Powieści Jane Austen - Perswazje
Admete - Śro 31 Paź, 2007 12:50
Ja jestem starą panną Żadną tam singielką tylko starą panną, ot co czyli istnieje
Trzykrotka - Śro 31 Paź, 2007 13:33
Admete, żeby wszystkie stare panny były jak Ty świat byłby piękny. Ja tam jestem singielką i lubię ten stan, oprócz momentów, kiedy nie lubię .
Co do staropanieństwa u JA - tam już Jane Bennet (22-23 lata) jej siostra Lydia uważała za zagrożoną. Z dtugiej strony, wiele kobiet wychodziło za mąż po 30, co widać zwłaszcza, kiedy czyta sie jej biografię.
fanturia - Śro 31 Paź, 2007 13:45
| Marija napisał/a: | | Czy istnieje staropanieństwo? Zależy - gdzie mieszkasz, jaką masz rodzinę, co robisz w życiu...Nie chodzi o skromny strój, |
Teraz strój nie ma nic do rzeczy. Ale nawet 100 lat temu wielu ubrań czy dodatków pannie bez wzgędu na wiek nie wypadało założyć. Do tego na balu obowiązkowe białe rękawiczki, bez względu na kolor sukni.
Admete - Śro 31 Paź, 2007 13:49
Jane Austen wcześnie zaczęłą nosić czepki odpowiednie dla dojrzałej kobiety. W pewnym wieku nie wypadało ( i nadal nie wypada ) ubierać się zbyt młodzieńczo.
Trzykrotko - Ty jesteś z wielkiego miasta, toś singielka Ja jestem z prowincji to stara panna
Marija - Śro 31 Paź, 2007 14:04
| fanturia napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Czy istnieje staropanieństwo? Zależy - gdzie mieszkasz, jaką masz rodzinę, co robisz w życiu...Nie chodzi o skromny strój, |
Teraz strój nie ma nic do rzeczy. | Myślisz? Kobieta samotna w moherowym berecie i szarym płaszczyku a kobieta samotna w czerwonej obcisłej sukience... Która zostanie nazwana "starą panną"?
snowdrop - Śro 31 Paź, 2007 14:12
Zgadzam się z Mariją - strój ma wiele do rzeczy. Ubieranie się w szare, ciemne rzeczy postarza, natomiast nawet stonowane ale kolorowe (zieleń, fiolet, bordo) sprawia że wydajemy się młodsi.
Anonymous - Śro 31 Paź, 2007 14:21
Jasne, ze isnieje staropańieństwo Ha ja tak skończe. Moja siostra wyszła za mąż mając 22 lata, dlatego moja dalsza rodzina uwielbia zadawać pytania kiedy ja.
snowdrop - Śro 31 Paź, 2007 14:32
Nie wiem po co pchać się w małżeństwo w wieku 22-26 lat. Nie żebym żałowała że jestem mężatką, ale jak się już tego męża ma i dochodzi dziecko to nagle tyle problemów spada na głowę, że szok. Nie ma sie do czego śpieszyć.
EDIT: Moja siostra wyższa za mąz jak miała 21 lat, ja - 26.
Marija - Śro 31 Paź, 2007 14:34
| lady_kasiek napisał/a: | | Jasne, ze isnieje staropańieństwo Ha ja tak skończe. Moja siostra wyszła za mąż mając 22 lata, dlatego moja dalsza rodzina uwielbia zadawać pytania kiedy ja. | Kasiek, uspokój się, "stara panno" . Za młodaś jeszcze na takie poważne tematy .
Anonymous - Śro 31 Paź, 2007 17:08
że niby jestem za smarkata. Nigdy nie jest się na takie tematy za młodym. Tzn owszem jest okres kiedy jest się za młodym, ale jest on już dalekko za mną
Kasiek ma niecałe 20 lat a już jest starą panną w ciąży urojonej
fanturia - Śro 31 Paź, 2007 18:09
| Marija napisał/a: | | fanturia napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Czy istnieje staropanieństwo? Zależy - gdzie mieszkasz, jaką masz rodzinę, co robisz w życiu...Nie chodzi o skromny strój, |
Teraz strój nie ma nic do rzeczy. | Myślisz? Kobieta samotna w moherowym berecie i szarym płaszczyku a kobieta samotna w czerwonej obcisłej sukience... Która zostanie nazwana "starą panną"? |
To zależy w jakiej okolicy A tak poważniej to teraz samotna kobieta ma wybór jeśli chodzi o stój (i nie tylko). Kiedyś tego wyboru nie było.
nicol81 - Śro 31 Paź, 2007 18:55
| Trzykrotka napisał/a: | Admete, żeby wszystkie stare panny były jak Ty świat byłby piękny. Ja tam jestem singielką i lubię ten stan, oprócz momentów, kiedy nie lubię .
Co do staropanieństwa u JA - tam już Jane Bennet (22-23 lata) jej siostra Lydia uważała za zagrożoną. Z dtugiej strony, wiele kobiet wychodziło za mąż po 30, co widać zwłaszcza, kiedy czyta sie jej biografię. |
Ale właśnie ten przytyk Lidii jest przedstawiony jakoś ironicznie, nie serio. Zresztą mówi, że Jane będzie wkrótce starą panną, nie że już jest. W romansach współczesnych przestawia się jakby w XIX wieku kobieta dwudziestoletnia już była na wyczerpaniu benzyny, ale to chyba głupi przesąd...
