To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Thornton- dziewica?

Anonymous - Pią 17 Paź, 2008 13:49

Mag13 napisał/a:
spin_girl napisał/a:
30, o ile dobrze pamiętam (to znaczy tyle miałw momencie poznania Margaret)

Czyli, o ile się nie mylę, gdy zostal wzięty ze szkół po śmierci ojca, miał zaledwie 14. I zamieszkał wówczas z powrotem w domu. Nikt mi nie powie, że Mrs. Thornton nie była uważną obserwatorką, i że jakaś relacja między synem a np. służącą mogłaby ujść jej uwadze. A jeśli nie służąca, to kto?

A poza tym w powieści Thornton rumieni się na samą myśl o Margaret...... :rumieniec:


Bo ja kocha to i wypieki same wychodza :D
14 lat to dobry wiek na inicjacje - kojarzycie Wicia z Demajtisa? Smarkacz mial 17 lat i juz byl stalym bywalcem lokali. Nie przypuszczam, ze jasiek byl tak zepsuty, ale znamy Mamuske T. jako dojrzala kobiete i bezwzglednie kochajaca matke. Jasiek jej wyszedl nie ze wzgledu na jej zabiegi wychowawcze, a ze wzgl. na wlasny charakter i niejako koniecznosc. Fanny to niewypal - a matka ta sama. Ona kochala swoje dzieci bezkrytycznie - nie przyszlo jej do glowy podejrzewac o cokolwiek, zreszta miala inne rzeczy na glowie. Czy fabryka az tak bardzo rozni sie od wychowywania niemowlecia? I tu i tu miala dzien zawalony. A dorastajacy chlopak mial i czas i mozliwosci.

nicol81 - Pią 17 Paź, 2008 16:16

AineNiRigani napisał/a:
14 lat to dobry wiek na inicjacje - kojarzycie Wicia z Demajtisa? Smarkacz mial 17 lat i juz byl stalym bywalcem lokali.

14? :paddotylu: Przecież to dziecko...Jak Gilbert ma tyle, ciągnie Anię za włosy...
AineNiRigani napisał/a:
Fanny to niewypal - a matka ta sama. Ona kochala swoje dzieci bezkrytycznie

Bezkrytycznie- pani T.? :shock:
Fanny była młodsza od Jasia- nie musiała pracować, a żyła w biedzie. Ponadto nie mogła przyczynić się do powodzenia rodziny i była izolowana przez matkę i brata. Jej charakter można wytłumaczyć okolicznościami. Zresztą mimo wad nie była rozwiązła...

Anonymous - Pią 17 Paź, 2008 17:38

nie pamietam tego z ksiazki, ale zawsze wydawalo mi sie, ze jasiek byl synem Thorntona, nie Higginsa...
Anonymous - Sob 18 Paź, 2008 03:00

nicol81 napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
14 lat to dobry wiek na inicjacje - kojarzycie Wicia z Demajtisa? Smarkacz mial 17 lat i juz byl stalym bywalcem lokali.

14? :paddotylu: Przecież to dziecko...Jak Gilbert ma tyle, ciągnie Anię za włosy...
AineNiRigani napisał/a:
Fanny to niewypal - a matka ta sama. Ona kochala swoje dzieci bezkrytycznie

Bezkrytycznie- pani T.? :shock:
Fanny była młodsza od Jasia- nie musiała pracować, a żyła w biedzie. Ponadto nie mogła przyczynić się do powodzenia rodziny i była izolowana przez matkę i brata. Jej charakter można wytłumaczyć okolicznościami. Zresztą mimo wad nie była rozwiązła...


Gilbert zawsze byl lekko dupowaty. ;)
W cnote Fanny nie watpie - ona miala starszego brata, a nie ma lepszego cerbera i psa ogrodnika niz starszy brat :D Sa jedynie dwa wyjscia - albo pani T miala Fanny w baardzo glebokim powazaniu i jej edukacja w ogole jej nie interesowala - liczyl sie tylko Jasiek. Moze tez w nstosunku do obojga dzieci byla bezkrytyczna - nikt nie byl godzien Jaska (Margaretka w szczegolnosci), a Fanny pomimo prowincjonalnego wyksztalcenia nie mogla sie rownac z corka pastora. Cos mi tutaj nie pasuje i tyle.

Tamara - Sob 18 Paź, 2008 20:32

nicol81 napisał/a:

14? :paddotylu: Przecież to dziecko...Jak Gilbert ma tyle, ciągnie Anię za włosy...

