To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (1995)

Tamara - Pon 08 Lut, 2021 18:43

annmichelle napisał/a:
nie ja przytaczałam, a zdaje się, że Admete

A to zwracam honor Admete :kwiatek: :mrgreen:

BeeMeR - Pon 08 Lut, 2021 21:04

Cytat:
jak czytało się książki, ma się jakieś wyobrażenie o bohaterach, a później widzi się ich 5-15 lat starszych na ekranie. :wink:
I dlatego miałam problem z RiR :P

Obejrzałam dziś Perswazje - bardzo piękny, melancholijny film. Rodzina Anny jest tak irytująca, że aż dziwne że Anna się normalna uchowała ;)
Z czepiania się - przy samym początku jeden z ogrodników suwa po trawniku kosą jak grabiami :lol: ani chybi zły sprzęt mu wydano :P
cegły zauważyłam, piękne okna też. Podoba mi się bardzo zielona peleryna Anny.
Przeżyłam chwilę grozy bo 30 min przed końcem płytka się zacięła i ani rusz - na szczęście mam awaryjną drugą, ale słabszej jakości i wyłącznie z lektorem - dało się jednak film dokończyć, uff.

annmichelle - Pon 08 Lut, 2021 21:48

BeeMeR napisał/a:
Obejrzałam dziś Perswazje - bardzo piękny, melancholijny film.

:kwiatki_wyciaga:

Kosa, grabie? :shock: :mrgreen: Jakiegoś gościa kojarzę, że wywijał na początku, ale co i jak - nie zauważyłam. Patrzyłam na dwór za nim. :-P
Aczkolwiek gdzieś coś o tym czytałam odnośnie wpadek w tym filmie, ale ktoś inny tam tłumaczył zawile coś o przycinaniu trawy i że to niby błąd nie był. :mysle: Nie zwróciłam na to wtedy uwagi, a teraz już pewnie tej strony nie znajdę, bo wpadłam na nią dosyć przypadkowo.

A co z Lyme? Tylko mnie te sceny zauroczyły?

Nie wiem zresztą jak Wam, ale dla mnie bardziej klimatyczna była ta część filmu, która toczyła się na wsi i na wybrzeżu, a nie w Bath.

BeeMeR - Pon 08 Lut, 2021 21:56

Kosą się zupełnie inaczej pracuje, no i ciężko mówić o ścinaniu tak krótkiej trawy kosą ;)
W innej scenie były grabie i liście - i tu tez powinny imho być ;) ale to detal, bez znaczenia.
Zafrapowało mnie, że Anna - bodaj do siostry wiezie gęś w klatce - jeszczem takiego pakunku nie widziała - zachwyconam ;) .
Lyme piękne - acz przypomniałabym sobie ujęcia sztormowe - jako chyba jedyne z wersji 2007 :P

annmichelle - Pon 08 Lut, 2021 22:03

BeeMeR napisał/a:
Kosą się zupełnie inaczej pracuje, no i ciężko mówić o ścinaniu tak krótkiej trawy kosą ;)

Jeśli nie była to jakaś nowatorska metoda ścinania, wygładzania trawy :-P to przyjmijmy, że parobek migał się od roboty i coś tam "symulował, że pracuje". :-P Jak mogli w innych austenowskich filmach pokazywać wałęsanie się panów po polach to mogli pokazać leniwego parobka. :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
Zafrapowało mnie, że Anna - bodaj do siostry wiezie gęś w klatce - jeszczem takiego pakunku nie widziała - zachwyconam ;) .

Najlepsze, że w książce chyba jest mowa, że właśnie Anna nic nie wiozła, bo baronet okazał się za skąpy, żeby wysłać najmłodszej córce upominek.
Jak widać - twórcy postanowili to naprawić, nawet jeśli tatuś był sknerą to Anna potrafiła na tyle myśleć samodzielnie, że wzięła dla siostry prezent.
A to była gęś czy prosiak? :mysle:

BeeMeR napisał/a:
Lyme piękne - acz przypomniałabym sobie ujęcia sztormowe - jako chyba jedyne z wersji 2007 :P

Taaaaa - jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem, a przy drugim oglądaniu (nie przewiduję) chyba bym się już śmiała. :lol:

BeeMeR - Pon 08 Lut, 2021 22:18

Tak, metoda była wyjątkowo nowatorska, bo kosa na moje oko była ostrzem do góry ;)
Oczywiście, że to była symulacja ;)

annmichelle napisał/a:
jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem
Ale sztorm był piękny :serce:

