnąć sobie w łeb, a rodzina wywleka go celem odratowania, Stefania otwiera oczy i mówi: kim jestem? gdzie jestem? Czym prędzej ich rozdzielają, bo wszyscy mają juz dość nieszczęść, Stefcia odzyskuje pamięć i chce z rozpaczy pójść do klasztoru, ale zamiast tego zostaje gwiazdą filmową, wychodzi za pięknego swego partnera z ekranu, wyjeżdża do Hollywood i jest zawsze piękna i bogata. Jej wnuczka mieszka w odnowionych Głębowiczach. Waldy żeni się z Melanią i jest nieszczęśliwy. PO latach jego wnuk walczy z jej wnuczką o odzyskanie majątku przodków.
Jak widzicie
Gosia - Wto 06 Mar, 2007 21:51
Nie, no te dalsze ciagi koszmarne! Ja chyba ogladalam "Ordynata Michorowskiego" przedwojennego, gral go bodajze takze Brodniewicz, ale to juz nie bylo to i faktycznie rzepolil do portretu.
Ale to co opisujecie w wersji Polsat itp. ??:
Anonymous - Wto 06 Mar, 2007 21:59
Ale za to Stefa nie umarła !!!!
Marija - Wto 06 Mar, 2007 22:02
Ale zaczęła się źle prowadzić (w Holyłudzie), a to jeszcze gorzej .
|
|
|