Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik
Marija - Sob 12 Sty, 2008 21:53
Dione - świetne!!!
Idę sobie .
Dione - Sob 12 Sty, 2008 21:54
| Marija napisał/a: | Dione - świetne!!!
Idę sobie . |
A to czemu???
Marija - Sob 12 Sty, 2008 21:56
Popadłam w tfurczą depresję .
Dione - Sob 12 Sty, 2008 21:58
| Marija napisał/a: | Popadłam w tfurczą depresję . |
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 22:01
| Dione napisał/a: | | zawsze można z Ibera zrobić porywacza, którego niecny plan pokrzyżuje Dy |
nidgy.
ani się ważcie skrzywdzić Ibera jakąś złą myślą. Iker, pfu Iber musi być porządną postacią.
Bedę go własną piersią zasłaniać.
Ale wy jesteście niedobre nie dośc, że mojego biednego Hiszpana podły Napoleon dręczy majątek pod znakiem zapytania rodzina zapodziała się w zawierusze wojenne, to WY jeszcze chcecie z niego drugiego wickhama zrobić. Kopać leżącego no Moje Damy.
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 22:03
Iber mógłby pomagać Dyowi w działalności wywiadowczej I mieć wyrzuty sumienia przy romansie z Georgianą, bo tamten uratował mu życie...
Dione - Sob 12 Sty, 2008 22:06
A biedna Georgianna będzie miała dylemat, którego wybrać. Ale ja stawiam na Dy'a. Bo takiego szpiega, to A Ibera się wyswata z Kitty
Marija - Sob 12 Sty, 2008 22:08
Wiecie co, bo ja już zgłupiałam: kto zacz ten Iber?
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 22:08
Ale posag Georgiany mógłby podratować majątek z Ibera. Dy dla Kitty lub Marii Lucas
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 22:09
| Dione napisał/a: | | A biedna Georgianna będzie miała dylemat, którego wybrać. |
O i niczym Krzysia będzie chciała pójść do zakonu(wiem, ze nie ta wiara), albo pojechac gdzieś jako misjonarka(to się jeszcze domyśli) ale Dobry Brat jej chyba na to nie pozwoli prawda? Widzicie jak nam super idzie klękajcie NArody
Dione - Sob 12 Sty, 2008 22:11
| Marija napisał/a: | Wiecie co, bo ja już zgłupiałam: kto zacz ten Iber? |
Na razie anonimowy hiszpan, którego część dam chce do fanfika dołączyć.
A jeśli chodzi o posag, to jest przecież panna Bingley. Mogłaby się tak naprawdę zakochać, zupełnie zmienić i pojechać z Iberem do Kaliforni budować hacjendę.
Dy tylko dla Georgianny
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 22:12
Chcesz ograbić Ibera z 10 tys?
Marija - Sob 12 Sty, 2008 22:15
| nicol81 napisał/a: | | :confused3: Chcesz ograbić Ibera z 10 tys? | Nikt go nie widział, a już ograbiony . Fajny wątek .
Dione - Sob 12 Sty, 2008 22:15
| nicol81 napisał/a: | | :confused3: Chcesz ograbić Ibera z 10 tys? |
Panna Bingley też ma prawie, że i tyle. To co to za różnica. I Darsik nam za siostrą nie będzie musiał tak tęsknić, niż jakby ją hiszpan na koniec świata wywiózł.
A jakby co, to się zrobi z Dy'a bankruta i wtedy to jemu tych 10tyś, nie pożałujecie
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 22:16
| nicol81 napisał/a: | Dy dla Kitty lub Marii Lucas |
A cóż on by z nimi robił ?
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 22:17
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Dy dla Kitty lub Marii Lucas |
A cóż on by z nimi robił ? |
No cóż... Wiadomo... To samo, co i z Georgianą
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 22:20
| Maryann napisał/a: | | A cóż on by z nimi robił ? |
ot i słuszne pytanie. Iber musi mieć bystrą żonę a nie trzpiota jakiegoś a Georgiana chociaż geny ma porządne
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 22:20
| nicol81 napisał/a: | No cóż... Wiadomo... To samo, co i z Georgianą |
To samo ? To znaczy słuchał muzyki, prowadzał je po różnych wystawach i konwersował o nowych książkach ? Akurat.
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 22:21
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | No cóż... Wiadomo... To samo, co i z Georgianą |
To samo ? To znaczy słuchał muzyki, prowadzał je po różnych wystawach i konwersował o nowych książkach ? Akurat. |
Kitty się miała przecież poprawić przy Jane i Lizzy a o Marii Lucas nie wiemy dużo. Może uwielbia muzykę, wystawy i książki?
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 22:22
| lady_kasiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | A cóż on by z nimi robił ? |
ot i słuszne pytanie. Iber musi mieć bystrą żonę a nie trzpiota jakiegoś a Georgiana chociaż geny ma porządne |
Kasiek, ale to chodzi o Dy, a nie o Ibera.
Dione - Sob 12 Sty, 2008 22:27
Ot się nam dziewczyna zakręciła
Anonymous - Nie 13 Sty, 2008 09:56
Oj bardzo się zakręciłam zmyliło mnie przeznaczanie Darcemy Kitty i Marii musi coś przeoczyłam.
Raz, że ja teraz o Dzielnym iberze myślę
asiek - Nie 13 Sty, 2008 11:32
Marija,...Alison,....Dione ...WIELKIE
Nellie - Nie 13 Sty, 2008 23:44
No to może ja... mam nadzieję, że się nikomu nie wpycham. Proszę o wyrozumiałość. Mój debiut.
