To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

Harry_the_Cat - Pią 28 Lip, 2006 10:21

Aga85 napisał/a:
Ach, jak ja uwielbiam ten jego cudny nosek!


Długo nie mogłam się zdecydować na co zmienić, ale ten profil...

asiek - Pią 28 Lip, 2006 20:23

Harry...świetnie się czyta Twoje pierwsze wrażenia :grin:
Tak cieplutko się robi kole serducha ...no i oczywiście wracają wspomnienia.
Avatarek... :cool: Bardzo lubię Jasia w tym okienku.

Marta - Sob 29 Lip, 2006 20:18

To ja również podzielę się moimi pierwszymi wrażeniami. Co prawda było to dość dawno, bo jakieś dwa miesiące temu, ale co nieco pamiętam... (tak a propos, czy jestem jedyną forumowiczką, która najpierw obejrzała serial, a dopiero potem dołączyła do oficjalnego kółka różańcowego czcicielek boskiego RA :? : )
Serial obejrzałam przez siostrę, która po prostu kipiała niecierpliwością i wręcz zmusiła mnie i kuzynkę do obejrzenia go. Odbiór był nieco zakłócony przez brak odpowiednich napisów w dwóch odcinkach (a moja znajomość angielskiego jest niewystarczajęca...), co siostra próbowała nadrobić opowiadając, o co chodzi w niektórych scenach, najczęściej oglądanych na podglądzie... :? ??: Tylko gdy dochodziło do scen między Johnem i Mararet, włączała normalną prędkość i dziwnie milkła... Hmmm, ciekawe dlaczego? :wink: Tak więc sam serial nie wydał mi się niczym szczególnym, poza - jakże mogłoby być inaczej! - ostatnią sceną, przy której zaatakował mnie zwierzyniec po prostu: po plecach chodziły mi mrówki, w żołądku miałam motylki, ramiona opadły, jakby uwiesiły się na nich małpy i patrzyłam wzrokiem cielęcym na ten boski pocałunek... OOOOCHHHH... wybaczcie, nie mogłam się powstrzymać...
Po tej przyspieszonej emisji, jak już wspomniałam, nie miałam jakiegoś szczególnego zdania o całym filmie. Ale jednak, podświadomość moja była mądrzejsza, bo czułam jakiś niedosyt i zgodziłam się nawet chętnie na powtórkę dnia następnego (gdy odkryłyśmy, jak włączyć odpowiednie napisy do odpowiednich części...- bez komentarzy proszę) No i zaczęło się!
Fabułę mniej więcej już znałam, mogłam więc skupić się na innych, ciekawszych aspektach, a mianowicie na... no wiecie, na czym... :oops: Chyba nie będę jedyna, jeśli napiszę, że na początku (przy pierwszym podejściu, zwłaszcza w pierwszych scenach) nie zauważyłam w Nim nic szczególnego. Ale ten drugi seans... Tak więc mój niedosyt, sygnalizowany przez kochaną, starą podświadomość, okazał się jak najbardziej uzasadniony! Chwała niech będzie podświadomości!!! Mój zwierzyniec dawał o sobie znać znacznie częściej, a już w końcowej scenie po prostu oszalał! Odtąd podpatrywałam co jakiś czas Wasze Forum, co nieco czytałam, oglądałam niektóre zdjęcia, klipy itd... No i po prostu zaraziłam się tą chorobą! Zwłaszcza czytając Wasze ochy i achy nad cudownym RA, po prostu mnie nakręciłyście! (znów małe a propos - czy takie słuchanie o kimś skutkuje zawsze, czy tylko w niektórych przypadkach? bo jeśli zawsze, to muszę znaleźć kogoś, kto by codziennie opowiadał Jemu o mnie :wink: )
W ten sposób minął jakiś czas, aż doszłam do wniosku, że czuję się odseparowana, i że ja również chcę być pełnoprawną uczestniczką dyskusji, westchnień, zachwytów itd. No i jestem! Dziś drugi dzień :smile: Oczy mi wysiadają od tego patrzenia w komputer, ale poświęcam się i nadrabiam zaległości. Głupia byłam, że nie wpisałam się tu wcześniej i nie czytałam Was regularnie...!
Troszkę zeszłam z tematu pierwszych wrażeń, przepraszam, ale to z wrażenia (właśnie) i radości, że jestem z Wami! :mrgreen: a właściwie to to się łączy, bo postanowiłam obejrzeć serial raz jeszcze, żeby mieć więcej wrażeń na temat samego serialu, a nie tylko na Jego temat :wink: No i miałam zrobić to dziś - siostra miała jechać na grilla, miałam mieć wolny i spokojny dostęp do sprzętu i serialu, ale jest już po ósmej, a ona jakoś się nigdzie nie wybiera... Ale nawet jeśli dziś nie da rady, to myślę, że uda mi się ją jutro namówić na wspólne "odkurzanie wrażeń" :wink: i jeśli moje będą tego warte, to oczywiście się nimi z Wami podzielę :grin:

