To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Robin Hood (seria 2) 2007

Anonymous - Pią 18 Kwi, 2008 21:08

podobieństwo jest nie da się ukryć :roll:
Sofijufka - Pią 18 Kwi, 2008 21:11

lady_kasiek napisał/a:
podobieństwo jest nie da się ukryć :roll:

ojjjj - jest!

Darcy - Pią 18 Kwi, 2008 23:42

Sofijufka napisał/a:
Helena! Kurcewiczówna! Henryku! Ty słyszysz i nie grzmisz!


Ach, rzeczywiście! Wybaczcie, moje drogie, na Sienkiewicza reaguję dość alergicznie. A "Ogniem i mieczem" to mój faworyt. :mrgreen: No, może Jagienka z "Krzyżaków" jest top of the list...

I tak się tylko czasem zastanawiam, dlaczego polską literaturę pokarało Sienkiewiczem "ku pognębieniu serc", a żaden z wieszczów nie podjął tematu miłości w oderwaniu od nieśmiertelnej "świętej miłości kochanej ojczyzny". To chyba powód, dla którego kocham Austen, Gaskell i siostry Bronte.

Darcy - Sob 19 Kwi, 2008 00:19

Mag13 napisał/a:
To się nazywa anachronizm... W zamku Nottingham to w tym czasie była co najwyżej dziury w ścianach, żeby przez nie zadek na zewnątrz wystawić z wiadomą potrzebą :mrgreen:


A pewnie, że masz rację. W tamtych czasach kobiety chodziły w sukienkach z odsłoniętymi ramionami (nasza kochana Marian) i w skórzanych harleyowych wdziankach (wiadomo kto...). Młode damy za punkt honoru stawiały sobie ratowanie wieśniaków w przebraniu Night-Watch-Man, a kiedy rycerz przymierzał zbroję (na gołe ciało!) kobiety wchodziły w jego komnaty i śliniąc się na widok jego nagiego torsu, prosiły o hm... przyjaźń. :wink:
Tak, w tej sytuacji prysznic to rzeczywiście anachronizm. :mrgreen:

P.S. Darcy to też podobno żeńskie imię. Zasłyszane w Stanach co prawda, ale zawsze. :wink:

Gosia - Sob 19 Kwi, 2008 14:48

Mag13, obejrzałam sobie Twój wybór z RH1 ze scenkami z Marian i Guyem i muszę powiedzieć, że oglądało się fantastycznie! Ogromna przyjemność. Jak widać, seria 1 też ma wiele zalet - te zbliżenia na twarz Rysia :serduszkate:
Ładnie jest filmowany, na tle świeczników, zieleni, w różnych ujęciach, gdzie widać jak twarz mu się zmienia, w zależności od światła. To operowanie światłem jest tu zresztą świetne. Te cienie na twarzy, te odwrócenia głowy - Ryś ma to już opanowane, zwłaszcza po N&S.
Ciesze się, że umieściłaś tę scenę z ptaszkiem. Ten maleńki, śliczny ptaszek czule trzymany przez niego w skórzanych rękawicach (tylko proszę bez skojarzeń! :roll: ) będący zarazem symbolem miłości do Marian, a raczej może samej Marian, ktora jednak uwolniła się z tego uścisku. Bardzo to ładne. :D
Z ogromną przyjemnością mogę sobie w ten szybki sposób przypomnieć The Best of Seria 1 "Robin Hooda".
Zaraz wezmę się za drugą! I jeszcze ten mój ulubiony (jeden z dwóch ulubionych) teledysk "Desire" na dokładkę!

Mag

Anonymous - Sob 19 Kwi, 2008 14:54

w pierwszej serii Guy jest bardzo nieporadny niezdarny wręcz wq kontaktach z Marian stanowczy staje się jedynie w odcinku z naszyjnikiem.
Ale przynajmniej nie musimy sie zastanawiać czy Guy był dziewicą.