Filiżanki mi się podobały :mrgreen:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:

annmichelle - Pon 08 Lut, 2021 22:26

BeeMeR napisał/a:
Oczywiście, że to była symulacja ;)

Parobek też człowiek :wink: - nie dziwię się, że "markował" robotę u TAKIEGO pana. :-P

BeeMeR napisał/a:
annmichelle napisał/a:
jeśli mowa o tamtym "spacerku" kapitanów to przy oglądaniu potrząsałam głową z niedowierzaniem
Ale sztorm był piękny :serce:

Już nie pamiętam, ale posiłkuję się moim postem z 2008 (!) roku z tematu o P'07:
Zdjęcia podczas sztormu - hm, może malownicze, ale jakoś nie widzę, żeby normalny człowiek chodził sobie spokojnie z kumplem w tę i z powrotem i prowadził pogawędkę, jak za chwilę fala może go zdmuchnąć, a przemoczeni byli od tego uroczego spacerku do suchej nitki. :twisted:


BeeMeR napisał/a:
Filiżanki mi się podobały :mrgreen:

W której wersji?
W tej pamiętam takie ładne białe z niebieskim deseniem.

BeeMeR napisał/a:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:

O nie! :zalamka:
Tylko, żeby Tamara tego nie zauważyła :wink: , bo znowu zaczniecie " o skoku" i "zwiędłej urodzie Anny". :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy:

Tamara - Wto 09 Lut, 2021 09:54

annmichelle napisał/a:
A to była gęś czy prosiak? :mysle:

Obydwa :mrgreen:

BeeMeR napisał/a:
Oczywiście, że to była symulacja ;)

Taka praca jaka płaca - baronet nie płacił, to i koszenie adekwatne do zarobków :-P

BeeMeR napisał/a:
No i skakanie na nogi tak, żeby upaść na głowę zawsze mnie zadziwia :cool:
annmichelle napisał/a:
Tylko, żeby Tamara tego nie zauważyła :wink: , bo znowu zaczniecie " o skoku" i "zwiędłej urodzie Anny". :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy: :pomocy:

JA bym miała nie zauważyć :angeldevil: ? specjalnie się przyglądałam, żeby zrozumieć jak ona zdołała to zrobić i jedyne wyjaśnienie jakie mi przyszło do głowy, to utrata przytomności w locie :-P ale więcej tematu nie będę wałkować ( o ile ktoś go nie poruszy :angel: )

BeeMeR napisał/a:
Filiżanki mi się podobały :mrgreen:

:cheers: śliczne angielskie kobalty :serce: chętnie bym wszystkie przygarnęła :mrgreen:

Tamara - Pon 15 Lut, 2021 19:05

Jestem po drugiej powtórce w celu dogłębnej obserwacji szczegółów i takich tam :-P
I tak : dobra, nie czepiam się muru i cegieł, taki jest angielski styl, trudna rada. Natomiast zimno mi się robi na widok tego okna z pojedynczą szybką oprawną w (prawdopodobnie) ołów i gołego muru pod nim , do którego przytula się Mary :zima:
Faktycznie w pierwszych scenach facet na trawniku robi coś dziwnego - wygląda jakby grabił, ale rzeczywiście to raczej kosa nie grabie, chyba rzeczywiście po prostu się opieprza w majestacie prawa :mysle: :lol:
Wygląd Anny zmienia się w trakcie filmu i rzeczywiście w ostatnich scenach wygląda najładniej i świeżo - wiadomo, makijaż :wink: , niemniej fajnie, że jej wypięknienie jest widoczne .
Tylko pogoda mi nie pasuje - na angielskim klimacie sie nie znam, ale żeby w styczniu wszystko było wszędzie zielone :confused3: ? Rozumiem początek we wrześniu, pierwsze żółknące liście, ale potem jest październik, listopad - wycieczka do Lyme przecież w listopadzie, więc powinno być szaro buro i łyso, a od Musgrove'ów Anna wyjeżdża w styczniu , a w filmie nadal wrzesień :confused3: dla mnie Perswazje są uosobieniem listopadowo-zimowej burozy , pluchy, chlapy i ogólnie pojętej smętozo-syfozy pogodowej i nie akceptuję tam wesołej zieloności :wsciekla: :confused3: i nie wiem czemu w Lyme jest taka cudna słoneczna pogoda :confused3:
Zastanawia mnie też - bo nijak nie pasuje do niczego - ten przemarsz orszaku cyrkowego ,żywcem wyjęty z Felliniego (albo czegoś podobnego) łącznie z muzyczką - jak pięść do nosa pasuje :confused3: chyba , że ma to być głęboka metafora o społeczeństwie, jako cyrku , od którego bohaterowie się odwracają i odchodzą :-P :lol:
A nie wiem czy zauważyłyście, że po przejściu rzeczonego cyrku, kiedy Anna z Wentworthem oddalają się wgłąb uliczki, na pierwszym planie po lewej u dołu znakomicie widać jakże współczesne kraty i klapy od współczesnej kanalizacji i telefonów :lol: :mrgreen:

