Powieści - Nad Niemnem
Ania Aga - Wto 23 Sie, 2011 21:42
| Tamara napisał/a: | | Nie demonizuj pracy fizycznej i pamiętaj , że wtedy nie było dzisiejszych udogodnień , więc praca fizyczna była oczywistością |
Nie demonizuję, w swoim życiu doświadczyłam różnych rzeczy. Próbowałaś kiedyś prać na tarze? Ja miałam taki okres w swoim życiu, szczególnie dobrze pierze się tak pościel i ręczniki. Pół biedy latem, kiedy można pranie urządzić sobie na polu, gorzej zimą. Najpierw trzeba wodę nanieść ze studni do domu, nagrzać na kuchni węglowej. Oczywiście, wodę trzeba zmienić do płukania. I tak prałam, dopóki nie udało się kupić kolejnej Frani. Nie demonizuję pracy fizycznej, ale wiem jak wygląda przeskok z udogodnień - nawet tak prostych jak pralka wirnikowa.
Wydaje mi się, że małżeństwo Jana i Justyny może okazać się szczęśliwe dlatego, że oboje są dojrzali, trochę w życiu już przeszli, wiedzą, co jest ważne, zdają sobie sprawę ze swoich pragnień. Ale za pewnik ich szczęścia nie biorę. Już nie.
Tamara - Wto 23 Sie, 2011 21:50
Ale Ty masz doświadczenia z pralką , a one nawet nie śniły o czymś takim , no i - nie miały nic innego do roboty , nie ma co ukrywać nie to co my , dodatkowo pracujące zarobkowo .
A jak tak - jestem pewna , że byli szczęśliwi . Oboje byli realistami i wiedzieli , czego się mogą spodziewać od życia .
Alicja - Wto 23 Sie, 2011 22:49
Admete, nigdy wcześniej nie czytałam tego wiersza, piękny jest
Admete - Wto 23 Sie, 2011 23:01
Jak czytam wers: "kraj mordu i mroku" to od razu mam dreszcze ( i skojarzenia z Mordorem ).
Hortensja - Śro 24 Sie, 2011 00:59
Oj, ale się ciekawa dyskusja rozwinęła!
Co do pracy Justyny i tego, że nic nie umiała. Jak Tamara pisała- to siedzi głównie w głowie. Jak się często skarżyłam mamie mojej, że kiedyś "na swoim" to nie będę umiała zupy ugotować ani prania wyprać, bo nigdy tego nie robiłam, to mi zawsze odpowiadała "nauczysz się, też niewiele umiałam i sobie radzę". Pierwszy kapuśniak zrobiłam bo chciałam Paolo zaimponować , a prać się nauczyłam od kiedy przez zbyt wysoką temperaturę zafarbowałam wszystko na fioletowo . Mój wujek podobno nic nie umiał, a potem sam dom remontował. Paolo pochodzi z domu w którym dla zmiany żarówki dzwoni się po elektryka, a teraz potrafi sam meble zrobić, albo naprawić pralkę. Bo lubi.
A teraz co do Emilii- oglądałam niedawno film, który świetnie pokazywał taki typ kobiet jak Emilia. Film to "Grey Gardens":
http://www.filmweb.pl/fil...ody-2009-301335
Opowiada historię matki i córki (odpowiednio ciotki i kuzynki Jacke Bouvier Kennedy Onassis), kobiet z bogatego domu, z bardzo dobrych rodzin, przygotowanych do tego aby w życiu...leżeć i pachnieć, być żoną bogatego męża, śpiewać i tańczyć, urządzać przyjęcia, wiedzieć jak dobrać rękawiczki do kapelusza no i to tyle chyba. One też właśnie mają takie "artystyczne" marzenia, że będą śpiewać, że będą aktorką itp, no ale jakoś determinacji im brakuje. Po śmierci męża żona i córka nie zgadzają się żeby sprzedać dom letniskowy w Hamptons (28 pokojowy) i zamieszkać w czymś mniejszym i żyć skromniej (bo oczywiście na życie nie zarabiały, miały jakieś oszczędności i z tego żyły). Instalują się w tym domu i...doprowadzają go do ruiny. No bo przecież pieniędzy nie ma, sprzątać nie umiemy, telefon odcięty...bo rachunek się sam nie zapłaci...Na parterze żyją stada kotów i szopów praczy.
