Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje
Admete - Pon 02 Cze, 2008 19:47
Idziesz dziś drugi raz do kina?! Niezła jesteś
Aragonte - Pon 02 Cze, 2008 20:01
Też bym chętnie poszła dzisiaj, ale na zwolnieniu jestem, więc trochę byłoby nie w porządku, obawiam się
RaczejRozwazna - Pon 02 Cze, 2008 20:03
Zdjęcie Willa i Georgie dla Admete. a ja nie wiem kiedy następny raz
http://i32.tinypic.com/2ec21jn.jpg
Aragonte - Pon 02 Cze, 2008 20:19
O rany
RaczejRozwazna - Pon 02 Cze, 2008 20:38
No nie? Też tak zareagowałam pierwszy raz. Lepsze to od wszystkich Kaspianów razem wziętych
Aragonte - Pon 02 Cze, 2008 20:42
Zdjęcie do zakochania po prostu
maniutka - Pon 02 Cze, 2008 20:57
to że ja również doczepię się do tych zachwytów
jak zobaczyłam to zdjęcie to takie : Łojej, mi się wyrwało
jest urocze
Admete - Pon 02 Cze, 2008 21:10
Aragonte mnie się tak samo spod serca wyrwało: "O rany!" Oni tam wyglądają naprawdę jak rodzeństwo. Śliczne zdjęcie. Zapiszę sobie.
Gunia - Pon 02 Cze, 2008 22:11
Hahaha!
Trafiłam akurat na wycieczkę seminarzystów. Plus był taki, że śmiali się w zupełnie innych momentach, niż gimnazjaliści, więc wreszcie mam mniej więcej całościowy obraz dialogów. Poza tym jak zwykle taśma była zepsuta i przeskoczyła parę scen, a to jest już, moje drogie, doskonała wymówka, by kupić DVD!
Bawiłam się znów cudownie, chociaż oczy i siedzenie zaczęły mi odmawiać posłuszeństwa. W każdym razie wynarniowałam się na jakiś czas i nawet przeszłam mniej więcej do porządku dziennego nad cudownością męskiego trio.
Zdjęcie prześliczne, mam nadzieję, że oni jeszcze nieraz spotkają się na planie!
Miałam kilka jakichś błyskotliwych przebłysków, ale już zapomniałam jakich. W każdym razie o wiele lepiej rozumiałam już fabułę, wyłapałam parę smaczków (tak, Admete, to scena po misiu, ale wychwyciłam coś podobnego jeszcze z raz czy dwa) i nie płakałam z zazdrości (bo mi było wstyd przed klerykami :razz: ). Ja w sumie Zuzie nie tego całusa zazdroszczę, ale tego, jak on ją trzymał w ramionach. No na samą myśl się rozpływam, normalnie.
I LOVE KASPIAN! I Edmund też, i Piotr(ek ).
Trochę bym się jeszcze porozpływała, ale mój brat właśnie mnie wkurza skubiąc orzeszki i musiałabym go najpierw zabić, więc zmykam popodziwiać w ciszy i odosobnieniu.
A tu jest piosenka finałowa. gatunkowo nie pasuje, ale wsłuchałam się w słowa i całkiem przypadła mi do gustu.
Admete - Pon 02 Cze, 2008 22:35
| Gunia napisał/a: | W każdym razie wynarniowałam się na jakiś czas i nawet przeszłam mniej więcej do porządku dziennego nad cudownością męskiego trio. (...)
I LOVE KASPIAN! I Edmund też, i Piotr(ek ) |
Szczęściara , bo w odpowiednim wieku
Ale tego Piotrka naprawdę mogli sobie darować. Będę w takim razie wypatrywać jutro tych scen z misiem i nie tylko z misiem.
RaczejRozwazna - Pon 02 Cze, 2008 22:52
Ale nas wzięło dziewczyny Może zrobimy konkurs, która z nas najwięcej razy będzie w kinie?
Admete - Pon 02 Cze, 2008 22:56
Na każdej części WP byłam w kinie trzy razy i na Gladiatorze też A ile razy widziałam te filmy w domu, to nie zliczę...
