To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)

Anonymous - Pią 15 Maj, 2009 21:25

Harry_the_Cat napisał/a:
Ja to lubię przypominać, bo czasami wydaje mi się, że jestem w tej opinii zupełnie odosobniona

nie jesteś. Ja sentymentalnie lubię bardzo ten film... hmmm dawno nie oglądałam... :mysle:
muzyki faktyczie też lubię posłuchać...

Gunia - Sob 16 Maj, 2009 12:41

Harry_the_Cat napisał/a:
Ja to lubię przypominać, bo czasami wydaje mi się, że jestem w tej opinii zupełnie odosobniona ;) :-P

Pamiętaj, że nie. ;) Ja mam do tej pory wszystkie trzy bilety z kina i paragon za DVD. ;) I chyba sobie odświeżę ten film.

Harry_the_Cat - Sob 16 Maj, 2009 17:13

:oklaski:
Gunia - Nie 17 Maj, 2009 00:43

Mag13 napisał/a:
Ale tam by sią to tak ładnie nie kojarzyło, jak ze zdaniem na temat P&P 2005 Ja mam do tej pory wszystkie trzy bilety z kina i paragon za DVD :wink:

Domyślam się, ale podaję link na wypadek, na wypadek gdybyś chciała rozwinąć wątek "Oniegina" także w innych kierunkach. ;)

Trzykrotka - Pon 18 Maj, 2009 13:50

trifle napisał/a:
[No to to... jednoznaczna opinia dość jest :thud:
Nie przepadam za tym filmem, ale aż tak to bym go nie oceniła. Przecież bez książki wiadomo o co chodzi, jakże nie?
A muzyka jest świetna, nie tylko znośna ;)


Zgadzam się w całej rozciągłości. Nie jest to moja ulubiona ekranizacja, ale urody nie sposób jej odmówić.
Odzywam się, bo zachwyciła mnie - tak zupełnie na boku - ostra i jednoznaczna wypowiedź Wierszokletki (witaj w naszym gronie :kwiatek: ). Bije z niej młodość i bezkompromisowość. My już bardziej owijamy w bawełnę i staramy się nie nadeptywać na odciski.
Mam nadzieję, ze Wierszokletka nie podzieli innej cechy młodzieży pisującej na forach - to znaczy nie pójdzie sobie stąd bez dyskusji po zostawieniu swojego wyraźnego śladu :wink:
Mmmm, ładne są te wspomnienia z Berlina, dzięki Mag :kwiatek: . Byłam w Sony Center tuż przed Bożym Narodzeniem - urok świątecznych dekoracji, kiermaszu, komfort oglądania wyczekanego filmu w dobrych warunkach - tego się nie zapomina.

Trzykrotka - Pon 18 Maj, 2009 15:17

Mag13 napisał/a:

A Sony Center jest komfortowe, poza tym nie trzeba w nim ogladać filmów z niemieckim dubbingiem, bowiem są liczne seanse w wersji oryginalnej angielskiej. Maja tam doskonałą aparaturę audio i ścieżki dźwiękowe filmów brzmią rewelacyjnie.....

Właśnie na takim byliśmy, a razem z nami dużo wielojęzycznej publiczności. Bardzo mi się tam podobało i chciałabym bardzo to powtórzyć :trzyma_kciuki: (już więcej nie będę offtopować :sorry3: )

trifle - Pon 18 Maj, 2009 16:51

Mag13 napisał/a:
Dostawiono tam tylko popiersie Darcy'ego, które zresztą znajduje się tam ponoć do dziś.


Jest! Pamiętam zdjęcia naszych dwóch forumianek, których ostatnio w ogóle nie widać - bezpaznokcianki i otherwaymisterollins - z wizyty w tej posiadłości. Na jedynym stały właśnie obok popiersia Mr Darcy'ego :mrgreen:

A do Berlina ja się muszę wybrać choćby z obowiązku i chciałabym mieć takiego przewodnika jak Mag :-D

trifle - Pon 18 Maj, 2009 18:41

Lepiej sobie samemu zorganizować ;) Zatrzymać się, gdzie się chce, na ile się chce. Ja generalnie nie lubię objazdowych wycieczek :roll: Bo to dla mnie zbyt powierzchownie jest. Dużo, dużo, ale co z tego zostaje? :roll:

