To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

achata - Pon 16 Kwi, 2007 20:32

malmik napisał/a:
Chciałabym zauważyć, że w momencie kiedy Anna mówi mu w domu, że Admirał jest "utterly misinformed" to mu się zmienia :rotfl: :rotfl: :rotfl:

No, uśmiech ma już dosyć miły. A ta dolinkowana muzyka-cudeńko. Chyba najlepszy element tego filmu. No i lady Russel podobała mi sie tu nawet bardziej niż w wersji 1995.
Mnie ten brak mundurów nie przekonał. U Davisa tak w "Dumie..." jak i "Opactwie..." mężczyźni noszą a chyba żadna z Was nie zaprzeczy, ża pan Davis zna się na obyczajowości tamtych czasów. Poza tym po co im mundury paradne jak nie mogą ich zakładać...

BeeMeR - Pon 16 Kwi, 2007 20:48

Alison napisał/a:
Martwi mnie tylko, kiedy sam odjeżdża konno w ciemną noc, boć przecie autostrady byli wtedy nieoświetleni.

:rotfl:
mnie martwi też niepomiernie, że ten pocałunek to tak zupełnie nie wyszedł - za to ja omal nie wyszlam z siebie jak to ujrzałam - i następnym razem (a niewątpliwie jeszcze sobie kiedyś obejrzę) to nawet wyjdę z pokoju - zapewne po herbatkę :wink:

ale "główna mina" wiedzieć czemu - jakby mi kazali oglądać się i wzdychać za kimś, kto chodzi w materiałach staro-dywanowo-zasłonowych a do tego fryzurę ma niewyjściową to pewnie też bym tak markotnie wyglądała :roll:

Harry_the_Cat - Pon 16 Kwi, 2007 20:49

Jakby ktoś chciał, to ja miałam gdzieś link do tego wyrzuconego przez Jane rozdziału, co to go tu wykorzystują do tej rozmowy o Kellynch...
Anonymous - Pon 16 Kwi, 2007 21:14

achata napisał/a:
Mnie ten brak mundurów nie przekonał. U Davisa tak w "Dumie..." jak i "Opactwie..." mężczyźni noszą a chyba żadna z Was nie zaprzeczy, ża pan Davis zna się na obyczajowości tamtych czasów.

Ale to chyba nie Davies o tym decydował, o kostiumach decyduje reżyser z kostiumografem, choć jest możliwe, że np Davies cieszy się takim autorytetem, że i pod tym względem się go słuchają, co by mnie nie dziwiło :D

Alison - Pon 16 Kwi, 2007 21:24

Harry_the_Cat napisał/a:
Jakby ktoś chciał, to ja miałam gdzieś link do tego wyrzuconego przez Jane rozdziału, co to go tu wykorzystują do tej rozmowy o Kellynch...


To dawaj kochana! :wink:
Widzę, że u Cię Henryczek avatarkowo...czy Ryśko Ci wybaczy?
Ja jak widzisz, trwam przy Colinie, a kocham się w kim popadnie :razz: . Może tak się ma na starość, albo co... :roll:

Harry_the_Cat - Pon 16 Kwi, 2007 21:27

Alison napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Jakby ktoś chciał, to ja miałam gdzieś link do tego wyrzuconego przez Jane rozdziału, co to go tu wykorzystują do tej rozmowy o Kellynch...


To dawaj kochana! :wink:
Widzę, że u Cię Henryczek avatarkowo...czy Ryśko Ci wybaczy?
Ja jak widzisz, trwam przy Colinie, a kocham się w kim popadnie :razz: . Może tak się ma na starość, albo co... :roll:


Rozdział usuniety w wersji ostatecznej - i moim zdaniem słusznie. Wiedziała Jane, co robi ;)

A co ma mi nie wybaczyć ;) :mrgreen: Ja sobie nawet ruchomy avek z Henrysiem zrobiłam, ale u nas na forum nie można, wiec cieszę sie nim gdzie indziej...

Marija - Pon 16 Kwi, 2007 21:31

Ten Henryś to taki nie za bardzo jak dla mnie - ale ja mam astygmatyzm...
Harry_the_Cat - Pon 16 Kwi, 2007 21:32

Marija napisał/a:
Ten Henryś to taki nie za bardzo jak dla mnie - ale ja mam astygmatyzm...