Aragonte - Wto 03 Cze, 2008 00:24
Ja miałam podobnie w przypadku LOTR - kiedy kupiłam wersje rozszerzone, to przez jakiś czas głównie one u mnie leciały
Ciekawe, z jakimi wrażeniami zawita tu Agn
achata - Wto 03 Cze, 2008 08:59
No i zobaczyłam. Zanim opiszę swoje wrażenia muszę uprzedzić, że będą same spojlery, bo inaczej nie umiem, tylko muszę odnieść się do wybranych fragmentów filmu.
Film robi mocne wrażenie już od początku. Wzięło mnie od praktycznie pierwszej sceny- klimat jest bardzo zagęszczony w stosunku do książki i mocno pogłębiono dramatyzm niektórych scen.
Zamek Miraża, po prostu zwala z nóg a sama postać zagrana jest fenomenalnie- przeraża a jednocześnie jest prawdziwa do szpiku kości.
Plenery tak jak pisałyście są przepiękne. W „leśnych” scenach moje serce aż pękało z dumy narodowej.
Bohaterowie wspaniali i zagrani bardzo dobrze, przy czym istotnie sam Kaspian wypada jakoś blado. Najlepiej wychodzą mu sceny, w których jest „damą w opałach”- te oczęta!
Film mnie zachwycił ale nie dziwię się już niektórym głosom krytyki. Moim zdaniem cały problem z oglądalnością polega na tym, że trudno dobrze określić wiek odbiorców. To nie jest zdecydowanie film dla dzieci- zbyt poważny, głęboki i brutalny. Dorośli z kolei będą na całą historię patrzeć jak na zwykłą „bajeczkę”. Ten film na pewno docenią podrośli miłośnicy Narnii, bo moim zdaniem właśnie im jest on dedykowany.
Bardzo miło zaskoczyły mnie niektóre sceny z książki, których wobec wielości zapowiadanych zmian, nie spodziewałam się zobaczyć:
- Zabawa na morskim brzegu- ta scena z miejsca budziła jak najlepsze skojarzenia z klimatem książki i była zresztą jednym z moich ulubionych jej fragmentów.
- Przebudzenie drzew- nawet jeśli pokazane tylko jako sen, ma w sobie ten powiew wiosny jaki mieć powinno i jest cudowne.
- Zejście z wąwozu- tego to się naprawdę nie spodziewałam. Myślałam, że skoro Aslan przychodzi dopiero pod koniec to ta sekwencja zostanie wycięta, a jakoś była dla mnie ważna w książce z uwagi na wiarę jakiej wymagała taka zmiana trasy.
- Sekwencja z ogonkami- ta kobza rozbiła mnie zupełnie. Urocze!
- Aslan i Zuchon- nawet jeśli nie było podrzucania na łapach, sam ryk wystarczał. I ta mina Zuchona!
Było tez kilka zmian, które zaliczam na plus:
- Humor w wykonaniu „myszyn impossible” (rewelacyjne hasło!) z najwyższej półki. Ten związany Kocurek rozwalił mnie zupełnie
- Ostatecznie pozytywnie zakończona historia Sobiepana. Chociaż ta postać mocno zlewała mi się z tym drugim generałem. Który z nich ostatecznie wykończył Miraża- generał?
- Dopowiedzenie losów ciotki i kuzyna Kaspiana, chociaż moim zdaniem mogli spokojnie zostać w Narnii- bali się?
- Ładny zarys historyczny- miło było zobaczyć ryciny w gabinecie profesora i freski na ścianach, to dawało takie wrażenie autentyzmu.
Kilka scen musiałabym obejrzeć ponownie bo ten tego, chyba za bardzo się zapatrzyłam w Kaspiana, żeby nadążyć za akcją
- Pierwsze spotkanie z karłami. Wygląda tak jakby Zuchom miał zaraz księcia nadziać na miecz a potem robi nagle zwrot na Telmarów. No i ja to się stało, ze Zuchona schwytano a Kaspian (ranny) i Nikabrik zdążyli niepostrzeżenie uciec. Czy Zuchon rzeczywiście miał czas by dostrzec i rozpoznać róg Zuzanny?
- Scena w komnacie Miraża, nagle ktoś strzela, Kaspian łapie się za ramię i cioteczka krzyczy- kto, kogo i kiedy?