Ja bym chciała zobaczyć z tego filmu ten park, gdzie te nieszczęsne zaręczyny w deszczu były. Harry tam była, wklejała zdjęcia, ach... pięknie. To jest właśnie to, co mnie w Anglii zachwyca. Razem z tym deszczem :mrgreen:

Trzykrotka - Pią 02 Paź, 2009 12:54

Przyniosłam sobie do domu DiU z 2005 i do razu włączyłam, tak, jak to mówimy, "pod prasowanie". Dawno już nie zaglądałam do tego filmu, więc teraz oglądałam go jak coś prawie nowego. Od nowa przeżyłam to, co przy poprzednich seansach - zachwyt i irytację równocześnie. Jaki to jest piękny wizualnie i dźwiękowo film! A jednocześnie - przy każdej pięknej scenie czuję się, jakby mnie ktoś kłuł szpilką...
Keira miewa sceny zagrane w natchnieniu, ma też kompletnie chybione.
Lubię głos Matthew, mam do tego aktora ogromną słabość.
Z perspektywy czasu okropnie bolało mnie patrzenie na Carey Mulligan, która w Northanger Abbey pokazała, jak piękną i dobrą jest aktorką. Tutaj jej bezsensowne podskoki były wręcz boleśnie idiotyczne.

Calipso - Nie 08 Lis, 2009 20:34

Trzykrotka napisał/a:
A jednocześnie - przy każdej pięknej scenie czuję się, jakby mnie ktoś kłuł szpilką...

Mnie ta szpilka kuła w nerwy zębowe :roll: Wczoraj znów odświeżyłam sobie tę wersję i nadal nie moge jej strawić.Darcy nie jest Darcym ( :wink: ),Jane jest za bardzo rozchichotana,mr.Bennet nie piszczy i nie mdleje :roll: Jedynie podoba mi się Judi Dench jako Lady Catherine i Simon Woods jako pan Bingley :oklaski: Ale nadal zdecydowanie wolę wiadomą wersję :-D

Alicja - Nie 08 Lis, 2009 21:23

mam podobnie, włączyłam sobie w piatek z nadzieją, że film obejrzany ponownie będzie bardziej strawny. Niestety było jeszcze gorzej. Pomijam tym razem niechlujne ubiory i ogólne rozczochranie bohaterów. W momencie gdy w scenie oświadczyn Keira rozdarła się wręcz na wielbiciela, miałam dosyć. Mogłam popatrzeć jedynie na Darcego - światełko w tunelu, ale ten Darcy też nie był TYM Darcym.
To z pewnością nie jest moja Duma i Uprzedzenie. RiR mogę oglądać w każdej postaci, uzupełniają się. DiU niestety nie.

zuza - Nie 29 Lis, 2009 16:31
Temat postu: Re: Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Jutro ide do pracy po trzech miesiacach laby.
Na pocieszenie puscilam sobie Dume i uprzedzenie :) Bardzo lubie w tej wersji to, ze Jane jest naprawde ładna :)
No i Darcy mi sie podoba :)

Podobala mi sie scena przed oswiadczynami Bingleya nad jeziorem, rozbawila mnie :lol:

Calipso - Nie 29 Lis, 2009 21:12

zuza napisał/a:
Bardzo lubie w tej wersji to, ze Jane jest naprawde ładna

To jest jedyna rzecz jaka podoba mi się w Jane.
zuza napisał/a:
Podobala mi sie scena przed oswiadczynami Bingleya nad jeziorem, rozbawila mnie

Mnie też :-D Jeżu,biedny pan Bingley miotał się jak kogut w klatce :lol:

Anonymous - Pon 30 Lis, 2009 09:26

a wiecie, ze ja mam znajoma szalenie podobna do Rosamund? Naprawde bardzo-bardzo :)
milenaj - Czw 17 Gru, 2009 23:02

Dziś obejrzałam po raz pierwszy tą wersję od czasu premiery. Zwlekałam tak długo, bo w kinie naprawdę mi się nie podobała. Ale po takim czasie, odczucia niewiele się zmieniają, przynajmniej u mnie. Jane świetna, Elżbieta nadal mi się nie podoba absolutnie. Pan Darcy tylko momentami, przez większość czasu wygląda jak zbity pies.
Jednak wersja serialowa pozostanie dla mnie wersją najlepszą. W święta już szykuję sobie seans z nową Emmą i Rozważną i romantyczną. Chociż w tej pierwszej nie pasuje mi Johnny Lee Miller a w drugiej aktor grający Brandona. Ale obejrzymy to zobaczymy. :rumieniec:

