To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (2007)

maenka - Śro 26 Gru, 2007 12:13

nicol81 napisał/a:
Ale w wersji 99 wcale nie ma Fanny. Jest jakaś wariacja umęczonego gorączką umysłu na temat Lizzy Bennet, przerobionej przez maszynkę współczesnego feminizmu...

Hm , to dlatego ta wersja mi sie podoba. Sama bym na to nie wpadla.

Harry_the_Cat - Śro 26 Gru, 2007 12:33

maenka napisał/a:


No ale ciągle nie jest to najgorsza wersja bo tej z 1983 nic nie zdetronizuje.


Zawsze to jakieś pocieszenie, nie? ;)

maenka - Śro 26 Gru, 2007 13:17

Harry_the_Cat napisał/a:
maenka napisał/a:


No ale ciągle nie jest to najgorsza wersja bo tej z 1983 nic nie zdetronizuje.


Zawsze to jakieś pocieszenie, nie? ;)


Marne niestety. Szkoda, że kolejna szansa na dobry film zaprzepaszczona. Przyszło mi nastepne porównanie wyglądu Fanny w tym filmie. Wygląda jak karczmareczka w gospodzie. Tylko chyba nie tak powinno wyglądac skromne , niesmiale dziewczę z tamtych czasów.

Bonduelle - Pią 18 Sty, 2008 13:24

Mnie się to nowe MP nawet podobało - z resztą uważam, że w ogóle ekranizacja tej powieści jest trudnym zadaniem, bo akcja nie jest jakoś specjalnie wartka (o ile u Jane Austen w ogóle można o czymś takim mówić ;) ), brak wyjątkowo spektakularnych zdarzeń -stąd żeby widz, który nie czytał książki, chciał ten film obejrzeć, scenarzyści nieco podkolorowali fabułę. Wyszło radośnie i kolorowo - ale w porządku.

Fanny - fakt, jakaś taka nieskoordynowana ruchowo, biega, ciągle się cieszy i jest potargana. Ale robi sympatyczne wrażenie ;)
Edmund rozminął się z moimi oczekiwaniami bo... był za sympatyczny ;) Zawsze wyobrażałam go sobie jako trochę większego.. hm.. sztywniaka ;) (Z resztą to jeden z moich mniej lubianych męskich bohaterów)
Za to rodzeństwo Bertramów i brat Fanny - na plus :)

Gosia - Pon 11 Lut, 2008 13:18

Już wiadomo jak będzie wyglądała polska okładka wydania "Mansfield Park".


Admete - Pon 11 Lut, 2008 14:04

Okładka dość eee...tego ...dramtyczna ;-) Na razie planuję NA, lae jak dotrze do Empiku. Zreszta musze i tak zebrać kasę.
Anonymous - Pon 11 Lut, 2008 14:34

Gosia napisał/a:
Już wiadomo jak będzie wyglądała polska okładka wydania "Mansfield Park"
:excited: o masakryczna, skojarzyła mi się okładką ostatniego Pottera
nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 15:20

Sorry, ale to wygląda jakby Fanny była superbohaterką powieści fantasy :rotfl: "There can be only one"...
Caitriona - Pon 11 Lut, 2008 15:50

No, to chyba naprawdę dam sobie spokój z zakupem tego dvd...
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 16:19

Piękna! :lol:
Każdy się domyśli, że to romans kostiumowy. :mrgreen:

Gosia - Pon 11 Lut, 2008 17:46

Zapomnialam dodac, ze znalazlam te okladke na stronie Epelpolu....
Tak, te chmury w tle są bardzo malownicze ;)

Caroline - Pon 11 Lut, 2008 20:13

lady_kasiek napisał/a:
o masakryczna, skojarzyła mi się okładką ostatniego Pottera
To masakryczna, czy podobna do Pottera :-P wszak te dwa określenia się wykluczają ;) ;) ;)
Ale rzeczywiście jakieś skrzyżowanie ostatniej sprawiedliwej z Dzikiego Zachodu z Dzieckiem Diuny.

Harry_the_Cat - Pon 11 Lut, 2008 20:33

Ale fajnie, że nie ma fioletu w tle :p
Tamara - Pon 11 Lut, 2008 21:39

Ja bym jeszcze do tego Dziecka Diuny jakąś Barbarellę w wersji hard core dołożyła :confused3:
Anonymous - Wto 12 Lut, 2008 13:11

Caroline napisał/a:
To masakryczna, czy podobna do Pottera wszak te dwa określenia się wykluczają

wcale się nie wykluczają.
Bo co pasuje do Pottera wcale nie musi pasować do Fanny P

trifle - Wto 12 Lut, 2008 13:15

Gosia napisał/a:
Już wiadomo jak będzie wyglądała polska okładka wydania "Mansfield Park".

