To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (2007)

bezpaznokcianka - Pią 02 Lis, 2007 00:33

Caitriona napisał/a:
w czołówce jest że film oparty jest na książce, a nie że jest to ekranizacja;)

nie tylko na książce. jeszcze na listach Jane Austen i jej biografii. Dlatego nie ma się co czepiać niektórych wątków.
Z dwóch ekranizacji ja jestem za 99, podoba mi się, a porównując ją do wersji 2007 zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest to bardzo ale to bardzo dobrze oddany film. I klimat jest doby i Fanny jakaś taka bardziej zrównoważona, spokojniejsza, bardziej stonowana, cichsza i mniej rozbrykana (coś trochę rozbrykana była - pamietamy przecież, że udając się na przejażdżkę konną biegną przez dom z Edmundem aż sir Tom musi ich uspokajać). Co prawda wątek z jej powieciopisarstwem uważam za lekko przesadzony, ale poza tym jest doskonale.
Zresztą, bijcie mnie laciem, ten film podobał mi się już zanim powstała wersja 2007, której nie trawię i nie porafię w spokoju bez jednej kąśliwej uwagi do końca oglądnąć.

Anonymous - Pią 02 Lis, 2007 10:01

Dla mnie ogromnym atutem jest postać Henrego :D
nicol81 - Pią 02 Lis, 2007 10:16

Jak to nie ma co się czepiać? A skąd się wzięło cholerne niewolnictwo? Gdyby dodane wątki tworzyły spójny, sensowny obraz- ale to nie wyszło. Np. postać wuja/ ojca.
Caitriona - Pią 02 Lis, 2007 10:49

nicol81 napisał/a:
A skąd się wzięło cholerne niewolnictwo?

Z głowy secarzysty. Przecież to jest film oparty na książce, biografii i listach Jane Austen, a nie wierna ekranizacja. Scenarzysta mógł więc coś dodać, a że akutart to mu przyszło do głowy...

nicol81 - Pią 02 Lis, 2007 20:16

Ale czy scenarzyści mają prawo dodawać cokolwiek chcą? Jeśli jest tytuł "Mansfield Park", to moim zdaniem film powinien mieć coś wspólnego z książką.
trifle - Pią 02 Lis, 2007 22:25

Ale przecież ma. Mamy Fanny, z ubogiej rodziny, jedzie do bogatych krewnych, jej kuzyn zakochuje się w nieodpowiedniej pannie, ale potem mądrzeje itp itd. Ogólny zarys MP tu jest, fakt, że pozmieniali trochę charaktery, co nieco dodali, ale film wyszedł całkiem przyjemny.
Trzykrotka - Pią 02 Lis, 2007 22:54

Z wiernością książce jest taki sam problem jak w DiU Wrighta: fakty są, nie ma ducha.
Mansfield Park, ostoja spokoju, dostatku, patriarchalnego porządku z dobrym gospodarzem, nieco surowym, ale sprawiedliwym, z bohaterką do bólu nieśmiałą, nie lubiącą zwracać na siebie uwagi, ale heroicznie i niezłomnie moralną... - to jest Jane Austen.
Wielki dwór pełen pustawych pokoi, jak po przejściu kataklizmu, z oszołomioną opium panią domu i panem domu tyranem, który katuje niewolników i wrzeszczy na domowników, z bohaterką - śmiałą sufrażystką, która ma samodzielne poglądy, modne stroje, dużo cywilnej odwagi w wygłaszaniu swojego zdania - to Rozema.
Całe tło obyczajowe (mogę wyliczać jeszcze długo odstępstwa od wymowy powieści) jest inne i naprawdę niewiele poza szkieletem reżyserka wzięła od pisarki.
Jeżeli odetnie się sobie pamięć o książce, film oglada się jednak naprawdę dobrze, głównie dzięki Frances O'Connor i aktorowi grającemu Henry'ego. (nie pamiętam nazwiska, ale uroczy był)

Admete - Sob 03 Lis, 2007 09:24

Bo to jest dobrze zrobiony film, przyznaję to obiektywnie. To jednak nie jest Jane Austen. Bedę to z uporem powtarzać. A ja oczekiwałam choć odrobiny ducha powieści, dlatego nie lubię tej wersji. To nie jest MP. Szkoda, że Rozema nie zrobiła filmu na podstawie całkowicie własnego scenariusza bez posiłkowania sie MP. Ja tę powieśc cenię właśnie za tę niezłomność moralną Fannny i za obraz życia na angielskiej wsi.
Caitriona - Sob 03 Lis, 2007 10:06

nicol81 napisał/a:
Ale czy scenarzyści mają prawo dodawać cokolwiek chcą? Jeśli jest tytuł "Mansfield Park", to moim zdaniem film powinien mieć coś wspólnego z książką.