- Ranny Truflogon jakoś bardzo szybko dochodzi do siebie- podczas zebrania na polanie już nie ma śladu po ranie.
Cały film bardzo emocjonalny i mocno widoczne przesłanie. Już pierwsze słowa Piotra na to co zastaje w Narnii „Jak Aslan mógł na to pozwolić?” budzą bardzo jednoznaczne skojarzenia. I dobrze. Przez te dylematy religijne film staje się bardziej bliski współczesnemu człowiekowi. Z podobnej półki:
- Komnata Kamiennego Stołu przypominała mi kościół a płaskorzeźba lwa ołtarz, na który Piotr patrzy z ogromnym zwątpieniem i sam fakt, że wizerunek wiedźmy pojawia się właśnie w tym miejscu podkreśla grozę sytuacji.
- Narnijczycy zostawieni za bramą (serce pękało) nagle przypomnieli mi męczeństwo chrześcijan z „Quo vadis”. Może się trochę zagalopowałam ale gdy krzyczą „Z radością zginiemy w imię Aslana” to wrażenie jest nieodparte.
No i samo zakończenie rozbiło mnie kompletnie. Istotnie, na dużym ekranie w kontekście całego filmu pocałunek wypada zdecydowanie nie przyjacielsko. Choćby ta mina Zuzanny po akcji z wiedźmą pokazywała, jak bardzo jej na Kaspianie zależy- no w tej scenie to akurat było rozczarowanie, ale to też o czymś świadczy.
Byłam jak sparaliżowana. Wróciłam do domu i nie wiedziałam o czym w ogóle mama do mnie mówi. Chyba z 15 minut stałam nad wanną i jeszcze przeżywałam, aż mi woda wystygła i nie mogłam się otrząsnąć. Ja muszę to mieć na DVD!
Warto jeszcze wspomnieć o efektach specjalnych, które są rewelacyjne. Największe wrażenie zrobiły na mnie drzewa w bitwie- o niebo lepsze niż anemiczne kikuty w WP. Ogólnie w porównaniu tych dwóch filmów daję pierwszeństwo Narnii. Nawet jeśli trochę wtórna to bardziej wiarygodna i autentyczna. We „Władcy…” a zwłaszcza „Powrocie króla” miałam wrażenie, że większość plenerów wymalowano farbką i wklejono w ekran. W „Opowieściach..” każdy listek i każda kropelka wody są prawdziwe.
Uff, ale się rozpisałam i samiuteńkie spojlery, ale uprzedzałam, że tak będzie.
RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 12:06
Piękna, wciągająca recenzja Achato. Mówisz, że film jest autentyczny, ale Twoje słowa też. I na tym etapie naszej fascynacji spojlery nikomu już nie zaszkodzą
Mam kilka takich samych pytań dot. scen, które wyróżniłaś. Nie byłam pewna który z tych lordów w końcu przechodzi do naszego świata. Ale wydaje mi się, że generał zginął w starciu z "bożkiem rzeki"?
Scena ze zmaną trasy też jest jedną z moich ulubionych. Tylko zastanawiałam się, jak to możliwe, że oni później dalej wątpili w Aslana? Dlatego, że nie czekał na nich z otwartymi ręk, tfu, łapami?
Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na te "dylematy religijne". Dla mnie to przesłanie filmu jest wręcz pogłębione w stosunku do książki i nie wiem, jak niektóre "autorytety" mogą twierdzić, że Adamson z niego zrezygnował!
Widzę, że zwróciłaś uwagę na relację Zuzanny do Kaspiana. Ja ciągle miałam wrażenie, że to mimo mwszystko było pokazane tak naprawdę fajnie: Kaspian szukał w jej oczach reakcji na swoje postępowanie, a ona beż słów ładnie to rozgrywała. Wspomniania przez Ciebe scena po próbie wskrzeszenia Jadis, a także podobna po tym, jak Kaspian daruje życie Mirazowi dobrze to pokazuje. Mimo, że bohater był faktycznie zafascynowany Zuzanną, to chyba jednak traktował ją w sposób typowy dla dawnych rycerzy, jako damę serca "której nie jest godzien". Emocje puściły dopiero w scenie zakończenia, ale to raczej z inicjatywy Zuzanny
Ja też lubię wszystkie te momenty, gdy oni robią coś "w imię Aslana". Ta scena z odwrotem spod zamku jest dla mnie najbardziej przejmującą, wzruszającą sceną filmu.