Gunia - Śro 31 Paź, 2007 19:01
Ja myślę, że pojęcie staropanieństwa było zależne od sytuacji majątkowej i pozycji społecznej. Jeśli kobieta była bogata, a więc szanse na znalezienie męża miała duże, to pewnie bez większych problemów mogła w panieństwie trwać i do trzydziestki. A jeśli jej jedynym atutem była uroda, to po przekroczeniu osiemnastki doglądano rychłego końca jej "kariery" salonowej.
nicol81 - Śro 31 Paź, 2007 19:04
I to słuszne podejście.
Trzykrotka - Śro 31 Paź, 2007 20:42
I logiczne. Wiadomo - zasada "ciasta świątecznego" - po świętach nikt go nie kupi, smakuje tylko świeże
Ulka - Śro 31 Paź, 2007 20:56
Elżbieta Eliot dobiegała trzydziestki i jeszcze liczyła się jako partia. Ale miała i urodę i majątek, i pozycję Więc trochę zależało to od warunków
Trzykrotka - Śro 31 Paź, 2007 21:00
Emma wykładała to Harriet: że sama chce być niezamężna, ale nie będzie nigdy śmieszną starą panną, w przeciwieństwie do panny Bates. W podtekscie: nikt się z niej nie ośmieli śmiać, ma za wysoką pozycję. Może też sobie pozwolić na staropanieństwo, bo ma już wszystko, dla czego kobieta szuka męża: jest panią domu i ma zapewniona przyszłość. A do zakochania się jest niezdolna.
nicol81 - Śro 31 Paź, 2007 21:22
| Ulka napisał/a: | Elżbieta Eliot dobiegała trzydziestki i jeszcze liczyła się jako partia. Ale miała i urodę i majątek, i pozycję Więc trochę zależało to od warunków |
Chyba liczyła się głównie we wlasnym mniemaniu...
Ale rzeczywiście tu chodzi o warunki. Może tak jak współcześnie ze starymi pannami i singielkami.
Ulka - Śro 31 Paź, 2007 22:10
No ale nawet we własnym mniemaniu - skoro nie bała się staropanieństwa, to coś było "na rzeczy" a nie bała się , skoro wybrzydzała.
nicol81 - Śro 31 Paź, 2007 22:18
Może to głównie duma Eliotów- niewielu uznawała godnych siebie, a wolała być sama niż w złym towarzystwie. I ze złym nazwiskiem. No ale to znowu warunki- bo np. Bennetówny czy Dashwoodówny w staropanieństwie miałby ciężko. Ona nie.
Admete - Śro 31 Paź, 2007 23:31
Kobiety z pozycją, zamożne, miały wtedy coś do stracenia. Gdy wychodziły za mąż, większośc majatku przechodziła na męża. Takie było wtedy prawo. Jeśli się nie zakochały naprawdę, to utrata niezależności mogła im się nie podobać.
Ulka - Czw 01 Lis, 2007 13:01
A właściwie to jak by było z Elżbietą Elliot? Majątek ojca dziedziczył pan Elliot, ona miała jakiś posag ale nie byłaby panią domu jak to za życia ojca. Ktoś może wie, ile miała dostać? Anna miała dostać w sumie 10tys.ale chyba nie na raz.Przypuszczam, ze Elżbieta też tyle, co dla niej-która 13 wiosen za stołem ojca grała panią domu, przejście na "własne utrzymanie" byłoby jakąś stratą, w sensie pozycji i własnego mniemania. Jak myślicie-wyszła w końcu za mąż?
Z tego wszystkiego zaczęłam - po raz kolejny -Perswazje, najpierw film, teraz książeczkę..
Admete - Czw 01 Lis, 2007 13:49
Myślę, że wyszła. Za kogos dużo starszego od siebie. Tylko dla pozycji, nie z miłości.
nicol81 - Czw 01 Lis, 2007 14:38
Próbowała zagiąć parol na Toma Bertrama i pułkownika Brandona, ale jej się nie udało...Wyszła za zamożnego baroneta przed pięćdziesiątką, wdowca posiadającego już prawie dorosłe dzieci. Mając dziedziców, nie przejmował się, że już jest po trzydziestce.
Maryann - Nie 04 Lis, 2007 22:31
| Ulka napisał/a: | | A właściwie to jak by było z Elżbietą Elliot? Majątek ojca dziedziczył pan Elliot, ona miała jakiś posag ale nie byłaby panią domu jak to za życia ojca. Ktoś może wie, ile miała dostać? Anna miała dostać w sumie 10tys.ale chyba nie na raz. |
Na raz na pewno nie - już tatuś o to "zadbał".
A JA pisze, że po tym, jak młodszy pan Elliott zwiną chorągiewkę, na horyzoncie nie pojawił się nikt inny, kto mógłby "na nowo ożywić nadzieje wzbudzone przez tego dżentelmena".
|
|
|