Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:01
A czy mógłby ktoś zarzucić screenem ze stosownej sceny, coby przekonać niedowiarków?
Gosia - Śro 26 Gru, 2007 21:08
Się robi:
Annette - Śro 26 Gru, 2007 21:09
Po drugim odcinku jestem równie zachwycona co po pierwszym. Bardzo mi się podobają plenery, te parki i pałace-cudeńka, kostiumy też. Najchętniej wskoczyłabym w ekran Natasza, takie dziewczątko urocze, radosne, nawet nie przeszkadza mi, że troszkę podobna z twarzy do lamy (z ząbków do króliczka), Sonia śliczna, maria właściwie też, choć chyba ma coś z okolicami podbródka nie tak. Helena świetna, piękna, wredna, nie chciałabym jej poznać, ale ogląda się rewelacyjnie, jej braciszek natomiast w ogóle mnie nie rusza jako przedstawiciel płci przeciwnej okropny typ, miałam dziką radochę jak musiał ożenić się z chłopką! Co do innych osobników płci męskiej, to Andrzejek jest ciasteczkowy zdecydowanie , Pierre jest słodki (scena ze stolikiem ), skubany Dołochow interesujący i niebezpieczny, ale apetyczny. Ogólnie dawno nie oglądałam filmu z równą przyjemnością i z niecierpliwością czekam na ostatnią część.
Mam też niebezpieczną chętkę pobiec do biblioteki po książkę i szukać starszych wersji filmu
I ciągle nucę sobie walca z końca 1 odcinka
Sofijufka - Śro 26 Gru, 2007 21:09
| Gunia napisał/a: | | A czy mógłby ktoś zarzucić screenem ze stosownej sceny, coby przekonać niedowiarków? |
A tu na samym początku masz na zywo
http://video.google.pl/vi...earch&plindex=1
Matylda - Śro 26 Gru, 2007 21:09
Wyjaśnił, co stało się z piękną intrygantką Heleną Kuragin (Włoszka Violante Placido), żoną Bezuchowa. Wymyślił jej chorobę.
no to jak właściwie w książce było ???
Ja juz nie wiem czy mnie się coś pokręciło
Coś sie musiało stać w książce z tą rozpustnicą bo przeca Pierre ożeni się z Nataszą ??? Tak czy nie
???
Nie mam dostępu do książki bo mamusi nie ma a mnie się nie chce tam jeszcze kwiatków podlewać
Masza chyba wyjdzie za mąż za brata Nataszy ( taki typowy Rusek) a biedna Sonia zostanie sama. Jeśli coś pokręciłam to mnie poprawcie
Ale co Wy dziewczynki widzicie w Kuraginie ??? Sama nie wiem . Widać jednym okiem oglądam
A co do Nataszy to ona jest nawet tak trupio blada, chyba , że mi mój stary telewizor nawala. Jakaś taka niezdrowa. Moim zdaniem jest coraz brzydsza
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:13
Dzięki, Gosiu.
Tak ogólnie to po filmie jakoś bardziej zrozumiałam Nataszę i oceniam ją mniej surowo, ale jak ją rok tak załamał i to z gwarancją na następne takie sceny potem, to co my mamy powiedzieć, jak możemy sobie czekać całe życie, a i tak doczekamy się tylko figi z makiem?
Sofijufka - Śro 26 Gru, 2007 21:16
| Matylda napisał/a: | Wyjaśnił, co stało się z piękną intrygantką Heleną Kuragin (Włoszka Violante Placido), żoną Bezuchowa. Wymyślił jej chorobę.
no to jak właściwie w książce było ???
Ja juz nie wiem czy mnie się coś pokręciło
Coś sie musiało stać w książce z tą rozpustnicą bo przeca Pierre ożeni się z Nataszą ??? Tak czy nie
???
Nie mam dostępu do książki bo mamusi nie ma a mnie się nie chce tam jeszcze kwiatków podlewać |
Toz pisałąm 17 grudnia:
Cytuję: Hrabina kilka dni temu niespodziewanie zachorowała, opuściła kilka zebrań, których była ozdobą, i mówiono, że nie przyjmuje nikogo i że zamist znakomitych doktorów petersburskich, którzy zwykle ją leczyli, powierzyła sie jakiemuś włoskiemu doktorowi, leczącemu ją jakimś nowym i niezwykłym sposobem.