Gosia - Sob 19 Kwi, 2008 16:24

Mag, obejrzałam Twój duuuuzy klip z 2 serii RH. Och! :serduszkate:
Trochę się chwilami rozchodzi nieznacznie dźwięk z obrazem, tak jak uprzedzałaś, ale wybór scen jest bardzo dobry.
Jest zmiana t-shirtu :lol: I znalazło się nawet miejsce dla Lorda Winchestera czyli Denisa Lawsona :D
Ten film oglądany tylko z perspektywy wątku Guya i Marian jest bardzo motylkowy :serduszkate:
I dzięki temu można nie oglądać żadnych innych scen, Robina, bandy itp. mało ciekawych rzeczy...
Tylko Ryś, Marian i niekiedy szeryf..
Thanks You very much!

Gosia - Sob 19 Kwi, 2008 18:08

Jest!

Jest dokladnie tak jak piszesz. Seria 1 zyskuje, gdy wyrzuci sie Robina i resztę i zostawi tylko wątek Guya i Marian. :mrgreen:
Widzialam, ze zostawiłaś scene walki w lesie, ja jej generalnie nie lubię, ale faktycznie pokazuje pewien sposob myslenia Guya, ktory tez ma swoje argumenty i sa one racjonalne.
Klipy sie oglada z wielka przyjemnoscia. :serduszkate:

Sofijufka - Sob 19 Kwi, 2008 18:29

Mag :shock: , o jakim klipie mówicie?
Sofijufka - Sob 19 Kwi, 2008 18:58

Mag13 napisał/a:
Hmm, jakby to ująć..... Hand made! :druty: Chałupnictwo.... :wink:

pliiiis?

Gosia - Sob 19 Kwi, 2008 18:59

Mag zrobila bardzo fajne filmiki z wyborem najlepszych scenek z RH - w domysle Guy i Marian. I mi przysłala ! Ech, jak się to cudnie oglada!

Jesli chodzi o Guya, Marian mówi do niego w ostatnim odcinku: "This is the last chance for you to be a good man" (mam nadzieje, ze nie pomylilam kwestii :roll: )
Nie wykorzystal tej szansy. Ale z drugiej strony - Marian mowi do niego - "Nie jesteś zabójcą", a jednoczesnie każe mu zabić szeryfa. Gdzie tu logika? :roll:
W jednej scenie jednak Guy stosuje przemoc wobec Marian, kiedy ją rzuca na podłogę, w tej samej scenie z dymem. I mowi te pamietne slowa: "Kiedy odeszłaś, myślalem, że tracą Cię na zawsze. Pewnie tak byłoby lepiej" (nie chce pomylic tej kwestii po angielsku, ale lubię, gdy Ryś wypowowiada te słowa, choc są smutne)

Co do samotnosci Guya, jest taka scena, w ktorej on mowi: "I have nobody!"

Anonymous - Sob 19 Kwi, 2008 19:17

Gosiu ty znasz ten serial na pamięc chyba :shock:
Gosia - Sob 19 Kwi, 2008 19:26

Juz chyba tak :rumieniec: Ale pewnie też dlatego, ze nasłuchalam sie sciezki dzwiekowej z obu serii, rowniez skompilowanej przez Mag :kwiatek:
Anonymous - Sob 19 Kwi, 2008 21:31

oho czyli trzeba się udać do Mag na żebry. ścieżka dźwiękowa z Robina. ho ho no panie dziejku to brzmi sympatycznie :slina:
Gosia - Nie 20 Kwi, 2008 12:28

Dzis po raz drugi obejrzalam sobie wybor z Serii 2 Robin Hooda :rumieniec:
Jak fajnie! Nie musze przerzucac calosci, żeby wyszukiwac sceny z Guyem :mrgreen:
Wystarczy że odpale ten klipek i już mam :serduszkate:

