To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

BeeMeR - Nie 02 Mar, 2014 21:27

Caitriona napisał/a:
Ja bym jednak powiedziała, że sporo lepsze ;)
Ja też ;)
Tyle że ja słuchałam świetnie czytanego audiobooka, to dodało kilka punktów na plus :mrgreen:

Agn - Nie 02 Mar, 2014 22:56

RaczejRozwazna napisał/a:
Pewnie zerknę. Znalazłam e-booka i co mnie na razie zniechęciło to narracja w pierwszej osobie. Zapachniało Zmierzchem...

Ej, przecież Meyer nie wymyśliła narracji pierwszoosobowej. Nie ona pierwsza tak napisała książkę i nie ostatnia, robili to lepsi i gorsi. ;)
Jak wyżej - Igrzyska śmierci są znacznie lepsze od Zmierzchu. W ogóle inna kategoria moim zdaniem. Lubię książkę, podobała mi się. Drugiego filmu jeszcze nie widziałam, ale obejrzę, bo jedynkę uważam za świetnie zekranizowaną. :)

Anaru - Nie 02 Mar, 2014 22:59

O niebo lepsze od Zmierzchu. :mrgreen: Chociaż chwilami tez nieco naiwne, szczególnie w późniejszych częściach, mam na myśli pod względem opisywania ewentualnych uczuć, związków itd. Lepiej wychodzi walka. ;)
BeeMeR - Pon 03 Mar, 2014 07:44

Agn napisał/a:
Ej, przecież Meyer nie wymyśliła narracji pierwszoosobowej. Nie ona pierwsza tak napisała książkę i nie ostatnia, robili to lepsi i gorsi. ;)
Jak to ze wszystkim bywa - ja omal nie odrzuciłam w przedbiegach lektury "Niebezpiecznych związków" bo nie lubię literatury epistolarnej - a przynajmniej do ich przeczytania nie lubiłam ;)

Anaru napisał/a:
Chociaż chwilami tez nieco naiwne, szczególnie w późniejszych częściach, mam na myśli pod względem opisywania ewentualnych uczuć, związków itd. Lepiej wychodzi walka. ;)
A mnie akurat najbardziej niedorzeczna wydaje się walka z ostatniego tomu - nie chodzi mi o jej generalny koncept, bo to ok, ale niektóre pułapki w centrum miasta :zalamka: No i "świniostwory" w kanałach :zalamka: (nie pamiętam jak to się tam naprawdę nazywało). Już w te uczucia na słowo uwierzę, bo przynajmniej dany jest jakiś zarys wytłumaczenia czemu tak, ale nie w zjeżdżanie po pionowo ustawionej szosie w centrum miasta itp. :frustracja:
Anaru - Pon 03 Mar, 2014 09:17

BeeMeR napisał/a:
No i "świniostwory" w kanałach

A jakies zmiechy były faktycznie. ;)

BeeMeR napisał/a:
nie w zjeżdżanie po pionowo ustawionej szosie w centrum miasta itp. :frustracja:

Będzie wyzwanie dla filmowców. :lol:

BeeMeR - Pon 03 Mar, 2014 09:24

No tak, zmiechy, byłam uprzejma zapomnieć :mrgreen:
Anaru - Pon 03 Mar, 2014 10:03

Ale w jakiej postaci latały to nie pamiętam, pamiętam, że te pierwsze były wilkołacze, te kolejne mi jakoś uciekły z pamięci ;) . Swoją szosa ciekawa jestem ekranizacji. :mrgreen:
RaczejRozwazna - Pon 03 Mar, 2014 14:59

Po przekartkowaniu książki stwierdzam, że jednak autorce twórczość S. Meyer nie była obca i to raczej jednak stąd ta forma pierwszoosobowa :wink: . Relacja ksiązkowej Katniss i Peeta to dla mnie taki duet Bella-Jacob. Rozterki uczuciowe bohaterki także - łacznie z lekko melodramatyczną końcówką pierwszej części (jak dobrze, że w filmie to wyciszyli! subtelny filmowy romans kupuję w całości, ksiązkowy - niekoniecznie). Nawet te zmiechy ( :roll: ) jakoś odnoszą się do wilkołaków - w filmie też to na szczęscie wygładzili.