14- latek już jest zdolny do zapłodnienia , nie chcę Cię martwić , tak samo jak 13- latka spokojnie może zajść w ciążę (z tymże 14-latkiem) i to nie jest fikcja niestety . W prawie szkockim 14-latek jest uznany za zdolnego do gwałtu (a przynajmniej był) . Co nie wyklucza ciągnięcia za włosy .
Pani Thornton owszem pilnowała syna , sam mówi , że zmuszała go do odłożenia 3 szylingów tygodniowo , czyli gdyby go nie zmuszała , ciekawe , co by z nimi zrobił , bo najwyraźniej nie miał ochoty ich odkładać . Natomiast jej wypytywanie Jasia gdzie był , co robił , niemal z kim i dlaczego , jest już przesadą , jeżeli dotyczy dorosłego 30-letniego mężczyzny . I dziwię się trochę , że pozwalał na tak posuniętą inwigilację .
Ale jak patrzę na panią Thornton , wydaje mi się , że doskonale wiedziała o męskich potrzebach i wprawdzie pewnie nie trzymała w domu jak pani Dulska Hanki , żeby Zbyszek się po lokalach nie szlajał a załatwiał te sprawy w domu , ale myślę , że znalazła sposób , żeby syna wprowadzić w tę jakże istotną dziedzinę życia :mrgreen: w końcu ojca nie było i ktoś musiał to zrobić . Zbyt otwarcie rozmawiają ze sobą o kobietach .
I wyraźnie Jasiowi chodzi o to , że nigdy się jeszcze nie oświadczał . Skoro mówi , że taka kobieta go nie zechce i to po kilku przypadkowych spotkaniach i trzech słowach na krzyż zamienionych , to znaczy , że dobrze zna różne typy kobiet a to tylko przez praktykę się uskutecznia :mrgreen:

O Fanny natomiast niewiele wiadomo oprócz tego , że wyszła za mąż dla forsy najwyraźniej i że była jakby głupia a na pewno niemiła . I Że potwornie fałszowała śpiewając :paddotylu: . O jej temperamencie nie wiemy nic :-P

nicol81 - Sob 18 Paź, 2008 22:25

Tamara napisał/a:
14- latek już jest zdolny do zapłodnienia , nie chcę Cię martwić , tak samo jak 13- latka spokojnie może zajść w ciążę

Ja wiem, że są fizycznie zdolni, ale z dojrzałością emocjonalno-intelektualną nie zawsze jest. Zdarza, się niestety, ale to patologie.

AineNiRigani napisał/a:
albo pani T miala Fanny w baardzo glebokim powazaniu i jej edukacja w ogole jej nie interesowala - liczyl sie tylko Jasiek.

Myslę, że kiedy się wzbogacili, pani Thorton zapewniła Fanny dobrą edukację- pewnie wynajęła nauczycieli, bo sama przecież tym gardziła...

Bracianka - Sob 18 Paź, 2008 23:51

Przesadzacie chyba z tym pytaniem Thortonowej, gdzie Jasio się włóczył... :wink:
Jej chodziło tylko o to, żeby nie poszedł do Margaret. Miała wątpliwości, bo Jaś swój charakter ma i będzie robił, co chce... :roll:
Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby taka kobieta, jak Thortonowa, znając charakter i siłę swego syna, pytała się go co wieczór, gdzie "bywał" :lol:

Co do dziewictwa: najromantyczniej byłoby, gdyby Jaś dziewicą był, ale raczej mi to do niego nie pasuje, a może po prostu to sam Ryś nie jest dla mnie uosobieniem dziewictwa :-) :slina:

Anonymous - Sob 18 Paź, 2008 23:53

Milosc i seks moze, ale nie musi miec cos ze soba wspolnego. W przypadku facetow - z wszystkich znanych mi kumpli, chlopakow, przyjaciol - tylko 4 przezylo inicjacje seksualna z przeswiadczeniem o milosci. Czy sie okazala takowa - to juz inna sprawa.
Pozostalymi kierowal po prostu poped... :D
Co do tak wielkiej zazylosci matki i syna - to rowniez mam niekorzystne statystki, tym razem w 100%. Na jednej sprawie rozwodowej nawet swiadkowalam - nieprzyjemne doswiadczenie. W tych uratowanych zwiazkach lekarstwem okazala sie emigracja.
I ja tez niezbyt sobrze wroze malzenstwu Jaska i Margaretki.

