Richard Armitage - Impresjoniści (The Impressionists) 2006 miniserial
Gosia - Pią 05 Sty, 2007 16:54
Ja sie tym bardziej ciesze, ze sie Robin Hood i Vicar skonczyl i mialybysmy posuche Rysiową, a tak odświeżymy sobie jego wizerunek, tym razem artystyczny. :grin:
Harry_the_Cat - Wto 09 Sty, 2007 11:07
A kiedy zaczniecie to komentowac...? ??:
Gosia - Wto 09 Sty, 2007 11:22
Jak tylko obejrzymy.
Ja nie mialam dotad czasu, zeby sie skupic, dlatego jeszcze nie obejrzalam.
I obawiam sie, ze dzis tez nie zdolam obejrzec
Ale juz nie moge sie doczekac, żeby zobaczyc Rysia jako Moneta
Alison - Wto 09 Sty, 2007 12:35
| Harry_the_Cat napisał/a: | A kiedy zaczniecie to komentowac...? ??: |
Przecież komentowałyśmy już Impresjonistów, nawet wiersze z wrażenia zeczęłyśmy pisać
Harry_the_Cat - Wto 09 Sty, 2007 12:54
Ale to było przed moją erą, Ali. I wtedy, z tego, co widzę, nie wszyscy obejrzeli.
Alison - Wto 09 Sty, 2007 13:09
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ale to było przed moją erą, Ali. I wtedy, z tego, co widzę, nie wszyscy obejrzeli. |
Acha, to sorki...wydawało mi się, że to tak niedawno było...Jak się jest starym to czas płynie zupełnie w innym wymiarze niż jak się jest młodym :razz:
Alison - Wto 09 Sty, 2007 16:40
A ja sobie przewinęłam na początek wątku i obśmiałam się jak nora nad naszymi zachwytami, a potem jeszcze te wierszyki... ja już zapomniałam, że myśmy takie poezyje tworzyły, myślałam, że to od początku same bzyki były, a tu proszę, aż siem fsruszyłam
Gosia - Wto 09 Sty, 2007 22:22
Ja tez sobie zajrzalam na poczatek.
Ech, pieknie bylo!
Anonymous - Wto 09 Sty, 2007 23:15
Oczywiście jam 'Impresjonistów' nie widziała a jako że mam znowu sezon na Rysia wydaje mi sie to niedopuszczalnym zaniedbaniem z mojej strony. Chyba się będę musiała pouśmiechać do Was Ale to dopiero po sesji (którą mam nadzieje że przeżyje...)
Gosia - Śro 10 Sty, 2007 07:55
Dla przypomnienia:
"Impresjonisci" ((The Impressionists) to miniserial , ktory sklada się z trzech odcinkow.
We wszystkich czesciach gra Richard Armitage.
Obsada:
Julian Glover - stary Monet
Richard Armitage - młody Monet
James Lance - Bazille
Charlie Condue (gral w Charlotte Gray?, nie zauwazylam tego) - Renoir
Andrew Havill - Manet
Aden Gillett - Degas
Will Keen - Cezanne
Amanda Root (grala Anne w Perswazjach) - Alice Hoschedé.
Gosia - Sob 13 Sty, 2007 12:44
Wlasnie obejrzalam znowu 1 odcinek "Impresjonistow".
To fantastyczne wiedziec o czym mowia, a nie tylko gapic sie na obrazki.
Oczywiscie gapienie się tez było ale skupilam sie na tresci.
Film jest jednak smutny, choc mowi o barwach, swietle, naturze.
Zycie artysty bylo trudne: uzaleznienie od pieniedzy, ich brak, niezrozumienie u wspolczesnych, wlasnej rodziny.
Pieknie sfilmowany jest ogrod w Giverny, ta mgła, zielen, no po prostu bajka! Az sie chce tam byc i patrzec, i podziwiac.
Alison - Sob 13 Sty, 2007 12:53
To się cieszę ogromnie, bo jutro już skończę drugi odcinek.
Przy pierwszym po powtórnym oglądaniu okropnie się poryczałam za Bazzillem, ten moment jak go przypominają w takich bezgłośnych ujęciach..., on ma tak niesamowicie ciepłe oczy i uśmiech, zresztą swoim życiem świadczył, że był dobry jak anioł, taki jaki powinien być lekarz, a tu lekarz-artysta. Ciekawa jestem jak wyglądał naprawdę. Bo ten aktor, który go zagrał z tym swoim głosem kiedy mówi do Renoira - nie złość się na mnie, to mnie normalnie przyprawia o omdlenia permanentne....
Gosia - Sob 13 Sty, 2007 16:34
On ma bardzo fajny glos, taki cieply. To w ogole urocza postac, szkoda, ze niestety wiecej juz go nie ma w filmie...
Rozmowa Bazille`a z Monetem w kawiarni o finansach, to jedna z moich najulubienszych scen w filmie.
