Seriale - Robin of Sherwood
BeeMeR - Pon 26 Lip, 2010 13:52
2x5-6 The Swords of Wayland
To jest świetny, podwójny odcinek w którym jest więcej niesamowitości niż w finałowym odcinku piątej serii SPN
Na odległą wioskę napadają upiory - owiewane przez rewelacyjne płaszcze
Drużyna Robina spieszy więc z pomocą, bo sama sól nie pomaga
Co wcale nie jest łatwe, bo większość zostaje zaczarowana
a w efekcie schwytana i omal nie złożona w ofierze Lucyferowi czczonemu cichcem przez niecne mniszki
Ale Robin Hood czuwa i znów wszystko wraca do normy
Bardzo mi się podobał ten odcinek - i płaszcze "Upiorów"
Admete - Pon 26 Lip, 2010 15:07
Te płaszcze i muzyka Clannad - niezapomniane wrażenia z dzieciństwa
BeeMeR - Pon 26 Lip, 2010 15:11
2x7 THe Greatest Enemy
No niestety, wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć - Szeryf zmienia zarost i triumfuje,
Robin mimo przestróg Herna daje się zapędzić w kozi róg i zabić, a drużyna złapać
A drużyna żegna swego przywódcę
I moja przygoda z Michaelem Praedem jako Robin Hoodem się skończyła, aż szkoda
zwłaszcza, że ten blondyn z trzeciej serii to mi się okropnie nie podoba
Niby bardzo w typie Michaela: młody, szczuplutki, o pociągłej twarzy, ale...
a tak w ogóle to czemu nastąpiła zmiana? Praed zrezygnował ze współpracy czy z niego zrezygnowano?
ps. płaszcze były zarąbiste
falujące jak maki na wietrze
Anonymous - Pon 26 Lip, 2010 15:41
co by latwiej bylo trafic...
Admete - Pon 26 Lip, 2010 16:10
Aktor chyba miał jakieś inne oferty. Ale według mnie ta zmiana nie była taka zła. Dzieki temu wykorzystano drugą wersję legendy o Robinie i Biały Robin jest odmienny od Czarnego ( to moja i riellowa nomenklatura z czasów nastoletnich ).
Anonymous - Pon 26 Lip, 2010 20:12
Mnie sie to przejscie bardzo podobalo (ze o zamianie na stara, dobra szkocka krew nie wspomne), chociaz jak ostatnio ogladalam, to zauwuwazylam jakies "pietno" od zamiany aktorow. Troche mnie to jednak uwieralo...
Aragonte - Pon 26 Lip, 2010 20:33
BeeMeR - uwielbiam Miecze Waylanda!!!
| Admete napisał/a: | Aktor chyba miał jakieś inne oferty. Ale według mnie ta zmiana nie była taka zła. Dzieki temu wykorzystano drugą wersję legendy o Robinie i Biały Robin jest odmienny od Czarnego ( to moja i riellowa nomenklatura z czasów nastoletnich ). |
Praed chciał zagrać w scenicznej wersji Trzech muszkieterów, bodajże na Brodwayu, jeśli mnie pamięć nie myli. No i potem pewnie sobie pluł w brodę, bo sztuka zrobiła klapę, a RoS święcił tryumfy, tyle że bez niego
Przyznam też, że III serię, z "Białym" Robinem bardzo lubię, fabularnie tamte odcinki są często ciekawsze od tych z dwóch pierwszych serii.
Chyba sobie któryś puszczę
akne - Pon 26 Lip, 2010 23:14
Z premedytacją unikałam tego tematu- moje najcenniejsze wzruszenia ekranowe i czysta obsesja z czasów liceum i początku studiów. Za dużo wzruszeń !!!
Tak. Ten Biały Robin- syn Connerego został pomyślany jako druga wersja legendy. Pojawiłą się póżniej i mówiła , że Robin to szlachcic, dlatego ukrywał twarz pod kapturem, by móc prowadzic podówjne życie, coś ja Zorro
Podobno ta wersja powstała na zapotrzebowanie wzruszajacych sie szlacheckich dam, śpiewana po dworach. A przecież dama nie moze sie wzruszać losem wieśniaka to nieobyczajne
Ja lubiłam obu.
Co do perypetii aktorów, to już nie znam prawdy.
Anonymous - Pon 26 Lip, 2010 23:33
Nad Bialym Robinem ciazy fatum. Z gory wiadomo, ze sie skonczy zle - kwestia tylko stopniowania napiecia
Odcinki z Bialym Robinem czesto laduja w moim zamrazalniku, chociaz fabula rzeczywiscie lepsza i sam Jason po prostu szalenie mi sie podoba jako facet (spelnia wszystkie moje kryteria ) , to fatum po prostu wisi. To dokladnie jak z Spn. Takie fatum jest fascynujace, ale jednoczesnie slekka dolujace...
To pisalam ja, Aine.
Deanariell - Wto 27 Lip, 2010 00:56
| BeeMeR napisał/a: | | Bardzo mi się podobał ten odcinek - i płaszcze "Upiorów" |
A ja miałam później wieloletnią obsesję na punkcie posiadania takiego miecza jak Albion...
Osobiście lubiłam obu Robinów, chociaż naturalnie Czarnego bardziej Natomiast najokropniejszą - w sensie przerażającą - postacią był ten łysy "szaman"-psychopata (Gulnar) http://www.imdb.com/name/nm0639782/ , który to prześladował Białego... - niesamowicie działał mi na nerwy, mocniej nawet od Czarnownika z pierwszych serii... "Czas Wilka" - brrrrrrrrrrrrrrrrr Elementy horroru jak nic... Do dziś wspominam z lekkim dreszczem.