Na końcu, gdy podczas bitwy pojawiają się drzewa, Piotr krzyczy "za Aslana"; pomyślałam sobie wtedy - no, wreszcie se przypomniał.
A ciekawe gdzie Agn, dlalej leży pod fotelikiem?
Aragonte - Wto 03 Cze, 2008 12:46
Mnie też się ciut mieszali ci generałowie-sprzymierzeńcy Miraza tzn. nie mam pewności, który go zabił, będę musiała obejrzeć film, skupiając się także na tym.
Achato, jedna korekta co do sceny z ogonkami nie kobza, a dudy... Mnóstwo osób to myli, ale to zupełnie inny instrument (kobza to dawny instrument strunowy, a dudy... to wiadomo co ).
Agn! Wyłaź spod tego fotelika i wytrząśnij drzazgi z zębów!
achata - Wto 03 Cze, 2008 13:30
Spokojnie, Agn pewnie musi dojść do siebie. Ja dzisiaj, jak normalnie sie wkurzam, że muszę być w pracy i sama wynajdować sobie zajęcia bo mam ostatnio puste dni, to chyba przez dwie godziny siedziałam i uśmiechałam się jak głupia nic nie robiąc, tylko rozpamiętując film.
Dziękuję za sprostowanie z dudami, co do lordów to teraz sobie przypominam, że to Sobiepan (chyba) cały czas ironizował i to on dostał po gębie za kradzież uzbrojenia. Czyli to by mogło tłumaczyć tą końcową zmianę nastawienia.
Chyba pójdę do kina raz jeszcze. Już w swoim mieście, ścierpię dubbing, tylko kogo by tu ze sobą zaciągnąć....
A co do wcześniejszych zastrzeżeń z atakiem- chyba jest tak jak już wcześniej pisała Rozważna- mają pokazać, że to prawdziwa wojna. Nikt się nie patyczkuje tylko zabija od razu. Trochę szkoda tego honorowego nastawienia z książki, ale jednak ten film jest tym razem nastawiony na szorstki realizm. Niektórym zadeklarowanym fanom, może być ciężko to znieść ale ja jestem gotowa to zaakceptować.
Aragonte - Wto 03 Cze, 2008 14:58
Agn pewnie w pracy jeszcze jest i odezwie się dopiero wieczorem.
Achata, jak dla mnie to dalej jest baśń, ale taka bardziej realistyczna, mięsista, konkretna.
Nie powiem... bardzo mi taka wersja Narnii odpowiada
Gunia - Wto 03 Cze, 2008 17:17
| achata napisał/a: | | - Ostatecznie pozytywnie zakończona historia Sobiepana. Chociaż ta postać mocno zlewała mi się z tym drugim generałem. Który z nich ostatecznie wykończył Miraża- generał? |
Mi się wydaje (bo kto by tam patrzył na tych zapyziałych generałów, kiedy trzej przystojniacy biegają z mieczami po ekranie), że to Sobiepan był podlejszy i to on zabił Miraza, a generał odszedł z Pretensjonatą. Ale to by znaczyło, że przeżył starcie z bogiem rzeki.
Swoją drogą cieszę się z kreatywności scenarzysty! Brakowało mi rozwiązania wątku żony i syna Miraza w książce, a tu to jest, a na dodatek tak świetnie pokazuje, że Aslan ich nie skreślił i nie był mściwy.
Co do sceny z Czarownicą - byłam zachwycona, gdy za drugim razem zwróciłam uwagę, że ona jest bezpośrednio na drodze między nimi a Aslanem. On wciąż kamienny i nieruchomy, a ona żąda tak nie wiele, by stanąć u ich boku w walce. Moim zdaniem to absolutnie genialna symbolika! I zwróćcie uwagę, że Edmund niszczy ją od "strony Aslana". Wspaniałe.
Z tego wszystkiego przypomniało mi się, co mnie całkowicie ubawiło - jak Aslan drugi raz, niemal identycznymi słowami mówi do Łucji, że nic nie zdarza się dwa razy tak samo. Gdyby powiedział to raz, byłoby lepiej.