Gosia - Nie 20 Kwi, 2008 17:38

A byliby w ogóle tacy? :roll:
Sofijufka - Nie 20 Kwi, 2008 17:55

Gosia napisał/a:
A byliby w ogóle tacy? :roll:

Podobno są.... :thud:

Darcy - Nie 20 Kwi, 2008 19:17

Sofijufka napisał/a:
Gosia napisał/a:
A byliby w ogóle tacy? :roll:

Podobno są.... :thud:


Może wśród trzynastoletnich miłośniczek typków w stylu Orlando Blooma. KOBIETY kochają Guya. A tego chłystka... być może jakieś dziewczynki z poważną wadą wzroku. :roll:

Harry_the_Cat - Nie 20 Kwi, 2008 19:50

Przepraszam bardzo, ja tam lubie Orlando :mrgreen:
Anonymous - Nie 20 Kwi, 2008 19:55

też chciałam wystąpić w obronie Orlando
Darcy - Nie 20 Kwi, 2008 19:59

lady_kasiek napisał/a:
też chciałam wystąpić w obronie Orlando


No dobra, wycofuję się. Niech będzie wczesny Nick Carter z okresu świetności Backstreet Boys. :wink:

Sofijufka - Wto 22 Kwi, 2008 12:26

Ryś a]ma strasznie dłuuuugie rzęsy i nimi trzepie b] na razie nie nadużywa Guy-linera....
A Marian jest durny jak chodak...

Gosia - Pon 12 Maj, 2008 17:12

A moze bedzie mial przesiadke w Warszawie? :wink:
soph - Pon 12 Maj, 2008 19:30

O pierwszej serii można również tutaj czy raczej w którymś ze starszych wątków? Chciałam się pochwalić, że wreszcie obejrzałam 1 sezon i oczywiście podzielić się wrażeniami. Tak beznadziejnego Robina jeszcze oko moje nie widziało (mam na myśli, rzecz jasna, aktorzynę wcielającego sie w postać, tfu, głównego bohatera). Gdyby nie starania kilku innych aktorów serial byłby dla mnie zupełnie niestrawny, zwłaszcza po jedynej słusznej serialowej wersji sprzed paru lat. Żeby jednak skończyć narzekania i przejść do zachwytów: wreszcie zrozumiałam, czemu RA ma tyle oddanych wielbicielek. Jego Guy jest może odrobinę przerysowany, by wpasował się w konwencję całości, ale jest tak intensywny w swoich emocjach, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Tak pokiereszowanej psychicznie postaci ze świecą szukać, a trzeba przyznać, że Richard znakomicie oddaje wszystkie niuanse obsesji, zazdrości i skrywanej niepewności. Nawet gdy scenarzystom zdarza się przysnąć - on tworzy żywą, wielowymiarową postać. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że sympatyczną, bo takiego Guya najpierw bym się bała, a dopiero potem bym mu współczuła, ale na pewno interesującą. Psychopata Szeryf też przykuwa uwagę. Czy on jest gejem? Bo tak jakoś dziwnie kręci się wokół biednego Guya... Podoba mi się Marian - nie aktorka, tylko koncepcja postaci rozdartej między 2 mężczyznami. Ze spojlerów wiem jednak, że coś scenarzyści popsuli w drugiej serii... Obejrzę ją mam nadzieję wkrótce.
Możecie mnie dopisać do listy wielbicielek talentu RA. Nie jestem na tym etapie, by całować ziemię, po której stąpa (ostatnio mam słabość do pewnego Damiana L), ale jego nazwisko będzie na pewno stanowiło poważną zachętę do sięgnięcia po film. Chyba sobie zafunduję N&S; dla Rysia warto.

Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 19:44

Marion nie jest rozdarta.... Ona jest hipokrytką. do Guya w najlepszych momentach ma jedynie cień sympatii i tyla :|
soph napisał/a:
Możecie mnie dopisać do listy wielbicielek talentu RA.

Witaj :banan_czerwony:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group