Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III
1agawa - Czw 10 Maj, 2007 14:03
| Marija napisał/a: | Ja już normalnie nie wiem, co mam oglądać . Mówicie, zarzucić scenki z Rosings?? |
Ja to do Rosings się wybrałam, ale żadnego tam Darcy'ego nie było. :cry:
Ale fotek trochę zrobiłam. Mam nadzieję, że się Wam spodobają.
Chciałabym podziękować baaaardzo tłumaczkom (kwiatki z parku).
Marija - Czw 10 Maj, 2007 14:16
To naprawdę filmowe Rosings?
Alison - Czw 10 Maj, 2007 14:25
Ja chcę do takiego parku... Proszę zabrać Mamę na spacer :cry: :cry: :cry:
1agawa - Czw 10 Maj, 2007 14:46
| Marija napisał/a: | To naprawdę filmowe Rosings? |
A juści
http://www.nationaltrust..../w-beltonhouse/
Kręcono tam także najnowszą Jane Eyre.
Jest to prześliczny dworek z ogrodami i parkami. Plus coś ekstra dla dzieci: labirynt - w części ogrodowej a w części parku plac zabaw ze zjeżdżalniami.
Dzieci uwielbiają tam jeździć.
Alison - Czw 10 Maj, 2007 14:57
Ceny za zwiedzanie to sobie uroczyste winszują... ??:
Maryann - Czw 10 Maj, 2007 15:02
No cóż, oglądanie włości Jaśnie Oświeconej Lady Catherine musi odpowiednio kosztować...
1agawa - Czw 10 Maj, 2007 15:15
| Alison napisał/a: | Ceny za zwiedzanie to sobie uroczyste winszują... ??: |
Mam kartę członkowską NT, więc za wejścia nic nie płacę. Karta zwraca się po około 3-4 wizytach w ich posiadłaściach. Moje łobuziaki zawsze czekają na przerwy semestralne, wiedzą że mama coś zaplanowała do zwiedzania. O ile zeszły rok - to byli rzymianie i rycerze średniowieczni, to w tym roku będzie królować XVIII i XIX wiek. :razz: (ciekawe dlaczego?)
asiek - Czw 10 Maj, 2007 17:30
| 1agawa napisał/a: | | Ja to do Rosings się wybrałam, ale żadnego tam Darcy'ego nie było. |
Wyyyjechał...jak zawsze bywa tam jedynie w okolicach Wielkiej Nocy.
Piękny teren, Agawo dzięki za fotki. :grin:
Alison - Czw 10 Maj, 2007 17:37
Asiek jak ja lubię jak tak spojrzysz na mnie tymi swoimi świdrujacymi oczkami... w tym śnieznobiałym halsztuku
Gosia - Czw 10 Maj, 2007 17:43
Ja tez za kazdym razem zachwycam sie tym avatarkiem
asiek - Czw 10 Maj, 2007 18:18
| Alison napisał/a: | | Asiek jak ja lubię jak tak spojrzysz na mnie tymi swoimi świdrujacymi oczkami... w tym śnieznobiałym halsztuku |
| Gosia napisał/a: | | Ja tez za kazdym razem zachwycam sie tym avatarkiem |
Aaach, Ja też siebie kocham na tym avku.
Bardzo dziękuję za uznanie. :grin:
Ps.Kiedy pracowałam nad avkiem, to przeważnie wyglądałm tak: :razz: i moje dziecię było lekko zaniepokojone.
Caroline - Czw 10 Maj, 2007 20:53
Jakie faaaajne zdjątka! Wow, że tak nie po polsku powiem.
Alison - Czw 10 Maj, 2007 21:40
| asiek napisał/a: | Ps.Kiedy pracowałam nad avkiem, to przeważnie wyglądałm tak: :razz: i moje dziecię było lekko zaniepokojone. |
One tak mają. Najpierw się niepokoją, a potem się przyzwyczajają. Mój synek jak zobaczy jakiegoś z długiej listy moich uwielbieńców, to mnie nawet woła: Mamo ten twój ukochany tu gra!
A ja wołam: A który?