A teraz słucham "The Call" i wyjdzie na to, że kręciłam nosem na tę piosenkę, a właśnie przez nią pójdę trzeci raz do kina.
A te wszystkie "Za Aslana" i "Za Narnię"... Normalnie miałam ochotę wstać z fotela i biec z nimi! Wiecie co, aż mi serce "fruwało", kiedy oni tak wszyscy razem, na życie i na śmierć, ale z honorem do końca. Ileżbym dała, by żyć na takim świecie.
RaczejRozwazna - Wto 03 Cze, 2008 18:17
| Gunia napisał/a: |
Swoją drogą cieszę się z kreatywności scenarzysty! Brakowało mi rozwiązania wątku żony i syna Miraza w książce, a tu to jest, a na dodatek tak świetnie pokazuje, że Aslan ich nie skreślił i nie był mściwy.
Co do sceny z Czarownicą - byłam zachwycona, gdy za drugim razem zwróciłam uwagę, że ona jest bezpośrednio na drodze między nimi a Aslanem. On wciąż kamienny i nieruchomy, a ona żąda tak nie wiele, by stanąć u ich boku w walce. Moim zdaniem to absolutnie genialna symbolika! I zwróćcie uwagę, że Edmund niszczy ją od "strony Aslana". Wspaniałe. |
W ogóle ciekawy jest zamysł z Pretensjonatą - ona nie była podła jak jej mąż (w odróznieniu chyba od ksiązki). Zwróciłyście uwagę, że ona dowiaduje się o morderstwie ojca Kaspiana (to był jej brat czy szwagier?) dopiero w scenie wtargnięcia Kaspiana do sypialni Miraza. I jest zdziebko - delikatnie mówiąc -zaskoczona. Ja się jej wcale zresztą nie dziwię, że chciała "wyprowadzić" się z Narnii. Straciła męża, którego chyba kochała, wcześniej się na nim zawiodła, chce po prostu zapomnieć, zacząć nowe życie.
Dzięki za tę świetną analizę sceny z czarownicą!!! Faktycznie wspaniała symbolika. Edmund niszczy ją "od strony" Aslana, ale też od tyłu tego "lustra". Dla mnie to jest czytelne - nie ma co wdawać się w dyskusje z "absolutnym" złem, stawać z nim twarzą w twarz, bo można się poparzyć. Po Piotrze było to widać - i to Edmundowe "Wiem, radziłeś sobie!" (you had it sorted) było świetne!!! Uwielbiam też ten moment, gdy to quasi "lustro" pryska i odsłania się nieruchoma płaskorzeźba Aslana. Moment samotnej"kontemplacji" wizerunku przez Piotra jest według mnie głównym momentem "przemiany" tego bohatera, co potwierdza jego rozmowa z Łucją i decyzja o wysłaniu jej na poszukiwania.
Agn - Wto 03 Cze, 2008 19:02
Co Agn? Co? Ktoś wzywał?
Przepraszam, ale i tak mam kupę szczęścia, bo tu się komp sfajczył. Na szczęście to "tylko" zasilacz. A ponieważ "brat" ma kupę roboty, to nie wiedziałam, czy dopiero w sobotę bym nie spisała wrażeń.
Najpierw co do konkursu - mam teraz słabsze zarobki, więc nie dam rady pobić mojego rekordu chodzenia na jeden film (osiem razy na Zemście Sithów). A chciałabym...
Ale do rzeczy!
Więc najpierw chciałam rzec, że zgadzam się z Guniaczkiem. Nie tyle całusa można Zuźce zazdrościć ile tego, jak ją później Caspian tulił. Tak fajnie pochylił głowę do jej ramienia, mmmatko, ja tam prawie zeszłam!
No dobra, miało być do rzeczy. Byłam wczoraj. Wrócilam, właśnie zadłużyłam się na kredytówce i zakupiłam muzykę. Pierwszy krok ku zdobyciu wszystkich narnijskich fetyszy.
