To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie (1995)

Tamara - Sob 15 Mar, 2008 21:13

Tłumaczenie rzeczywiście koszmarne - kiedy Elżbieta wytknęła Darcy'emu ,że on wszystkich nienawidzi :shock: :shock: :shock: :thud:
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 22:13

Gosia napisał/a:
Ja jednak mam ogromny sentyment do tej wersji. Może faktycznie pare rzeczy przesadzonych (np. Kitty), ale scena w wannie :serduszkate: te mokre wloski Colina.. :serduszkate:
Oczywiscie lubie ich oboje: Colina i Jennifer. Swietna jest w tej roli Ehle.
Ten film pozostanie moją Dumą numer 1. Nigdy nie bede go chyba miala dosc, a widzialam go wielokrotnie, bo mialam na VHS.

Scena w wannie to typowy fanservice, bo innego celu nie widzę... :roll:
Lizzy w tej wersji jest dla mnie zbyt wyniosła i zawsze wie lepiej...To chiba Darsik miał być dumny, o ile dobrze pamiętam... :roll:
Jednak teraz po RiR 08 widać, jak się Andrew podciągnął przez te lata... :roll:

Trzykrotka - Sob 15 Mar, 2008 23:46

nicol81 napisał/a:

Scena w wannie to typowy fanservice, bo innego celu nie widzę... :roll:
Lizzy w tej wersji jest dla mnie zbyt wyniosła i zawsze wie lepiej...To chiba Darsik miał być dumny, o ile dobrze pamiętam... :roll:
Jednak teraz po RiR 08 widać, jak się Andrew podciągnął przez te lata... :roll:

Sori nicol, ale nie daje na to zgody. Scena w wannie - jeżeli już odnosimy się do innego dzieła pana Daviesa, służy dokładnie temu samemu, co scena z Edwardem rąbiącym drzewo w RiR - pokazaniu czegoś więcej o postaci, co do której mamy mało przesłanek stricte w tekście JA. Edzio rąbie drewno (tez fanservice jak dla mnie), bo ma być męski, niewyżyty energetycznie, roznoszony frustracją itd. Darcy'ego Davies rozbiera i moczy i każe mu w tym stanie patrzeć na Lizzy, żeby pokazać, ze nie jest mumią, jak każdy dotychczasowy Darcy, a pod tużurkiem i halsztukiem :mrgreen: kryje się mężczyzna, zmysłowy i pełen pragnień.
W życiu tez nie zgodzę się Twoją z krytyką Elizabeth Ehle. Równie dobrze możesz krytykować Austen, ze ją taką opisała, bo ta Lizzy jest po prostu wzorcowa i austenowska. Nie jest wyniosła, tylko ma godność i poczucie własnej wartości. Nie jest niewychowaną dzierlatką z wiecznie rozdziawioną paszczą, jak Lizzy Keiry. Nie będę kruszyć kopii o panią Bennet AD 1995, choc ją uwiebiam, ale o głównych bohaterów - zawsze.

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 11:23

Ale Darcy przecież nie patrzy na Elżbietę z wanny. Sensem tej sceny jest patrzenie na Elżbietę z okna, co mógłby równie dobrze robić z pokoju śniadaniowego, bilardowego czy biblioteki. Kąpiel jest tylko dodana na początku i niczemu nie służy.
Scena z Edwardem jest też oczywiście fanserwisem, ale tutaj jest szerokie uzasadnienie tej sceny w fabult- po pierwsze ukazana jest pomocna, życzliwa natura Edwarda. Po drugie widać w tej scenie, że coś go dręczy, co może zastanawiać widzów nie znających fabuły. Wreszcie widać, że Edward nie boi się fizycznej pracy, co dobrze rokuje jego skromnej przyszłosci z Eleonorą. Czyli- fanserwis nie wyklucza dodatkowych znaczeń dla fabuły, akcji i charakterystyki bohaterów.
Dlatego właśnie mówię, że po tej DiU i nowej RiR widać, jak się warsztat Daviesa przez 12 lat poprawił...
Dla mnie wzorcowa i austenowska jest tylko ksiązkowa Lizzy, co do której nie pamiętam, by śmiała się z matki za jej plecami... :confused3:

Sofijufka - Nie 16 Mar, 2008 11:33

Nicol - ja nie pamiętam, żeby się śmiała. Takie lekki uniesienie brwi jest tylko i pełen bezradności pólusmieszek.... Dla odreagowania - Lizzie była przytomna i zdawała sobie sprawę, jak posiadanie TAKIEJ matki i TAKICH młodszych sióstr rzutuje na nią i jej szanse małżeńskie... Każdemu by skoczyła z pazurami do oczu w ich obronie, ale czasem miała dość i paliła się za nie ze wstydu...
Gosia - Nie 16 Mar, 2008 12:14

