To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)

Alison - Czw 03 Sty, 2008 21:13

Gosia napisał/a:
Nie pamietam jak to bylo w powiesci i w poprzednich ekranizacjach? Czy pulkownik Brandon zareagowal jakos na to, ze zobaczyl w ich domu Willoughby`ego? I to tak jakby go znal! Ja sobie czegos takiego nie przypominam wczesniej.


Przecież znał go po tych perypetiach z tą uwiedzioną dziewczyną, której dzieckiem sie opiekował. Nie był zachwycony, choc nie dał po sobie tego zbyt wyraźnie poznać. Toz to była chodząca kultura, choć zawsze raziło mnie w filmie, że tak sobie wziął i zaproszonych na piknik gości, zostawił samym sobie.
A w ogóle to Ty jesteś jakis Express Gosiu! Ale ostatni będą pierwszymi :wink:

nicol81 - Czw 03 Sty, 2008 22:11

Ale Brandon wtedy chyba wówczas jeszcze nie wiedział o perypetiach z uwiedzioną dziewczyną...
Admete - Czw 03 Sty, 2008 22:36

Napisałam takiego długiego, szczegółowego posta z recenzją i mi go wcięło :cry2: :wsciekla: :cry2: Nie napiszę już takiego samego. Serial mi się podoba. Uważam, że aktorów świetnie dobrano. Panny Dashwood są świeże i naturalne, pani Dashwood piękna i pełna godności, Fanny małostkowa i wredna. Edward rzeczywiście zabójczo przystojny, a Willoughby zyskuje w ruchu ;-) Uśmiecha się i ma sporo wdzięku. Poza tym przypomina porterty z epoki. Spójrzcie na oczy, brwi i usta. Nowy pułkownik Brandon niczego sobie, ale nikt nie wygra z Alanem, to niemożliwe ;-) Jak będziecie oglądać, to może zwrócicie uwagę na fakt, że Marianna ceni w Brandonie inteligencję. To dobre uzasadnienie jej późniejszego małżeństwa.

Zdjęcia - uwiedziona Eliza ( scena początkowa jest zmysłowa i zrobiona ze smakiem )


Fanny Dashwood


Edward


Barton Cottage


Pani Dashwood i córki


Pan W ;-)


Brandon


A to ujęcie szczególnie lubię - pani Dashwood z Margaret:

Harry_the_Cat - Czw 03 Sty, 2008 22:47

Ja tez kcem :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:
trifle - Czw 03 Sty, 2008 22:50

Wszystkie trzy siostry mi się podobają. Bardzo jestem ciekawa najmłodszej - była świetna w "Miss Potter" :)
Pani Dashwood też mi się podoba.

Co do pana W. (ma za głupie nazwisko, żeby je pisać.. a co dopiero odmieniać.. :roll: :wink: ) i pułkownika Brandona - jeszcze nie wiem.

No i Edward, już z samych zajawek i krótkiego klipu poczułam motylki (co przyznam szczerze mi się jeszcze na nie zdarzyło filmowo :mrgreen: ) - a co dopiero będzie po filmie.. Mam tylko nadzieję, że się nie rozczaruję :mysle:

trifle - Czw 03 Sty, 2008 22:51

Harry_the_Cat napisał/a:
Ja tez kcem :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:


No wiadomo :cry2:

Caroline - Czw 03 Sty, 2008 22:53

Harry_the_Cat napisał/a:
a tez kcem :cry2: :cry2: :cry2:

Nie Ty jedna... :frustracja:
krucafuks...
Ostatnie zdjęcie pań Dashwood jest rzeczywiście najładniejsze. Najpiękniejsze z pań Dashwood są pani Dashwood i Małgorzata Dashwood :-P

Harry_the_Cat - Czw 03 Sty, 2008 22:54

No dobra - kiedy warszawka się spotyka... ? :rumieniec:
Caroline - Czw 03 Sty, 2008 23:03

Gitka napisał/a:
Tu jeszcze jeden artykuł
Sense and Sensibility: Sex and sensuality
http://www.telegraph.co.u...bvtvsense29.xml


No to w ramach substytutu zamówiony przez Gitkę artykulik

Rozwaga i romantyczność - Seks i zmysłowość

Andrew Pettie zdaje relację z planu najnowszej adaptacji Jane Austen BBC1 i odkrywa, że jest ona bardziej frywolna niż fani mogą pamiętać.