Tak więc postacie. Po pierwsze i najważniejsze - Caspian. Z bólem przyznaję, że jestem troszkę zawiedziona. Po Stardust spodziewałam się czegoś więcej. Nie mówię, że był beznadziejny albo po prostu zły, ale chciałabym, żeby się bardziej postarał. Po tylu pozytywnych recenzjach z jego dokonań w teatrze i z Bigga than ben to tak... khm... Ale za to nadrabiał urodą, oj, i to jak. Borze Wszechszumiący, co za oczy!
Cóż, rodzeństwo Pevensie się wyrobiło, to i Caspian może, prawda? Może w następnym filmie będzie lepszy. Albo może mieć ten sam problem co Hayden - wszystko ok, dopóki nie ma blue screenu i potworów, których nie widać.
Dalej!
Po drugie i najważniejsze - Piotr. Will się wyrobił (nawiasem pisząc - śliczna fotka). Bardzo mi się podobał. Faktycznie, widać było, że kocha Narnijczyków, że jest ich królem. Tylko jakby zapomniał, że to było lata temu i nie może sobie tak po prostu wleźć jak do siebie i że mu pozwolą usiąść na tronie. Poza tym podobał mi się bardzo. I jego bohater jako taki, nieco zmieniony, wydaje mi się bardziej ludzki. Dla mnie to plus.
Po trzecie i najważniejsze - Edmund. Skandar, ja cię proszę - ty się częściej uśmiechaj w tych filmach. On jest jak słońce. I bardzo mi się podobał. W konkursie na najnaturalniejszą postać Edmund wygrywa.
Po czwarte i najważniejsze - Łucja. Mam nadzieję, że Georgie nie będzie kolejną gwiazdą dziecięcą, która po Narnii będzie grała w filmach o psie, o orce i innych przemądrzałych zwierzętach. Szkoda by było, bo dziewczynka jest utalentowana.
Po piąte - Zuzanna. Może być, ale musi poćwiczyć. Ma wielkie oczy, wielkie usta, przy tym typie urody musi mieć wyraźniejszą mimikę. Nie bijcie - tak uważam.
Wątki...
Romantyczny - no, muszę przyznać, że zrobili go z mózgiem. Bez dłuuugich, powłóczystych spojrzeń (no, jeszcze zobaczymy te wycięte sceny), gwałtownych wyznań. Nie pchało się to w oczy, nie drażniło. Brawo!
Bitwy - le mrrrruuu... Muszę dodawać więcej?
Biała Czarownica - najbardziej lubię moment, w którym to wszystko się rozwala. I okazuje się, że to Edmund rozwalił tę bryłę lodu. Niby oczywiste, a jednak wymowne.
Coś, czego nie ma w książce - po wyjściu z Narnii rodzeństwo Pevensie znów są dziećmi. Wydawało mi się dziwne, że pamiętali wydarzenia z Narnii, czyli nic nie zostało wymazane... a oni nie mają świadomości dorosłych ludzi. Piotr to ma. I to mi się podobało.
Konflikt Caspian - Piotr - myślałam, że będzie gorzej. Ale wszystko jakoś tak się układało. Rywalizacja jest w sumie niewielka, na serio wybucha dopiero po ucieczce z zamku Miraza. Ale też miałam wrażenie, że to raczej tak wyszło, ponieważ obaj są sfrustrowani porażką.
Nawiasem pisząc - ta porażka była dla nich dobrą lekcją. I moim zdaniem wprowadzenie tej bitwy (i jej tragicznego końca) był dobrym pomysłem.
Ogólnie - w czwartek idę jeszcze raz. MUSZĘ!!!
A teraz czekam, aż multikino przyśle mi rachunek za zjedzony fotel...
achata - Wto 03 Cze, 2008 19:08
AGn, tylko jeden fotelik? Zawiodłaś mnie
Co do sceny z Czarownicą uwielbiam jak po zniszczeniu tego lustra ona się zapada w czymś na kształt ognia i tak odchyla do tyłu głowę jak dusza potępiona- istny lucyfer!