Ja tam sie nie przejmuję tym, co mówisz. On dosyć słabo na fotkach wychodzi. I wcale nie jest taki bardzo przystojny. Ale ma tyle wdzięku i charyzmy, że nie sposób mu się oprzeć.

Alison - Pon 16 Kwi, 2007 21:36

Dzięksik, bez Was byłbym o niebo głupsiejszy bez tych wszystkich skarbów co je gdziesi wynajdujecie :wink:
Marija - Pon 16 Kwi, 2007 21:36

Się zobaczy, się (d)oceni :slina: .
Alison - Pon 16 Kwi, 2007 21:38

Marija napisał/a:
Ten Henryś to taki nie za bardzo jak dla mnie - ale ja mam astygmatyzm...


Maryś, wierzaj mi, że szepczesz w ten deseń boś filmu nie widziała, chociaż jak zobaczysz... to nie wiem czy zmienisz zdanie....jak mnie uczy przykład Kaziutki i Tobika :cry:

Marija - Pon 16 Kwi, 2007 21:45

Alison napisał/a:
Marija napisał/a:
Ten Henryś to taki nie za bardzo jak dla mnie - ale ja mam astygmatyzm...


Maryś, wierzaj mi, że szepczesz w ten deseń boś filmu nie widziała, chociaż jak zobaczysz... to nie wiem czy zmienisz zdanie....jak mnie uczy przykład Kaziutki i Tobika :cry:
No przecie mówię :wink: ...
trifle - Pon 16 Kwi, 2007 22:34

Marija napisał/a:
Ten Henryś to taki nie za bardzo jak dla mnie - ale ja mam astygmatyzm...


Ja też mam :mrgreen: i może dlatego właśnie Henryś jest 'TAKI', bo on z wyglądu nie rewelacyjny - jak mówi Harry, a mnie się podoba :wink:

Anonymous - Wto 17 Kwi, 2007 12:03

Mi się od początku podobał, nawet na zdjęciach, przy oglądaniu behind the scenes dostawałam wypieków, co więc dopiero będzie przy oglądaniu całego filmu :D . Ale ja ogólnie lubię aktorów, których można określić jako przyjemnie nieładnych ;) .
Alison - Wto 17 Kwi, 2007 18:58

Zauważyłyście, że pana Musgrove gra Edmund z tej starej ekranizacji Mansfield Parku? Jest jeszcze brzydszy niż był, trzeba przyznać, że tamta Fanny czyli nasza kochana pani Allen tak nie zbrzydła...
I skądś znam też Benwicka, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd. Zauważył ktoś, że jak Anna do niego zagaduje przy stole, to on robi minę, jakby chciał rzucić pawiem w ten cynowy kubek? Boże mój, że też tego nie wycięli! A może to tak miało być? :shock:

Caitriona - Wto 17 Kwi, 2007 23:52

malmik napisał/a:
Chciałabym zauważyć, że w momencie kiedy Anna mówi mu w domu, że Admirał jest "utterly misinformed" to mu się zmienia :rotfl: :rotfl: :rotfl:


:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Jezu, Malmik, spadłam z krzesła :lol: :lol:

Perswazje zostawiam sobie na jutro i ciutkę się boję ogladac po tym co piszecie...

Harry_the_Cat - Wto 17 Kwi, 2007 23:55

A co planujesz na dziś? :mrgreen:
Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 00:01

Chciałam Opactwo, ale chyba nici z planów...starszyzna ma pierwszeństwo...
Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 00:02

:roll: no nie....
Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 00:06

no niestety tak... ale jutro to pierwsze wkładam do odtwarzacza!
Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 13:55

Zasiadłam przed telewizorem pełna obaw, po przeczytaniu tylu waszych raczej średnio przychylnych komentarzy; ja tak bardzo lubię Perswazje i tak bym chciała zobaczyć porządną, dobrze zrobioną ekranizację tej ksiażki. Ale niestety nie było mi dane.