No i Rysiu. Trzeba powiedziec, ze to zupelnie inna postac ten Monet niz Guy
I Rys w ogole tu Guya nie przypomina.
Podobnie jak oni obaj nie przypominaja Johna Thorntona !
Alison - Sob 13 Sty, 2007 16:48
Monet nie podoba mi się tylko w chwili kiedy trzeba zająć się swoją kobietą i dzidziusiem. To obrzydliwe jak miałczy, że mu tatuś nie pozwala. Co by było gdyby nie kochany Bazille...
Wtedy go tylko nie lubię, i w ogóle jakoś mi to nie pasuje do jego całościowego obrazu człowieka, który potrafi tak iść pod prąd, nie zrażać się porażkami, takiego wiedzącego co chce robić w życiu, takie to dla mnie osobowościowo niespójne.
Coraz bardziej lubię Renoir'a, za jego poczucie humoru, taką niesamowitą lekkość bytu i ten piękny stosunek do kobiet, które na jego obrazach zawsze były ładniejsze niż w rzeczywistości. Natomiast najbardziej antypatyczni dla mnie są Manet (koszmarny histeryk, do tego aktor go grający mówi niewyraźnie, sprawia mi najwięcej trudności, więc chyba moja niecheć przenosi się na postać) i Degas, którego obrazy z kolei lubię najbardziej. Szczególnie pod koniec robi się z niego taki zgorzkniały dandys, ale to pewnie to kalectwo tak go załatwiło.
Gosia - Sob 13 Sty, 2007 16:51
To fakt, tu Monet wydaje sie delikatny, a przeciez osobowosc musial miec silną.
No i faktycznie w tej rozmowie z Camille o tatusiu i pieniadzach nie wypadl najlepiej, na szczescie sie zrehabilitował pozniej
Aha, i jeszcze jedno, tutaj Monet, Bazille i Renoir opuszczają pracownię Gleyre. w rzeczywistosci, jak czytalam, zamknal ją i to chyba z powodow finansowych sam Gleyre, ktorego jednak cenili.
Alison - Sob 13 Sty, 2007 17:04
| Gosia napisał/a: | To fakt, tu Monet wydaje sie delikatny, a przeciez osobowosc musial miec silną.
No i faktycznie w tej rozmowie z Camille o tatusiu i pieniadzach nie wypadl najlepiej, na szczescie sie zrehabilitował pozniej
Aha, i jeszcze jedno, tutaj Monet, Bazille i Renoir opuszczają pracownię Gleyre. w rzeczywistosci, jak czytalam, zamknal ją i to chyba z powodow finansowych sam Gleyre, ktorego jednak cenili. |
Tak, podobno się rozchorował a oni uczęszczali do niej do końca, natomiast dialog z filmu, o malowaniu z natury, o malowaniu dokładnie krępej postury modela, podobno miał miejsce w rzeczywistości. Doczytałam też gdzieś, że tą pierwszą wycieczkę malarską do lasku Fontainebleau zainicjował nie Monet a Alfred Sissley , który się w ogóle w filmie nie pojawia.
Gosia - Sob 13 Sty, 2007 17:13
No coz, licentia poetica (filmistica )
Gosia - Pon 15 Sty, 2007 20:04
Obejrzalam 2 odcinek. Musze przyznac, ze jak ogladalam film "bez zrozumienia", to niektore kwestie rozumialam troche inaczej, niz powinnam. Teraz mi sie wiele spraw rozjasnilo.
Ta czesc byla w sporej czesci poswiecona dziwnemu i dosc nieprzyjemnemu czlowiekowi, jakim byl Degas. Wiele w nim bylo niekonsekwencji, wiele zgorzknienia. Stosunek do kobiet tez byl dziwny.
Malo natomiast pokazuja Renoira poza scenami grupowymi. Wiem ze nakrecono wiecej scen z jego udzialem, ale potem to wycieto. Chyba tworcy postanowili skupic sie jedynie na kilku wiodacych postaciach, takich jak: Manet, Degas i Monet oczywiscie. W 3 odcinku bedzie duzo o Cezannie.
Jesli chodzi o postac Camille, powiedzialabym, ze odnosi sie z lekkim poblazaniem do swojego męża - Claude`a Monet, ale absolutnie nie winię jej za to. Raczej wspolczuc trzeba zonie artysty, dla ktorego w momencie, gdy zona jest chora, wazne jest swiatlo na jej twarzy. To zreszta bardzo smutny, ale i piekny moment w tym filmie.
No i to ona musi zajmowac sie dziecmi, podczas gdy on sobie maluje
Przeplataja sie tu, jak w zyciu, chwile radosne i komiczne, z momentami wielkiego smutku. Ten co mial duzo, pozbawiony zostaje majątku; niedoceniany, stopniowo zyskuje uznanie.
Troche widac w tym odcinku drobnych niedorobek, np. w jednej scenie Monet jest starszy niz w nastepnej.