W ocenie sceny kapieli Darcy`ego zgadam sie z Trzykrotką.
Co do rabania drew przez Edwarda, to kurcze, nie musial tego robic w deszczu, nie musial byc tak dziwnie niegrzeczny dla Eleonory, choc rozumiem ze byl sfrustrowany.
dla mnie obie sceny czemus jednak sluza i nie sa tylko fanservisem. Podobnie zreszta jak scena z wanna w "Opactwie.."
W kazdym razie wszystkie trzy mi sie podobaja. :lol:

Sofijufka - Nie 16 Mar, 2008 12:19

Poza tym ta miedziana wanna Darcy'ego, to prześcieradło kapielowe pod eeee. plecami i nie tylko... No i widzki moga byc spokojne, że ich idol dba o higienę. O Darcym z 2005 chyba bym tego nie powiedziała... Te tłustawe włoski, szarawy taki jakis cały...
fanturia - Nie 16 Mar, 2008 14:13

Trzykrotka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Lizzy w tej wersji jest dla mnie zbyt wyniosła i zawsze wie lepiej...


W życiu tez nie zgodzę się Twoją z krytyką Elizabeth Ehle. Równie dobrze możesz krytykować Austen, ze ją taką opisała, bo ta Lizzy jest po prostu wzorcowa i austenowska. Nie jest wyniosła, tylko ma godność i poczucie własnej wartości. Nie jest niewychowaną dzierlatką z wiecznie rozdziawioną paszczą, jak Lizzy Keiry.


Lizzy nie dość, że jest świadoma własnej godności, to rzeczywiście często ma przekonanie o własnej nieomylności niemal ;) - jako znawczyni ludzkich charakterów. Na tej "zanjomości" zresztą się przejechała :mrgreen: , do czego zresztą potrafiła się przyznać, przynajmniej przed sobą. Książki dawno nie czytałam i nie pamiętam czy do błędu w ocenie Darcy'ego przyznawała się komuś.

Gunia - Nie 16 Mar, 2008 16:44

nicol81 napisał/a:
Gosia napisał/a:
Ja jednak mam ogromny sentyment do tej wersji. Może faktycznie pare rzeczy przesadzonych (np. Kitty), ale scena w wannie :serduszkate: te mokre wloski Colina.. :serduszkate:
Oczywiscie lubie ich oboje: Colina i Jennifer. Swietna jest w tej roli Ehle.
Ten film pozostanie moją Dumą numer 1. Nigdy nie bede go chyba miala dosc, a widzialam go wielokrotnie, bo mialam na VHS.

Scena w wannie to typowy fanservice, bo innego celu nie widzę... :roll:
Lizzy w tej wersji jest dla mnie zbyt wyniosła i zawsze wie lepiej...To chiba Darsik miał być dumny, o ile dobrze pamiętam... :roll:

Chyba źle pamiętasz, bo oboje mieli być dumni i uprzedzeni. ;)

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:16

Sofijufka napisał/a:
Poza tym ta miedziana wanna Darcy'ego, to prześcieradło kapielowe pod eeee. plecami i nie tylko... No i widzki moga byc spokojne, że ich idol dba o higienę. O Darcym z 2005 chyba bym tego nie powiedziała... Te tłustawe włoski, szarawy taki jakis cały...

Czyli ta scena miała służyć przedstawieniu zwyczajów kąpielowych regencyjnego ziemiaństwa? :rotfl:

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:19

fanturia napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Lizzy w tej wersji jest dla mnie zbyt wyniosła i zawsze wie lepiej...


W życiu tez nie zgodzę się Twoją z krytyką Elizabeth Ehle. Równie dobrze możesz krytykować Austen, ze ją taką opisała, bo ta Lizzy jest po prostu wzorcowa i austenowska. Nie jest wyniosła, tylko ma godność i poczucie własnej wartości. Nie jest niewychowaną dzierlatką z wiecznie rozdziawioną paszczą, jak Lizzy Keiry.


Lizzy nie dość, że jest świadoma własnej godności, to rzeczywiście często ma przekonanie o własnej nieomylności niemal ;) - jako znawczyni ludzkich charakterów. Na tej "zanjomości" zresztą się przejechała :mrgreen: , do czego zresztą potrafiła się przyznać, przynajmniej przed sobą. Książki dawno nie czytałam i nie pamiętam czy do błędu w ocenie Darcy'ego przyznawała się komuś.

Ale właśnie tutaj to przekonanie o nieomylności nie jest przedstawione negatywnie :?
Jest granica między ludzką godnością a zarozumiałością, którą tutaj Lizzy przekroczyła.