Anonymous - Nie 19 Paź, 2008 08:23

No wlasnie dlatego, ze Margaretka miala silna osobowosc (czyzby u Jaska zadzialalo prawo Edypa? :D ) Takie osobowosci sie szanuje u partnerow biznesowych, ale nie u synowych. I tak naprawde wszystko bedzie zalezalo od Jaska - bo chociaz beda 2 panie Thornton, tylko jedna moze byc numberem łan. I starsza nie odda swoich wplywow tak latwo. Jest tylko jedna dobra rzecz - tym razem to Malgoska ma pieniadze.
Tamara - Nie 19 Paź, 2008 11:42

Dla mnie wzywanie 30-letniego faceta do raportu przez mamusię jest cokolwiek niezdrowe , choć podyktowane troską , natomiast źle rokuje poddawanie się temu raportowi przez wyżej wymienionego . Każda troska rodzicielska ma swoje granice , za którymi staje się wścibstwem . I jeżeli dorosły mężczyzna drobiazgowo zdaje relacje gdzie , co , z kim i kiedy , to przepraszam ale dupa z niego nie oficer . Nic nie wskazywało , żeby to była pierwsza inwigilacja ze strony pani T. , Jasiek raczej podszedł do tego jak do rutynowego elementu dnia .
Małżeństwo ma niejakie szanse , bo pani Thornton , aczkolwiek apodyktyczna jest kobietą mądrą i wie , że teraz straci wpływy , o czym sama mówi , więc możliwe , że się usunie tzn. albo młodzi zamieszkają gdzie indziej , albo ona się wyprowadzi . Przebywanie obu pań pod jednym dachem mogłoby się skończyć wojną , ale z drugiej strony obie cechuje duża doza rozsądku i trzeźwości , więc może kiedyś by się dogadały :mysle:

Bracianka - Nie 19 Paź, 2008 13:17

Tamara, to teraz zrobiłaś z Jasia dupę wołową... :rotfl:
Gosia - Nie 19 Paź, 2008 15:26

To zapytanie wynikało z jej obawy, że John poszedł jednak do Margaret, mimo ze nie chciala, zeby tam szedł. Nie sadze, zeby go zawsze wypytywala o wszystko co robil.
A zreszta mieli tylko siebie, miala się w ogole nie interesować jego życiem i zajęciami?
A o czym mieli rozmawiac?
Nie widze w tym nic zlego.
Na pewno pani Thornton nie w smak bylo jego zainteresowanie Margaret, bala się ze go straci i zostanie sama - to zupelnie naturalne dla kazdej matki. Widziala realne zagrozenie, widac wczesniej sie to nie zdarzalo, zeby az tak sie kims zainteresowal - nie bylo więc wczesniej nikogo podobnego w jego zyciu.
W tym sensie na pewno był dziewicem :mrgreen:

Anonymous - Nie 19 Paź, 2008 16:52

Gosia napisał/a:

widac wczesniej sie to nie zdarzalo, zeby az tak sie kims zainteresowal - nie bylo więc wczesniej nikogo podobnego w jego zyciu.
W tym sensie na pewno był dziewicem :mrgreen:


I tylko w tym :D

nicol81 - Nie 19 Paź, 2008 19:30

AineNiRigani napisał/a:
Jest tylko jedna dobra rzecz - tym razem to Malgoska ma pieniadze.

Po ślubie staną się one własnością Jasia...

Anonymous - Nie 19 Paź, 2008 19:51

formalnie :D
nicol81 - Nie 19 Paź, 2008 19:57

Formalnie, czyli rzeczywiście. Małgosia oczywiście dostanie na szpilki itp.
Gosia - Nie 19 Paź, 2008 20:52

Ciekawie czy zmieni wystroj domu, ktory ją przytłaczał, bo było zbyt dużo przedmiotów :mrgreen:
Anonymous - Nie 19 Paź, 2008 22:13

nicol81 napisał/a:
Formalnie, czyli rzeczywiście. Małgosia oczywiście dostanie na szpilki itp.

Formalnie czyli rzeczywiscie - ale zawsze pozostanie kwestia jak to odbierac bedzie Jasiek.