Sofijufka - Pią 18 Gru, 2009 07:36

do Brandona sie przekonasz :mrgreen:
Trzykrotka - Czw 07 Sty, 2010 00:51

Nie wiem, skąd mam ten tekst, na pewno z forum :hug_grupowy: . W każdym razie znalazłam go w swoich plikach i przetlumaczyłam
Enjoy :kwiatek:

Jane Austen and Film
Claire McIlvennie
6 grudnia 2008




Taniec dla dwojga

W „Dumie i uprzedzeniu” Jane Austen taniec pomaga lepiej zrozumieć bohaterów i ich związki z innymi. Scena tańca Elizabeth i pana Darcy na balu w Nethrefield gra decydującą rolę w budowaniu relacji pomiędzy tą dwójką. Zarówno w powieści jak i adaptacji filmowej z 2005 w reżyserii Joe Wrighta, scena ta daje czytelnikom i widzom wskazówki co do uczuć bohaterów poprzedzających ich wspólny taniec i tego, jak te uczucia wpływają na ich działania podczas tańca. W filmie kamera zajmuje miejsce narratora, aby przekazać emocje i intensywność wzajemnych relacji Elizabeth i Darcy'ego. Dodatkowo, choć większość rozmowy w powieści i filmie jest taka sama, to sposób prezentacji dialogu zmienia poglądy publiczności co do uczuć Darcy'ego. Z powodu zmian w pokazaniu tej sceny w filmie w stosunku do jej opisu książkowego, czytelnicy i widzowie mają dwa różne obrazy tego, co Elizabeth i Darcy czują do siebie na tym etapie opowieści.
Zarówno w książce jak i filmie początek sceny pokazuje nam, co czuja do siebie bohaterowie, zanim razem zatańczą. W powieści Elżbieta rozmawiająca z Charlotte Lucas, „nagle uslyszała nad swoim uchem głos Darcy'ego. Była tak zaskoczona jego prośbą o następne tańce, że przyjęła ją, nie wiedząc, co czyni.” Ten sposób raptownego zaproszenia przez pana Darcy'ego wprawia Elizabeth w takie osłupienie, że ma ona jedynie tyle przytomności umysłu, by odpowiedzieć oczekiwanym 'tak.' W wersji filmowej z 2005 roku, działania aktorów w zestawieniu z kierunkiem ustawienia kamery podkreślają raptowność zaproszenia Darcy'ego i późniejszą reakcję Elizabeth. Kiedy Charlotte i Elizabeth wędrują po pokojach Netherfield, rozmawiając wesoło, nagle wpadają na Darcy'ego. Obie młode kobiety zostają gwałtownie zatrzymane jego nieoczekiwaną obecnością. Kamera początkowo pokazuje jedynie sztywną i poprawną sylwetkę Darcy'ego od ramion w dół, czyli od poziomu, na którym zatrzymują się oczy Elizabeth i Charlotte. To nagłe przerwanie działań Elizabeth pokazuje, jak bardzo zaskoczona jest propozycją Darcy'ego. Publiczność widzi, że przybycie Darcy'ego odbiera Elizabeth dech, co dodatkowo sugeruje, że ona, choć deklaruje odrazę do niego, być może zaczyna żywić już zupełnie odmienne uczucia. To, że Elizabeth musi patrzeć w górę, żeby spojrzeć Darcy'emu w oczy, podkreśla jeszcze fakt, że on uważa się za stojącego wyżej od niej. Jednakże on zaprosił ją do tańca, co daje zarówno czytelnikom jak i widzom wskazówkę, że Darcy podejmuje próbę dowiedzenia się czegoś więcej o Elizabeth, nawet jeśli uważa, że jest ona „znośna, ale nie dość ładna, by (go) skusić.”
Kiedy taniec się zaczyna, narrator i kamera odgrywają decydującą rolę w uświadomieniu czytelnikom i widzom intensywności napięcia pomiędzy Darcym i Elizabeth. Tańczą, a rozmowę między nimi prowadzi głównie Elizabeth. Robi ona uwagę na temat tańca, a po krótkiej odpowiedzi Darcy'ego mówi, „Teraz pana kolej, żeby coś powiedzieć, panie Darcy.” W końcu rozmowa staje się bardziej wywiadem, w którym bohaterowie rzucają riposty tak szybko, że ledwie mają czas zastanowić się nad nimi. Powieść pokazuje tę zmianę przez mniejszą ingerencję narratora, który jakby się wycofuje i dialog pomiędzy Darcym i Elizabeth nie jest przez niego komentowany. Na samym początku narrator pojawia się, aby podkreślić atmosferę tańca. Dodatkowo wyjaśnia on częściowo to, co Darcy mówi lub jak reaguje na uwagi Elizabeth, takie jak wtedy, kiedy „jego twarz przybrała wyraz dumy i pogardy” na wzmiankę o Wickhamie, lub uśmiecha się, gdy pyta ją o książki. Kiedy ich rozmowa przechodzi stopniowo od zakrawających na flirt, dowcipnych uwag do spraw bardzo serio, rola narratora coraz bardziej maleje, aż do znika on i nie pojawia się aż do końca tańca. W adaptacji filmowej kamera przekazuje tę samą atmosferę w sposobie w jaki podąża za