Gosia - Sob 29 Lip, 2006 20:45

Jak my kochamy dlugie "Rysiowe" posty ;)
Cytat:
(tak a propos, czy jestem jedyną forumowiczką, która najpierw obejrzała serial, a dopiero potem dołączyła do oficjalnego kółka różańcowego czcicielek boskiego RA

Nie rozumiem, przeciez wszystkie tak mialysmy, jak mi sie zdaje :D
Cytat:
Tylko gdy dochodziło do scen między Johnem i Mararet, włączała normalną prędkość i dziwnie milkła... Hmmm, ciekawe dlaczego

Wiemy wiemy :lol:
Cytat:
Głupia byłam, że nie wpisałam się tu wcześniej i nie czytałam Was regularnie...!

Moze to niegrzecznie zabrzmi, ale nie zaprzecze ;)

Witaj w kolko rozancowym :hello:

Marta - Sob 29 Lip, 2006 21:22

Chodziło mi o to, że najpierw obejrzałam serial, a dopiero po jakimś czasie zarejestrowałam się na Forum, bo odniosłam wrażenie, że cała reszta zna serial DZIĘKI Forum, ale może się mylę...
Gosia - Sob 29 Lip, 2006 21:27

Aaaaaaa, jesli chodzi o to, to masz racje :D
Przynajmniej u wiekszosci osob tak to wygladalo :D

asiek - Sob 29 Lip, 2006 21:42

Marta napisał/a:
[...]
prostu zaraziłam się tą chorobą! Zwłaszcza czytając Wasze ochy i achy nad cudownym RA, po prostu mnie nakręciłyście! (znów małe a propos - czy takie słuchanie o kimś skutkuje zawsze, czy tylko w niektórych przypadkach? bo jeśli zawsze, to muszę znaleźć kogoś, kto by codziennie opowiadał Jemu o mnie :wink: )


Witaj w klubie Marto :grin:
W nawiązaniu do Twego pytania, ....to nie wiem czy zawsze można osiągnąć pożądany skutek, ale jedno jest pewne ...ochy i achy nad Thorntonem z reguły doprowadzają do niewolniczego przywiązania do serialu :mrgreen:
I jeszcze dodam, że Twoje oczęta dłuuuugoo będą zaczerwienione i opuchnięte, że nie wspomnę o intensywnych kolorach na nosie :wink:
Ach...chyba skoczę do Milton :mrgreen:

Aga85 - Sob 29 Lip, 2006 22:16

Epidemia się rozprzestrzenia :mrgreen: . Właśnie skończyłam oglądac pierwsze dwa odcinki N&S z... moją siostrą. W końcu dała się namówic :wink: . I wiecie co? Ciągle słysze tylko o scenie krawatowej :lol: , jak on tam pięknie wyglądał :mrgreen: . A oświadczyny, hehe... nie mogła się na Rysia napatrzec. Ledwo się skończył drugi odcinek, padło pytanie: no to kiedy oglądamy resztę? :lol: Hehe, coś czuję, że nieźle ją wzięło, a jak obejrzy scenę peronową, to dziewczyna przepadnie :lol:
Harry_the_Cat - Nie 30 Lip, 2006 11:13

Ja tez przyznaję sie, że wczoraj zaczęłam szerzyć epidemię.
Miałam maratonik z przyjaciółką, która oczywiście zachwycała sie boskim RA (co chwila pojawiał się temat rąk - zaraz chyba sobie znowu zarzucę serial i zrobie screencapy ze wszystkich ujec jego dłoni...- myślicie, że to jakiś fetysz...? :oops: ), ale, o zgrozo, nie najbardziej.

