Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
Caroline - Wto 01 Sty, 2008 22:07
| Gitka napisał/a: |
Sense and Sensibility: Sex and sensuality
|
Kolejny tekst o seksie, hmmm...
Zastanawiam się, czy cały serial jest aż tak zmysłowy, czy tylko ta pierwsza scena tak zawładnęła wyobraźnią
Mam nieprzyjemne wrażenia po przetłumaczeniu tego tekstu. Widziałam kilka ekranizacji ze scenariuszem Daviesa, ale nie przypomniam sobie, żeby to były soft-pornograficzne opowiastki, a z tego artykułu można wywnioskować, że mówimy o jakichś telewizyjnych afrodyzjakach, od których baby dostają seksualnego bzika. Gosiu, nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia, że ci się "przebijanie mieczem" Marion skojarzyło z substytutem stosunku seksualnego, popatrz co ta laska wyżej wymyśla! Siekiera i drewno w deszczu. Litości!!
Jedna, jedna, jedyna scena w "Dumie i uprzedzeniu", w której moim prywatnym zdaniem drugorzędne znaczenie miała mokra koszula, a Colin wyglądał wręcz pierdołowato (bo miał tak wyglądać, bo grał kompletnie zbitego z pantałyku Darcyego, to dramaturgia była ważniejsza, a nie seks!) i mamy całą teorię dla wszystkich filmów.
Nawet się w P&P nie pocałowali na końcu, jakie języczki w każdej adaptacji! O czym ta baba pieprzy! To że aktorzy umieli pokazać chemię między bohaterami?! Come on!
OK. My też tu siedzimy i zachwycamy się ciachowymi Darcymi, Thorntonami, Rochesterami, ich spojrzeniami, łapkami, sylwetkami etc., ale gdyby te seriale nie były dobre jako adaptacje właśnie oddające wiernie atmosferę powieści, przywołujące podobne emocje jak przy czytaniu książki, gdyby nie aktorstwo, kostiumy, reżyseria, muzyka nie oglądałybyśmy tego! A ta laska pisze jakby te filmy to była osobna półeczka dla onanistów, przepraszam onanistek, które mają się zaślinić na widok kolesia i taki jest jedyny sposób na podniesienie oglądalności BBC.
Czujecie się jak uślinione, napalone telewizyjne pierwotniaki?
A swoją drogą zastanawiam się, czy to jest strategia BBC, żeby ten serial seksem promować? Jeśli tak, to chyba ich pogięło. Właśnie poczułam się zniechęcona.
**********
Gitko zamówienie na "Sense and Sensibility: Sex and sensuality" przyjęte do realizacji, ale już nie dziś, OK? Idę sobie włączyć jakiegoś soft-porn rozgrzewacza, hmmm, może by tak "Jane Eyre", mrrau!
nicol81 - Wto 01 Sty, 2008 22:13
O. Miałam identyczne odczucia po przeczytaniu tego tekstu. Myślą że wszystkie kobiety to klony Bridget Jones
Pemberley - Wto 01 Sty, 2008 23:56
Obejrzalam pierwszy odcinek podoba mi sie.
Podejrzewam, ze forum sie podzieli na zwolenniczki wersji BBC i wersji AngLee, szczegolnie w temacie Edwarda, bo ten najnowszy ma bardzo zywy temperament, poczucie humoru i siostry wcale sie nie boi . A ja juz sie ciesze na publiczne wyznania milosci i odszczekiwania Elvisa, szalenca i innych epitetow. Dla mnie Col. Brandon absolutnie rewelacyjny, motylkowy i w ogole mezczyzna nader romantyczny, dla Maryann jednakze za stary, bo ma lat 35 . Willoughby poprowadzony jest bardzo jak Wickham, bedziecie na nim pewnie psy wieszac, w zapowiedzi na drugi odcinkek wyglada, ze to bedzie bardziej w formie konfliku meskiego ( a la Darcy - Wickham), ale aktor mi wlasnie na takiego zaklamanego lamacza serc pasuje.
Davies bawi sie bardzo humorkiem, na poczatku lekko przegial z dziecieciem Fanny Elinor, ktora wyglada bardzo mlodo gra bardzo dobrze z duza godnoscia i pewnoscia siebie i mimo zywego poczucia humoru emanuje spokojem. Marianne robi wrazenie bardzo spokojnej, dopiero jak otworzy buzie, to wychodzi z niej ta " romantyczna", jak dla mnie raczej egzaltacja nastolatki, ale nas szczescie nie ma tego za duzo. No i jako Sir John mamy bardzo sympatycznego pana Weasley.