Ja nie wiem, gdzie ludzie z ekipy mieli oczy? Przecież ta fryzura Anny jest koszmarna! Odbiera jej, może nie urodę, bo o nią w tym przypadku raczej trudno, ale jakikolwiek urok. Ja wiem, że Anna nie miała być pięknością, ale przez tę fryzurę to ona okropna się robi. Miałam nadzieję na jakąś zmianę uczesania, przecież powinna wypięknieć po pobycie nad morzem. A tu nic... Mam wrazenie, ze jej włosy są tak mocno zczesane, ze do mózgu nawet tlen nie dochodzi! I może właśnie stąd te jej całe latanie po ulicach za facetem. Zgroza! Bez czepeczka, lata jak opętana pokazjując łydki i prawie uda, w tę i we wtę po ulicach w biały dzień. No poprostu szczęka mi opadła! Ale to jeszcze nic, bo potem nastąpiła koszmarna scena pocałunku. Co to miało być?! Anna prosząca przez pół godziny o buzi - żenujące. Do zdecydowanych minusów zaliczam też źle wykorzystaną scenę z rozmową Anny i listem kapitana. Najpiękniejszy moment, na który się czeka, a tu go właściwie nie odczuwa. Dlaczego Anna prowadzi rozmowę z Benwickiem i to tak wcześnie? O liście kapitana to nie wspomnę, bo nie ma sensu...

Ale mimo wszystko są w tym filmie jakieś plusy. Początek oglądało mi się bardzo, bardzo dobrze. Tak naprawdę to wszystko pozostałe mi się podobało. Z kapitanem na czele :serce2: Miał Rupert kilka niezłych wejść, np. to przy fortepianie, albo podczas rozmowy z Luizą, albo na koncercie, albo na pierwszej kolacji, albo w kawiarni, albo to podczas ich wspólniej rozmowy w Bath. Nie sądziałam, że blondyn bez munduru będzie mi się podobał. I zdecydowanie prezentuje więcej min niż jedna ;) I ładnie się uśmiecha ;)
Sir Elliot i jego corki też były dobrze przedstawione, szczególnie irytująca Mary - która o dziwno miała całkiem nieźle czesane włosy, siostra mogłaby coś u niej podpatrzeć... Także cała rodzina Musgrove mi się podobała.
Do kostiumów nie mam zastrzeżeń. Może mam je tylko do tych spacerów podczas sztormu, do tego złapania Anny za łokieć przez kapitana (ale swoją drogą jak on ją tam szybciutko i bez wysiłku usadził :lol: ), do żywego kałamarza i pewnikiem jeszcze do kilku jakiś mniej istotnych szczegółów.

Wracać będę do tego filmu na 100%, bo po mimo kilku koszmarków na końcu (niektóre sceny będe przewijać, albo wyjdę po herbatę), całość nie jest aż taka zła.

Ulka - Śro 18 Kwi, 2007 14:09

Caitriona napisał/a:
do żywego kałamarza

co to jest żywy kałamarz?

Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 14:12

Na początku gdy Anna biega po domu i robi jakiś spis, w pewnym monecie przechodzi obok służącej, która stoi w kącie i trzyma kałamarz; nie idzie za nią, nie wychodzi jej na spotkanie li i jedynie za zadanie ma stać w tym kącie i robić za zywy kałamarz.
Ulka - Śro 18 Kwi, 2007 15:45

AAA! A to nawet widziałam! I się strasznie zdziwiłam, czemu ta kobitka stoi tak w środku korytarza :shock: Patrz, ale nie skojarzyłam. Dziwne, rzeczywiście..
A w ogóle to (z tego co widziałam, całości nie tylko początek i kawałki w dalszej części) to Anna jest rozdygotana jak jakaś galareta, meduza czy coś.. Nieładnie, ona zawsze wydawała mi się dość panująca nad sobą, w tej poprzedniej wersji tak fajnie to zagrane było. I chyba to bardziej niż brak dobrego uczesania zniechęca mnie do tej Anny :? ??:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 15:50

:lol: :lol: Ja tez na to zwróciłam uwagę! Nawet pomyślałam czy kilka takich kałamarzy stoi w całym domu i czy są rozmieszczone według jakiegoś klucza, że ona sobie może tak chodzić spisywać i od czasu do czasu, tu i ówdzie zamoczyć pióro :rotfl:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group