To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane

Aragonte - Pią 16 Gru, 2011 00:27

milenaj napisał/a:
Czytałyście może cykl o Flavii de Luce? Zastanawiam się nad pierwszym tomem.

Nie chce mi się googlać: czyje to?

Anonymous - Pią 16 Gru, 2011 09:53

Iza_Jesienna napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
Moje wrażenia z lektury "Emancypacji Mary Bennet"
Cytat:
Nie ma osoby chyba, która nie znałaby Jane Austen „Duma i uprzedzenie” jest legendą literatury, kolejne pokolenia kobiet, dziewcząt zakochują się w panu Darcy`m, śledzą losy jego i Lizzy i pewnie usychają z ciekawości jak ułożyło się bajkowe życie w Pemberley. Ja wprawdzie od pana Darcy`ego zawsze wolałam pułkownika Brandona, ale ekranizacje Dumy i uprzedzenia lubię oglądać i jakieś uczucia wciąż we mnie to wzbudza, tak jak i lektura… Zawsze było mi żal Mary, którą autorka potraktowała bardzo niesprawiedliwie, dziewczyna jest wyśmiewana, nikt jej nie ceni, nie ma szans na szczęście. Jakież było moje zadowolenie gdy usłyszałam o kontynuacji, która ma skupić się właśnie na osobie tej dziwnej siostry Bennet. Jestem uprzedzona jeśli chodzi o kontynuacje, czytałam kilka takich tworów i to nigdy nie było nic dobrego… dlatego rok wytrzymałam bez zakupu tej książki, ale w sobotę już pękłam. W pociągu zaczęłam czytać i wsiąkłam… nie wiem dlaczego bo książka jest fatalna, jako kontynuacja, bądź co bądź bardzo dobrej książki, jest po prostu poniżej krytyki. Nie wiem jak autorka, która napisała tak ładne „Ptaki ciernistych krzewów” mogła stworzyć coś tak oderwanego od realiów.
Od zakończenia akcji Dumy i uprzedzenia minęło 20 lat, Jane, Lizzy i Kitty oraz Lydia mają swoich mężów, Kitty wprawdzie owdowiała, ale każda z dziewcząt lepiej, lub gorzej(Lidia) ułożyły sobie życie, tylko Mary w pewien sposób zmuszona została do zajęcia się swoją specyficzną matką. Każdy pamięta panią Bennet, która była irytująca, ale na pewno nie zasłużyła na wszystkie epitety które spadają na jej głowę w tej książce, zwłaszcza po jej śmierci, bo tak zaczyna się ta książka, matka sióstr Bennet umiera i to jest impuls który sprawi że życie Mary się zmieni, Mary która nie jest tak denerwująca, brzydka i odpychająca, oczywiście wszystko się zmieniło, urodą nie ustępuje swojej pięknej siostrze Lizzy jest kobietą błyskotliwą, oczytaną… autorka postąpiła w sposób niedopuszczalny zmieniła każdą postać Austenowskiego pierwowzoru. Jeśli myślicie, ze spotkacie na kartach książki dumnego, ale czarującego Fitzwilliama to się mylicie, jego miejsce zajął bucowaty Fitz, w książce nie występuje pod innym imieniem. Lizzy jest sfrustrowaną mężatką, krzywdzoną przez męża, Jane to rozpłodowa klacz stajni Bingleyów, wiecznie w ciąży i wiecznie zapłakana, Lydia to alkoholiczka i nimfomanka. A Charles Bingley na kartach książki jest gościem, bo bawi w koloniach zabawiając się z kochanką…
Książkę połknęłam, bo czyta się ją lekko, bez przymusu czy uczucia obrzydzenia, a gdy zapomni się, że należy to przystawić do oryginału to lektura jest znośna, chociaż oderwana w moim mniemaniu nie tylko od pierwowzoru, ale także od realiów epoki, autorka dała się poznać jako pisarka która porusza bez skrępowania tematy uważane w danej epoce za tabu, ale moim zdaniem tutaj przesadziła. Akcja książki dzieje się około roku 1815 a bohaterki są tak wyemancypowane, że i sto lat później będzie to jeszcze ekstrawagancja, Austen w grobie się przewraca widząc co zrobiono z jej bohaterami.
Dobrze odpoczywało mi się przy lekturze, nie wymagała ode mnie stałego skupienia na książce, myśli mogły bujać swobodnie i mimo, że wiadomo że będzie jakiś spektakularny happy end aż takiej formy się nie spodziewałam, mimo wszystko nie potrafię powiedzieć co mi się podobało w tej książce aż tak, że nie żałuję ani czasu, ani pieniędzy. Po prostu mimo, że obiektywnie książka jest słaba, czyta się ją dobrze. Przynajmniej ja miałam takie odczucia.