Dobranoc
A artykul byl bardzo ciekawy, dzieki za trud tlumaczenia
Gitka - Śro 02 Sty, 2008 01:11
Caroline
Bardzo, bardzo dziękuję, to prawda natrudziłaś się bardzo!!!!!!!!
Jutro jeszcze raz na spokojnie przeczytam.
Pem tak się cieszę, że mój kochany David Morrissey nie zawiódł
Byłam wręcz pewna, że da radę Przecież jestem jego fanką od dawna
Ale, że on absolutnie rewelacyjny, motylkowy i w ogole mezczyzna nader romantyczny to normalnie ścieło mnie zupełnie i ślinię się strasznie
A co tu piszą o ślubie
Mr. Wisley married Fanny Price,
http://news.bbc.co.uk/2/h...ent/7165825.stm
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 11:21
Ja myślę o czymś innym. Z artykułu wynika, że pierwsza cena to romans Willougbiego i Elizy Williams- tak jest, Pemberley? No bo jeśli tak, to jakim cudem my mamy choć przez chwilę kupić go jako pozytywnego bohatera? Zwłaszcza jak pułkownik Brandon ma być "surowym bogiem seksu"
achata - Śro 02 Sty, 2008 12:13
| nicol81 napisał/a: | Ja myślę o czymś innym. Z artykułu wynika, że pierwsza cena to romans Willougbiego i Elizy Williams- tak jest, Pemberley? No bo jeśli tak, to jakim cudem my mamy choć przez chwilę kupić go jako pozytywnego bohatera? Zwłaszcza jak pułkownik Brandon ma być "surowym bogiem seksu" |
Nie rozumiem, przecież Willoughby'ego mamy właśnie nie lubić. M.in. dlatego Brandon ma być taki super
Pemberly
Baba z artykułu istotnie trochę kopnięta ale mie obchodzi tylko i wyłącznie serial. Nie mogę się doczekać. Widział ktoś moze jakieś kawałki na tubisiach?
Sofijufka - Śro 02 Sty, 2008 12:16
| achata napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | Ja myślę o czymś innym. Z artykułu wynika, że pierwsza cena to romans Willougbiego i Elizy Williams- tak jest, Pemberley? No bo jeśli tak, to jakim cudem my mamy choć przez chwilę kupić go jako pozytywnego bohatera? Zwłaszcza jak pułkownik Brandon ma być "surowym bogiem seksu" |
Nie rozumiem, przecież Willoughby'ego mamy właśnie nie lubić. M.in. dlatego Brandon ma być taki super |
Ale to, że W. jest a]draniem b]skunksem c]dupkiem powinno być dla nas niemal takim zaskoczeniem, jak dla Marianny!
Alison - Śro 02 Sty, 2008 12:33
| Caroline napisał/a: | Czujecie się jak uślinione, napalone telewizyjne pierwotniaki?
|
Okazuje się, że niektórzy tak nas postrzegają
Jak dla mnie zarzuty tej kobitki są chore, ale muszę przyznać, że po obejrzeniu nowego Pokoju z widokiem, bedę juz dość krytycznie, a w każdym razie bardziej obiektywnie podchodzic do scenariuszy Andrew Daviesa....
Pemberley - Śro 02 Sty, 2008 12:46
Davies sie wypowiadal, ze chcial pokazac Willoghby jako wrednego drania, bo wszyscy zawsze sie do niego odnoscili, ze niby zakochany chlopiec poswiecil sie z racji statusu spolecznego, a to zwykly uwodziciel i tyle (stad tez bedzie scena pojedynku o owa podopieczna Brandona). Ale pierwsza scena jest tak pokazana, ze tylko znajac wydarzenia wie sie, o co chodzi, bo to ujecie ( zreszta bardzo ladnie nakrecone) to pokazuje nam tylko ramiona i wstazeczki, wiemy, co sie dzieje, ale nie wiemy, kto to jest. Mozna oczywiscie rozpoznac glosy, jak sie zna glos D. Coopera Ale ogolnie w scenie poznawania sie etc. Willoughby jest soba, tylko kobiety sa ta nonszalancja zachwycone.. Wiec jest troszke inaczej, bez mydlenia oczu publicznosci.
