Seriale - "A droga wiedzie w przód i w przód..."
Harry_the_Cat - Śro 22 Wrz, 2010 01:12
Kolejna zajawka: http://www.youtube.com/watch?v=yNWbbqxYR48
praedzio - Śro 22 Wrz, 2010 18:59
I znowu bobo:
Tak wiele się nie zmienił, prawda?
trifle - Śro 22 Wrz, 2010 19:15
Jakie urocze dziecię
Admete - Śro 22 Wrz, 2010 19:15
O jaki był śliczniasty jako bobo Owszem teraz też śliczniasty, ale inaczej
Agn - Śro 22 Wrz, 2010 20:44
Ooo... rok później wszystko się dzieje? Dean pewnie w mega depresji jest... Będę chlipać... za jakieś 2 tygodnie, bo się umówiliśmy ze znajomymi, że nie oglądamy, tylko dwa odcinki za jednym zamachem - wieczór supernaturalny. Mhhhrrrr...
Aczkolwiek kiedy to Dean wrócił z piekieł, reakcja Sama na jego powrót była... bardziej zawodowa, jak na Winchestera przystało. Tęsknota tęsknotą, a rozdzierający serce angst rozdzierającym serce angstem, ale... kurde, to nie musiał być Sam i kto jak kto, ale Dean powinien o tym wiedzieć lepiej niż inni.
Harry_the_Cat - Czw 23 Wrz, 2010 22:02
http://www.youtube.com/watch?v=tNlFvSoQvAA
Admete - Czw 23 Wrz, 2010 22:55
Dostałam prawie zawału, jak ich obu zobaczyłam
Anaru - Czw 23 Wrz, 2010 23:55
| Admete napisał/a: | Dostałam prawie zawału, jak ich obu zobaczyłam |
No nie wyglądają najgorzej
praedzio - Pią 24 Wrz, 2010 07:47
Czarna skóra??? OMG!
Admete - Pią 24 Wrz, 2010 12:15
Lateks
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 07:37
Chyba nie powinnam czytać opinii o nowym Spn, bo jak zwykle zdania są podzielone...Aż się boję oglądać.
EDIT: początek jest inny niż dotychczas - nie ma Carry on, ale to nic dziwnego, bo wszystko uległo zmianie. Bardzo podoba mi sie sekwencja porównująca nowe i stare życie Deana.
Aragonte - Sob 25 Wrz, 2010 11:39
| praedzio napisał/a: | Tak wiele się nie zmienił, prawda? |
Bródka została ta sama
Kurczę, może zacznę znowu oglądać? Ale na razie mam na tapecie parę innych seriali
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 13:28
Zacznij, proszę Brakuje twoich opinii na temat serialu
EDIT: No i obejrzałam. Dla mnie to duża zmiana, tak jak dla chłopaków, bo oglądałam bez Rielli, a to nie to samo...Nie jestem przyzwyczajona. Może za tydzień obejrzymy dwa odcinki razem.
Nie było tak źle. Trochę mnie niepokoją ci Campbellowie...Nie mam dobrych przeczuć co to tego. Jesli chodzi o zmiany w bohaterach, to w Deanie nie ma żadnej. Jest jak zawsze gotowy do poświęceń, a Sam już od dawna był tym bardziej egoistycznym, chłodniejszym w uczuciach. Ciekawa jestem jak to się wszystko potoczy. Na razie między braćmi wielka dziura. Nie będzie jej łatwo zasypać.
Eeva - Sob 25 Wrz, 2010 15:31
| Admete napisał/a: | | początek jest inny niż dotychczas - nie ma Carry on, ale to nic dziwnego, bo wszystko uległo zmianie. Bardzo podoba mi sie sekwencja porównująca nowe i stare życie Deana. |
Tak, to była strasznie fajna scena. Ale uważam, ze pierwszy odcinek był dość słaby.
Deanariell - Sob 25 Wrz, 2010 15:44
| Admete napisał/a: | | oglądałam bez Rielli, a to nie to samo...Nie jestem przyzwyczajona. Może za tydzień obejrzymy dwa odcinki razem. |
To fakt, miałam napisać dokładnie to samo - że to nie to samo... No i w sobotę, a nie w piątek - dziwnie.