Gosia - Nie 19 Paź, 2008 22:45

Jedna scena jednak jest znamienna:

Wierzę, że [panna Hale] musiała stoczyć walkę ze swoimi arystokratycznymi poglądami, nawet polubiłam ją za to, że w końcu przejrzała na oczy. Wcale nie jest mi łatwo to przyznać – powiedziała pani Thornton, uśmiechając się lekko, kiedy łzy stanęły jej w oczach – po dzisiejszej nocy będę tą drugą. Chciałam jeszcze przez kilka godzin mieć cię dla siebie i tylko dla siebie. Dlatego błagałam cię, żebyś dziś już tam nie szedł.
- Mamo najdroższa! (no cóż, miłość jest samolubna, natychmiast powrócił do swoich własnych nadziei i obaw w sposób, który zimnym cieniem zasnuł serce pani Thornton) – ale ja wiem, że jej na mnie nie zależy.[...]
To już naprawdę coś, że przezwyciężyła swoją dumę. Nie obawiaj się, John. – powiedziała całując go, jakby życzyła mu dobrej nocy. Wstała i wolno, majestatycznie wyszła z pokoju. Ale kiedy znalazła się u siebie, zamknęła drzwi i przejmująco zapłakała niechcianymi łzami. [...]
Pani Thornton [..] Ściągnęła brwi, zacięła i ścisnęła mocno usta i zaczęła uważnie wypruwać „G.H.”. Zaszła tak daleko, że zaczęła szukać czerwonej, tureckiej nici, aby umieścić nowe inicjały, ale jej już zabrakło, a nie miała serca, by posłać kogoś po więcej. Patrzyła więc tylko nieruchomo na puste miejsce i seria wizji przesunęła się przed jej oczami, a w każdej z nich jej syn był najważniejszym, jedynym obiektem – jej syn, jej duma, jej własność. Nadal nie przychodził. Bez wątpienia był z panną Hale, nowa miłość już usuwała ją z pierwszego miejsca w jego sercu. Przeszył ją okrutny ból – skurcz daremnej zazdrości, z ledwością mogła stwierdzić, czy był bardziej fizyczny czy duchowy, ale zmusił ją, by usiadła. Lecz za chwilę znów była na nogach, wyprostowana jak zwykle, z ponurym uśmiechem, po raz pierwszy tego dnia goszczącym na jej twarzy, gotowa by otworzyć drzwi i dołączyć do triumfującego syna, który nie powinien nigdy dowiedzieć się, jak bolesny żal odczuwa jego matka na myśl o tym małżeństwie. W tym wszystkim niewiele było myśli o samej przyszłej synowej. Miała być żoną Johna. Zajęcie miejsca pani Thornton jako pani tego domu było tylko jedną z licznych konsekwencji wieńczącą ten najwyższy zaszczyt; cała majętność i wygody domu, purpury, wykwintne lny, honor, miłość, posłuszeństwo, zastępy przyjaciół przejdą na nią naturalnie, jak klejnoty na szacie królewskiej, i niewiele myśli poświęci się ich wartości. Być wybraną przez Johna wyniosłoby kuchenną dziewczynę ponad resztę świata. A panna Hale nie była taka zła. Gdyby była dziewczyną z Milton, pani Thornton naprawdę by ją lubiła. Miała tupet i gust, hart ducha i charakter. To prawda, była żałośnie uprzedzona i bardzo ignorancka, ale tego można się było spodziewać po jej południowym wychowaniu. Dziwny rodzaj zawstydzającego porównania między nią a Fanny przyszedł na myśl pani Thornton [..]

Nie zmienia to faktu, że w filmie uwielbiam panią Thornton, a w ksiązce podziwiam i uwazam, że będzie w stanie przekonac się do Margaret i docenić jej zalety.

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 13:01

No proszę- nie ma mnie przez dwa dni i od razu dyskusja zbacza na jakieś inne tematy :-P wracając do sprawy: zgadzam się, że pani Thornton była raczej nadopiekuńczą matką, ale absolutnie nie wierzę, żeby przez 16 lat nie spuściła syna z oka! Ponadto znam kilka osób, które los pokarał nadopiekuńczymi rodzicami i wszystkie powtarzają ten sam schemat- w jakimś momencie narasta w nich bunt i muszą "odreagować"- zrobić coś, co na pewno potępiliby ich rodzice. Robią to jawnie lub ukradkiem, ale jednak robią- pod ten schemat podpadać może i JT. Drugi argument jaki przychodzi mi do głowy jest taki, że nasz biedny Jaś, samotny, ubogi i z piętnem hańby ojca bardzo chciał wyrobić sobie pozycję wśród członków środowiska przemysłowców. Choć nie zgadzał się częściowo z ich poglądami to jednak z jego zachowania wynika, że chciał stanowić część ich grupy. Jak wiadomo nie wszystkie interesy załatwia się w biurze. Część biznesowych rozmów odbywa się w najdziwniejszych miejscach. Restauracje, kluby a niegdyś kabarety były takimi miejscami. W przerwach tych rozmów panowie zapewnie obściskiwali jakieś tancerki, pili whisky i opowiadali sobie rubaszne dowcipy. Sądzę, że chęć wpasowania się w grupę mogła być silnym bodźcem do "zaliczenia" jakiejś panienki. Nie jest to może szlachetne, ale na pewno możliwe.
Alicja - Pon 20 Paź, 2008 13:52