bohaterami w tańcu. Kiedy Elizabeth wymusza „lekką konwersację” na Darcym, kamera płynie za nimi poprzez taneczne figury, skupiając się na tej osobie, która w danej chwili mówi. Płynny ruch kamery odzwierciedla lekki ton dialogu i przekazuje przymus, z jakim Elizabeth go prowadzi. Kiedy rozmowa skręca w stronę Wickhama i prób odkrycia prawdziwego charakteru Darcy'ego podejmowanych przez Elzabeth, ruch kamery zmienia się. Zatrzymuje się ona gwałtownie na obrazie, w którym Darcy i Elizabeth stoją niemal nos w nos, podczas gdy reszta tancerzy nadal w tle wykonuje odpowiednie kroki. Przejście od płynnego ruchu do raptownej przerwy podkreśla intensywność tego momentu pomiędzy dwójką tancerzy. Kiedy mija chwila, powraca płynność filmowania, ale inni tancerze znikają z tła, zostawiając tylko Darcy'ego i Elizabeth i podkreślając znów w ten sposób pełną napięcia atmosferę tej chwili. Narrator w powieści i kamera w filmie używają różnych technik, aby poddać głębszej analizie uczucia Elżbiety i Darcy'ego względem siebie.
Choć wiele z tych uczuć opisanych w książce pokrywa się z tymi filmowymi, różnica w podawaniu dialogu odmienia opinię, jaką wyrabia sobie odbiorca co do Darcy'ego. W filmie to Elizabeth bierze na siebie ciężar rozmowy, ale powieść pokazuje inny jej obraz. Kiedy powieściowy Darcy podejmuje temat książek, jest to ewidentna próba wciągnięcia Elizabeth w rozmowę bardziej na serio. Nie tylko narzuca jej konkretny temat, w przeciwieństwie do błahej pogawędki Elizabeth o tańcu, sal balowej i pogodzie, ale pyta o nie z uśmiechem. Dowiadujemy się w ten sposób, że Darcy naprawdę stara się być miły i próbuje poznać Elizabeth trochę lepiej, nawet jeśliby tylko przez chwilę. Bez tego elementu filmowa próba uprzejmości Darcy;ego pozostaje umniejszona. Zamiast niej widzowie dostają bardzo stronnicze spojrzenie na tego bohatera i zaczynają uważać go za uprzedzonego i niemiłego w stosunku do Elizabeth.
Jedyny prawdziwy ukłon Darcy'ego w stronę Elizabeth widzimy wtedy, kiedy ona mówi mu, że powinien i on poczynić kilka uwag na temat tego wieczoru. W powieści on „uśmiechnął się i zapewnił, że powie wszystko, czego on sobie zażyczy.” Choć ta część rozmowy nie zmienia się w scenie filmowej, sposób, w jaki prowadzi ją Darcy daje widzom odmienne wrażenie co do jego intencji. W filmie, z powodu tonu głosu i pustego spojrzenia można wywnioskować, że uwaga ta została rzucona na odczepnego. W powieści widzimy wyraźnie, że mówiąc to Darcy chciał zadowolić Elizabeth, pokazać swą gotowość do zadośćuczynienia za to, jak przedtem zachował się w stosunku do niej. W filmie widzowie nadal postrzegają Darcy'ego jako zarozumiałego i uważającego się za lepszego od niej i uświadomienie sobie, że ona zaczyna mu się podobać, następuje z opóźnieniem
Dzięki scenie balu w Natherfield publiczność ma okazję wniknąć głębiej w rozwój związku pomiędzy bohaterami. Na jej początku widzimy, że Elizabeth zaproszona do tańca przez Darcy'ego jest tym faktem wstrząśnięta. Zarówno w powieści jak i filmie nie wie ona ewidentnie, co myśleć o tym nieoczekiwanym geście i choć mówi ona Charlotte że przysięgła sobie nie cierpieć go do końca życia, to jest jasne, ze on zaintrygował ją swoimi emocjami i zachowaniem. W miarę, jak trwa taniec, narrator i kamera przekazują odbiorcom więcej informacji o rozwoju ich wzajemnych relacji. Dzięki efektowi zanikania roli narratora w powieści i zmiany ruchu kamery z płynnego w urywany w filmie, intensywność ich interakcji zostaje mocno podkreślona. W miarę jak ich prowadzona z konieczności rozmowa zmienia się z dowcipnej w poważną, obydwoje starają się poznać lepiej charakter drugiego i próbują sformułować o sobie jakieś zdanie. Jednak kiedy scena się kończy, czytelnicy i widzowie pozostają z różnymi opiniami na temat Darcy'ego. W powieści, z powodu jego szczerej próby zbliżenia się do Elizabth, czytelnik widzi przebłyski kiełkującego uczucia. Ale widz kinowy kończy jej oglądanie pewien, że Darcy jest jedynie dumny i nie zainteresowany Elizabeth, Jednakże w obu przypadkach nabieramy ochoty, żeby dowiedzieć się, jak stosunki pomiędzy tą parą rozwiną się w przyszłości.