Oczywiście, że mają. Zaznaczono, że jest to film w oparciu, a nie ekranizaja i to im otwiera wszelkie drzwi fantazji. A tytuł jest taki, a nie inny ponieważ sporo głównych wątków zaczerpnięto przecież z powieści Austen.

To co pisze Trzykrotka to wszystko prawda i ja sie z tym zgadzam. Ale i tak, ja osobiście, wolę ten film od tego najnowszego z 2007 roku.

nicol81 - Sob 03 Lis, 2007 10:50

Dla mnie zaznaczenie "na motywach" nie daje nieograniczonego pola popisu. Wciąż używają tytułu powieści, zachęcając klientów. To jak sprzedawać wyroby "na motywach czekolady", reklamowane jako "czekolada."
Ta kwestia jest dla mnie ostatnio istotna, gdyż oglądam na Hallmarku serię "Miss Marple" i gdzie mogę filmy Poirota. I tam fantazja scenarzystów uleciała wysoko, przebijając dach... :bejsbol:

Caitriona - Sob 03 Lis, 2007 11:07

Dokładnie, używają tytułu żeby skusić do obejrzenia; jednocześnie wykorzystują wątki z powieści i bohaterów, więc mają prawo go używać. Ja nie widzę w tym problemu. Uprzedzili w czołówce, że jest to film na motywach i ja to kupuję - wiem, że nie wszystko będzie tak jak być powinno. Pewnie, że chciałabym żeby powstała idealna wersja MP i mam nadzieję, że tak kiedyś będzie.
nicol81 - Sob 03 Lis, 2007 22:50

Hindusi zmienili tytuł na Bride and Prejudice, gdy robili "na motywach". W ten sposób obejrzałam bez rozczarowania i z przyjemnością. Nie powinni uprzedzać w czołówce, a już w tytule, by nie zachęcać konsumentów fałszywie (Mansfield shark lub Mansfield stark?)
Nigdy nie jest tak, jak być powinno. Ale wycinanie, upraszczanie, tłumaczenie na język obrazu to nie wymyślanie cholernego niewolnictwa. Rozema mogła sobie zrobić "Niewolnicę Isaurę" albo "Chatę wuja Toma". Rozwiązanie problemu na końcu filmu, czyli dziesięciosekundowa przemiana wuja w dobrego faceta to dno. Problem z takimi zmianami polega na tym, że prowadzą do niekonsekwencji.

Marija - Sob 03 Lis, 2007 22:55

Miło poczytać, jak się umiejętnie pastwisz nad moją bardzo nieulubioną "ekranizacją" "na motywach" MF :bejsbol: . Bravissimo :oklaski: !
nicol81 - Sob 03 Lis, 2007 23:05

Frances O'Connor na Isaurę!!!! :cheerleader2: W sumie "Mansfield Park" to już jest "Chata wuja Toma" :wink:
A spojrzałam na stronę imdb tego filmu. W plot keywords na stronie głównej jest feminizm :roll: Dalej są opium, niewolnictwo, statek niewolników, uzależnienie od narkotyków :-P i based on novel. Czyli ludzie nie uznają, że to na motywach.

achata - Sob 03 Lis, 2007 23:20

Też wolę tą nową wersję. Fanny jest daremna, o to nie ma się co kłócić. Ale rodzina z Mansfield Park jest taka jaka być powinna. Podoba mi się ten wuj z zwłaszcza ta cioteczka Bertram- cicha woda. Ta stara wersja była sprawniej nakręcona, ale wprowadzone udziwnienia są dla mnie nie do przełkniecia.Co powiecie na umizgi Marii Crawford do Fanny? Wyć się chciało. A te wariackie powieści, które pisała główna bohaterka zniesmaczały mnie od samego poczatku. Widać jestem bardzo ograniczona :?
Za to podoba mi się w wersji 99 sekwencja balu. Sceny tańca bardzo ładnie sfilmowano.

Anonymous - Nie 04 Lis, 2007 11:09

Tak zgadzam sie tace były śliczne. Motylki mi skakały w brzucholcu :)
nicol81 - Nie 04 Lis, 2007 11:30

achata napisał/a:
Też wolę tą nową wersję. Fanny jest daremna, o to nie ma się co kłócić.


I tu wracamy do problemu- jak pokazać Fanny, by była w zgodzie z książką, a jednocześnie do lubienia?
Nie oglądałam wersji z 1983, ale podobno tam wyszła jak noc żywych trupów. I to jest argument używany, że Fanny trzeba wymyśleć osobowość w filmie, bo jej nie posiada.

Caitriona - Nie 04 Lis, 2007 13:00

nicol81 napisał/a:
Hindusi zmienili tytuł na Bride and Prejudice, gdy robili "na motywach". W ten sposób obejrzałam bez rozczarowania i z przyjemnością. Nie powinni uprzedzać w czołówce, a już w tytule, by nie zachęcać konsumentów fałszywie (Mansfield shark lub Mansfield stark?)