Generalnie była pod wrażeniem połowy męskiej obsady - ciagle chciała tulić Nicolasa (powiedziała nawet, że Margaret powinna za niego wyjść :shock: , ale to był jeszcze 1. odcinek...), pana Bella, ale chyba najbardziej - Freda!

Ja oczywiście, przy całej sympatii dla nich, cały czas agitowałam za boskim RA!

Summa summarum, poszłyśmy spać o 3 nad ranem, obejrawszy jeszcze obszerne fragmenty wywiadów i Cold Feet (ukłony dla Gosi!)

Dziś rano przyjaciółka wyszła z silnym zamiarem rozpoczęcia poszukiwań w temacie RA!

Przy okazji - Caitri - przypominam się w temacie avatarków N&S - gdyby mozna jakieś ujęcie, na którym widać dłonie :wink:

Caitriona - Nie 30 Lip, 2006 22:00

Harry_the_Cat napisał/a:
Przy okazji - Caitri - przypominam się w temacie avatarków N&S - gdyby mozna jakieś ujęcie, na którym widać dłonie :wink:


Dla Ciebie wszystko! :) ;) Coś się znajdzie ;)

kikita - Nie 30 Lip, 2006 22:48

Pożniejsze wrazenie-nie moge odgonic od siebie mysli strasznej i obrzydliwej.Dlaczego Jasko nie działał? O co mi chodzi ?A o to , ze pomijając fakt iż myslał,ze Margaret go nie kocha,że ma innego,ze jest jej obojetny, to zwykła ludzka ciekawosc kazałaby mu dowiedziec sie kto zacz jest jego rywalem . Pytał sie rozumiem,Margaret nie udzieliła mu odpowiedzi.Widział ich w dwuznacznej sytuacji a kiedy odjeżdżała na zawsze ,o zgrozo nawet sie nie za nim nie"look back",ale skoro tak namietnie ja kochał to dlaczego nie chciał sprawdzic czy jego wybranka znajduje sie w dobrych rekach.Dlaczego jeszce raz przed czy podczas wyjazdu jej nie spytał?
Mógł jej przeciez powiedziec no nie wiem ,coś naznaczyc,ze jednak mu na niej zależy a nie czekac,az sie odwróci i nic nie gadac.

Gosia - Nie 30 Lip, 2006 22:56

Nie uwazal, by ich znajomosc na to pozwalala, zeby sie pytal jej o tak intymne sprawy, jak jej ukochany.
Pamietaj, ze wczesniej sie jej oswiadczyl i zostal odrzucony.

Harry_the_Cat - Nie 30 Lip, 2006 23:06

kikita napisał/a:
Mógł jej przeciez powiedziec no nie wiem ,coś naznaczyc,ze jednak mu na niej zależy a nie czekac,az sie odwróci i nic nie gadac.


Jego matka patrzyła...

kikita - Nie 30 Lip, 2006 23:13

Harry_the_Cat napisał/a:
kikita napisał/a:
Mógł jej przeciez powiedziec no nie wiem ,coś naznaczyc,ze jednak mu na niej zależy a nie czekac,az sie odwróci i nic nie gadac.


Jego matka patrzyła...


No to co,mamy sie przestraszył? Przeciaz nie byl"ciepłe kluski"tylko facet jak sie patrzy i nawet jej nie spytał ponownie,nie zawalczył o swoja miłośc?

kikita - Nie 30 Lip, 2006 23:15

Gosia napisał/a:
Nie uwazal, by ich znajomosc na to pozwalala, zeby sie pytal jej o tak intymne sprawy, jak jej ukochany.
Pamietaj, ze wczesniej sie jej oswiadczyl i zostal odrzucony.


No i taki sie wrazliwy zrobił? Bidny on.