Ksiązka jest rzeczywiście niezła, ale film mim zdaniem dużo lepszy - blisko mi tutaj do zdania Admete. Jestem naprawdę pod wrażeniem, że mozna nakręcic tak wierną ekranizację książki a jednocześnie "wygladzić' wszelkie niedoskonałości oryginału. Największa zmiana to moim zdaniem sama bohaterka - w filmie jest dużo bardziej zamknięta i "trudna" niż w książce, a przez to bardziej interesująca. Ciekawa jest zwłaszcza ta chorobliwa, wręcz instynktowna, pierwotna troska o słabszych najbliższych - do których bardzo szybko zalicza też, chyba trochę nieświadomie, Peetę. Taki materiał na kwokę, albo raczej przewodniczkę stada :-)

Do filmów wrócę - gdy pojawią się kontynuacje, a czy ksiązki przeczytam dokladnie - nie wiem.

Admete - Pon 03 Mar, 2014 18:29

Jak wiadomo nie od dziś, mam zerową tolerancję na złą literaturę ;) Taki mój urok ;) W filmie świetne są postacie, dobór aktorów ( Woody Harrelson jako Haymitch! ). Dobrze im wyszła strona wizualna, nawiązanie do tych wszystkich popularnych i masowych idoli, tańców z gwiazdami czy bez, talentów i beztalentów. Tyle że tutaj patrzymy na śmierć, jak w starożytnym Rzymie. Jak rewelacyjnie wystylizowana jest Effie Trinkett! Bardzo ładnie poprowadzono wątek uczucia Peety do Katniss. Co do narracji w 1 osobie... Niestety, jak ktoś nie ma dobrze opanowanego warsztatu pisarskiego, to niech się za to nie bierze. W książce straszliwie męczyły mnie rozważania Katniss co do uczuć i bezustanne opisywanie, co ma na sobie, jakie stroje założy, jakie zabiegi pielęgnacyjne ple, ple, ple ;) Film zyskał, bo nie mamy bezpośredniego wglądu w myśli i uczucia Katniss. Domyślamy się ich. Dzięki temu postać jest głębsza, bo dodajemy jej własną interpretację i gdy Katniss układa Rue po śmierci, i wykonuje gest ze swojego dystryktu, czuję wzruszenie.
RaczejRozwazna - Pon 03 Mar, 2014 18:40

Admete - ubrałaś w słowa resztę moich myśli. Podpisuję się wszystkimi siedmioma kończynami :wink: :-P
Obejrzyj 2. część - chyba Ci się spodoba.

Admete - Pon 03 Mar, 2014 18:43

Jak już wyjdzie na dvd, to obejrzę. U mnie wtedy w kinach dali kilka różnych filmów ( my mamy opóźnienia, bo prowincja ). Wybrałam więc ambitniejszy repertuar, bo poszłam na Idę i Papuszę. Na Igrzyska zabrakło mi czasu. Potem żałowałam..., bo to się chyba dobrze ogląda w kinie.
Anaru - Wto 04 Mar, 2014 20:45

Idealne matki (Perfect Mothers, Adore) (2013)

W skrócie:
Piękni dwudziestoletni i piękne czterdziestoletnie, matki z synami na krzyż.