Hindusi zmienili bo uważali to za słuszne. Twórcy MP nie zmienili, bo widocznie nie uważali tego za obowiązkowe i moim zdaniem nie musieli - wystarczyło, że uprzedzono w czołówce, że będa zmiany. Widać jakość nie możesz się z tym pogodzić, nic na to nie poradzę. Mnie to wystarcza. Bardziej denerwują mnie za to te wszystkie zmiany w nowym MP, który jest ekranizacją powieści.

Maryann - Nie 04 Lis, 2007 21:48

Trzykrotka napisał/a:
film oglada się jednak naprawdę dobrze, głównie dzięki Frances O'Connor i aktorowi grającemu Henry'ego. (nie pamiętam nazwiska, ale uroczy był)

Alessandro Nivola... :-D
Nie jest bynajmniej brzydki :wink: , ani nie ma ciemnej karnacji, jak w książce, ale jak dla mnie to Henry z niego idealny. Jest właśnie tak uroczy, że bez trudu można uwierzyć, dlaczego panny Bertram tak za nim szalały i... naprawdę trudno zrozumieć Fanny...

Anonymous - Nie 04 Lis, 2007 22:15

Alessandro jest boski, cudny uroczy słodki.
A ten z wersji 07, nawet jak wyglada nie moge sobie przypomnieć :|

Maryann - Nie 04 Lis, 2007 22:18

lady_kasiek napisał/a:
Alessandro jest boski, cudny uroczy słodki.

Zaprawdę w tej roli czarujący z niego drań... :wink: Mam wrażenie, że byłby dobry jako Wickham...

nicol81 - Nie 04 Lis, 2007 22:28

Caitriona napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Hindusi zmienili tytuł na Bride and Prejudice, gdy robili "na motywach". W ten sposób obejrzałam bez rozczarowania i z przyjemnością. Nie powinni uprzedzać w czołówce, a już w tytule, by nie zachęcać konsumentów fałszywie (Mansfield shark lub Mansfield stark?)


Hindusi zmienili bo uważali to za słuszne. Twórcy MP nie zmienili, bo widocznie nie uważali tego za obowiązkowe i moim zdaniem nie musieli - wystarczyło, że uprzedzono w czołówce, że będa zmiany. Widać jakość nie możesz się z tym pogodzić, nic na to nie poradzę. Mnie to wystarcza. Bardziej denerwują mnie za to te wszystkie zmiany w nowym MP, który jest ekranizacją powieści.

Dla mnie czołówka to za późno. Już się poszło do kina, buląc za bilet.
I się kończy, że Mansfield Park ma w tematyce feminizm, narkotyki i niewolnictwo...Skąd się to niewolnictwo wzięło, czy Austen pisała coś w listach na ten temat?

Trzykrotka - Nie 04 Lis, 2007 23:29

Ale ja naprawdę nie żałowałam wydanych pieniędzy, tym bardziej, ze wszędzie trąbiono, że adaptacja jest "luźna".
Alessandro! Dzięki, Maryann, uroczy Henry! (grał u Branagha w Straconych zachodach milości).

Anonymous - Pon 05 Lis, 2007 06:40

Maryann napisał/a:



Zaprawdę w tej roli czarujący z niego drań... Mam wrażenie, że byłby dobry jako Wickham...

Genialny pomysł

Trzykrotka napisał/a:
uroczy Henry! (grał u Branagha w Straconych zachodach milości)

zapisane :D

maenka - Śro 26 Gru, 2007 12:07

Monika napisał/a:
Ja wręcz przeciwnie, przerwałam w połowie MP 2007, bo tego poprostu nie dało się oglądać. Fuj, ta okropna Fanny :confused3: Poprzednią wersję oglądałam z przyjemnością, owszem, sporo jest tam udziwnień, ale gra aktorska jest na dużym poziomie i przede wszystkim główną bohaterkę nie mogli lepiej wybrać. Najnowsza ekranizacja? Co tu dużo gadać: :obrzydzenie:


Dziś jest kolej na mój drugi prezent od Swiętego czyli MP 2007. tak jak cytowana powyżej Monika. Na razie przerwalam w połowie żeby ochłonąć. Na pewno dokończę . Pewnie wrócę do ogladania nie dalej jak za pół godziny (ciekawość zwycięzy). Ja w przeciwieństwie do niektórych forumowiczek lubię wersję z Rozemy z 1999. Oczywiście wersja 1983 to porażka, a przynajmniej tamtejsza Fanny.

Ta wersja no cóż zacznijmy od Fanny ten rozwiany włos i maniery dziewczyny ze szkoły na Pradze.

A poza tym tak jak wiele osób zarzucało Rozemie odstępstwa od książki to tu też je mamy. Rozema przynajmnie argumentowała że jej postać Fanny była kompilacją Fanny książkowej i samej JA (na podstawie listów i Juwenaliów JA).

No ale ciągle nie jest to najgorsza wersja bo tej z 1983 nic nie zdetronizuje.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group