No i jeden z synków Mary ma takie same okularki, jakie nosi mały Harry w ostatniej serialowej RiR .

annmichelle - Pon 15 Lut, 2021 19:27

Tamara napisał/a:
Jestem po drugiej powtórce w celu dogłębnej obserwacji szczegółów i takich tam :-P

Taaa... domyślam się, że była to dla Ciebie kara i droga przez mękę. :cool: Przyjmij wyrazy współczucia za to poświęcenie. :twisted: :mrgreen:
Oglądałaś sama, czy w towarzystwie Młodej (mogę tak napisać?)? :-)

Tamara napisał/a:
I tak : dobra, nie czepiam się muru i cegieł, taki jest angielski styl, trudna rada. Natomiast zimno mi się robi na widok tego okna z pojedynczą szybką oprawną w (prawdopodobnie) ołów i gołego muru pod nim , do którego przytula się Mary :zima: .

Mary powinna się cieszyć, że w ogóle miała szyby w oknach. :wink: Pojedyncze szyby to była norma, więc nie jest to błąd.

Czekaj, wróć... Tamara, nie czepiasz się już muru i cegieł? :paddotylu: :mrgreen: :wink:

Co do pogody to wszystko mi tam pasuje :-) , jest wiatr, jest deszcz ("W Bath zawsze pada"), pochmurno, chmurzaście, a o Lyme proszę mi tu złego słowa nie mówić. :nudelkula1_zolta: :lol:

Z tym cyrkiem dobrze kombinujesz - czytałam gdzieś takie metaforyczne wyjaśnienie tej sceny.
A ode mnie dodam moją interpretację, że łatwiej pocałować się w tłumie ludzi, których uwaga jest skupiona na czymś innym. :-)
Czytałam wywiad z Amandą Root i początkowo miało być jak w książce - bez pocałunku, ale twórcy doszli do wniosku, że delikatny pocałunek jednak dobrze filmowi zrobi. :wink:

Okularki u małego dziecka też nie są błędem. :wink: Wtedy już były okulary w takiej formie jak najbardziej dostępne.

Klapę zauważyłaś :-P , a półciężarówkę w innej scenie to już nie? :cool:
Od siebie dodam, że tego samochodu w ogóle nie zauważyłam, mimo, że film oglądałam x razy. :lol: No ale wlazłam na stronę gdzie były błędy i domniemane błędy i w screenie widać to auto i maszty współczesnych żaglówek. :wink:

Tamara - Pon 15 Lut, 2021 19:57

Poświęcenie okrutne i straszne :mrgreen: :serduszkate:
Oczywiście że możesz tak napisać :mrgreen: tym razem sama, bo Młoda dziś nie mogła spać , spała tylko godzinę i i jak przyszła do domu i zjadła, to padła .
Absolutnie nie piszę ,że błąd, bo wiem że norma i prawidłowo, przecież do dziś w zabytkowych angielskich domach często są zachowane jednoszybowe okna w ołów czy co tam oprawne. Zatrzęsło mnie tylko na myśl o zimnie w pomieszczeniu z takimi oknami :thud:

Tak, dobrze widzisz, nie czepiam się muru i cegieł :-P :mrgreen: po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że stanowią historyczną całość z resztą :-P

Pogoda ujdzie, tylko za zielono jest jak na okres listopad-styczeń . Na moje wschodniokontynentalne oko :wink:

Okularków też się nie czepiam , bo są zgodne z historią, zauważyłam tylko jako licencja poetica scenarzysty , zwłaszcza, że w filmie chłopcy są starsi niż w książce.