W mniejszym skrócie:
Dwie znające sie od zawsze przyjaciółki, mieszkające w pięknych australijskich nadmorskich okolicznościach przyrody, mniej więcej w tym samym czasie wychodzą za mąż, mają synów. Synowie dorastają, spędzając czas głównie na desce surfingowej i robią się z nich zgrabne ciacha, matki nadal wyglądają pięknie tą pięknością dojrzałych kobiet. Jedna z nich jest od lat wdową, druga ma męża w rozjazdach. Pewnej nocy jeden z synów przyłapuje swoją matkę wymykającą się z pokoju przyjaciela, więc natychmiast postanawia uwieść jego matkę, skutecznie. Romanse kwitną, kobiety też, życie nie stoi w miejscu i synowie dorastają, poznając inne dziewczyny, ale tkwią w uzależnieniu...

Historia nietypowej miłości, która łamie granice i tabu, a która się przecież zdarza, niedawno trafiłam na TLC na program o tego typu związkach, gdzie różnica wieku sięgała czasem nawet 50 lat. Film o pokusie, której się ulega nawet wbrew sobie i wbrew logice, dzieleniu tajemnicy, chwil szczęścia i słabości, za które trzeba zapłacić. Problem w tym, że taka miłość potrafi być egoistyczna i destrukcyjna i nie ułatwia ułożenia sobie "normalnego" życia, ale trudno się z niej uwolnić. Właściwie nie wiem czy we wszystkich przypadkach to była miłość czy po prostu potrzeba posiadania kogoś, a że akurat tak sie złożyło - kwesta wygody, bo pod ręką, bo znani przez całe życie. Trudno sie wyrwać.

Dość ciekawy dramat, bez dzikich fajerwerków, ale interesujący i kontrowersyjny. Piękne matki grają Naomi Watts i Robin Wright, synów Xavier Samuel, którego kompletnie nie pamiętam z 2 części Zmierzchu i James Frecheville, którego nie widziałam w niczym. Na obu całkiem miło spojrzeć, bo zgrabni, ale to obie aktorki grają tu dobrze. Piękne tereny, piękne morze (pozazdrościć!), ładnie filmowany, klimatyczny.

na Filmwebie:
http://www.filmweb.pl/fil...tki-2013-640116

Trochę zdjęć:
http://www.filmweb.pl/fil...3-640116/photos

Film o podobnej fascynacji młodego człowieka starszą kobietą podczas gdy obok młoda żona (tak mi sie skojarzyło)
http://www.filmweb.pl/film/Ch%C3%A9ri-2009-472864

Caitriona - Śro 05 Mar, 2014 16:26

Admete napisał/a:
Jak wiadomo nie od dziś, mam zerową tolerancję na złą literaturę

Przekonywać Cię nie będę, każdy ma swoje zdanie, nie będę też bić się za książki, które de facto były/minęły dla mnie, są jednymi z wielu, nie jestem ich fanką ;) Po prostu nie uważam że jest to zła literatura. Z tym się nie zgodzę. Nie jest świetna itp., itd., ale nie jest na pewno zła. Porównywanie ich do "Zmierzchu" tez nie ma dla mnie sensu, bo właśnie ta książka jest złą literaturą.
Co do filmów, dla mnie zrobili w nich z Katnis niemalże robota i w jakiś dziwny sposób pozostawiają mnie one w większości obojętną. Owszem jest parę dobrych scen, np. ta ze śmiercią Rue, ale ogólnie byłam nimi rozczarowana (szczególnie drugą częścią). Chociaż techniczne i pod innymi względami są naprawdę niezłe.

I to tyle ode mnie nt Igrzysk śmierci ;)

olenka1108 - Śro 05 Mar, 2014 21:08
Temat postu: Żelary
Lubię filmy, w których miłość przychodzi niespodziewanie. Niespodziewanie też zachwycił mnie czeski film "Żelary". Opowiedziana w nim historia robi wrażenie i zostaje w pamięci na długo. Polecam kobietom mojego pokroju, czyli romantyczkom :)

http://www.filmweb.pl/Zelary#

zooshe - Śro 05 Mar, 2014 21:17

Kiedyś miałam fazę na czeskie filmy, potem trochę mi przeszło. Może warto się zainteresować. :mysle:
olenka1108 - Śro 05 Mar, 2014 21:37

Ponoć czeskie filmy są całkiem przyzwoite.