Lizzy na widok psa roześmiała się srebrzyście:
- Uciekaj, łobuzie, przeszkadzasz!
Ale Trafalgar, widząc jej roześmianą twarz i słysząc głos pełen radosnych nutek, tym bardziej domagał się zabawy: skakał, poszczekiwał i gwałtownie próbował rozdzielić obejmującą się parę. W końcu osiągnął swój cel: Lizzy niechętnie, z westchnieniem rezygnacji wyplątała się z objęć Darcy'ego i - żeby odwrócić uwagę psa - rzuciła mu patyk. Odwróciwszy się do męża nie zdążyła jednak posłać mu uśmiechu pełnego zadowolenia, gdy Trafalgar przybiegł z powrotem, dumnie niosąc kawałek gałęzi, który rzuciła mu młoda pani. Lizzy ze śmiechem chwytając patyk, próbowała ponowić sztuczkę, pies za nic jednak nie chciał oddać zdobyczy z powrotem - całą sytuację śmiesznej szarpaniny uznał za świetną zabawę.
Darcy, obserwujący z zajęciem całe wydarzenie, dopiero po kilku minutach zdał sobie sprawę, że się uśmiecha. Czy to możliwe, że ta wspaniała kobieta, ta, której wcześniej unikał, a która później stała się tak upragniona jest jego, już na zawsze? Najzwyczajniej w świecie przebywa teraz w jego domu, dzieli wraz z nim zachwyt nad jego ulubionymi miejscami, przebywa wraz z nim każdej nieomal chwili? Nawet jej milcząca obecność była mu już teraz zawsze potrzebna.
Blade, październikowe słońce, przedzierając się przez gęste listowie starych dębów, oświetlało licznymi plamkami młodą, roześmianą postać kobiecą i bawiącego się z nią olbrzymiego psa. Szare, stonowane kolory otaczającego ich miejsca stały się nagle tylko tłem dla kremowej sukni Lizzy oświetlonej drobnymi świetlistymi plamkami, jej bordowego, satynowego czepeczka, jej różowiejących z każdą chwilą policzków i roześmianych oczu, które chłodne, stłumione światło wokół odbijały mnóstwem ciepłych iskierek."Ona wszystko sobą rozjaśnia" - pomyślał Darcy zdumiony. Nawet to miejsce, tak piękne swoim dostojeństwem, poważne dzięki chłodnemu światłu, które wydobywało każdy szczegół z bezlitosną surowością, teraz nagle zmieniło się - poweselało, dopełniło się, nabrało całkiem innego sensu. "Zupełnie, jak moje życie" - zdumiał się jeszcze bardziej, a jego twarz, przed chwilą tak uśmiechnięta na widok psot ulubieńca i jego nowej pani, teraz nabrała wyrazu skupienia i powagi. Zmarszczył nieświadomie brwi, coraz uważniej przyglądając się swojej żonie. Jego spojrzenie stało się tak uporczywe, że Lizzy, poczuwszy je na sobie, przerwała zabawę i odwróciła się do męża. Spotkała jego wzrok pełen powagi i odpowiedziała mu spokojnym i szczęśliwym spojrzeniem.
- Obawiam się - rzekł Darcy z udaną surowością, budząc się jakby z zamyślenia - że pani Pemberley winna się zachowywać z większą godnością!
Lizzy roześmiała się szczerze.
- Obawiam się, że będzie pan musiał bardziej przyłożyć się do mojej edukacji w tym względzie, panie Darcy. Czuję się straszliwie zaniedbana. - Przyjęła podane sobie ramię i ruszyli niespiesznie ścieżką z powrotem.
- Być może elegancji mojemu zachowaniu, sposobowi poruszania się, głosowi doda więcej godności świadomość jak wielkich dóbr jestem panią! - Darcy roześmiał się szczerze słysząc, jak świetnie naśladuje ona ton głosu Karoliny Bingley. Robiła to prawie tak dobrze, jak Charles. -Świadomość wielkości posiadanego majątku zawsze podnosi wartość człowieka w oczach innych... i swoich także - dokończyła ze śmiechem.
- Tak, to trzeba jak najszybciej skorygować. - kontynuował on. - Uprzedzam, że będę najsurowszym nauczycielem. Nie znajdziesz chwili spokoju, póki nie poznasz drogich mi miejsc, najpiękniejszych widoków i najdłuższych ścieżek... a wszystko to - dodał olśniony nagle myślą, jak mógłby w przekorny sposób ofiarować jej jutrzejszy prezent tak, by został on przyjęty z jak największym zadowoleniem - zobaczysz moja droga z okien ślicznego faetoniku, objeżdżając cały park naokoło!
- Tak, to zaiste wielce elegancki sposób - roześmiała się Lizzy, zgodnie z tym, co przewidział Darcy - jednak całkowicie nieodpowiadający pani Darcy, nawykłej do częstego chodzenia pieszo. Wiem, że park jest rozległy, jednak odmawiam stanowczo faetoniku. Ma pan upartą żonę, która zmusza pana do podjęcia wysiłku i kłopotania się towarzyszeniem jej przy rozkosznie długiej przechadzce.
- Lub tez do podjęcia wysiłku poszukania innego sposobu przekonania pani, pani Darcy - powiedział cicho odwracając się do niej i zaglądając jej głęboko w oczy.
Marija - Pon 14 Sty, 2008 07:38
Świetnie!!! (będzie ciąg dalszy? )
|
|
|