Filmy - Powiew Orientu
Trzykrotka - Pon 24 Lut, 2014 00:02
| Admete napisał/a: | | Ranveer jest trochę plastikowy, ale Deepika świetna w roli namiętnej i dzikiej Leeli. |
No właśnie, plastikowy. Ciało jak wyrzeźbione na zamówienie, piękne pozy i trochę udawana namiętność. Mam wrażenie, że tym dzisiejszym bollywoodzkim dzieciakom przydałoby się więcej kontaktu z życiem, mniej siłowni. Że tak sobie narzeknę, bo w gruncie rzeczy Ranveer nie jest zły... Tylko - żeby już tylko Bhansalego brać pod lupę i jego aktorów: kiedy Devdas niósł ślubną lektykę Paro do granicy jej domu, kiedy ranił jej czoło naszyjnikiem z pereł, a potem krwią rysował małżeńską czerwień na włosach, jechał pociągiem, żeby umrzeć pod bramą, która zamykała się powoli pokazując jej biegnącą o jego stronę postać ... Wtedy to były namiętności, które nie tylko aktorzy "odgrywali" - ale takie, które widza raniły w samo serce.
Żeby nie było, że tylko Shahrukha chcę wychwalać. W nieszczęsnej Saawaryi Salman Khan samym pojawieniem się, ciężkim spojrzeniem, dotknięciem Sakiny - Sonam - robił wrażenie, którego nie potrafił zrobić plączący się przez 2 godziny po ekranie Ranbir. Z Ranbira pamiętam tylko nieustającą bieganinę po ślicznych dekoracjach. Salmana mam do dziś w oczach - był do zakochania się.
BeeMeR - Pon 24 Lut, 2014 05:34
Om Shanti Om to i ja chciałabym z Wami obejrzeć
Admete - Pon 24 Lut, 2014 13:26
Fajnie by było coś wespół zespół obejrzeć...
Ranbir to się jeszcze akurat wyrobił, czego przy Ranveerze nie przewiduję. Ja to od razu porównuję z Leosiem diCaprio z wersji Lurhmanna i niestety klęska na całej linii ze strony Ranveera. No nic - film i tak warto obejrzeć, choćby dla panny Padukone, a na pewno dla światła i kolorów.
Salman i Shahrukh to jeszcze stara szkoła, inaczej pokazywane emocje. Salman wcale nie jest taki zły, jak czasem go niektórzy przedstawiają. Ja tam mam do niego słabość.
Anaru - Wto 25 Lut, 2014 11:44
| Admete napisał/a: | | Salman wcale nie jest taki zły, jak czasem go niektórzy przedstawiają. Ja tam mam do niego słabość. |
Ja również.
Oj, obejrzałabym z Wami cokolwiek, nie tylko Om Shanti Om...
Może sobie z Asią obejrzymy Ranleelę? Jest po naszemu?
Trzykrotka - Wto 25 Lut, 2014 15:55
Ja oglądałam w angrezi.. ale może już jest
Ja myślę, że gdybyście kiedyś chciały pojechać na Złocień, a nie bały się 4 kotów (w tym mojego) i 2 psów, to Gosia przygarnęłaby nas wszystkie. Ona ma duży telewizor i duży pokój
Om Shanti Om byłoby cudne. Jak wspomnienie wypadu do Londynu
BeeMeR - Wto 25 Lut, 2014 16:12
| Trzykrotka napisał/a: | Om Shanti Om byłoby cudne. Jak wspomnienie wypadu do Londynu | Jestem za! Ja się nie boję niczego
Ania też chce się pojawić w marcu, ale nie podała szczegółów co do daty jeszcze
Admete - Wto 25 Lut, 2014 17:21
Zależy gdzie to w Krakowie jest i czy da się objechać w jeden dzień
BeeMeR - Wto 25 Lut, 2014 18:25
To nie jest tak daleko, tylko dojazd jest cokolwiek niewdzięczny - Trzykrotka będzie znacznie lepiej obeznana, czy np. nie lepiej dojechać z Płaszowa niż z Dworca Głównego, jeśli na to się zdecydujemy
Ja powiem szczerze - mnie przede wszystkim zależy na spotkaniu i pogadaniu z Wami, na filmie w drugiej kolejności - jeśli będzie szedł jako tło do rozmów i źródło radowania oczu w międzyczasie to nie mam nic przeciwko również. Wymiana dóbr zawsze mile widziana - a jakieś zahaczenie (komputer) być wtedy musi. Przeciwko restauracji tez nie mam nic - ale nie jest ona dla mnie konieczna - jak widać moja desperacja żeby wyjść z dom i zostawić dzieci komu innemu sięga zenitu - bo też mam i dość uwiązania
Admete - Wto 25 Lut, 2014 19:12
Na razie na marzec to bym wolała centrum. A takie spotkanie większe to jak się całkiem ładnie zrobi.