Półciężąrówki nie widziałam, jak i żaglówek :shock: :lol: no to będzie koniecznie trzecia powtórka :cool: :mrgreen:

Aaa jeszcze a propos wyjazdu Anny do Mary - prosię w jednej klatce, gęś w drugiej była , tej wyższej .
A jeżeli oglądacie czasem polski serial "Policjantki i policjanci" albo "Kryminalni" (regularnie mi się mylą) , to woźnicą Anny w drodze do Mary był inspektor Kopczyk :mrgreen:

Co do Twojej interpretacji cyrku i pocałunku - też tak sądzę, że korowód miał stanowić również odwrócenie uwagi postronnych , żeby można się było pocałować bezpiecznie :wink:

BeeMeR - Pon 15 Lut, 2021 20:40

Lubię się tak poświęcać :mrgreen:
Półciężarówki jako żywo nie widziałam :lol: gdzie jest?
chyba muszę powtórzyć wkrótce :mrgreen:

Co do cyrku - przemknęło mi przez myśl, że mogli najpierw się oddalić a potem pocałować, ale co tam, wyszło całkiem zgrabnie i tak.
Pogody się nie czepiam, nie takie cuda w filmach bywały ;)

Trzykrotka - Pon 15 Lut, 2021 21:51

Ta pogoda i zieloność są jak najbardziej angielskie. Byłam tam dwu albo trzykrotnie na przełomie roku; jeżdżę do hrabstwa Essex, od Londynu jakieś 20 minut pociągiem. W parku i obok kościoła kwitły sobie w tym czasie piękne krzewy (kalina), a zieleń liści i trawników była bardzo intensywna.
annmichelle - Pon 15 Lut, 2021 22:15

Tamara napisał/a:
Tak, dobrze widzisz, nie czepiam się muru i cegieł :-P :mrgreen: po dokładnym przyjrzeniu się stwierdzam, że stanowią historyczną całość z resztą :-P

Piekło zamarzło. :banan_czerwony: :lol:

Z ciekawości (bez złośliwości :-) ) zapytam: dlaczego w takim razie kilka dni temu tak Ci ta cegła "nie leżała", a dziś jest już ok? :-)

Tamara napisał/a:
Pogoda ujdzie, tylko za zielono jest jak na okres listopad-styczeń . Na moje wschodniokontynentalne oko :wink:

Na pewno jest tam bardziej zielono jesienią/zimą niż w Polsce.
Nawet u mnie (500 m npm) można sadzić więcej krzewów i drzew ciepłolubnych niż w najcieplejszych obszarach w Polsce.
Mam np. laurowiścię (chyba taka jest jej nazwa polska), która w Polsce raczej nie przetrwa zimy, a tutaj bez problemu, a jest to krzew liściasty, także zimą soczyście zielony. Na filmach brytyjskich widzę, że tam również jest popularny. :mrgreen:
Nie na darmo np. Irlandia nazywana jest wiecznie zieloną wyspą, klimat podobny jak Wlk. Brytania. :-)

Tamara napisał/a:
Półciężąrówki nie widziałam, jak i żaglówek :shock: :lol: no to będzie koniecznie trzecia powtórka :cool: :mrgreen:

Tak, tak - koniecznie obejrz CAŁY film tylko dla tej sceny. :rotfl:
Ta półcieżarówka i żaglówki są wg mnie nie do wyłapania, chyba że ktoś ma wersję hd (nie trafiłam na taką). Ja mam oryginalne dvd i nawet przy stop-klatce trudno mi zauważyć samochód i maszty. :wink:

BeeMer - jest to przy scenie z upadkiem Luizy. Czyli ulubionej scenie niektórych forumowiczek. :twisted: :mrgreen:

Tamara - Wto 16 Lut, 2021 09:04

Trzykrotka napisał/a:
Ta pogoda i zieloność są jak najbardziej angielskie.

A to w porządku - jak napisałam , to po prostu skłóciło się z moim wschodniokontynentalnym wyobrażeniem o pogodzie, czyli skutek niewiedzy :-P

annmichelle napisał/a:
Piekło zamarzło. :banan_czerwony: :lol:

Z ciekawości (bez złośliwości :-) ) zapytam: dlaczego w takim razie kilka dni temu tak Ci ta cegła "nie leżała", a dziś jest już ok? :-)

Ha, jak mówił wujek bohatera książeczki "Romek i czarownice" wydanej jakieś 100 lat temu, z cudnymi ilustracjami Bohdana Butenki - "Tylko krowa nie zmienia poglądów" :mrgreen:
Nie wiem , pewnie lepiej się przyjrzałam całości , na spokojnie , i podświadoma pamięć zapewne mi przypomniała wygląd historycznych wnętrz angielskich, znanych chocby z programów popularnonaukowych czy krajoznawczych itp.

