To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2

Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 20:24

Aaaa, prawda. To czwarty odcinek, wiec do niego nie dotarłam jeszcze. Nie lubie tej sceny, to fakt :lol:

A tak w ogole - milo Cie znow widziec, Other :-)

Anonymous - Nie 11 Maj, 2008 23:44

Harry_the_Cat napisał/a:
A tak w ogole - milo Cie znow widziec, Other

Dzięki, ciekawe tylko jak długo potrwa ta other-reaktywacja :wink:

PS. I co z 4 odcinkiem?

Harry_the_Cat - Nie 11 Maj, 2008 23:51

No nico na razie.... Musze sie pouczyć... :roll: Idzie mi źle, bo już wyszłam z wprawy...
Ale nie ma jeszcze północy, to może jeszcze nie wszystko stracone ;)

Harry_the_Cat - Pią 30 Maj, 2008 23:53

popełniłam tapetkę: http://forum.northandsout...p=152111#152111
Gunia - Pią 30 Maj, 2008 23:58

Bardzo ładna!
Anonymous - Sob 31 Maj, 2008 00:17

Bardzo ładna, w rzeczy samej! I bardzo ładnie się prezentuje na moim pulpicie :mrgreen:
Harry_the_Cat - Sob 31 Maj, 2008 00:27

Dzięki Guniu, dzięki, Other ;)
Anonymous - Sob 31 Maj, 2008 09:22

:thud: świetna jest :oklaski:
Serenitka - Śro 23 Lip, 2008 16:11

Harry_the_Cat napisał/a:
popełniłam tapetkę: http://forum.northandsout...p=152111#152111


popełniłas naprawde sliczna tapetke :)

Serenitka - Śro 23 Lip, 2008 16:23

Jestem swiezo po obejrzeniu Jane Eyre 2006 i chcialam Wam powiedziec, ze ten 4 odc miniserial zrobil na mnie ogromne wrazenie, historia byla przedstwiona ekscytujaco i pieknie :) , poprostu mnie zachwycil! Szkoda tylko, ze nie pokazali wyraznie na samym koncu, ze Edward odzyskal czesciowo wzrok, az łzy mi w oczach stanely gdy zobaczylam go niewidomego. Toby jako Rochester jest wg mnie cudowny (wystarczy dostrzec jak on patrzy na Jane i ten jego usmiech :) )! Toby jestes czarujacy!!! (Co nie znaczy ze mam cos przeciwko Timothy'emu Daltonowi, ktory pozostanie dla mnie idealem Jamesa Bonda :-D .)
Mogłabym duzo napisac o tym jak bardzo mi sie ten film podobal, ale nie bede przynudzac :) , wiec tylko dodam, ze nalezy on teraz do grupki moich "najulubieńszych" filmow :)

malmik - Śro 23 Lip, 2008 21:36

witaj w klubie :mrgreen:
maharet - Śro 06 Sie, 2008 10:24

No i ja wreszcie sprowadziłam sobie Jane Eyre...aż z mojej ukochanej Irlandii, ale warto było mieć oryginał.
Również jestem pod wrażeniem jak bardzo serial jest wierny książce. Tyle było tych ekranizacji, niektóre nieco nieudane prawdę mówiąc. Ale tym razem jestem wzruszona.
Jane zagrana świetnie, prawdziwie, Toby sprawdził się jak najbardziej. Po jego udziale w Bondzie i czarnym charakterze, którego zagrał, nie wierzyłam że uda mu się wycisnąć na planie jakąś łzę. A tu proszę jakie zaskoczenie.
Bardzo wiarygodne postacie, piękna muzyka i wspaniale pokazany związek Jane i Rochestera, tak jakoś bez dystansu, tak jak powinno być pokazane.... Będę wracać do filmu często często...
Wrzosowiska mnie urzekły, utwierdzam się w mojej decyzji do podjęcia kiedyś kiedyś wyprawy w te okolice- Yorkshire, Derbyshire...itp To musiałoby być piękne przeżycie.

nuna - Pią 12 Wrz, 2008 18:08

Ale cudny film. Wersja z 1996 w porównaniu z tą ekranizacją jest po prostu kiepska i nijaka.
Bardzo ładnie przedstawiona miłość Jane i Rochestera (chemia była między aktorami). Najlepsza scena to scena w sypialni Jane po ślubie. Szkoda, że film jest taki długi (dla jasności żadnej sceny z serialu nie usunęłabym :) ), bo najchętniej oglądałabym go codziennie, ale nie mogłabym poświęcić 4h dziennie na powtórki JE.
Jestem pełna podziwu, chcę więcej takich filmów, a jeszcze bardziej w polskim wydaniu.
Film jest w ścisłej czołówce mich ulubionych filmów kostiumowych.

