Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Agn - Pon 07 Lis, 2011 22:27
BeeMeR napisał/a:
Jest jeszcze król, co chrzest wprawdzie przyjął, ale przy pierwszej sposobności rzuca krzyż za burtę łodzi - ładne mi chrześcijaństwo
Chrześcijaństwo było dobre politycznie (w sumie niby czemu np. nasz Mieszko I przyjął chrzest? Wątpię, by tak po prostu uwierzył w Jezusa i całą resztę), ale na morzu, jak bałwany rosną - co będzie bogów denerwował.migotka - Pon 07 Lis, 2011 22:28 http://slowemmalowane.blo...s-klasztor.html
KlasztorBeeMeR - Wto 08 Lis, 2011 18:30
Cytat:
9 listopada skończy równo 2 miesiące, a w piątek 9 tygodni licząc inaczej, jest z 9 września
To Adaś starszy:)
ja jeszcze mam Marysię 3,5 latek chodziła do przedszkola, ale teraz zrezygnowaliśmy bo ciągle jest chora od września, na razie dziadkowie pomagają
No pięknie - i spóźnione gratulacje no i rozumiem, jak Adaś miał 2mce to też udawało mi się jeszcze całkiem sporo czytać. Teraz to w czasie tylko gazetki, na których mi nie zależy, bo prędzej czy później zostaną obślinione/wymiętolone/podarte. Książki, zwłaszcza pożyczone nie wchodzą w rachubę (Einar jest więc bezpieczny ) - no chyba, że Adaś śpi to korzystam no i zostały mi jeszcze audiobooki - wysłuchałam już dwóch Kapuścińskich:
Kapuściński Ryszard - Podróże z Herodotem
impresje z podróży w latach 50-60-tych XXw m.in. do Indii, Chin, Egiptu - dla mnie ciekawe
Kapuściński Ryszard - Kirgiz schodzi z konia
reportaże z podróży po Gruzji, Armenii, Azerbejdżanie, Tadżykistanie, Turkmenii, Uzbekistanie - tez sprzed pół wieku, i też ciekawe, niezależnie od tego że już to czytałam kiedyś jako część "Imperium"
Agn napisał/a:
Chrześcijaństwo było dobre politycznie
Tak, bardzo mi się pokazanie tego podoba.milenaj - Wto 08 Lis, 2011 19:02 A ja przeczytałam tom pierwszy "Igrzysk śmierci" Suzanne Collins. Czytało się bezboleśnie. Z chęcią zapoznam się z następnymi częściami, ale ja jakiegoś szału nie czuję.Agn - Wto 08 Lis, 2011 21:36 Ja sobie daruję i po prostu poczekam na film.migotka - Śro 09 Lis, 2011 21:41 http://slowemmalowane.blo...z-w-pradze.html
Cmentarz w Pradze, Umberto Eco
po dobrym poczatku przyszło rozczarowanie jednakAnia Aga - Czw 10 Lis, 2011 20:43 W dzieciństwie moją ulubioną pisarką była Irena Jurgielewiczowa. Kiedy mama kupowała mi podręczniki do następnej klasy, w czytance do polskiego wyszukiwałam wszystkie opowiadania napisane właśnie przez Jurgielewiczową i jeszcze w wakacje je czytałam. Dziś trafiła w moje ręce książka "O chłopcu, który szukał domu" i ze wzruszeniem ponownie zaczęłam ją czytać. Pamiętacie?
Lasem, poranionym wojną wędruje mały chłopiec. Idzie już wiele dni, jest całkiem sam, tata i mama nie żyją. Chłopczyk postanowił odszukać w lesie wróżkę Miłoradę, o której mama opowiadała mu, że spełnia marzenia dzieci.