Historia jest autentyczna i jak dla mnie jest świetnym przykładem co by np stało się z panią Emilią gdyby się rozwiodła z Benedyktem. Te kobiety w sumie też nie były złe, ale nie mam pobłażania dla ich zupełnego oderwania od rzeczywistości. Trzeba jedynie tłumaczyć to tym, że tak je wychowano, na ozdoby salonowe.
Anonymous - Śro 24 Sie, 2011 06:39
| Alicja napisał/a: | | Admete, nigdy wcześniej nie czytałam tego wiersza, piękny jest |
Miałam go w LO i poruszył mnie. Kiedy jeszcze nie mialam pojęcia o ff to był taki rzut oka w przyszłość bohaterki.
Admete - Śro 24 Sie, 2011 13:50
Kurcze, Miłosz umarł nie wiedząc, ze napisał ff Podoba mi się Twoje skojarzenie.
Anonymous - Śro 24 Sie, 2011 16:07
| Admete napisał/a: | Kurcze, Miłosz umarł nie wiedząc, ze napisał ff Podoba mi się Twoje skojarzenie. |
Mnie tyz
Anonymous - Śro 24 Sie, 2011 19:04
Czyli już wie zobaczymy czy mi się dzis przyśni z pretensjami, czy też mu się podobał
RaczejRozwazna - Śro 24 Sie, 2011 21:00
Z pretensjami Był bardzo wrażliwy na swoim i swojej sztuki punkcie
Anonymous - Czw 25 Sie, 2011 10:10
Najwyraźniej w zaświatach mu przeszło
Tamara - Czw 25 Sie, 2011 17:36
Znaczy nie straszył
Aragonte - Czw 25 Sie, 2011 21:24
Czytam sobie kolejny raz "Nad Niemnem" i od czasu do czasu zatrzymuję się na sformułowaniach, które jakoś mnie bawią albo budzą zainteresowanie. No i w opisie panny Tereni wyłowiłam właśnie coś takiego: "mizerna, podstarzała panna, z twarzą przypominającą zwiędłą różę i chorobliwie erotycznym wyrazem ust i oczu"
Trochę mi to "Trędzią" pojechało
Ale z pozytywów na temat panny Teresy warto wspomnieć, że znała dość dobrze (na tyle dobrze, by swobodnie czytać książki) trzy obce języki. Na bank był to francuski, a dwa pozostałe? Angielski, rosyjski, niemiecki? Jak myślicie? Nie wiem, czy gdzieś to padło, na razie nie zauważyłam wzmianki o tym.
Anonymous - Czw 25 Sie, 2011 21:36
| Tamara napisał/a: | | Znaczy nie straszył |
Jeszcze nie
Marija - Pią 26 Sie, 2011 08:46
| Aragonte napisał/a: | chorobliwie erotycznym wyrazem ust i oczu" | Co Orzeszkowa miała na myśli? Jak taki "wyraz" może wyglądać?
A w ogóle cały ten wątek to istny hołd dla powieści ...
Admete - Pią 26 Sie, 2011 09:21
Może chodzi o takie nieco odęte wargi? Jak Angelina Jolie?
Marija - Pią 26 Sie, 2011 11:00
Jakoś sobie nie wyobrażam panny Teresy z odętą wargą, prędzej z buzią w ciup
Aragonte - Pią 26 Sie, 2011 11:38
Mam wrażenie, że to słowo "erotyczny" nie do końca znaczyło to samo dla nas i dla Orzeszkowej. Może usiłowała w ten sposób opisać to, że panna Teresa cały czas tęskniła za miłością?
Notabene, chociaż nie jest to moja ulubiona postać, to mi jej żal, bo Kirło i pani Emilia jadą po niej równo i pokpiwają sobie przy byle okazji, a ona daje się nabierać na ich żarty, np. dotyczące tego, że Różyc rzekomo chce się jej oświadczać.
A relacja Kirły i pani Emilii też taka jakaś pokrętna mi się wydaje. Był jej główną podporą, dostarczycielem rozrywki, a poza tym kimś, kto, jak mocno wierzyła, skrycie się w niej kochał I chyba pod pewnymi względami wyżej go stawiała niż Benedykta, właśnie przez to, że zapewniał jej to, czego tak potrzebowała.
A w Olszynce bieda aż piszczała i biedna Kirłowa musiała się ze wszystkim męczyć sama - oj, za dobra była dla tego swojego mężusia I jeszcze go tłumaczyła przed Różycem, wyjaśniała...
I właśnie - Różyc. Szanować go nie mogę jakoś specjalnie, ale postać jest w sumie ciekawa. I nie jest to głupi facet, podczas rozmowy z Kirłową parę razy to wyraźnie widać.