Analizę tej samej sceny z serialu 1995 znajdziecie tu. Alison :kwiatek: przetłumaczyła ten teks. Jest świetny
http://janeausten.pl/modu...article&sid=167

musia - Czw 07 Sty, 2010 11:46

Po kilku miesiąca jak zawsze okresowo zrobiłam sobie maraton ekranizacji Jane Austen + Bronte (Jane Eyre).

Spojrzeć chciałam z perspektywy czasu na 2005 rok. Tym razem roczarowanie większe niż za pierwszym , 2 czy 3 razem.

Coś jest NIE TAK. Chora jestem czy cuś :rumieniec:

Ogladałam go wręcz z irytacją (choć nastawienie miałam pozytywne). Te, że tak powiem "klepisko" w domu Bennetów - kręciłam na to głową ze wstydem. Rozwiane fryzury i hałaśliwe tańce. Ta galeria rzeźb (jakoś mi nie pasująca do ogólnego wyobrażenia).

Te podgladania powitania (Darcy'ego przez siostę) przez Elizabeth, krótkie najazdy kamery w finale - nieodmiennie kojarzą mi się ze wspólczesnymi filmami o erotycznym zabarwieniu. Takie przyłapanie.

I jak któryś raz z kolei zatrząsłam się wręcz na widok czarnych "bucisk" (bo pantofle to nie były) do gustownej białej sukni.To ze sceny , gdy "spłoniona" obejrzaną sceną powitania Elżbieta wybiega z pałacu.

Co za kostiumolog to wymyślił.

Z większą już przyjemnościa obejrzałam angielską wersją BBC z 1980. Okrywałam cienie uśmiechu Dary'ego podczas wizyty w pałacu Elżbiety i wójostwa, czy delikatną jak na angielskiego dżentelmena zmianę podczas finałowego spaceru. Inne "służenie ramieniem" gdy został przyjęty.

Po "80 roku " (wersji) zorientowałam się, że książka ta stoi na pólce w domu i czytałam ją z odcinkami w ówczesnej telewizji.

A za chwilę sięgam po wersję z 1940 roku. a to z powodu L. Oliver i wczoraj obejrzanej (któryś raz) "Rebeki".

Trzykrotka - Pią 08 Sty, 2010 09:50

Sama jojczyłam już dziesiątki razy na film z Keirą. Obejrzałam go znowu ostatnio, kiedy dodali go dom gazety i dalej syczałam z irytacji.
Ale jednak, jakkolwiek by się go nie skrytykowało, nie można odmówić mu uroku. Za każdym razem, kiedy zaczynam oglądanie, już wstęp wprawie mnie w miły trans: rozległa panorama, wschodzące słońce i śpiew ptaków, świeżość, rześkość wiosennego poranka, a zaraz potem Lizzy i jej "fine eyes." Dobry początek. I zaraz potem pierwsza trzeźwa myśl: idzie przez łąkę z oczami wbitymi w książkę, zaraz wdepnie w krowie.... Oglądanie kojarzy mi się zawsze z jedzeniem pysznej ryby, która ma masę ości.
Mimo wszystkich tego typu niekonsekwencji, idiotyzmów, których nagromadzenie mamy zwłaszcza - to fakt - w scenie wizyty Lizzy w Pemberley, nie da się tego filmu przekreślić, choć jak dla mnie jest raczej komentarzem do DiU i także do potrzeb widza naszych czasów.