Piotruś jest zmęczony i głodny, nagle spostrzega siedzącą na pniu kobietę jedzącą chleb. Podchodzi do niej, a ona dzieli się z nim kromką. Kobieta dopytuje się, dokąd chłopczyk idzie. Opowiada mu, że ona wraca do swojej wsi Zielonej Doliny. Zostawiła tam pod opieką sąsiadki dwie córeczki . Była u krewnych i drogę powrotu odcięła jej wojna. Ale Zielona Dolina jest bezpieczna, położona daleko od dróg, tam wojna nie doptarła. Piotruś pyta, czy może iśc z nią. Kobieta po namyśle zabiera go ze sobą. Dochodzą do wsi, która okazuje się wyludniona, w domu nie ma Kasi i Trusi! Kobieta, która każe mówić do siebie ciotka Marta, jest zrozpaczona! Postanawia wyruszyć na poszukiwania córeczek, a Piotrusia prosi, aby sam została w domu i czekał na dziewczynki, gdyby te zjawiły się pod jej nieobecność. Chłopiec bardzo się boi ciemności, ale dzielnie zgadza się zostać w domu. Przetrwać noce pomaga mu kotka Pamela. Po wielu dniach ciotka Marta wraca sama. Po dziewczynkach nie został żaden ślad. Piotruś czuje się zobowiązany odszukać córki kobiety, która nazywa go swoją pociechą i podporą.
Książka nic a nic się nie zestarzała, sądzę, że dla współczesnego dziecka byłaby równiez zrozumiała. Mało jest w niej słów nieużywanych dzisiaj. Jest na niej zaznaczony wiek czytelnika 8+. I ja się dzisiaj na te osiem plus poczułam.Iza_Jesienna - Czw 10 Lis, 2011 23:59 Ania Aga, opis jest naprawdę przejmujący. Aż się dziwię, że nigdy nie zetknęłam się z tą autorką, kompletnie nie jestem w stanie odkopać jej nazwiska z pamięci.
Chciałabym, żeby moje dzieci (o ile się ich kiedyś doczekam ) czytały właśnie takie książki, uczące wrażliwości i współczucia, zamiast promowanych teraz przez media siekanek.Ania Aga - Pią 11 Lis, 2011 00:16 A "Tego obcego" nie znasz?Admete - Pią 11 Lis, 2011 07:00 No właśnie - "Ten obcy", "Inna". Nadal czyta się je w szkole. "Ten obcy" to jedna z nielicznych książek, która nadal się dzieciom podobają mimo upływu lat.Iza_Jesienna - Pią 11 Lis, 2011 19:02 Tytuły mi się obiły o uszy, ale nigdy ich nie czytałam. Nie miałam ich na liście lektur szkolnych, dziwnym trafem Anonymous - Nie 13 Lis, 2011 18:21 W wersji ebookowej poczytałam sobie "Poczekajkę" K. Michalak. Autorka nie zdobywa mojej sympatii jak tak ją śledzę w necie, a i z ksiażki na ksiażkę intryguje mnie co ludzie widzą w tych ksiażkach? Kto mi powie.
A tu moje skromne wypociny
Spoiler:
Skoro nie mogłam dostać się do biblioteki dorwałam się ebooka i w ciągu kilku chwil połknęłam ową słynną magiczną „Poczekajkę”. Nie ukrywam, że impulsem był teledysk. Kiedyś miałam ją w rękach i zaczęłam czytać, ale mało mnie krew nie zalała wiec dałam sobie spokój. Teraz – myślę sobie – czas na drugą szansę. Przemęczyłam fragment o sabacie bo to chyba wprawiło mnie w taka irytację i brnęłam dalej przez momentami nudne opisy, że od przewijania ekranu bolał mnie kciuk, łykałam porcję humoru która miała bawić do łez a u mnie wzbudzała łzy irytacji bo mnie nic w tym nie bawiło. Owszem przyznam się uczciwie, że wątek Gabriela i Patrycji jakoś mnie ujął w pewien dziwny, pokrętny i trudny do opisania sposób, chociaż całokształt oceniam ogromnie nisko.