Czy możecie mi wytłumaczyć, czy kiedyś było możliwe zawieranie małżeństwa między rodzeństwem ciotecznym, czy tylko w literaturze? Rivers i Jane są rodzeństwem ciot. Czemu tu się ich nazywa pół-kuzynami, a nie kuzynami. Czy to była duża różnica miedzy dziećmi brata i siostry a dziećmi dwóch braci. Wątek rodzeństwa ciotecznego biorących ślub jest też w Mansfield Park.

Anonymous - Sob 13 Wrz, 2008 11:00

Zgodnie z genealogia polska dzieci rodzenstwwa, to rowniez rodzenstwo, z tym ze cioteczne (ze strony ciotki), wujeczne (ze strony wujka), stryjeczne (od strony stryja, czyli brata ojca). Dopiero kolejne pokolenie to kuzynostwo.
ale jak wygladala genealogia angielska - tutaj nie wiem...

Admete - Sob 13 Wrz, 2008 11:37

Nie miałam o tym pojęcia - używałam zawsze słowa kuzyn, kuzynka w znaczeniu brat, siostra cioteczna.
Anonymous - Sob 13 Wrz, 2008 12:20

ja rowniez, dopiero na zajeciach z genealogii sie dowiedzialam (a mielismy bardzo wymagajacego profesora, wiec wszystkie niuanse rodzinne w malutkim paluszku...)
asiek - Pią 24 Paź, 2008 08:17

Wczoraj wieczorem TVN Style wyemitowało I odcinek serialu i mimo, iż znam go "na pamięć", to miło było znów obejrzeć na ekranie znajome twarze...Miło było posłuchać przepięknej ścieżki...Ehhh, Tobikowy Rochester nic nie traci ze swego uroku... :serduszkate:
To zdecydowanie najlepsza kreacja Toby Stephens'a z tych, które miałam okazję zobaczyć...Choć w Onieginie też był niezły. :-)

Alicja - Pią 24 Paź, 2008 08:20

ja obejrzałam wczoraj po raz pierwszy, dzięki tvn style właśnie ( cóż za cudna tv od pewnego czasu)
baaardzo mi się podobał, lepszy niż wersja z Ciaranem, przynajmniej jak na poczatek. Odpowiednia muzyka oddająca grozę. No i pan Rochester. Czyżby to był idealny Rochester?

Sofijufka - Pią 24 Paź, 2008 08:54

bardzo mi się TEN Rochester podoba, ale na idealnego jest trochę za "miękki", za bardzo znerwicowany.... Powinien być bardziej... bo ja wiem... "pokerfaced" :mysle:
asiek - Pią 24 Paź, 2008 09:52

Sofijufka napisał/a:
bardzo mi się TEN Rochester podoba, ale na idealnego jest trochę za "miękki", za bardzo znerwicowany.... Powinien być bardziej... bo ja wiem... "pokerfaced"

Hmmm, tak myślisz? :mysle: ...Musiałbym oświeżyć sobie powieść, bo przyznam, że Tobik przesłonił mi orginał. :rumieniec:

Alicja - Pią 24 Paź, 2008 13:51

ja jeszcze go dobrze nie znam, bo to dopiero 1 odc. i po raz pierwszy oglądany, ale podoba mi się, że nie wrzeszczy tak, aż bębęnki puchną. To na początek.
asiek - Pią 24 Paź, 2008 17:33

Alicja napisał/a:
ja jeszcze go dobrze nie znam, bo to dopiero 1 odc. i po raz pierwszy oglądany, ale podoba mi się, że nie wrzeszczy tak, aż bębęnki puchną.

Oazą spokoju to on nie jest, :roll: ...ale ma takie wejścia, że ehhhhh... :serduszkate:
Tu kilka przykładów /uwaga spoiler :wink: /...
http://www.youtube.com/wa...xrRQugqeus&NR=1
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Alicja - Pią 24 Paź, 2008 18:55

mmmm, miło popatrzeć w oczekiwaniu na czwartek :-)
Gosia - Pią 24 Paź, 2008 18:57

Tak, ten Rochester jest fajny, ale troszke zbyt miękki, zbyt miły, już o tym kiedyś rozmawiałysmy. Przecież widać, że on się uśmiecha kącikiem ust. A i Jane sie umiecha slyszac jego slowa.
agne - Pią 24 Paź, 2008 20:02

Alicja napisał/a:
a obejrzałam wczoraj po raz pierwszy, dzięki tvn style właśnie ( cóż za cudna tv od pewnego czasu)
baaardzo mi się podobał... Czyżby to był idealny Rochester?


Ja też - jestem zachwycona (jak na razie) tą wersją a Rochester - ma coś w sobie ten facet...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group