Też właśnie obejrzałam, coś tam jeszcze widać na tym moim monitorze... Annarielka się ululała w końcu, może poczuła swojski klimat, bo przecież częściowo towarzyszyła nam w oglądaniu piątego sezonu. Wiem, mam robić co innego (pilnie!), ale skoro mi Admete podrzuciła ten kuszący smakołyk, nie byłam w stanie się powstrzymać. Wrażenia? Akcja w porównaniu z tym, do czego byliśmy przyzwyczajeni toczy się póki co w ślimaczym tempie, ale to zrozumiałe i akceptowalne dla mnie (Dean nadal śliczny :ślina: ) - też podobał mi się początek. Jestem ciekawa, co z tego wszystkiego wyniknie teraz, mam nadzieję, że scenarzyści mają w głowach wiele dobrych pomysłów na rozwinięcie akcji... myślę, iż warto dać im szansę. Na pewno wielu fanów będzie psioczyć i krytykować, ale ja dostałam to, za czym tęskniłam - Dean, Dean, Dean... jak dzwoneczek, again! Podobał mi się dobór piosenki na początku - beautiful looser Wobec dziadka i odnalezionych krewnych również mam dziwne przeczucie, że nie są z chłopcami tak do końca szczerzy, ale o co tu chodzi, to czas pokaże... Naturalnie Dean w końcu pewnie jakoś dołączy do Sama, zastanawia mnie jedynie w jakich okolicznościach to nastąpi - poza tym coś mi się wydaje, że jeśli aktorzy się zgodzą, to jak znam amerykańskie praktyki serialowe, będzie siódma seria... Nie chcę jednak "krakać" na zapas czy niepotrzebnie stresować - postanowiłam wziąć przykład z Sama i spojrzeć na wszystko bez niepotrzebnych emocji.
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 15:58
Sama historia z dżinami dość cienka, ale nie będę narzekać. Wiadomo Winchesterowie są i to już wystarczy, żeby człowiek poczuł się lepiej. Faktycznie ta piosenka na początku pasowała. Dean nie umie być szczęśliwy w żadnych okolicznościach. Chyba go rozumiem
Castiela mi brak...
Caitriona - Sob 25 Wrz, 2010 15:59
Nie mogłam się doczekać, obejrzałam online. Sekwencja rozpoczynająca, porównanie starego życia Deana i tego obecnego, bardzo fajny pomysł. Nie bardzo podoba mi się kolor niebieski, ale to pikuś
Między braćmi zrobiło się strasznie chłodno... Aż żal patrzeć, już lepiej chyba było jak się na siebie wydzierali i walili po twarzach Akcja odcinka nie za szybka, ale oki. Nie podoba mi się dziadek; po co oni zabrali tego dźina w tejemnicy przed chłopakami? I gdzie jest Cas? I co za badziewny samochód ma Sam?
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 16:01
No właśnie nie ma Impali, a raczej jest ukryta pod jakimś prześcieradłem. I Sam jej nie chciał.Coś mi w tym wszystkim nie gra. Może ten neibieski kolor na początku, to właśnie ten lód i chłód w relacjach między braćmi?
Fajna scena z pieskiem
Widzę, że mamy odpowiednie do premiery avatarki
Deanariell - Sob 25 Wrz, 2010 16:05
| Eeva napisał/a: | | uważam, ze pierwszy odcinek był dość słaby |
Naturalnie, po mocnym zakończeniu poprzedniego wątku trudno byłoby znaleźć odpowiednio mocny początek "postapokaliptyczny". W sumie nie spodziewałam się niczego innego - musiało być nowe "wprowadzenie", "zawiązanie akcji", zanim przejdziemy znów do sedna. Mam tylko nadzieję, że nie zepsują później wszystkiego, trywializując historię... Aby się jednak o tym przekonać, trzeba cierpliwie oglądać dalej.
| Deanariell napisał/a: | | Na razie między bracmi wielka dziura. Nie będzie jej łatwo zasypać. |
Zgadzam się - nie dziwię się Dean'owi, że wkurzył się na brata - raczej nigdy nie lubił, kiedy ktoś inny decydował, co jest dla niego najlepsze... Sam'owi też się nie dziwię - był przekonany, że wyświadcza starszemu bratu przysługę nie dając znaku życia przez cały rok... Mimo wszystko jednak głupio wyszło, bo Dean zżył się przez ten czas z Lisą i Ben'em, wziął za nich odpowiedzialność (o czym świadczył np. fakt sprawdzania przed snem czy dom jest zabezpieczony na wszelki wypadek - i ten pistolet pod łóżkiem, cały Dean! ) - a teraz miałby ich tak z dnia na dzień "chamsko" porzucić? To nie fair. Gdyby nie prośba opętanego przez Lucyfera brata, pewnie pogrążyłby się w swoim własnym świecie i wybrałby życie samotnika - "żeglarza", który kursuje od portu do portu... Nie mieszałby do swej rozpaczy osób trzecich, a tak? Nawet jeśli był to dla niego dobry i spokojny rok, życie za jakim zawsze ponoć tęsknił... A droga wiedzie w przód i w przód --- dla Winchesterów jak widać nie przewidziano sielanki i wytchnienia, taki już ich pieski los...