Ostatniego dnia zdjęć do Rozważnej i romantycznej, podenerwowany Dan Stevens - miotający się w wysokich butach i bryczesach - próbuje nauczyć się swoich kwestii. Jego postać, nieśmiały, ale godny zaufania Edward Ferrars ma właśnie wyznać miłość Elinor Dashwood (Hattie Morahan). Ale specyficzny styl Jane Austen w połączeniu z pocztą elektroniczną, sprawiły, że Stevensowi dosłownie brak słów.
"Kwestie zostały dopiero co napisane" mówi później. "Kiedy przyjechałem na plan, producent spytał mnie 'Co myślisz o nowych kwestiach?' a ja na to, 'Jakich nowych kwestiach?!'. Jakimś sposobem zgubiły się w mojej poczcie mailowej. Musiałem więc uczyć się ich w przerwie na lunch, co, miejmy nadzieję, dodało tylko oświadczynom Edwarda bardziej realistyczny, desperacki wyraz."
Widzowie wkrótce będą mogli się przekonać, czy istotnie mu się udało, ponieważ trzyodcinkowa adaptacja BBC zaczyna się w tym tygodniu. Ci z was, którzy czytali powieść Austen, albo widzieli jedną z trzech telewizyjnych lub kinowych adaptacji, zapewne pamiętają, że oświadczyny Edwarda są swego rodzaju emocjonalnym punktem kulminacyjnym w powieści. Cierpliwej miłości Elinor do Edwarda stawało na drodze wiele przeszków, wśród nich sekretne zaręczyny Edwarda z inną kobietą.
W tym samym czasie, uparta siostra Elinor, Mairanne (Charity Wakefield) zakochała się i odkochała w uwodzicielskim acz niebezpiecznym panu Willoughby (Dominic Cooper), a potem jej uczucie stopniowo zdobywał pułkownik Brandon (David Morrisey).

Nawet jeśli główny wątek powieści jest tyleż poruszający co dobrze znany, sposób jego opowiedzenia na nowo w serialu BBC wydaje się równie świeży i spontaniczny jak wyuczone pośpiesznie oświadczyny Stevensa.
Według Stevensa, scenarzysta Andrew Davies celowo uczynił historię bardziej swobodną i bezpośrednią.
"Andrew zawsze mówił, że w tej książce są zmysłowość i namiętność" mówi Stevens. "On po prostu pozwala, by pojawiło się to na ekranie, byśmy zobaczyli momenty, w których przyłapujemy bohaterów, gdy nie trzymają się w ryzach - w sypialni, za zamkniętymi drzwiami, gdy nie mają idealnie ułożonych fryzur."
Davies postanowił także wzmocnić postacie męskie. "Mężczyźni - Ferrars, Willoughby, Brandon są tu silniejszymi postaciami" mówi Stevens. "Są trzema obiektami zainteresowania - obiektami seksualnymi, jak sądzę. Ten serial to nie jest "bodice-ripper", a raczej "britches-ripper"*.

Natomiast siostry Dashwood są dużo młodsze i delikatniejsze niż siostry zagrane przez Emmę Thompson i Kate Winslet w filmie Anga Lee, który zdobył w 1995 Oscara.
"Staramy się odegrać tę historię tak jak została ona napisana?" mówi Morahan, której świetny portret opanowanej Elinor co najmniej dorównuje stworzonemu przez Thompson. "W powieści dziewczęta mają 19 i 17 lat, więc te romantyczne związki to dla nich prawdziwy rytuał przejścia".
Podkreślanie młodzieńczości i namiętności widać na planie w setkach małych drobiazgów. Według kostiumografki Michelle Clapton "Dziesięć lat temu, bohaterki kobiece w filmach XIX-wiecznych miałyby włosy ufryzowane w precyzyjne loczki, staranne i perfekcyjne jak na portretach. Teraz staramy się osiągnąć bardziej wiarygodny, naturalny wygląd, szczególnie, kiedy panie Dashwood są w domu. Reżyser (John Alexander) chciał, by postacie były bardziej ludzkie."
Nie trzeba dodawać, że wersja Alexandra jest nowoczesna i rewizjonistyczna. Jak we wszystkich serialach kostiumowych BBC, etap przedprodukcyjny wymagał zadziwiająco rozległych badań historycznych. Projektanci kostiumów i scenografii spędzili godziny w galeriach i Victoria & Albert Museum w poszukiwaniu inspiracji. Stevens odświeżył umiejętność jazdy konnej ("To było wspaniałe - chciałbym, żeby częściej zdarzały mi się sytuacje w życiu, kiedy mógłbym wskoczyć na konia i coś oznajmić"). Dziewczęta brały lekcje etykiety i uczyły się jak poprawić swoją postawę.
Stevens uważa, że taka drobiazgowość - "oderwane od współczesnych realiów kostiumy, piękno dekoracji" - jest ważną częścią uroku Austen. Ale nie najważniejszą. "To co tkwi w samym środku powieści - kogo uważamy za atrakcyjnego i dlaczego, co się wydarza - to jest najistotniejsze." mówi.
Morahan zgadza się z nim "Uważam, że te historie miłosne są tak błyskotliwie skonstruowanie, że kompletnie się w nich zatapiasz" mówi. "Zaczynasz przywiązywać się do bohaterów, jak do żadnych innych, żaden inny pisarz tego nie potrafi. Bohaterowie nie są wyidealizowani. Zachowują się bardzo ludzko, nie są doskonali, to sprawia, że ich historie są bardziej wiarygodne".