Tamara - Wto 16 Lut, 2021 09:40

annmichelle napisał/a:
Tak, tak - koniecznie obejrz CAŁY film tylko dla tej sceny. :rotfl:

No przecież nie będę przewijać od początku do środka filmu :-P

Tamara - Pon 22 Lut, 2021 08:22

Na razie trzeciej powtórki jeszcze nie było, ale przypomniało mi się , jak w scenie obiadu na początku pani Clay zachwyca się sorbetem we wrześniu, i zastanawiam się, z czego mógł być taki żółciutki sorbet - z mirabelek ? może z ananasa ? bo na cytrynowy był zbyt żółty :mysle: Najbardziej wyglądał na deser waniliowy Bakomy , ale to zdecydowanie nie było to :-P
annmichelle - Pon 22 Lut, 2021 08:31

Tamara, to był na bank Sanddorn! :serce:
Kompletnie nie znam polskiej nazwy, nigdy w Polsce nie jadłam owoców tego krzewu.
Poznałam na niemieckich wyspach i jest to stary krzew, popularny w niektórych regionach (czyżby na wybrzeżach? :mysle: ) i wszystkie desery jakie z nim jadłam miały właśnie taki kolor! :-) I smakuje bosko. :slina:
Wlazłam na Wikipedię - tak w Wlk. Brytanii też rośnie! :mrgreen:

Tamara - Pon 22 Lut, 2021 09:34

Dzięki :kwiatek: to rokitnik, u nas nie jest specjalnie popularny , ma specyficzny zapach . Od kosmetyków z rokitnikiem mnie ten zapach odrzuca , może w smaku jest lepszy :-P
annmichelle - Pon 22 Lut, 2021 09:39

Rokitnik? :paddotylu: :rotfl: Sanddorn brzmi jakoś dostojniej. :-P

Tamara napisał/a:
Od kosmetyków z rokitnikiem mnie ten zapach odrzuca , może w smaku jest lepszy :-P

Zapachu w ogóle nie kojarzę :ops1: , w smaku - mniam :slina: - jadłam lody i tort. Samych owoców nie próbowałam, muszę spróbować następnym razem i powąchać. :-P

BeeMeR - Pon 22 Lut, 2021 10:00

Rokitnik - muszę się przyjrzeć następnym rrazem :kwiatek:
annmichelle - Pon 22 Lut, 2021 10:02

Jak widzicie ten film jest pełen inspiracji i dodatkowo poszerza wiedzę, niekoniecznie związaną z Austen i XIX wiekiem. :mrgreen:
Loana - Pon 22 Lut, 2021 11:18

Oooo, jaki dobry temat :)
Też sobie odświeżałam na koniec grudnia film i książkę Perswazje, bo to moja ulubiona powieść JA. I film z 1995 UWIELBIAM, ma taki fajny klimat. Przyznam, że nie zauważałam aż tylu szczegółów, ale może dlatego, że się skupiam mocno na postaciach. I nie przeszkadza mi, że postacie są trochę starsze niż w książce, bardzo lubię obydwoje głównych aktorów, wg mnie kapitan wygląda jak kapitan (ale on chyba sam z siebie taki dżentelmeński jest, bo w "Miss Pettigrew lives for a day" też odebrałam go jako prawdziwego dżentelmena :P ), a Anna pięknieje z czasem :)
Wersja z 2007 - obejrzałam z mężem, raz, próbowałam sobie odświeżyć kilka lat później, ale nie byłam w stanie -_- Anna z wiecznie otwartą buzią, uczesana tak, że wygląda jakby była lekko tępa, zamiast ładnych ubrań nosi jakąś pelerynkę z dywanu, Mary z poważnymi zaburzeniami, kapitan za przystojny, wyglądający jak Bond, który się zaplątał do tego filmu przez przypadek - bleeeee. Nigdy więcej, chyba, ze z kimś i przy kilku butelkach wina.
Muszę sobie znowu odświeżyć film, bo ostatnio obejrzałam serię na Youtubie o historycznych tańcach w filmach JA i teraz patrzę nowym okiem na te tańce :)

Tamara - Pon 22 Lut, 2021 12:39

Rokitnik czyli po rosyjsku oblepicha, zwana syberyjskim ananasem, bardzo bogaty w wit.C przeciwutleniacze i w ogóle samo dobro, bardzo popularny jako owoc na przetwory i do wykorzystania kosmetycznego w Rosji od stuleci, u nas mało znany . Rośnie na byle czym , nie ma dużych wymagań glebowych i klimatycznych o ile pamiętam .
annmichelle - Pon 22 Lut, 2021 13:24

Tamara napisał/a:
Rokitnik czyli po rosyjsku oblepicha

:lol: :lol: :lol:
To już lepszy ten rokitnik po polsku.
Mój Boże - mój Sanddorn okazał się oblepichą. :rotfl:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group