Trzykrotka - Pią 08 Sty, 2010 18:57

Mag13 napisał/a:
Trzykrotko, dotarła może do Ciebie moja :rumieniec: kompilacja tańców i scen muzycznych z różnych ekranizacji Austen?


Nie dotarła, ale Anaru przychodzi do mnie w poniedziałek. Już do niej piszę :banan: .
Mag, dziękuję :przytul: :przytul: :przytul:

Anaru - Pią 08 Sty, 2010 22:23

Mag13 napisał/a:
Świetnie się czyta o tańczeniu! :wink:
Trzykrotko, dotarła może do Ciebie moja :rumieniec: kompilacja tańców i scen muzycznych z różnych ekranizacji Austen? Jakby co, to na Południu ma ją Anaru :wink:

I się chętnie podzieli :mrgreen:

Nie wszystkie filmy rozpoznałam :rumieniec: , ale bardzo dobrze się ogląda :kwiatek:

* Mag, mam pytanie techniczne, bo mi się skojarzyło - czym obrabiasz filmy? Chodzi mi o połączenie kilku avi, albo kilku mp4, zależnie od tego czy przekonwertujemy nasze aparatowe mp4, których np. nie lubi mój komputer, na wygodniejsze avi (a mamy za zadanie nagrać filmik z Asią dla prof. Talara).

Trzykrotka - Pią 08 Sty, 2010 22:38

Anaru napisał/a:

I się chętnie podzieli :mrgreen:


To ja już się cieszę i chętnie powiem, co było z czego :serce2:

Anaru - Pią 08 Sty, 2010 23:47

Mag13 napisał/a:
A jakby co, to mogę służyć pomocą....

Jakby co, to się o tą pomoc najprawdopodobniej pouśmiecham za jakiś tydzień :kwiatek:

Tym samym można wyciąć? Chodzi mi o (chyba) DVD, tylko nakręcone kamerą, w postaci jednego pliku o ile pamiętam (nie mogę sobie sprawdzić, bo mi płytka padła :roll: ). Tam są ćwiczenia i stymulacje, które chętnie dam znajomym, którzy tego potrzebują, ale pierwsze pół to rozmowa z profesorem o Asi, taka bardziej szczegółowa, pod kątem leczenia i tę chcę z płytki wyciąć.

BeeMeR - Pią 15 Sty, 2010 10:32

Anaru napisał/a:
Chodzi mi o (chyba) DVD, tylko nakręcone kamerą, w postaci jednego pliku o ile pamiętam (nie mogę sobie sprawdzić, bo mi płytka padła :roll: ).
gwoli ścisłości to jest dvd w postaci czterech VOB-ów - ja mam kopię, pamiętasz? ;)
RaczejRozwazna - Wto 09 Mar, 2010 21:05

Przypomniałam sobie tę wersję DiU i zdenerwowała mnie troszeczkę. Jeszcze tak nigdy nie miałam, żeby kilka razy oglądając ten sam film, odbierać go za każdym razem zupełnie inaczej. Za pierwszym razem ta wersja bardzo mi się spodobała, za drugim - zdenerwował mnie Mateuszek i chętnie wysłałabym go do psychoanalityka, a tym razem niesamowicie zaczęła mnie razić strojąca miny Keira i ten straszny - przepraszam - syf w obejściu posiadłości Bennetów. Przepraszam, ale szanujący się, biedny chłop ma czyściej wokół domu. To błoto, trzoda mleczna i chlewna i ptactwo wszelakie doprowadzało mnie niemal do torsji. Poza tym razi - tradycyjnie - arystokracja włócząca się po nocach, Darcy w szalfroku proszący Benneta o rękę Elizabeth :shock: i całowanie po rękach.
Natomiast co mnie nadal zachwyca - muzyka, zwłaszcza częsty śpiew ptaków, ach :serce: muszę w tym roku w maju wybrać się o świcie do jakiegoś lasu lub na łąki posłuchać tego ptactwa....



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group