Warto wspomniec tez o muzyce, ktora chwilami jest naprawde piekna.
Rozprawialysmy z Alison smsowo o glosie Rysia.
Tak. W zakonczeniu tego odcinka (w zajawce 3) i w kilku innych miejscach glos Rysia jest powalający
podobnie zreszta jak jego oczy....
Alison - Pon 15 Sty, 2007 20:32
Właśnie obejrzałam sobie 3 odcinek, Cezanne ma zero dykcji...
A propos niedoróbek, fatalny w tym filmie był charakteryzator, zarosty panów są straszne, Manet z tą przyklejoną brodą.... :sad: A już najtragiczniejsi są postarzeni Renoir i Monet. Spostrzegłam też, że Monet-Ryś to psychicznie zupełnie kto inny niż Monet-(tu zapomniałam nazwiska grającego go autora). Mają inną ekspresję, inny sposób poruszania się, nawet chyba inne poczucie humoru. Myślę, że Rysiek mógł go zagrać do końca, oczywiście z lepszym charakteryzatorem, bo jak niby z tej rzadziutkiej bródki Ryśka zrobił się taki krzaczasty zarost starego Moneta?
Najlepiej wygląda Degas, bo ma własną brodę, tyle, że od 1880 roku czas przestał się go imać
Gosia - Pon 15 Sty, 2007 20:56
To fakt, Degas sie nie zmienial. Moze ta dziwacznosc go trzymala w dobrej formie
Co do brody Maneta, czytalam na C19 slowa jednego z tworcow filmu, ze faktycznie byla spaprana w kilku scenach, sami to widzieli. Zdaje sie ze te sceny akurat byly krecone na samym poczatku ... Pozniej juz to poprawili.
Zarost Moneta mnie tez zwlaszcza pod koniec "nie pasi".
Rys takze wedlug mnie mogl zagrac do konca, choc uwazam ze Glover zagral niezle, ale to faktycznie troche inny juz Monet niz ten Rysiowy.
Alison - Pon 15 Sty, 2007 21:57
Prawda? Rysiek to chwilami taka niezgułka, np. kiedy Renoir się z niego wyśmiewa, że będzie musiał ciuchy na dworcu zostawić, żeby iść na kąpielisko . A ten stary Monet, to już taki stary wyga, dowcipas, prześmiewca, no... może czas robi swoje, ale jakoś nie mogę się pozbyć wrażenia, że to dwie kompletnie różne osoby...
Gosia - Pon 15 Sty, 2007 22:00
Tak, ja bym powiedziala, ze stary Monet jest nawet nieco cyniczny ...
Alison - Wto 16 Sty, 2007 11:19
Migoteczko, te napisy do trzeciej części, to narazie pod znakiem zapytania. Nie wiem czy dam radę, tam jest bardzo dużo Cezanne'a, a aktor, który go gra jak mówi, to prawie nie otwiera ust. Rozumieć to rozumiem wszystkie sceny, ale z dokładnym odtworzeniem dialogów, będę miała poważne problemy. W tych poprzednich odcinkach też miałam parę zgryzów, zdarzyło się, że w paru zdaniach popuściłam wodze fantazji wyłapując pojedyncze wyrazy i konstruując z nich jakąś całość, bo nijak nie mogłam wysłuchać dokładnie, ale to dosłownie kilka zdań. Np. stary Monet mówiący z fajką w zębach
Ale tu takich zdań będzie duuużo więcej... ??:
Alison - Pon 22 Sty, 2007 14:03
Kupiłam sobie wczoraj taką książczynkę "Claude Monet - życie i twórczość" by Brigit Zeidler.
Mnóstwo zdjęć, reprodukcji, kalendarium najważniejszych wydarzeń, sporo ciekawostek z życia prywatnego. Np. doczytałam, że Camille rozchorowała się po niefachowo wykonanym zabiegu usunięcia ciąży, jej stan się stale pogarszał, a dobił ją poród Michaela, drugiego syna Moneta. Miała 33 lata, bidula, strasznie musiała cierpieć... :sad:
Natomiast Ernest Hoschede wcale nie był marchandem Moneta, tylko jego mecenasem i wspaniałomyslnym kupcem jego obrazów, a przede wszystkim właścicielem dużego domu towarowego. "Kiedy ogłosił upadłość został zmuszony sprzedać swoje obrazy Moneta po bardzo niskich cenach, co bardzo obniżyło rynkową wartość prac artysty."
Są też zdjęcia Moneta w wieku 18 lat - wygladał jakby miał 30
migotka - Nie 11 Lut, 2007 13:48
nie wytrzymałam i obejrzałam 1odc Impresjonistów;) jestem Z A C H W Y C O N A !!!! film świetnie jak dla mnie zrobiony.Pardzo podobaja mi się wstawki z tytułami obrazów i autorami;) ilez to moze sobie człowiek przypomnieć tego co umyka...wyciagnę chyba notatki ze studiów;)
|
|
|