Marta - Nie 30 Lip, 2006 23:16

A poza tym przecież to jego pytanie, czy wyjeżdża, z takim zdziwieniem, z tęsknotą taką było wystarczające, według mnie. Tylko ona, taka jakaś nieczuła na te emocje kłębiące się w tym zdaniu była...
kikita - Nie 30 Lip, 2006 23:53

Marta napisał/a:
A poza tym przecież to jego pytanie, czy wyjeżdża, z takim zdziwieniem, z tęsknotą taką było wystarczające, według mnie. Tylko ona, taka jakaś nieczuła na te emocje kłębiące się w tym zdaniu była...


Pamietaj,ze umarl jej ojciec , została sama i wyjezdzała na zawsze ,mogła wiec te jego intonacyjne emocje przeoczyć.To on w tym wypadku mógł powiedzieć do niej cos wiecej a nie mamrotac do siebie( chociaz to moja "motylkowa "scena).Przeciez wiedział z cała pewnoscią,że pomimo wszystko ja kocha.Był pewny,ze jest jej obojetny, ale kurde jak mógł sie poddac?Taki facet?
Wyobrazacie sobie scene kiedy jednak podbiega do powozu i całując w ręke( chociaz niekoniecznie,bo te konwenanse) i mówi - wróć szybko.Tylko tyle a mnie by ulzyło.

Harry_the_Cat - Pon 31 Lip, 2006 00:26

kikita napisał/a:
No to co,mamy sie przestraszył? Przeciaz nie byl"ciepłe kluski"tylko facet jak sie patrzy i nawet jej nie spytał ponownie,nie zawalczył o swoja miłośc?


Tak, ale mnie momentami ta jego więź z matka lekko przerażała...

Marta - Pon 31 Lip, 2006 00:32

W takim razie o tym, że umarł jej ojciec, żałoba, szok itd, trzeba pamiętać też w drugą stronę, może uznał, że nie wypada w takich okolicznościach narzucać się (znów!) ze swoim uczuciem... ach, te konwenanse...
No i jeszcze jedna rzecz, żeby go trochę "usprawiedliwić" (choć wcale tego nie potrzebuje :wink: ) : czy pamiętasz, skąd w scenie peronowej wzięła się róża? Po co on TAM pojechał? zrywać róże? :wink:
Właściwie to nie wiem, czy dobrze to pamiętam, qrczę, muszę odświeżyć sobie ten film :wink:

Aga85 - Pon 31 Lip, 2006 00:35

kikita napisał/a:
Wyobrazacie sobie scene kiedy jednak podbiega do powozu i całując w ręke( chociaz niekoniecznie,bo te konwenanse) i mówi - wróć szybko.Tylko tyle a mnie by ulzyło.

Z pewnością byłaby to piękna scena... no ale wtedy nie byłoby sceny peronowej, a ja jej nie zamieniłabym na żadną inną :wink:

kikita - Pon 31 Lip, 2006 00:47

Marta napisał/a:
W takim razie o tym, że umarł jej ojciec, żałoba, szok itd, trzeba pamiętać też w drugą stronę, może uznał, że nie wypada w takich okolicznościach narzucać się (znów!) ze swoim uczuciem... ach, te konwenanse...
No i jeszcze jedna rzecz, żeby go trochę "usprawiedliwić" (choć wcale tego nie potrzebuje :wink: ) : czy pamiętasz, skąd w scenie peronowej wzięła się róża? Po co on TAM pojechał? zrywać róże? :wink:
Właściwie to nie wiem, czy dobrze to pamiętam, qrczę, muszę odświeżyć sobie ten film :wink:

A kiedyż on te rózyczki jechał zrywac ?? Jak sie dowiedział,ze nie ma rywala! Wtedy mu sie dopiero znowu na amory zebrało.

kikita - Pon 31 Lip, 2006 00:53

Aga85 napisał/a:
kikita napisał/a:
Wyobrazacie sobie scene kiedy jednak podbiega do powozu i całując w ręke( chociaz niekoniecznie,bo te konwenanse) i mówi - wróć szybko.Tylko tyle a mnie by ulzyło.