Wszyscy doskonale wiedzieli, że choroba slicznej hrabiny wynikła z niedogodności zamążpójścia od razu za dwóch mężów i że leczenie Włocha polega usunięciu tej niedogodności [...]
[...] rozeszła się jeszcze jedna straszna wieść: hrabina Helena Bezuchow zmarła nagle na tę okropną chorobę[=l'angine pectorale, czyli dusznice bolesną], którą tak przyjemnie było wymawiać. [...] w kólkach wtajemniczonych opowiadano szczegóły o tym, jak to le medecin intime de la reine d'Espagne zaordynował Helene niewielkie dozy jakiegoś lekarstwa celem wywołania wiadomego skutku; lecz Helene dręcząc się, że stary hrabia ją podejrzewał i że mąż, do którego pisała (ten nieszczęsny rozpustnik Pierre) nie odpowiadał, zażyła nagle wielką dozę przepisanego jej leku i zmarła w męczarniach, zanim nadeszła pomoc. Opowiadano, że książę Wasilij i stary hrabia zabrali się do Włocha, ale Włoch pokazał takie bileciki od nieszczęsnej zmarłej, że go natychmiast zwolniono...
Moim zdaniem - spartaczona aborcja to była!
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:23
Chyba coś źle patrzę, ale tam jest klip z DiU '05.
Anonymous - Śro 26 Gru, 2007 21:23
A ja po scenie pocalunku jak Andrzejek się oświadczył, tak sie zastanowiłam, skad takie młode dziewczę jak Natasza tak dobrze posiadlo sztukę pocałunków,.
wybaczcie niestosowność
Sofijufka - Śro 26 Gru, 2007 21:27
| Gunia napisał/a: |
Chyba coś źle patrzę, ale tam jest klip z DiU '05. |
Nie wiem dlaczego, ale jak wejdziesz na link to z boku są klipki i znajdź: Guerra e Pace (Alessio Boni)
To bedzie to!
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:34
Dzięki, dzięki, dzięki, Sofijufko!
Ta scena jest w filmie równie ładna jak mój ukochany walc.
Sofijufka - Śro 26 Gru, 2007 21:39
| Gunia napisał/a: | Dzięki, dzięki, dzięki, Sofijufko!
Ta scena jest w filmie równie ładna jak mój ukochany walc. |
Na mnie. niestety, walc wywiera inne wrażenie. Odlądałam kilka razy "Maskaradę" i tam ten walc jest wstępem do upiornych wydarzeń, dlatego w moich uszach brzmi zlowrogo. Dostaję gęsiej skórki....
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:42
Nie widziałam "Maskarady", więc uważam że walc jest przepiękny, zwłaszcza że to mój ulubiony fragment książki.
Matylda - Śro 26 Gru, 2007 21:56
| Sofijufka napisał/a: | | Gunia napisał/a: | Dzięki, dzięki, dzięki, Sofijufko!
Ta scena jest w filmie równie ładna jak mój ukochany walc. |
Na mnie. niestety, walc wywiera inne wrażenie. Odlądałam kilka razy "Maskaradę" i tam ten walc jest wstępem do upiornych wydarzeń, dlatego w moich uszach brzmi zlowrogo. Dostaję gęsiej skórki.... |
Mam takiez same wrażenie, ta muzyka wzmaga mój niepokój , przywołuje upiory . To nie jest typowy walc , Zresztą muzyka Chaczaturiana taka jest . gwałtowna i nieprzewidywalna, choć piękna . I jest mało europejska.
trifle - Śro 26 Gru, 2007 21:58
| Caitriona napisał/a: | Nie wiem co Sonia w nim widzi. A kiedy narobił długów miałam ochotę go przełożyć przez kolano i sprać! |
Mikołaj narobił długów w pierwszych dwóch odcinkach? Kiedy, znowu coś przegapiłam?
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 21:58
Eee... Chyba jeszcze nie, Trifle.