Anaru - Wto 25 Lut, 2014 19:18
| BeeMeR napisał/a: | | Ania też chce się pojawić w marcu, ale nie podała szczegółów co do daty jeszcze |
Nie mogę znaleźć informacji w mailach, muszę sie dopytać.
Trzykrotka - Czw 27 Lut, 2014 11:45
Mimo pesymistycznych przewidywań, że albo godziny nie wypalą, albo film będzie grany tylko w dawnym składziku na szczotki i sprzęt do sprzatania, zwanym dumnie "salą kinową," - udało się. Byłam wczoraj na Smaku curry. Co za głupi tytuł, swoją drogą - w filmie ani razu nie ma słowa o curry, choć gotuje się w nim na okrągło Tytuł oryginbalny - Lunchbox - jest właściwszy, tym bardziej, że od termosika na jedzenie, takiego, jak Taani Partner szykowała swojemu Surinderowi, jest powodem zawiązania akcji.
To taki bardzo spokojny, subtelny, "festiwalowy" (czytaj:europejski) film. Powiedzialabym, że pokazuje samo indyjskie życie, nie upiększone. Kobiety bez makijażu i nie uczesane, zardzewiałe bramy, brudne mury, zapyziałe nieco biuro, zapchane do granic możliwości pociągi. Aktorzy rewelacyjni. Nimrat Kaur piękna w zaniedbaniu, Irrfan Khan i Nawzuddin Siddiqui kto oglądał Kahaani z Vidyą Balan, będzie go pamiętał) pokazują niesamowitą klasę aktorską. Na okrasę mamy otarcie się o fenomen mumbajskich dibbewale - panów w niepokalanie czyściutkich białych strojach, rozwożących jedzenie. Oni sami występują w filmie.
Bardzo polecam, tylko nie ma głodnego (jak ja wczoraj). Gdyby nie myśl, że kot nie nakarmiony, nic nie powstrzymałoby mnie przed truchcikiem do Indusa albo Ganeshy po seansie. Wizja kociołka pełnego daal thadki i gorącego nanu prześladowała mnie przez całą drogę do domu.
BeeMeR - Czw 27 Lut, 2014 13:59
Ale bym zjadła kormę z kurczaka z Indusa
chodzi za mną od dłuższego czasu
A film chętnie obejrzę
Admete - Czw 27 Lut, 2014 18:53
Och! Ja chcę tez obejrzeć ten film...
Anaru - Czw 27 Lut, 2014 18:56
Ja też, bardzo. I coś czuję, że obejrzymy sobie razem z Asią jak się tylko pojawi.
Caitriona - Czw 27 Lut, 2014 20:04
Mam ogromną ochotę na ten film. Może kiedyś uda mi się go upolować.
Cathie - Czw 20 Mar, 2014 19:34
Festiwal Filmów Indyjskich we Wrocławiu w dniach 26-28.03.2014 r.
W programie:
26.marzec
18.00 18.00 - 3 idiots (2009, 170 min.)
21.10 - Paheli (2005, 140 min.)
27 marzec
18.00 - Zindagi na milegi dobara (2011, 155 min.)
20.50 - Lage Raho Munna Bhai (2006, 144 min.)
28 marzec
18.00 - Bhaag Milkha Bhaag (2013, 186 min.)
21.30 - Dor (2006, 123 min.)
http://www.tuwroclaw.com/...3267-19528.html
miłosz - Czw 20 Mar, 2014 23:29
| Trzykrotka napisał/a: | M w filmie ani razu nie ma słowa o curry, choć gotuje się w nim na okrągło Tytuł oryginbalny - Lunchbox |
jest na początku przy pierwszej potrawie Anti krzyczy z góry "dodaj szczypte curry, pamietaj" a ta się zamierzała z taką łychą no i widac tłumaczowi curry kojarzy się z Idbiami
Trzykrotka - Pią 21 Mar, 2014 16:05
Dokładnie! To tak jak ta wieża Eiffla, co ją widać z okna każdego mieszkania w Paryżu. Jak kojarzę indyjskie jedzenie, to bardziej pasowałby "smak imbiru" albo "smak garam masali"
Jaki fajny ten wrocławski plan.. Same super filmy. Obejrzałoby się na dużym ekranie
Admete - Pią 21 Mar, 2014 21:19
Pewnie, że by się pooglądało...Aż dziwne, że w ogóle coś z Indii pokazują.