Czytam czytam i oczki mi rosną po każdym zdaniu...
Jak można tak wszystko dokumentnie spartaczyć? Mogło przecież wyjść całkiem przyjemnie, a przynajmniej znośnie. Mary Bennett rzeczywiście była intrygującą postacią, bardzo zaniedbaną przez Austen i pozostawiającą dość duże pole do popisu. Robienie z niej na siłę pięknej i błyskotliwej, drugiej Lizzy Bennett to zwykłe pójście na łatwiznę. Nie mogę zrozumieć, dlaczego autorka nie napisała po prostu osobnej powieści? Dlaczego musiała te swoje wypociny podczepiać pod Jane Austen? :obrzydzenie:
Po prostu musiałam wylać swoją frustrację :lol:

Rozumiem Cię doskonale miałam mniej więcej podobne odczucia. Tylko taka ksiażka o anonimowych, nowych bohaterach psa z kulawą nogą by nie zainteresowała, a tak wszędzie gdzie wydaje się Austen jest szansa na wydanie... :roll:

Iza_Jesienna - Pią 16 Gru, 2011 15:57

lady_kasiek napisał/a:
Rozumiem Cię doskonale miałam mniej więcej podobne odczucia. Tylko taka ksiażka o anonimowych, nowych bohaterach psa z kulawą nogą by nie zainteresowała, a tak wszędzie gdzie wydaje się Austen jest szansa na wydanie... :roll:


Eee tam, jest na świecie tyle fanek romansów XIX-wiecznych, że zawsze znalazłaby się jakaś czytelniczka. Jednak to rzeczywiście świetna receptra na autopromocję, ale też na wnerwienie kilku(set) miłośników Austen na samym wstępie, bo nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był zachwycony taką profanacją :roll:

Czytam teraz "Opowieści z dreszczykiem", antologię opowiadań niesamowitych autorstwa pisarzy XIX-wiecznych. Wow! Oni to dopiero mieli pomyślunek! Żadne tam latające wątroby i rozwrzeszczane małolaty, tylko prawdziwa orrgia grozy :mrgreen:

Anonymous - Pią 16 Gru, 2011 16:22

Iza_Jesienna napisał/a:
Jednak to rzeczywiście świetna receptra na autopromocję,

Ona jest wystarczająco znana dzięki "Ptakom" więc nie wiem dlaczego to uczyniła...

milenaj - Pią 16 Gru, 2011 17:45

Aragonte napisał/a:

milenaj napisał/a:
Czytałyście może cykl o Flavii de Luce? Zastanawiam się nad pierwszym tomem.

Nie chce mi się googlać: czyje to?


Alan Bradley.
To cykl o dziewczynce, która rozwiązuje zagadki kryminalne w swoim miasteczku. Lata 50-te. Ojciec, bardziej zajęty sobą, niż wychowujący dzieci, chyba trzy dziewczynki.
Flavia jest dzieckiem bardziej zainteresowanym chemią i fizyką, niż typowymi dziwczyńskimi sprawami. A siostry raczej jej nie lubią.

Bardzo jest chwalona na blogach, a ja mam ostatnio ochoptę tylko na lekką lekturę. Na święta może być w sam raz.

Fibula - Pią 16 Gru, 2011 20:36

milenaj napisał/a:
Aragonte napisał/a:

milenaj napisał/a:
Czytałyście może cykl o Flavii de Luce? Zastanawiam się nad pierwszym tomem.
Nie chce mi się googlać: czyje to?

Alan Bradley.
To cykl o dziewczynce, która rozwiązuje zagadki kryminalne w swoim miasteczku. Lata 50-te. Ojciec, bardziej zajęty sobą, niż wychowujący dzieci, chyba trzy dziewczynki.
Flavia jest dzieckiem bardziej zainteresowanym chemią i fizyką, niż typowymi dziwczyńskimi sprawami. A siostry raczej jej nie lubią.
Bardzo jest chwalona na blogach, a ja mam ostatnio ochoptę tylko na lekką lekturę. Na święta może być w sam raz.