Co do Sobiepana, to jestem raczej pewna, że na rzece był generał- miał siwawe włosy. Sobiepan darował Kaspianowi życie a potem go drzewo przydusiło. Na to zwróciłam uwagę bo bezbronny Kaspian jest jakiś taki, no obezwładniajacy totalnie- te jego oczy
Gunia - Wto 03 Cze, 2008 19:19
| Agn napisał/a: | Więc najpierw chciałam rzec, że zgadzam się z Guniaczkiem. Nie tyle całusa można Zuźce zazdrościć ile tego, jak ją później Caspian tulił. Tak fajnie pochylił głowę do jej ramienia, mmmatko, ja tam prawie zeszłam! |
No nie...? Ja nie mogę o tym myśleć, bo zaraz takie mi się motyle budzą, że zaczynam uśmiechać się nie wiadomo do czego. Że też to tylko bajka...
| Agn napisał/a: | Borze Wszechszumiący, co za oczy! |
Oczęta to on ma! Jak robi smętną minkę, to po prostu wszystkie kobiety na sali płaczą z nim.
| Agn napisał/a: | | Po trzecie i najważniejsze - Edmund. Skandar, ja cię proszę - ty się częściej uśmiechaj w tych filmach. On jest jak słońce. I bardzo mi się podobał. W konkursie na najnaturalniejszą postać Edmund wygrywa. |
'Pokłóciłam' się dziś o niego z panią od polskiego. Powiedziałam, że on ma w sobie najwięcej takiej "artystycznej" i obiektywnej (posągowej, obrazowej, arystokratycznej... nie wiem, jak to ująć) urody z wielkiej trójki. Do rozstrzygnięcia sporu dojdzie za parę lat, jak się przekonamy, jak będzie wyglądał, gdy zupełnie wydorośleje. On jeszcze przebije ich wszystkich, mówię Wam!
A poza tym, to amen Thin i witaj w klubie znarniownaych.
<- Coś czuję, że trochę tu posiedzimy.
Admete - Wto 03 Cze, 2008 19:34
Takie mądre jesteście, a ja mam głupawkę na temat korony i stroju Kaspiana na końcu. Oni się z niego musieli wtedy nabijać, bo ja bym nie zdzierżyła. Klasyczny, śliczny, poetyczny królewicz z bajki
Macie rację z tą naturalnością Narnii. Autentycznie te krajobrazy są piekne i takie niezwykłe, nie czuć żadnej sztuczności, jak to czasami miało miejsce w WP. Dziś odruchowo szepnęłam do przyjaciółki w scenie z atakującymi drzewami: "Tak powinny wyglądać Enty."
Co do aktorów - dajcie, ach dajcie coś zagrać Willowi Najlepiej kostiumowego. Ja naprawdę bym go chciała w Pieśni Lodu i Ognia. Wyrobił się chłopak i jest uroczy po prostu. Ciekawe co zrobi aktor grający Edmunda. Taśma filmowa ( czy cyfrówka ) go kocha, ale on może mieć też inne talenty. Mała Georgia przypomina mi dziecięce gwiazdy starego kina i modlę się o to, żeby nie przepadła, żeby jej nie zniszczyli. To już bym wolała, żeby nigdy więcej nie grała.
Podróż Wędrowca do Świtu może być wspaniałym przygodowo - morskim filmem. Oczami duszy widzę Kaspiana w białej koszuli na dziobie okrętu Prawdziwy z niego pirat, choć ja bym chciała zobaczyć nową wersję Kapitana Blooda z Willem w roli tytułowej ( za pare lat i najlepiej miniserial ).
Skandar w przyszłości nie będzie typowo przystojny, ale będzie świetny - wierzę w to.
Gunia - Wto 03 Cze, 2008 19:45
| Admete napisał/a: | Takie mądre jesteście, a ja mam głupawkę na temat korony i stroju Kaspiana na końcu. Oni się z niego musieli wtedy nabijać, bo ja bym nie zdzierżyła. Klasyczny, śliczny, poetyczny królewicz z bajki |
To mi przypomniało, jak na pierwszym oglądaniu koronacji Miraza powiedziałam do koleżanki "Ale powiedzcie mi, że on zgubi tę koronę i nie nałożą jej Kaspianowi". Na koniec z żalem stwierdziłam, że nadzieje były płonne, a korona wciąż jest koszmarna. Natomiast na resztę stroju jakoś nie zwróciłam uwagi.
Ja nie jestem mądra, bo wciąż mam głupawkę z "Nic nie dzieje się tak samo dwa razy".
|
|
|