Dlaczego? Czy dlatego, że nagromadzono tam wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności? Nie. Owszem magia, ten bzik na punkcie horoskopów irytował mnie, sama nie wierzę w takie rzeczy i po prostu porzucenie swojego życia z powodu jakiejś wizji rycerza na białym koniu(ratunku!!) mnie nie przekonuje, ludzie kto normalny tak postępuje. Nie przekona mnie do tego nikt i nic.
Ale nic to. Przeprowadza się na wieś zabitą dechami i oczywiście schematyczną do bólu. Podobno te czasy minęły i polska wieś nie jest synonimem ciemnogrodu, ale kolejna książka którą czytam i jako mieszkanka wsi, tak z dziada pradziada niemalże w stu procentach(no dobra w 75%) czuję się obrażona. Jeśli ktoś wsi nie rozumie a ciężko jest pojąć tych pracujących ciężko przez całe życie ludzi to niech nie wyskakuje z filozofią rodem z silnego i nowobogackiego PRL-u. Nie tędy droga. To taka dygresja podszyta owszem lekką nutką agresji bo mnie już to męczy, ale jestem ciemnym wieśniakiem, zaraz skoczę po widły, bo tak się u nas załatwia sprawy .
Ale wracając do powieści. Jak to na wschodzie oczywiście osoba ze wsi znajdzie pracę na pstryknięcie palcem, ale pal sześć robota, mężczyźni rzucają się na miastową i wnet bohaterka będzie przebierać w nich jak w ulęgałkach.
W sumie książka jest na topie albowiem mamy zapadłą chałupę, którą bohaterka remontuje błyskawicznie, mamy przystojnych mężczyzn i dylematy tejże bohaterki. I tak moim zdaniem wystarczyłoby to opisać. Bo do tego się to sprowadza. Porównanie do Ani z Zielonego wzgórza… oparte chyba na kolorze włosów bohaterki. Li i jedynie.
Na pewno do tej książki nie będę wracać w czasie moich gorszych dni, wolę starą dobrą Anię.
I ewentualnie teledysk sobie pooglądam.
W dalszym ciągu po rozczarowaniu Poziomką i teraz Poczekajką nie mówię nie. I to jest właśnie wiejski, chłopski upór
I pozdrawiam dojeżdżających do pracy 20 kilometrów w warunkach opisanych w książce. Naprawdę. Ja dojeżdżałam. Powodzenia
Admete - Nie 13 Lis, 2011 18:42 Teledysk? Ksiazki mają teledyski?Anonymous - Nie 13 Lis, 2011 18:49 Tiaaaa. Autorka również produkuje teledyski do swoich książek. Zaraz znajdę linkę do "Poczekajki"
http://www.youtube.com/watch?v=d1vPiNwatvgAdmete - Nie 13 Lis, 2011 18:55 Zdecydowanie rzecz nie dla mnie. Nie lubię takich książek.Anonymous - Nie 13 Lis, 2011 19:01 I widzisz bo Ty jesteś roztropna i szanujesz czas a ja się ludzę i upieram, ze mam romantyczniejszą duszę niż mam w rzeczywistości. Magia i miłośc tylko w Potterze Admete - Nie 13 Lis, 2011 19:05 Ja tam lubie rzeczy romantyczne, tylko mam inne wyobrażenie romantyczności niż więklszośc popularnych autorek Anonymous - Nie 13 Lis, 2011 19:08 Szukając dla Ciebie linka do teledysku znalazłam wywiad z autorką i jak opowiada ona o tej książce to się zastanawiam czy o tej samej książce co czytałam mówi Iza_Jesienna - Pon 14 Lis, 2011 16:38 Ja też kiedyś przesłuchałam sobie wywiad z tą autorką i jednym ze spostrzeżeń, które mi się nasunęły było takie, że tej babce ewidentnie brakuje skromności. Przez kilka minut trajktowała o tym, jakie to prześmieszne dialogi i wspaniałe postacie wychodzą spod jej pióra A w rękach miałam tylko "Sekretnik", którego pierwsza połowa składa się z porad Katarzyny Michalak odnośnie spełniania marzeń, a druga połowa z jej drobnych opowiadań i feelietonów. Takie tam lekkie czytadło, które ani grzeje ani ziębi, choć jedno z tych opowiadań zdecydowanie woła o pomstę do nieba Anonymous - Pon 14 Lis, 2011 16:55 Pożyczyłam dziś ów Sekretnik. Zobaczymy Ale o Autorce mam takie wrażenie jak Ty.Agn - Pon 14 Lis, 2011 17:47 Pardon, ale w dzisiejszych czasach autor, który wywiesza wielką flagę "Jestem beznadziejny!" raczej się nie sprzeda, a nie po to się wydaje książki, by być artystą niezrozumianym i do końca życia klepać biedę.