Z pewnością byłaby to piękna scena... no ale wtedy nie byłoby sceny peronowej, a ja jej nie zamieniłabym na żadną inną :wink:


Napisałam-wróć a nie -zostan :wink:
Pojechac musiała,bo w końcu była spakowana,pozegnała się juz z wszystkimi i siedziała w powozie.Natomiast gdyby wracała z powrotem to nic nie stałoby na przeszkodzie aby spotkali sie na peronie.I sprawy biznesowe mogliby załatwiac bo w miedzyczasie forse by dostała.

Marta - Pon 31 Lip, 2006 00:57

kikita napisał/a:
Marta napisał/a:
W takim razie o tym, że umarł jej ojciec, żałoba, szok itd, trzeba pamiętać też w drugą stronę, może uznał, że nie wypada w takich okolicznościach narzucać się (znów!) ze swoim uczuciem... ach, te konwenanse...
No i jeszcze jedna rzecz, żeby go trochę "usprawiedliwić" (choć wcale tego nie potrzebuje :wink: ) : czy pamiętasz, skąd w scenie peronowej wzięła się róża? Po co on TAM pojechał? zrywać róże? :wink:
Właściwie to nie wiem, czy dobrze to pamiętam, qrczę, muszę odświeżyć sobie ten film :wink:

A kiedyż on te rózyczki jechał zrywac ?? Jak sie dowiedział,ze nie ma rywala! Wtedy mu sie dopiero znowu na amory zebrało.


Ojej, wiedziałam, że coś pokręcę.. No ale z drugiej strony, skoro miał być rywal (wg Jaśka), to po co miał się wysilać? :wink:
Nie no, ja wiem, że ta jego postawa wkurza, ale pamiętaj, że to film (książka) i chodziło o budowanie napięcia, o niepewność zakończenia... a tak, byłoby wszystko jasne, i - jak słusznie zauważyła Aga - nie byłoby sceny peronowej, a bez niej...ekhm, śmiem wątpić, czy by to forum było tak zapełnione :wink: bo przecież jest NAJLEPSZA z całego filmu :grin:

Aga85 - Pon 31 Lip, 2006 01:25

kikita napisał/a:
Napisałam-wróć a nie -zostan :wink:
Pojechac musiała,bo w końcu była spakowana,pozegnała się juz z wszystkimi i siedziała w powozie.Natomiast gdyby wracała z powrotem to nic nie stałoby na przeszkodzie aby spotkali sie na peronie.I sprawy biznesowe mogliby załatwiac bo w miedzyczasie forse by dostała.

Gdyby powiedział "wróć", to ona wiedziałaby, że nadal ją kocha!!! A przecież sądziła, że po tym wszystkim już mu na niej nie zależy, że on nią gardzi. Sam przecież powiedział to w scenie "Foolish pasion", że ta jego głupia namiętnośc do niej jest już całkowicie skończona. Zatem scena peronowa nie byłaby wówczas TĄ sceną peronową. Tutaj Margaretka jest taka nieśmiała, niepewna siebie, niby widzi jak na nią patrzy, ale przecież ona sądziła, że on jej już nawet nie szanuje...
Ech, dobrze jest, jak jest. Ja tam się cieszę, że nie podbiegł do niej, bo gdyby to zrobił, to nawet jeśli istnialaby jakas scena peronowa, to na pewno nie byłaby tak efektowna i motylkowa jak ta :mrgreen:

kikita - Pon 31 Lip, 2006 01:27

Martusiu nic nie pokreciłas,ale wlasnie dlatego ze miała rywala to mógł troche powalczyc i o to mi chodzi .Taki z niego cudny mezczyzna ,twardy umiejacy walczyc o swoje a tak dał jej odjechac .Tej jednej sceny mi brakuje i to mnie gryzie.Uwielbiam Jasia,ale tym mnie
troche wkurzył.W filmie jakos mnie to nie meczyło ale moja wyobraznia szaleje w trakcie czytania ksiązek,ja poprostu widze bohaterów a tu czytam jak sie Margaretka męczy i troche dziewczyny mi szkoda.Wiem Jasio meczył sie dłuzej ale to chłop przecie i powinien byc twardy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group