Dar jaki ma Austen, byśmy umieli czuć udręki i porywy jej bohaterów najwyraźniej wciągnął także aktorów i ekipę. Morahan mówi, że kiedy Stevens pojawił się, by złożyć długo oczekiwane oświadczyny, miała wrażenie [/i]"jakby naprawdę przeszli przez wszystkie przeszkody stojące na drodze ich związku. Choć wiedziałam co ma się stać, kiedy wypowiedział wreszcie te słowa i tak zaparło mi dech".[/i]
Za kamerą jedna z osób z ekipy ociera łzy "Nie mogę uwierzyć, że to zrobili" mówi, jakby szczęście Edwarda i Elinor do tej chwili wisiało na włosku.


* "bodice-ripper" to określenie (nieco lekceważące) na romansową literaturę (lub film), zazwyczaj kostiumową, z dużą dawką seksu, w której bohaterami targają ogromne namiętności i w ogóle silne emocje, kobiety często są obiektem ataku rozpalonych do czerwoności mężczyzn, którzy rzucają się z łapami rwąc na nich gorsety - dosłownie i w przeności, stąd nazwa dla książek (jak dobrze pomyśleć, można sobie przypomnieć kilka takich scen, gdzie facet dopada białogłowę, rzuca nią o glebę i rozdziera na niej bluzczynę/suknię/czy co tam, a ona leży potulna i tylko oczęta odwraca - na gorąco przypominają mi się: "Potop" ekranizacja Hoffmana i "Dom dusz". Co poniektórym to się nawet podoba, nigdy nie zrozumiem, jakim sposobem baby mogą uważać gwałt za interesujący).
No, w każdym razie Stevens sugeruje, że w tym serialu to raczej faceci mają wzbudzać tego rodzaju niepohamowane emocje, stąd nie "bodice-ripper" tylko "'britches-ripper". To na facetów mają się dla odmiany babki rzucać, rwąc na nich "bryczeski".
"Ripper" jest od rwać, oczywiście, "bodice" to gorset albo w ogóle górna część ubrania kobiecego powyżej talii, natomiast "britches" to takie spodenki męskie z nogawkami pod kolanko, lekko pufiate. Panowie w czasach regencji takie nosili, w wersji bardziej eleganckiej z białymi rajstopkami i pantofelkami (vide: jakakolwiek scena balu w Dumie i uprzedzeniu na przykład). Dzielna Aragonte próbowała niegdyś znaleźć polski ekwiwalent dla tej nazwy, bo wałkowałyśmy temat bryczesków przy okazji fanfika, niestety bez powodzenia, muszą być bryczesy, z zastrzeżeniem, że nie mówimy jedynie o spodniach do konnej jazdy, choć podobnych w kroju.
:)

Caroline - Czw 03 Sty, 2008 23:14

Harry_the_Cat napisał/a:
No dobra - kiedy warszawka się spotyka... ? :rumieniec:

Oby niedługo i oby właściciele drogocennych dóbr w łaskawości swej zechcieli sie podzielić... Trzeba by, jaką petycję wnieść :mysle:
Gosiu!!!! :cry2: :kwiatek: :thud:

Harry_the_Cat - Czw 03 Sty, 2008 23:21

W poniedziałek...? :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga: :kwiatki_wyciaga:
Gosia - Czw 03 Sty, 2008 23:32

Halo, halo! Przeciez nigdy poniedzialek Ci nie odpowiadal :mrgreen: :-P
Admete - Czw 03 Sty, 2008 23:35

Caroline świetny artykuł i tłumaczenie. Może na fali nowej ekranizacji zrobimy czytanie R&R?
Harry_the_Cat - Czw 03 Sty, 2008 23:35

Bo miałam korki w poniedziałki. A teraz nie bo juz skonczyły mi się w rodznie klasy maturalne na jakis czas :mrgreen:
Gosia - Czw 03 Sty, 2008 23:39

Pogadamy o tym pozniej i w stosownym miejscu ;)
Caitriona - Czw 03 Sty, 2008 23:39

Jak dla mnnie może być i poniedziałek :mrgreen:
Alison - Pią 04 Sty, 2008 09:07

nicol81 napisał/a:
Ale Brandon wtedy chyba wówczas jeszcze nie wiedział o perypetiach z uwiedzioną dziewczyną...