EDIT: O tak, piesek był uroczy! Przypomniał mi się odcinek "Yellow Fever" No i ten tekst, że "possums" mogą zabijać - zwłaszcza, kiedy sprawdziłam o jakie dokładnie zwierzątko chodzi... http://www.google.pl/imag...iw=1280&bih=821
Czołówka faktycznie taka trochę "lodowata" i ten brzęk tłuczonego szkła jakby...
Caitriona - Sob 25 Wrz, 2010 16:07
Jejku, yorki to jakieś Deanowe przekleństwo Pamiętacie tego przed którym uciekał: miał jeszcze kokardę
Może i tak, ale ja lubię czerwień. I tam były takie jakby kruki czy inne ptaszyska, a tutaj popękało szkło. Może i jest w tym jakiś cel, zobaczymy.
Się normalnie obruszyłam jak Sam odmówił przyjęcia Impali, tzn w cale bym nie chciała, żeby on ją jeździł, ale jednak. Czy mi się wydawało, czy Sammy był wyjątkowo zimny w swoim zachowianiu: miałam mu ochotę przykopać.
Aveki mamy odpowiednie, ja spróbuję niedługo porobić nowe
Deanariell - Sob 25 Wrz, 2010 16:19
| Caitriona napisał/a: | | Się normalnie obruszyłam jak Sam odmówił przyjęcia Impali, tzn w cale bym nie chciała, żeby on ją jeździł, ale jednak. |
A Dean jak zwykle pełen miłości w stosunku do swej Impali - mówił o niej "She", że ona powinna "polować" , a tak kurzy się biedna bezrobotna pod jakimś starym prześcieradłem... Czyli nadal czekamy na jej odsłonięcie. Mnie również brakuje Castiel'a, zastanawiam się, kiedy go zobaczymy, bo mam nadzieję, że w końcu się pojawi - on, albo jego "naczynie". Dziadek chłopaków niby "kochany", ale coś za bardzo podejrzany... Nieładnie tak wnuków bezczelnie oszukiwać już na wstępie!
Ja się póki co nie mogę jakoś rozstać z tym avkiem, który mam... Myślę, że i tak dobry jest na każdą okazję - na inaugurację szóstego sezonu również.
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 16:21
| Cytat: | | Się normalnie obruszyłam jak Sam odmówił przyjęcia Impali, tzn w cale bym nie chciała, żeby on ją jeździł, ale jednak. |
Też mnie ruszyło. Niewdzięcznik jeden.
| Cytat: | | Czy mi się wydawało, czy Sammy był wyjątkowo zimny w swoim zachowianiu |
Chyba tak miało być - Sam mówi, że nie potrafi nic czuć, że potrzebuje Deana, bo on zawsze się troszczy o innych.
EDIT: Riella ja naprawdę doceniam Twój wkład w rozwój dyskusji, ale czy Ty nie miałaś czegoś robić?
Eeva - Sob 25 Wrz, 2010 16:22
Też od początku miałam wrażenie że coś z ta chłopaków "rodzinką" nie tak - czyli zapewne tak będzie.
Tęsknię za Impalą i Castielem - sama nie wiem z czym/kim bardziej
Admete - Sob 25 Wrz, 2010 16:24
Eeva fajnie, że do nas dołączyłaś w naszych rozmówkach Witaj wśród Supernaturalnych Sióstr
Deanariell - Sob 25 Wrz, 2010 16:25
| Admete napisał/a: | | Sam mówi, że nie potrafi nic czuć, że potrzebuje Deana, bo on zawsze się troszczy o innych |
Taaaa... jak to się pozmieniało... pamiętamy doskonale jaki Sam był "niewinny" i dobry w pierwszej serii. No ale... w końcu krew demona nie woda - jakieś skutki uboczne muszą być. Niby to dalej Sammy w głębi duszy, a jednak... Biedny.
|
|
|