Ostatnio też oglądałam "Kierowcę dla Wiery" produkcji ZSRR. Dawał radę.

Anaru - Śro 05 Mar, 2014 21:40

O kierowcy dla Wiery chyba cos kiedyś słyszałam. Żelary mnie zainteresowały, nawet bardzo. :mysle:
olenka1108 - Śro 05 Mar, 2014 21:45

Ja tylko raz widziałam "Żelary" w tv i zawsze śledzę program, ale nigdy nie było powtórki (albo mi umknęło :roll: ).
Caitriona - Śro 05 Mar, 2014 22:25

Anaru napisał/a:
O kierowcy dla Wiery chyba cos kiedyś słyszałam.


To rosyjskie, oglądałam, dobre. A czeskich filmów obejrzałam kilka parę lat temu, podobały mi się, m.in. "Zwrotne butelki".

Anaru - Śro 05 Mar, 2014 22:51

olenka1108 napisał/a:
Ja tylko raz widziałam "Żelary" w tv i zawsze śledzę program, ale nigdy nie było powtórki (albo mi umknęło :kwiatek: ).

Dzięki za podpowiedź :kwiatek: , zobaczymy sobie pewnie w najbliższych dniach. ;)
Przy okazji przyuważyłam cos, na co już dawno polowałam, tzn "Opowieści, które żyją tylko w pamięci" (2011), film na który tylko raz udało mi sie trafić w TV i to tylko kawałkiem i potem już nie udało mi sie obejrzeć w całości.

Caitriona napisał/a:
A czeskich filmów obejrzałam kilka parę lat temu, podobały mi się, m.in. "Zwrotne butelki".

My tu tez kilka mamy za sobą, "Butelki.." bardzo mi sie podobały. Z tym samym aktorem potem jeszcze coś widziałam, ale mi tytuł chwilowo zniknął w niepamięci. :mysle: Lubię czeskie kino, chociaż nie wszystko jest tak samo dobre.

olenka1108 - Czw 06 Mar, 2014 21:02

Anaru, a kiedy i na jakim kanale można obejrzeć "Opowieści..."?

Z filmów, które pozytywnie mnie zaskoczyły w ostatnich latach, mogę wymienić dodatkowo "Wiatr buszujący w jęczmieniu" i "Charlotte Gray". Pomijam oczywiście klasyki i filmy, o których była już mowa (chociaż nie przeszłam przez cały wątek z wiadomych powodów). :rumieniec:

Anaru - Czw 06 Mar, 2014 21:05

Kiedyś było chyba na Ale Kino, ale widziałam tylko kawałek i potem nie mogłam dopaść, a pamiętam, że piekny wizualnie był. Teraz znalazłam mniej więcej tam gdzie Żelary ;)
Agn - Czw 06 Mar, 2014 21:07

olenka1108 napisał/a:
"Wiatr buszujący w jęczmieniu" i "Charlotte Gray"

Po tym pierwszym się spodziewałam miazgi i dokładnie mnie zmiażdżył - niesamowity film, poruszający i wyciskający z człowieka walcem płacz.
Natomiast Charlotte Gray dokończyłam tylko dlatego, że grała tam Cate Blanchett, którą ubóstwiam. W przeciwnym razie bym wyłączyła. Może nie jest najgorszym filmem, jaki widziałam (bez przesady, gorsze szajsy się trafiały), ale mnie rozczarował. :/

olenka1108 - Czw 06 Mar, 2014 21:13

A jak wrażenia po obejrzeniu "Żelarów" (chyba tak powinno się odmieniać)?
olenka1108 - Czw 06 Mar, 2014 21:18

Agn, to chyba jesteś zadowolona z tegorocznych Oskarów. W końcu Cate zdobyła kolejną statuetkę. :cheerleader2:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group