Annette - Śro 26 Gru, 2007 21:58
Jest przepiękny i jest złowrogi. Nie widziałam Maskarady, ale w tej muzyce jest coś takiego niepokojącego, groźnego. podobnie jak w walcu Szostakowicza.
Dorfi - Śro 26 Gru, 2007 22:01
No i nasz walc. Ile razy go słucham zawsze odpływam
http://andre82.wrzuta.pl/audio/9pLktpOwvH/
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 22:04
Jest piękny, ale nie słodki. Ma jakby duszę i charakter.
trifle - Śro 26 Gru, 2007 22:07
Ja toże
Jest gwałtowny, namiętny, intensywny, ale nie slodki.
Przecudny
Edit: a ten film, "Maskarada", to z którego roku?
Alison - Śro 26 Gru, 2007 22:25
| Sofijufka napisał/a: | | Gunia napisał/a: | Dzięki, dzięki, dzięki, Sofijufko!
Ta scena jest w filmie równie ładna jak mój ukochany walc. |
Na mnie. niestety, walc wywiera inne wrażenie. Odlądałam kilka razy "Maskaradę" i tam ten walc jest wstępem do upiornych wydarzeń, dlatego w moich uszach brzmi zlowrogo. Dostaję gęsiej skórki.... |
Ale taki właśnie ma być. Przecież nie zapowiada im sielanki, tylko cały ciąg tragicznych wydarzeń. Uważam, że ta muzyka to strzał w dziesiątkę, wchodzi aż pod paznokcie, porywa takim szerokim gestem i wiedzie gdzieś na manowce. Oczywiście cudne manowce
nicol81 - Śro 26 Gru, 2007 22:27
Oj, nie spoilerujcie, proszę...
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ale czy młody Kuragin był partią dla jego córki? Jak Natasza nie była dla syna?
A ponadto, gdyby się wydała, straciłby gospodynię i opiekunkę dla wnuka. |
Oczywiście, że nie był partią. Ale on chciał sie pozbyć córki z domu! Gospodyni i opiekunka, przy jego zasobach finansowych, to żaden problem. |
Ale jak chciał się pozbyć, to czemu pozostawił jej decyzję zamiast sam omówić z Kuraginem i wydać zgodę za jej plecami? To mi się nie wydaje podobne do starego księcia...
Gunia - Śro 26 Gru, 2007 22:29
| Alison napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | Gunia napisał/a: | Dzięki, dzięki, dzięki, Sofijufko!
Ta scena jest w filmie równie ładna jak mój ukochany walc. |
Na mnie. niestety, walc wywiera inne wrażenie. Odlądałam kilka razy "Maskaradę" i tam ten walc jest wstępem do upiornych wydarzeń, dlatego w moich uszach brzmi zlowrogo. Dostaję gęsiej skórki.... |
Ale taki właśnie ma być. Przecież nie zapowiada im sielanki, tylko cały ciąg tragicznych wydarzeń. Uważam, że ta muzyka to strzał w dziesiątkę, wchodzi aż pod paznokcie, porywa takim szerokim gestem i wiedzie gdzieś na manowce. Oczywiście cudne manowce |
I w tym oto punkcie jak wzór córki stwierdzam, że się z Matką zgadzam w 101%.
nicol81 - Śro 26 Gru, 2007 22:30
| Alison napisał/a: | No masz, uosobienie tolerancji. A co znowu z Bołkońskim nie tak? Nie każdy sztukę epistolografii posiadł... czy to go od razu trzeba uzikiem traktować? |
Może nie uzikiem...ale Nataszę z pewnością zachwyciły opisy dyscypliny i wysokiego morale w wojsku
Dlatego nadal się zgadzam ze starym Bołkońskim, że należało ze śłubem czekać. Nie mówiąc, że mam inne plany w stosunku do Nataszy
Dorfi - Śro 26 Gru, 2007 22:31
| nicol81 napisał/a: |
Ale jak chciał się pozbyć, to czemu pozostawił jej decyzję zamiast sam omówić z Kuraginem i wydać zgodę za jej plecami? To mi się nie wydaje podobne do starego księcia... |
Wydaje mi się, że chciał ją sprawdzić.
|
|
|