Gosia - Czw 10 Maj, 2007 21:48
| Alison napisał/a: | Mój synek jak zobaczy jakiegoś z długiej listy moich uwielbieńców, to mnie nawet woła: Mamo ten twój ukochany tu gra!
A ja wołam: A który? |
Swietne!
Marija - Czw 10 Maj, 2007 21:53
A mój bezczelny siedmiolatek, odganiamy od kompa, włącza mi bez pytania "Salon Prawdziwych Dam" i mówi "No masz już, ten twój salon, no masz"
(ciekawe, skąd wie, co ja chcę sobie obejrzeć )
Ulka - Czw 10 Maj, 2007 23:17
| Alison napisał/a: | Asiek jak ja lubię jak tak spojrzysz na mnie tymi swoimi świdrujacymi oczkami... w tym śnieznobiałym halsztuku |
Wentworth na Colina....?
Maryann - Pią 11 Maj, 2007 06:09
Rozdział I część 22
Collinsowie usiedli razem z nim, patrząc na niego wyczekująco. W rozterce, co powiedzieć, gwałtownie szukał czegoś nie przyziemnego, ale pan Collins oszczędził mu fatygi, przekonany, że gość nie może się doczekać, żeby poznać każdą roślinę, znajdującą się na grządkach otaczających plebanię, czy mającą się tam znaleźć w przyszłości. W czasie jego wywodu Darcy opanował się, ale śmiech z drugiego końca pokoju kazał mu odwrócić głowę od niekończącej się przemowy pastora, żeby zobaczyć, jak Fitzwilliam szeroko się uśmiecha, pochylając głowę, żeby uchwycić słowa Elizabeth. Richard był oczarowany, co do tego nie było wątpliwości. Wyraz niekłamanej przyjemności na jego twarzy wyraźnie wskazywał na zaintrygowanie i zachwyt towarzyszką. Jak mogłoby być inaczej ? Wzrok Darcy’ego wędrował chciwie od loków wieńczących jej głowę do bladozielonych pantofelków, wyglądających spod rąbka jej sukni. Niech to diabli ! Jeśli kiedykolwiek ma przywołać się do porządku, musi przyjąć bardziej powściągliwe podejście. Ograniczając się do stosunku obojętnego znajomego, zaczął znowu. Była ładna, co do tego nie było wątpliwości, nikt jednak nie uznałby jej za wielką piękność. Choć słońce wyprawiało cudowne rzeczy z jej włosami, kasztanowate loki i aksamitno brązowe oczy nie były w modzie. Jej suknia nie była ani wyjątkowego kroju, ani z kosztownego materiału. Jednak zwiewna przejrzystość muślinu w roślinny wzór tak bardzo jej pasowała, że po namyśle stwierdził, że nie zamieniłby jej na nic w świecie. Cóż, może na jedwab, ale tylko najdelikatniejszy… Wielkie nieba, o czym on myśli ! Odwrócił wzrok zaniepokojony kierunkiem, w jakim tak łatwo zmierzały jego myśli. Gwałtownie potrzebował czegoś dla odwrócenia uwagi. Odwrócił się do Collinsów. Czy ten człowiek nadal plecie o tych przeklętych kwiatowych grządkach ?
Kiedy pastor przerwał dla zaczerpnięcia oddechu, Darcy pośpiesznie się wtrącił.
- Jak podoba się pani Hunsford, pani Collins ? Jak sobie przypominam, poprzedni lokator skarżył się, że kominy nie ciągną dobrze. Jako doradca lady Catherine mogę porozmawiać z robotnikami w Rosings w tej sprawie, jak też w każdej innej, w której jest coś nie w porządku – i skrupulatnie wyważył następne słowa – Nie trzeba kłopotać szczegółami lady Catherine. Z przyjemnością zajmę się tą sprawą.
Jeśli już musi stać się obiektem denerwujących pochlebstw Collinsa, to przynajmniej niech to będzie dla jakiegoś rzeczywistego dobra.