Dopiero teraz skojarzyłam. Mam w domu, ale nie podpowiem, czy warto, bo po kilkunastu stronach uznałam, że moje dzieci jeszcze do niej nie dorosły i została odstawiona na później (były protesty, a jakże ;) ). Niestety, nie pamiętam, dlaczego ją wówczas odłożyłam, ale decyzja na pewno była słuszna. :mrgreen: Może znajdziesz ją w bibliotece?

milenaj - Pią 16 Gru, 2011 20:42

Fibula napisał/a:
Niestety, nie pamiętam, dlaczego ją wówczas odłożyłam, ale decyzja na pewno była słuszna.


Z pewnością. :mrgreen:

Fibula napisał/a:
Może znajdziesz ją w bibliotece?


Niestety nie.

Iza_Jesienna - Nie 18 Gru, 2011 16:15

Przeczytałam ostatnio dwie nowe powieści zalegające w mojej biblioteczce.
Pierwsza z nich to zakupione w Matrasie za całe 9,90 "Obserwacje" Jane Harris. Wydawnictwo na okładce obiecuje że autorka napisała zabawny, wzruszający pastisz powieści Dickensa i sióstr Bronte. Ale ja, świeżo po lekturze, dochodzę do wniosku że nie jest to raczej nic odkrywczego. Można się pośmiać i to momentami porządnie, bo główna bohaterka jest niekiedy rozbrajająca, ale książka nie pozostawia po sobie żadnej refleksji. Intryga, która początkowo wydaje się mieć potencjał, po pewnym czasie siada. I brakuje klimatu, tak przecież charakterystycznego dla Dickensa, a w szczególności dla panien Bronte.

Druga powieść, to mój absolutny hit! Jest to z dawien dawna przeze mnie wyczekiwana "Siostrzyca" Johna Hardinga.
Książka bazuje na tradycyjnej powieści gotyckiej, a autor, opierając się na klasycznych chwytach opowiada zupełnie inną historię, niż nam się z początku wydaje. Pewne zakamuflowane, "podłóżkowane" (mówiąc językiem bohaterki) szczegóły, wychodzą na jaw dopiero w samym finale opowieści i nie sądze, by kogokolwiek pozostawiły obojętnym.
Główną bohaterką i narratorką jest mała Florence, która wbrew zakazom wychowującego ją wuja (przeciwnego edukacji kobiet), zaczyna sobie stopniowo przyswajać lektury ukryte za murami biblioteki. W wieku dwunastu lat jest już mocno zafascynowana Szekspirem, Poe'm i innymi autorami z wyższej lub niższej półki. A kiedy do jej ukochanego brata przyjeżdża nowa guwernantka, wydaje się ona dziewczynce mocno podejrzana...
Chyba najbardziej urzekający jest język, którym posługuje się główna bohaterka, gwarantuję, że nigdzie indziej takiego nie spotkacie! Posługuje się ona często swoimi własnymi, charakterystycznymi zwrotami, w pełni jednak zrozumiałymi dla każdego przeciętnie inteligentnego czytelnika. I mogę z pełną odpowiedzialnością zaznaczyć, że jest to jedna z najpiękniej napisanych książek, jakie kiedykolwiek czytałam :)
Zresztą cóż ja się tu mam produkować, umieszczę lepiej linka do fragmentu książki dostępnego na portalu wp.pl :mrgreen:

http://ksiazki.wp.pl/bid,...ml?ticaid=1d949
:cheerleader2:

milenaj - Pon 26 Gru, 2011 19:16

Iza_Jesienna napisał/a:
"Siostrzyca" Johna Hardinga.


Słyszałam i czytałam dużo pochlebnych opisów.
Ech... nie ma w bibliotece. :cry2: :cry2: :cry2:

Ale dorwałam "Córkę kata", którą Agn polecała na swoim blogu.
Czyta się bardzo dobrze.
Dziękuję Agn. :kwiatek:

Agn - Pon 26 Gru, 2011 19:29

milenaj napisał/a:
Ale dorwałam "Córkę kata", którą Agn polecała na swoim blogu.
Czyta się bardzo dobrze.
Dziękuję Agn. :kwiatek:

Polecam się. :rumieniec: :-D

Anonymous - Wto 27 Gru, 2011 20:03

Jak nie czytam Kinga bo się boję tak z czystym sercem polecam "Dallas `63" ciekawa ksiażka, trzyma w napięciu, jest nieprzewidywalna. No po prostu świetna!
Alicja - Wto 27 Gru, 2011 21:21

jak do tego doszło że jednak ją przeczytałaś ? ( pomimo strachu :wink: )
Agn - Wto 27 Gru, 2011 21:24

Widać dotarły wieści, że King coraz bardziej idzie w stronę fantastyki niż horroru. :mrgreen:
Choć ja nadal kocham Misery...