Anaru - Sob 22 Mar, 2014 10:23
Najchętniej wspólnie, jak za dawnych czasów...
Trzykrotka - Sob 29 Mar, 2014 22:26
Od jakiegoś czasu tylko narzekam na filmy hindi. Myślałam, że już nie znajdę nic dla siebie wśród tego, co ostatnio się ukazuje. A tu niespodzianka - dziś obejrzałam film, który mi się ogromnie podobał. I wyprodukowany wspólnie przez Karana Johara i Anugara Kashyapa, co cieszy mnie podwójnie. Hasee Toh Phasee to film z 2014, zaklasyfikowany jako komedia romantyczna, ale taka w nowym bollywoodzkim stylu. Mało w niej słodyczy, mało muzyki, mimo, że zaczyna się i kończy pendżabskim weselem. Mimo to przykuwa uwagę (moją) bardziej niz inne ostatnio oglądane filmy o miłości. Może z powodu bohaterki.
Nikhil (Siddarth Malhotra), niezbyt sobie radzący młody biznesmen, ma się właśnie ożenić z wybraną przez siebie, a nie rodziców, śliczną Karismą (Adah Sharma). Mimo, że państwo młodzi cześciej się kłócą, niż cieszą, Nikhil niezachwianie wierzy w niepopularną dziś prawdę, że o związki trzeba walczyć, starać się i budować, a nie zrywać, kiedy dzieje się źle. Jego wiara przejdzie ciężką próbę, kiedy niespodziewanie w życiu rodziny panny młodej pojawia się córka marnotrawna, siostra Karismy, Meeta (Parineeti Chopra), która 7 lat wcześniej uciekła z domu. Meeta zawsze była "inna" i nie przystosowana do bycia "dobrą indyjską dziewczyną." Uciekając okradła ojca. I nie dała znaku życia przez 7 lat. Teraz wraca, kiedy cała rodzina zajęta jest nadchodzącym weselem. Nadal jest dziwna, bierze jakieś pigułki, zachowuje się czasami jak odklejona od rzeczywistości. Opieka nad nią spada na Nikhila - Karisma za wszelką cenę chce ukryć przed rodzicami obecność czarnej owcy. I - jak się można domyślić - kiedy Nikhil odkryje prawdę o Meecie, kiedy ją lepiej pozna, będzie mu coraz trudniej dotrzymać obietnicy danej Karismie.
To bardzo ujmujący film, o dwojgu ludziach, ktorych rzeczywistość uwiera i męczy. Ona robiąc to, co kocha, naraża się rodzinie i nie tylko jej, on nie robi tego, co chciałby robić i też naraża się na ciągłą dezaprobatę. Oboje są dziwnie bezbronni i budzą opiekuńcze uczucia. A skoro tak - to juz połowa sukcesu filmu. Aktorstwo - zwłaszcza drugiego planu - jest realistyczne i przednie. Siddarth jest jeszcze dość surowy, ale - mimo niewątpliwej atrakcyjności - nie epatuje w filmie swoją urodą, a twórcy nie wpychają go na siłę pod prysznic Parineeti niezbyt podobała mi się w chwilach "naćpania," niezbyt dobrze sobie wymyśliła, jak to zagrać, ale poza tym była na swoim zwykłym, dobrym poziomie.
Film zostawił z miłym uczuciem w sercu - mogę go z czystym sercem polecić.

 
Anaru - Sob 29 Mar, 2014 22:56
Zainteresował mnie. Jest po naszemu?
Trzykrotka - Nie 30 Mar, 2014 00:22
Jeszcze nie, ale pewnie niedługo będzie.
Admete - Nie 30 Mar, 2014 12:11
Mam nadzieję, że będziesz o mnie pamietać
Trzykrotka - Pon 31 Mar, 2014 22:56
Pewnie, że tak Będę ciekawa Waszych wrażeń.
Fajna zabawa w odgadywanie
Evolution of Bollywood music
http://www.youtube.com/wa...player_embedded
Mimo, że zasmucająco mało ostatnio glądam, z ostatnich lat rozpoznałam prawie wszystko. Nie tylko Dhooma
|
|
|