spin_girl napisał/a:
Drugi argument jaki przychodzi mi do głowy jest taki, że nasz biedny Jaś, samotny, ubogi i z piętnem hańby ojca bardzo chciał wyrobić sobie pozycję wśród członków środowiska przemysłowców. Choć nie zgadzał się częściowo z ich poglądami to jednak z jego zachowania wynika, że chciał stanowić część ich grupy. Jak wiadomo nie wszystkie interesy załatwia się w biurze. Część biznesowych rozmów odbywa się w najdziwniejszych miejscach. Restauracje, kluby a niegdyś kabarety były takimi miejscami. W przerwach tych rozmów panowie zapewnie obściskiwali jakieś tancerki, pili whisky i opowiadali sobie rubaszne dowcipy. Sądzę, że chęć wpasowania się w grupę mogła być silnym bodźcem do "zaliczenia" jakiejś panienki. Nie jest to może szlachetne, ale na pewno możliwe.

ten argument do mnie przemawia, tym bardziej, że jestem w gronie nie wierzących w tak długie dziewictwo Thorntona :-D

Gosia - Pon 20 Paź, 2008 14:07

Jakoś nie widzę Thorntona w kabarecie wśród tancerek....
Co innego kawiarnie, kluby biznesowe, miejsca gdzie mogli się spotykać fabrykanci.

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 14:39

Gosia napisał/a:
Jakoś nie widzę Thorntona w kabarecie wśród tancerek....
Co innego kawiarnie, kluby biznesowe, miejsca gdzie mogli się spotykać fabrykanci.

Thornton sam z siebie mógł nie chcieć tam chodzić, ale koledzy-fabrykanci już tak. Jeśli na przykład jeden z nich zakrzyknął "Panowie! Może pójdziemy uczcić nasze porozumienie do Wesołej Fanny!" (wymyślam na poczekaniu :wink: ) to czy Thornton mógł powiedzieć: "Drodzy panowie, ja z wami nie pójdę. Co prawda nie myslałem do tej pory zbyt wiele o miłości i nie sądzę, żeby mnie ona kiedyś spotkała, ale moje żelazne zasady moralne (choc nie jestem specjalnie żarliwy religijnie) nie pozwalają mi wykorzystywać biednych prostytutek, choc jest to społeczną normą w naszych czasach. Poza tym- mama mi nie pozwala." W tym momencie, moim zdaniem, wyszedł by:
a. na dupka stawiającego się wyżej od innych
b. na mamisynka
co nie sprzyja asymilacji.

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 14:42

Mag13 napisał/a:
W rubaszne dowcipy opowiadane przez Thorntona wierzę jeszcze mniej, niż w możliwość przedwczesnej utraty przezeń dziewictwa!

Mag, muszę wyznać, że niespecjalnie podoba mi się Twoja wizja Thorntona- ponury dziewic. Czy uważasz, że ten facet NIGDY nie cieszył się życiem?

spin_girl - Pon 20 Paź, 2008 15:10

Mag13 napisał/a:
Anglicy to indywidualiści - do burdeli chadzali w pojedynkę!

Na pewno? Oglądałam kiedyś kawałek miniserialu BBC pt. "Fanny Hill". Wynikało z niego, że jednak chadzali grupami...
Co do ponurości Thorntona to zgadzam się, że życiowe okoliczności nie sprzyjały specjalnej wesołości, ale wydaje mi się ( a może po prostu chciałałabym), że Thornton miał poczucie humoru. Z drugiej strony jeśli założyć (choć zakładac nie chcę!), że Thornton był dziewicem to na pewno miał powody, żeby być ponury :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group