Przy okazji przypomniałam sobie, jak to z tą jego morfiną było - podobno zaczął ją dostawać, kiedy został ranny w pojedynku (o, jak sam to mówi, "ścierkę", co straszliwie speszyło Kirłową).
Bardzo smacznie mi się czyta teraz "Nad Niemnem"
Marija - Pią 26 Sie, 2011 13:15
Inteligentny, ale zdemoralizowany i cyniczny.
Aragonte - Pią 26 Sie, 2011 13:30
Zgadza się Nie zmienia to faktu, że jako postać literacka jest ciekawy.
Admete - Pią 26 Sie, 2011 13:46
I szkoda dla niego Justyny, ktora jest zwykła i normalna.
| Aragonte napisał/a: | | Bardzo smacznie mi się czyta teraz "Nad Niemnem" |
Nie mielismy Gaskell, ale trafiła nam się Orzeszkowa i też dobrze
Marija - Pią 26 Sie, 2011 14:11
| Aragonte napisał/a: | Zgadza się Nie zmienia to faktu, że jako postać literacka jest ciekawy. | Przeważnie wredne postaci są literacko ciekawsze. Zło w ogóle jest bardziej "medialne".
Sofijufka - Pią 26 Sie, 2011 15:13
dziewczyny - jesli nie czytałyście dotąd "Pierwotnych" pani Elizy, to mocno zachęcam - jest o czym podyskutować...
http://pl.wikisource.org/wiki/Pierwotni/I
Ania Aga - Pią 26 Sie, 2011 15:22
| Marija napisał/a: | | Inteligentny, ale zdemoralizowany i cyniczny. |
| Admete napisał/a: | | I szkoda dla niego Justyny, ktora jest zwykła i normalna. |
W stosunku do Różyca nie mam żadnych dobrych uczuć, ale muszę przyznać, że Justyna przede wszystkim odstawała od niego intelektualnie. Nawet gdyby był w miarę porządnym człowiekiem nie pasowaliby do siebie.
Tamara - Pią 26 Sie, 2011 19:11
| Aragonte napisał/a: | A relacja Kirły i pani Emilii też taka jakaś pokrętna mi się wydaje. Był jej główną podporą, dostarczycielem rozrywki, a poza tym kimś, kto, jak mocno wierzyła, skrycie się w niej kochał I chyba pod pewnymi względami wyżej go stawiała niż Benedykta, właśnie przez to, że zapewniał jej to, czego tak potrzebowała.
A w Olszynce bieda aż piszczała i biedna Kirłowa musiała się ze wszystkim męczyć sama - oj, za dobra była dla tego swojego mężusia I jeszcze go tłumaczyła przed Różycem, wyjaśniała... |
Pani Emilia uważała go za swojego adoratora wiernie się w niej kochającego , a on z kolei kiedy całował jej rączkę - "złożył na niej długi pocałunek , w którym cześć i galanteria mieszały się z tajonym , niejako połykanym lubowaniem się przyjemnością wcale innego rzędu ." Obleśniak Kirłowa była wg. mnie kobietą z gatunku aniołów - które potrafią bez problemów wybaczać . Poza tym mimo lat i doświadczeń była nie tyle naiwna , ile rzekłabym - niewinna moralnie , miała tak silnie wpojone zasady i charakter wyśmiewanej dziś matki-Polki , całkowicie poświęcający się rodzinie , że to stanowiło barierę dla zła , które nie miało jak jej dotykać . Była w najlepszym tego słowa znaczeniu dobrym człowiekiem .
Terenia trzy języki znała "wcale dobrze" , francuski i podejrzewam , że niemiecki i angielski . Rosyjskiego nikt wtedy do "języków" nie zaliczał .
| Marija napisał/a: | | Inteligentny, ale zdemoralizowany i cyniczny. |
Owszem , ale zdawał sobie z tej swojej demoralizacji i cynizmu . Justyna do niego nie pasowała , zresztą prędko by mu się znudziła , bo pociągała go - fakt , że zdrowiem ciała i duszy - ale głównie niedostępnością . Gdyby dostał ją na talerzu , szybko by mu przeszło . Jednak myślę , że gdyby naprawdę chciał , mógłby zostać całkiem niezłym gospodarzem swoich majątków i przyzwoitym człowiekiem , bo przyzwoitość w nim do reszty nie zgasła - vide rozmowa z Kirłową o dzieciach .
|
|
|