Anonymous - Wto 27 Lip, 2010 02:03
Bo Gulnar, w przeciwienstwie do Barona, dysponowal wygladem i glosem sadysty. A gosc bez wiekszej charakteryzacji robil (mial warunki). To taki typ urody, na ktorego widok (w realu) robie w tyl zwrot i spieprzam jak najdalej...
praedzio - Wto 27 Lip, 2010 05:29
O, chichot Gulnara do tej pory pobrzmiewa mi w uszach...
BeeMer - The Greatest Enemy obejrzałam w swoim życiu może trzy razy... Kiedyś, gdy to leciało w TV (uuuu... jak ja ryczałam wtedy przed odbiornikiem... spazmów niemal dostałam. ), później w 2001 roku, kiedy nadawała to Telewizja Regionalna, a trzeci raz na DVD. I koniec. Dłuuuuugi czas jeszcze upłynie, zanim zajrzę do tego odcinka.
BeeMeR - Wto 27 Lip, 2010 08:26
Ja sobie oglądam trzecią serię i jeszcze wyrobię zdanie o Blondynie i Łysolu (właśnie się pojawił ), na razie wiem tylko, że mi się okriopecznie nie podoba, a za najlepsze jego ujęcie uważam osobiście to, to i to: (Wszystko przez tą blond strzechę)
praedzio - Wto 27 Lip, 2010 08:44
Robert to taki cherubinek.
BeeMeR - Wto 27 Lip, 2010 08:46
Nigdy nie lubiłam cherubinków
(I klownów )
praedzio - Wto 27 Lip, 2010 08:57
Robert zyskuje przy dłuższym poznaniu, ale ja dłuuugo nie mogłam się do niego przekonać. Nie po bohaterskiej śmierci Robina.
BeeMeR - Wto 27 Lip, 2010 09:15
Mam nadzieję że nie zanudzam nikogo
3x01-02 - Syn Herna
Robert Huntington, zwany przeze mnie pieszczotliwie Blondynem (z Baron omyłkowo Hrabią ) opiera się wezwaniu Herna około roku, ale gdy Marion zostaje porwana przez Zuego Owena, wyglądającego jak prekursor Mad-Maxa zbiera rozproszoną gromadkę by spieszyć jej na pomoc.
Mamy tu bardzo ładne ujęcia
Uroczy taniec ze świecami
A mój ulubieniec-Szeryf znów knuje jak zwykle głównie kosztem Gisbourne'a
Jednakże gwiazdą odcinka jest dla mnie Zuy, pragnący poślubić Marion "Mad-Max" oraz jego kompania
Bardzo udany odcinek
Admete - Wto 27 Lip, 2010 09:20
Początek tej ostatniej serii jest bardzo dobry - było juz "Nothings forgotten, nothings ever forgotten"? Też nie moge oglądać ostatniego odcinka z Czarnym Robinem z byt często. Za każdym razem płaczę...Czas wilka też jest trudny w odbiorze.
praedzio - Wto 27 Lip, 2010 10:47
Też uważam, że początek tej serii jest bardzo dobry. Lubię do niego wracać już po przełamaniu niechęci do blond-Robina. Ja to jak zwykle, zwracam uwagę na muzykę ilustrującą te dwa odcinki. Podoba mi się zwłaszcza scena tańca (Don't you remember - Lady Wolfshead?) oraz scena pożegnania Robina z Marion (na samiutkim końcu drugiego odcinka). Kiedyś takim specjalnym programem wycinałam muzykę z tych fragmentów i przerabiałam na mp3.
Aragonte - Wto 27 Lip, 2010 10:49
A ja lubię też scenę rozróby w Lichfield czyli bijatykę Willa i nowego Robina. Wstawki ze strażą są iście szekspirowskie
praedzio - Wto 27 Lip, 2010 11:01
A czy to nie tu Gisburne zwiedził z rozpędem piwnicę knajpianą?
BeeMeR - Wto 27 Lip, 2010 11:31
Ano wpadł i zrobił sobie ziazi
To nieładnie śmiać się z nieszczęść innych, ale Gisbourne top wraz z Szeryfem moi ulubieni bohaterowie
Bez nich Robin ni Robert nie mieliby wiele do roboty
BeeMeR - Wto 27 Lip, 2010 11:59
3x03 Moc Albionu
Bohaterem jest Albion, co to co poniektórzy chcieliby posiadać swego czasu
Zatem wszyscy po kolei się nim bawią lub walczą
Na zamku Nottingham odbywa się główna impreza - tj. pojedynek Roberta z Gisbourne'm, więzienie Marion itp.
W lesie zaś zabawy alternatywne + zdrowienie ranionego Roberta
Odcinek jakby ciut słabszy
Anonymous - Wto 27 Lip, 2010 12:10
Mnie sie w tych odcinkach z Robertem podoba przeniesienie punktu ciezkosci z lidera i jego podwladnych na prace zespolowa. Druzyna wreszcie jest Druzyna.
Deanariell - Wto 27 Lip, 2010 13:48
| praedzio napisał/a: | | Robert zyskuje przy dłuższym poznaniu, ale ja dłuuugo nie mogłam się do niego przekonać. |
Myślę, że wiele osób tak miało - i pewnie był to efekt częściowo zamierzony. W końcu zebranie ponownie Drużyny nie było dla Roberta łatwe - oni też mieli wobec niego ogromny dystans. Wreszcie nawet Will Scarlet go zaakceptował... No, a skoro Will się przekonał - największy sceptyk w towarzystwie...
|
|
|