Odpowiedź Collinsa na jego ofertę była wszystkim, czego się obawiał, ale wyraz ulgi w oczach jego żony wystarczył, żeby upewnić go w podejrzeniach, że na skutek sknerstwa jego ciotki dotyczącego tych, którzy byli od niej zależni, na probostwie dały się odczuć pewne niedogodności. Jeśli Elizabeth miała często odwiedzać swoją przyjaciółkę, to tak nie mogło być dalej. Darcy zapewnił raz jeszcze gospodynię, że będzie to dla niego przyjemność, a potem zapadła cisza. Elizabeth… tutaj, w Rosings. Czy przyjeżdżałaby często ? Czy byłaby tu zawsze, kiedy składałby swoje doroczne wizyty ? Rzucił na nią kolejne spojrzenie.
Patrzyła na Fitzwilliama, słuchając jakichś nonsensów, które jej plótł, z udawaną powagą, mimo woli wyginając wargi z rozbawienia. Jej policzki były zarumienione z zadowolenia. Richard dzielnie starał się dotrzymać kroku jej dowcipowi, ale według Darcy’ego to ona była górą w tym pojedynku. Czy zawsze byłaby tutaj ? Co za idiotyczne pytanie ! Ona wyjdzie za mąż, prędzej lub później. Darcy wyprostował się z zażenowaniem, ta myśl tak go poruszyła, że z trudem mógł usiedzieć spokojnie. Bezlitośnie obracał na palcu rubinowy sygnet ojca. To było nieuniknione ! Prędzej czy później, jakiś młody człowiek, wybraniec niebios, nie mający zobowiązań wobec niczego poza własnym szczęściem, porwie ją do ołtarza i pozna jako rzeczywistość to, o poznaniu czego on mógł tylko marzyć.
Ania1956 - Pią 11 Maj, 2007 07:32
Darcy jest zazdrosny!!!! I to jak. Każdy młody człowiek kręcący się koło Lizzzy to potencjalny wróg!
Alison - Pią 11 Maj, 2007 07:59
Wzięty ci on jest z kretesem. Niczym Bar. Olala jak mi się to podoba!
Marija - Pią 11 Maj, 2007 08:20
Taka gaduła jak pan Colins jest nieoceniona w tak niedobranym (na razie) towarzystwie...
Gosia - Pią 11 Maj, 2007 11:16
| Maryann napisał/a: | | Prędzej czy później, jakiś młody człowiek, wybraniec niebios, nie mający zobowiązań wobec niczego poza własnym szczęściem, porwie ją do ołtarza i pozna jako rzeczywistość to, o poznaniu czego on mógł tylko marzyć. |
Ciekawe o czym myslal Darcy?
Maryann - Pią 11 Maj, 2007 11:20
Nooo... Jaka jest inteligentna i jaki ma wspaniały charakter...
1agawa - Pią 11 Maj, 2007 11:25
| Gosia napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Prędzej czy później, jakiś młody człowiek, wybraniec niebios, nie mający zobowiązań wobec niczego poza własnym szczęściem, porwie ją do ołtarza i pozna jako rzeczywistość to, o poznaniu czego on mógł tylko marzyć. |
Ciekawe o czym myslal Darcy? |
Zapewne o tym wybrańcu niebios. Biedny Darcy. Aż mi go szkoda.
Maryann - Pią 11 Maj, 2007 11:28
| 1agawa napisał/a: | | Gosia napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Prędzej czy później, jakiś młody człowiek, wybraniec niebios, nie mający zobowiązań wobec niczego poza własnym szczęściem, porwie ją do ołtarza i pozna jako rzeczywistość to, o poznaniu czego on mógł tylko marzyć. |
Ciekawe o czym myslal Darcy? |
Zapewne o tym wybrańcu niebios |
a właściwie o tym, że to nie on nim będzie...
| 1agawa napisał/a: | Biedny Darcy. Aż mi go szkoda. |
A mi nie... JESZCZE nie...
1agawa - Pią 11 Maj, 2007 11:59
| Maryann napisał/a: | | 1agawa napisał/a: | | Gosia napisał/a: |
Ciekawe o czym myslal Darcy? |
Zapewne o tym wybrańcu niebios |
a właściwie o tym, że to nie on nim będzie... |
To miałam na myśli.
| Maryann napisał/a: | | 1agawa napisał/a: | Biedny Darcy. Aż mi go szkoda. |
A mi nie... JESZCZE nie... |
Dlatego szkoda, bo wiem co będzie dalej.
|
|
|