Moja mama akurat czytała "Poczekajkę" i dalsze części i podobało jej się. Zabawne, lekkie do poczytania, nawet ja zajrzałam na fragmenty i się uśmiałam. To źle, że ktoś wierzy w siebie i uważa, że to co robi, jest dobre i sprawia innym radość?
Natomiast "Sekretnik" jest w gruncie rzeczy poradnikiem, czego tu się spodziewać? Fajerwerków?Iza_Jesienna - Pon 14 Lis, 2011 17:53 Nie mówię tu o biadoleniu o swojej beznadziejności, bo to popadanie w drugą skrajność. Powinno się odnaleźć złoty środek będący połączeniem wiary w siebie z choćby gramem skromności (ale nie fałszywej!). Rozprawianie wszem i wobec o tym, jakim jest się genialnym robi tak samo złe wrażenie, jak totalna niechęć do siebie, przynajmniej na mnie.
A na "Sekretnik" nie wylałam przecież wiadra pomyj. Napisałam, że jest fajnym i lekkim czytadłem, odrzuciło mnie tylko jedno opowiadanie.Admete - Pon 14 Lis, 2011 17:56 Agn no i zawsze takie przechwalanie się może przynieśc skutek odwrotny część ludzi stwierdzi, że to musi być jakas straszna chała, jak się tak reklamuje Agn - Pon 14 Lis, 2011 18:03 Biorąc pod uwagę, że akurat wg mnie pani Michalak pisze lepiej niż np. Kalicińska czy Gutowska-Adamczyk (mówię o twórczości dla dorosłych), to pozwoliłam sobie na uwagę, że ma prawo dziewczyna uważać, że pisze naprawdę super książki. Nobel jej nie grozi, nie ma strachu, ale... może ja jestem uodporniona i wszystko widzę inaczej, trudno mi ocenić. A skromność... przy reklamie można ją jednak schować. Tak samo jak nie szuka się złotego środka przy reklamie samochodu, tylko od razu się mówi odbiorcy, jaki to ten samochód nie jest super, tak samo autor ma prawo mówić o swojej twórczości, że jest świetna. Na mnie odrzucająco działa raczej coś totalnie agresywnego, a tego o pani Michalak powiedzieć nie mogę. Niech chwali, na zdrowie, niech jej się książki fajnie sprzedają. Złoty środek wbrew pozorom wcale nie pomaga, tylko ustawia książkę na półce "taka sobie sprzedaż", "słaba sprzedaż" albo "sprzedaż zerowa". A skoro się wydaje książkę, to chce się odnieść sukces. I tyle.Aragonte - Pon 14 Lis, 2011 18:09
Ania Aga napisał/a:
W dzieciństwie moją ulubioną pisarką była Irena Jurgielewiczowa. Kiedy mama kupowała mi podręczniki do następnej klasy, w czytance do polskiego wyszukiwałam wszystkie opowiadania napisane właśnie przez Jurgielewiczową i jeszcze w wakacje je czytałam. Dziś trafiła w moje ręce książka "O chłopcu, który szukał domu" i ze wzruszeniem ponownie zaczęłam ją czytać. Pamiętacie?
No ba! Jedna z moich ukochanych książek dzieciństwa Magiczna i przejmująca.
Dotąd ją mam u rodziców