Obrazek


Ta okładka jest dokładnym zaprzeczeniem tego, jaka miała by Fanny wg Jane Austen :roll:

maenka - Pią 15 Lut, 2008 23:45

trifle napisał/a:

Ta okładka jest dokładnym zaprzeczeniem tego, jaka miała by Fanny wg Jane Austen :roll:

Bo ta Fanny była zaprzeczeniem Austenowskiej Fanny

trifle - Sob 16 Lut, 2008 00:11

No tak, ale by się chociaż okładką bronić mogła,a tak... :thud:
Gosia - Nie 09 Mar, 2008 14:48

W Esensji pojawiła się recenzja MP autorstwa Ewy Drab:
Tak dobrych wrażeń [jak oglądanie Opactwa Northanger - dopisek Gosia] nie dostarcza już jednak film wyreżyserowany przez Iaina MacDonalda – „Mansfield Park”. Ta bogata w treść, rozwlekła powieść Jane Austen jest trudna do sfilmowania, bo jej siła tkwi nie tyle w historii, co w szczegółowym przedstawieniu epoki, tradycji, konwenansów, zasad i podziałów społecznych. Niełatwo zaprezentować to przekonująco na ekranie tak, by nie koncentrować się na fasadowym wątku romantycznym i diabelskim intrygach miłosno-finansowych. Reżyser próbuje odświeżyć skostniałą formułę ekranizacji książek Austen w ogóle, a także tego jednego konkretnego tytułu. Skupia się w równej mierze na głównej bohaterce – Fanny Price, niezwykle delikatnej, zrównoważonej dziewczynie, która zostaje przygarnięta przez swoich bogatych krewnych zamieszkałych w wiejskiej posiadłości Mansfield Park – jak i na innych postaciach, stwarzając iluzję namiastki panoramy ukazanej w pierwowzorze literackim. Może polegać na aktorach. Odtwarzająca główną rolę Billie Piper wydaje się cicha i spokojna, ale gdy trzeba, potrafi przedłożyć swoje zdanie nad powszechną akceptację otoczenia.
W fabule dokonano kilku znaczących zmian usprawniających funkcjonowanie historii w formie filmu. Akcja filmu rozgrywa się w całości tytułowej posiadłości. Mansfield traktowany jest jako symbol, którego ciągła obecność okazuje się niezbędna dla prawidłowego odbioru opowieści. Rezydencja Bertramów to bogactwo oznaczające świat wyższych sfer, większych pieniędzy i lepszego statusu. To także wieś, prowincja i natura, a więc oddalenie od towarzyskich intryg, prostota, bliskość emocjonalności, a nie pogoń za materialnym komfortem. Jednym słowem, ścierają się w Mansfield dwa światy: jeden należący do właścicieli domu i krewnych panny Price, drugi – do samej Fanny. Wydaje się, że bez pogodzenia tych dwóch realiów, nie ma szans na normalne funkcjonowanie.
MacDonald doskonale daje sobie radę z symboliką Mansfield Park i z aktorami. Dlatego szkoda, że nie potrafi nadać historii tempa, życia, odrobiny więcej finezji. Sennej atmosfery nie można potraktować jako zalety, bo nie nawiązuje ona do sielankowej senności prowincji, ale po prostu do reżyserskiej ospałości. MacDonald daje się wciągnąć w pułapkę romansu, niestety dość schematycznie pokazanego, i spłyca całą opowieść. Jak do tej pory żaden reżyser nie pokusił się, by z „Mansfield Park” zrobić raczej uniwersalny społeczny pamflet, a nie historię miłosną. Także MacDonald, zapewniający widzom urokliwy film ze znamionami oryginalności w świecie literackich ekranizacji, ale który niestety i tak z powrotem wraca na utarte ścieżki i odziera powieść z bogactwa przekazu.

Calosc tekstu:
http://esensja.pl/film/dvd/tekst.html?id=5064

trifle - Nie 09 Mar, 2008 14:59

Przeczytałam też ten fragment o ON i przyznam, że to bez głębszego wnikania autorka mądra kobietą zdaje mi się ;) Choć nie wiem, czy Billie P. wydawała mi się spokojna i cicha :roll:
Admete - Nie 16 Mar, 2008 20:59

Obejrzałam w końcu ostatnią wersję MP i niestety jestem zawiedziona. Ta wersja mnie nie zirytowała tak bardzo jak wersja Rozemy, ale jest taka - bo ja wiem - nijaka to właściwe słowo. Za dużo skrótów, uproszczeń, źle wybrana aktorka jako Fanny...Najlepsza z tego wszystkiego była pani Norris i sam Edward. Fanny nie była tak zmieniona jak u Rozemy i nawet było w niej troche nieśmiałości, ale ta aktorka zupełnie nie pasuje do ról kostiumowych. Będę ją oglądać w Doktorze Who, to zobaczę jak sie sprawdza w innych gatunkach. Nie było tylu ważnych rzeczy - na przykład wizyty w domu pana Rushwortha i tego błądzenia po parku. Zamiana balu na piknik wypadła nieżle - to chyba była najładniejsza scena w filmie.
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 21:15

Admete napisał/a:
Obejrzałam w końcu ostatnią wersję MP i niestety jestem zawiedziona. Ta wersja mnie nie zirytowała tak bardzo jak wersja Rozemy, ale jest taka - bo ja wiem - nijaka to właściwe słowo. Za dużo skrótów, uproszczeń, źle wybrana aktorka jako Fanny...

Ja mam to samo- lepiej niż u Rozemy, ale to nie znaczy dobrze... :cry2:
"Mansfield Pak" wciąż czeka na ekranizację... :bejsbol:

Admete - Nie 16 Mar, 2008 21:19

Może jeszcze sie doczekamy. To jednak musi byc serial - na przykłąd 4 odcinki. To najmniejsza ilość. Tam jest sporo postaci i wątków.
nicol81 - Nie 16 Mar, 2008 21:26

Dokładnie. MP, jak i DiU się nie da w dwie godziny. RiR, Opactwo, Emmę i Perswazje można...
Ale myślę, że aktorka mogłaby sobie poradzić z rolą Fanny- gdyby scneariusz i reżyseria jej pozwolili... :wsciekla:

Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 21:35

I nie miałabym nic przeciwko, żeby Henrrego grał taki przyjemny Alessandro, bo mi się ciagle i zawsze wydaje, że oni powinni być razem :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group