Marija - Nie 16 Mar, 2008 19:20

Dlaczego prawie wszyscy mają zastrzeżenia do urody filmowej Jane '95? Co ona ma nie na swoim miejscu, hę?? :evil:
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:21

Ma pospolitą twarz i grube rysy. Co uwidacznia dodatkowo uroda Lizzy. Nie mówię, że to brzydka dzieczyna, ale Jane powinna być pięknością, że się nawet Darsik nie czepia :mrgreen:
Marija - Nie 16 Mar, 2008 19:25

Ona ma GRUBE RYSY? :shock: Kark może trochę byczy, ale rysy? :confused3: Specjalnie obejrzałam sobie końcówkę I odcinka, kiedy tak ładnie i skromnie uśmiecha się z powozu do Bingleya - przecież wygląda bardzo ładnie i wdzięcznie, że tak powiem :mrgreen: .
Gosia - Nie 16 Mar, 2008 19:31

Nie ma grubych rysow. Moim zdaniem jest po prostu zbyt mdla. I ma za dlugi nos. Poza tym ma dosc delikatne rysy.
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:32

Pewnie- jak ładna i wdzięczna owca :mrgreen: :cry2:
Ale Jane miała wyglądać jak anioł, być klasyczną pięknością... :confused3: Wiersze na jej cześć pisali...Darsik się nie przyczepił...A ta tu to przeciętniactwo...

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 19:49

Sofijufka napisał/a:
Nicol - ja nie pamiętam, żeby się śmiała. Takie lekki uniesienie brwi jest tylko i pełen bezradności pólusmieszek.... Dla odreagowania - Lizzie była przytomna i zdawała sobie sprawę, jak posiadanie TAKIEJ matki i TAKICH młodszych sióstr rzutuje na nią i jej szanse małżeńskie... Każdemu by skoczyła z pazurami do oczu w ich obronie, ale czasem miała dość i paliła się za nie ze wstydu...

Śmieje się , gdy patrzy przez okno na ojca, podczas powrotu z kościoła, w salonie i po tym, jak mówi jej dobranoc. Ten bezradny półuśmieszek jest na balu, czyli w miejscu publicznym...

fanturia - Nie 16 Mar, 2008 19:53

nicol81 napisał/a:
Pewnie- jak ładna i wdzięczna owca :mrgreen: :cry2:
Ale Jane miała wyglądać jak anioł, być klasyczną pięknością... :confused3: Wiersze na jej cześć pisali...Darsik się nie przyczepił...A ta tu to przeciętniactwo...


Popatrz na portrety z tamtych czasów. Najlepiej angielskie :-P .

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 20:01

Sorry Winetu i Pocahontas, ale ja nie mam obowiązku oglądania portretów, by film zobaczyć. :roll: Wiem, że arystokracja angielska piękna nie była, ale znaleźli Darsika za ładnego na angielskiego szlachcica, to mogli znaleźć piękną główną piękność. Zwłaszcza jak piękność ustępuje urodą głównej bohaterce.
Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 20:10

po którymś oglądnięciu TA ajne tak nie przeszkadza a jak sobie przypomnę jak ja wyglądam to Ona jest ładna.
Ale faktycznie mogliby się bardziej postarać

nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 20:13

:rotfl: No jak sobie przypomnę jak ja wyglądam, to rzeczywiście :mrgreen: Ale o mnie nikt wierszy nie pisał i raczej się nie zanosi. A tu nawet Kitty ładniejsza... :confused3:
Gosia - Nie 16 Mar, 2008 20:32

nicol81 napisał/a:
Ale o mnie nikt wierszy nie pisał i raczej się nie zanosi. :

Nie trac nadziei :mrgreen:

fanturia - Nie 16 Mar, 2008 20:48

nicol81 napisał/a:
A tu nawet Kitty ładniejsza... :confused3:


No żartujesz sobie chyba :-P . Zdecydowanie Jane ładniejsza...

Trzykrotka - Nie 16 Mar, 2008 20:54

nicol81 napisał/a:
Ale Darcy przecież nie patrzy na Elżbietę z wanny. Sensem tej sceny jest patrzenie na Elżbietę z okna, co mógłby równie dobrze robić z pokoju śniadaniowego, bilardowego czy biblioteki. Kąpiel jest tylko dodana na początku i niczemu nie służy.

Nicol, ja nie mogę! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: A dlaczego w każdej komedii romantycznej, każdym romansie, każdym filmie, który ma wywołać motyle w brzuchu, ba, w każdym klipie boysbandu, MOCZY się bohaterów? Nie od dziś wiadomo, ze to takie seksy jest... A niby czemu scenę oświadczyn Darcy'ego z najnowszej DiU pokazano w strugach deszczu, a on miał mokrą twarz i kołnierz? To jest najprostsza i najskuteczniejsza metoda powiedzenia: popatrz na mnie, mam ciało i zmysły! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Co do charakteru Lizzy: nawołuję ponownie do odświeżenia sobie lektury książki. Jennifer Ehle gra taką Lizzy, jaką opisała Jane Austen, wszelkie zastrzeżenia należy składać pod adresem pisarki, a nie twórców serialu i aktorki.

Marija - Pon 17 Mar, 2008 10:11

Gosia napisał/a:
Nie ma grubych rysow. Moim zdaniem jest po prostu zbyt mdla. I ma za dlugi nos. Poza tym ma dosc delikatne rysy.
Co ma za długie? NOS? :shock: Nieee, no co za pomysły :paddotylu: .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group