Anonymous - Wto 27 Gru, 2011 21:40

Zawsze mialam ciągoty ku JFK, mając Ojca zafiksowanego na jego punkcie nie mogłam tego uniknąć.


Alicjo ja mam PW do Ciebie do napisania!!

Alicja - Wto 27 Gru, 2011 21:41

Po Misery nie mogłam spać :mrgreen:

lady_kasiek napisał/a:
Alicjo ja mam PW do Ciebie do napisania!!

pisz, pisz :wink: co ciebie jeszcze powstrzymuje?

Agn - Wto 27 Gru, 2011 21:47

No właśnie ja też. Właśnie dlatego uwielbiam tę książkę. To bodaj jedyny horror, na którym naprawdę przeraźliwie się bałam. :mrgreen:
Anonymous - Wto 27 Gru, 2011 21:49

Ja prawie umarłam po Lśnieniu, tosz oka zamknąć nie mogłam.... a przeczytałam bo ten głupi Iker, chyba nie chciał wyjść na idiotę i wymyślił, że to jego ulubiona książka :frustracja:
Alicja - Śro 28 Gru, 2011 21:29

lady_kasiek napisał/a:
a przeczytałam bo ten głupi Iker, chyba nie chciał wyjść na idiotę i wymyślił, że to jego ulubiona książka

:rotfl: to przyszły mąż cię wystraszył. Miłość jest ślepa :mrgreen:

Anonymous - Śro 28 Gru, 2011 21:33

a ja głupia... ale takie życie. Mąz mnie dziś przestraszył, czytam realową stronę z niusami i kilka razy zawału dostałam, ale przy Ikerowym niusie o odejściu przypomniałam sobie jaki dziś jest dzień... u nich i ufffff
ale ten głupek na fejsie to napisał, więc miałam powody żeby się lękać i osiwieć...

milenaj - Śro 28 Gru, 2011 21:37

Jakieś prima aprilis?
Anonymous - Śro 28 Gru, 2011 21:40

Taaadia de los santos innocentes czy jakoś tak i oni sobie robią jaja na całego a Ty biały człowieku nim sobie przypomnisz, (zwłaszcza jeśli żyje się poza czasem) to swoje się wymartwisz...
BeeMeR - Sob 31 Gru, 2011 17:49

Skończyłam Pasję według Einara - podobała mi się bardzo - tak jak Sigrun :mrgreen:
Tylko Halderd podobała mi się jeszcze bardziej ;)

Parę osób pisało tu, że powstrzymuje je chrześcijaństwo Einara - ja trochę obawiałam się, że historia będąca poniekąd odbiciem opowieści Halderd będzie nudzić (bo jeszcze wycinek treści z poprzedniej książki jakoś mnie nie zachęcał "czytaj, czytaj!") - oczywiście byłam w błędzie :P Chrześcijaństwa też się nie ma co obawiać - ono w dużej mierze widziane jest oczami ochrzczonego, ale w głębi duszy dalej wikinga. Po znanych nam zdarzeniach książka pomyka dość szybko, przedstawia czasem inny punkt widzenia, nowych treści jest dużo, te znane pozwalają nakreślić ramy czasowe - i za to chwała :)

czekam teraz na Grę w kości Cherezińskiej, a potem czwarty tom Północnej Drogi :mrgreen:
Agn :kwiatek:

Anonymous - Sob 31 Gru, 2011 18:34

Ta Sigurn została przesunięta na styczniowe lektury, bo leży nieruszana....
BeeMeR - Sob 31 Gru, 2011 19:04

Sigrun czyta się szybko i gładko - polecam :)

Śniadanie z kangurami - Bill Bryson - też polecam :mrgreen:
To książka za założenia podróżnicza po Australii, utrzymana w lekkim tonie (nieraz się chichrałam czytając :lol: ), ale przemyca sporo wiadomości z historii, kultury, flory i fauny. Polecam bardzo

Agn - Nie 01 Sty, 2012 21:49

BeeMeR napisał/a:
czekam teraz na Grę w kości Cherezińskiej, a potem czwarty tom Północnej Drogi :mrgreen:
Agn :kwiatek:

Gra w kości pewnie niedługo znajdzie się w twych rączkach.
I polecam się. Lubię "krzywdzić" ludzi dobrą literaturą. :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group