Jak to nie wiedział, jak zajmował sie jej potomstwem...

snowdrop - Pią 04 Sty, 2008 10:31

Jejku co to bedzie, już nie mogę sie doczekać filmu ... W R&R brakowało mi trochę werwy, być może Davies wypełnił zyciem swoich bohaterów. To może być ekscytujące. Mam nadzieję że nie przesadził.
Gitka - Pią 04 Sty, 2008 11:45

Cudowna Caroline :kwiatek: Twoje objaśnienia na końcu są porywające!!!
No to czekam na te desperackie oświadczyny Edwarda.
Lubię takie ciekawostki z produkcji filmów.

achata - Pią 04 Sty, 2008 12:23

Alison napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ale Brandon wtedy chyba wówczas jeszcze nie wiedział o perypetiach z uwiedzioną dziewczyną...


Jak to nie wiedział, jak zajmował sie jej potomstwem...

Zaraz, wszystko się tu miesza. Zresztą też w książce nigdy nie mogłam dojśc do porządku kto się nazywał Eliza Williams: matka czy córka. W każdym bądź razie Brandon kochał się kiedyś w jednej kobiecie. Za sprawą jego ojca babka wylądowała w rynsztoku i zmarła zostawiając córką, tą którą Brandon się opiekował a Willoughby uwiódł. W chwili pierwszego spotkania z Willoughbym Brandon nie ma jeszcze pojęcia o tym uwiedzeniu, list dostanie dopiero później w czasie pikniku i nawet wtedy nie ma pojęcia, że winowajca stoi sobie obok i jeszcze wiesza na nim psy.
Dziwne więc by było, gdyby przy pierwszym spotkaniu Brandon okazał Willoughbiemu jakąś niechęć poza zazdrość normalną w tej sytuacji. Chyba, ze Davies ostro pozamieniał chronologię...

Alison - Pią 04 Sty, 2008 12:30

achata napisał/a:
Dziwne więc by było, gdyby przy pierwszym spotkaniu Brandon okazał Willoughbiemu jakąś niechęć poza zazdrość normalną w tej sytuacji. Chyba, ze Davies ostro pozamieniał chronologię...


Kłócić się nie będę, a nie mam czasu sprawdzic w książce, ale cus mnie się wydaje, że na pikniku to on dostał wiadomość, że coś z nią nie teges, a nie że właśnie została uwiedziona, i wydaje mi się, że od dawna wiedział, że Piękny za tym stoi, ale jak wspomniałam, polec za to nie mam zamiaru, bo absolutnej pewności nie posiadywam.

nicol81 - Pią 04 Sty, 2008 12:40

Obie nazywały się Eliza Williams, więc z tego może ta konfuzja. Córka dostała imię po matce, a dodatkowo nazwisko, bo tatusia nie stało.
Brandon nie wiedział, że Piękny stoi. Wiedział, że dziewczyna znikła i na pikniku dostał od niej pierwszą wiadomość od ośmiu miesięcy.

Maryann - Pią 04 Sty, 2008 12:40

Z relacji pułkownika Brandona:
...w lutym, blisko rok temu, nagle zniknęła.
(...)
nie mogłem się dowiedzieć niczego więcej, prócz tego, że jej nie ma. Reszta, przez osiem miesięcy, pozostawała polem do domysłów.
(...)
Pierwsza od niej wiadomość, która do mnie dotarła - ciągnął - przyszła w październiku w liście od niej samej. Przysłano mi ten list z Delaford, a otrzymałem go owego ranka, kiedy mieliśmy zrobić wycieczkę do Whitewell. (...) Nie wyobtażał sobie zapewne pan Willoughby, oskarżając mnie wzrokiem o złe wychowanie i psucie innym zabawy, żem został wezwany na pomoc tej, która przez niego znalazła się w nieszczęściu i biedzie...


nicol81 napisał/a:
Brandon nie wiedział, że Piękny stoi.

Wydobył tę informację od Elizy dopiero później. No i poszli się strzelać...

Alison - Pią 04 Sty, 2008 13:57

Acha, to czapka z głowy, wyjaśniło się. :thanx:

A poza tym muszę się przyznać... :rumieniec: , że o ile w książce nie, ale w filmie z Emmą, to ja lubiłam Willouby'ego. On jej tak pięknie te wiersze czytał, i te polne kwiatki...i w ogóle :serduszkate: . No OK, świnią był, ale ja tak jakoś wierzyłam, że jest mu przykro kiedy musiał wyjechać. :(

Admete - Pią 04 Sty, 2008 15:41

Brandon reaguje na Willoughby'ego chłodno podczas pierwszego spotkania, bo zdaje sobie sprawę, że stracił z jego powodu Mariannę. Ja tak to odczytałam w serialu. Tam nie ma nic poza tym właśnie. Marianna spogląda na nowego wielbiciela z taką radością w oczach, że Brandon od razu to dostrzega.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group