Swoja droga, czy w powiesci Willougby czytal Lorda Byrona?? Jakos mi to zbyt szybko czasowo w epoce , no i nie wyobrazam sobie Austen propagujacej byronizm, a moj egzemplarz ksiazeczki daleko niestety. Ktos cos wie??
Alison - Śro 02 Sty, 2008 12:52
| Pemberley napisał/a: | Davies sie wypowiadal, ze chcial pokazac Willoghby jako wrednego drania, bo wszyscy zawsze sie do niego odnoscili, ze niby zakochany chlopiec poswiecil sie z racji statusu spolecznego, a to zwykly uwodziciel i tyle (stad tez bedzie scena pojedynku o owa podopieczna Brandona). Ale pierwsza scena jest tak pokazana, ze tylko znajac wydarzenia wie sie, o co chodzi, bo to ujecie ( zreszta bardzo ladnie nakrecone) to pokazuje nam tylko ramiona i wstazeczki, wiemy, co sie dzieje, ale nie wiemy, kto to jest. Mozna oczywiscie rozpoznac glosy, jak sie zna glos D. Coopera Ale ogolnie w scenie poznawania sie etc. Willoughby jest soba, tylko kobiety sa ta nonszalancja zachwycone.. Wiec jest troszke inaczej, bez mydlenia oczu publicznosci.
Swoja droga, czy w powiesci Willougby czytal Lorda Byrona?? Jakos mi to zbyt szybko czasowo w epoce , no i nie wyobrazam sobie Austen propagujacej byronizm, a moj egzemplarz ksiazeczki daleko niestety. Ktos cos wie?? |
Z tego co pamiętam to czytał kulawej Mariannie ukochane przez nich oboje sonety Szekspira...
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 15:55
| Pemberley napisał/a: | Davies sie wypowiadal, ze chcial pokazac Willoghby jako wrednego drania, bo wszyscy zawsze sie do niego odnoscili, ze niby zakochany chlopiec poswiecil sie z racji statusu spolecznego, a to zwykly uwodziciel i tyle (stad tez bedzie scena pojedynku o owa podopieczna Brandona). Ale pierwsza scena jest tak pokazana, ze tylko znajac wydarzenia wie sie, o co chodzi, bo to ujecie ( zreszta bardzo ladnie nakrecone) to pokazuje nam tylko ramiona i wstazeczki, wiemy, co sie dzieje, ale nie wiemy, kto to jest. Mozna oczywiscie rozpoznac glosy, jak sie zna glos D. Coopera Ale ogolnie w scenie poznawania sie etc. Willoughby jest soba, tylko kobiety sa ta nonszalancja zachwycone.. Wiec jest troszke inaczej, bez mydlenia oczu publicznosci.
|
Kto się odnosił. że zakochany chłopiec się poświęcił?
To samo zrobił z Wickhamem w DiU- tzw. nie mydlił oczu publiczności...Sądzę, że to niewłąściwe, bo jednak w książce mimo że żal Brandona, wygląda, że Willoughby jest miłym i dobrym chłopcem- do czasu.
Jednak pomysł z pokazaniem sceny bez identyfikacji osób mi się podoba
Caroline - Śro 02 Sty, 2008 19:20
| nicol81 napisał/a: | | Z artykułu wynika, że pierwsza cena to romans Willougbiego i Elizy William |
Nie wiem, czy czegoś nie mieszamy, pułkownik Brandon kochał się w młodości w podopiecznej swojego ojca. Tak? Ta dziewczyna została uwiedziona i urodziła dziecko, potem zmarła. Natomiast to właśnie dziecko (dziewczynka) zostało wiele lat później uwiedzione przez innego podleca - Willoughby'ego. Dobrze pamiętam?
Jeśli tak mamy kilka opcji na to kto bierze udział w pierwszej scenie i z kim pojedynkował się Brandon, albo to jest ukochana Brandona i jej uwodziciel albo córka ukochanej Brandona i Willoughby. Tak samo z pojedynkiem - albo dawny uwodziciel albo Willoughby (nie pamiętam tej sceny z zajawek).
Ale się namnożyło uwodzicieli
Caitriona - Śro 02 Sty, 2008 19:22
| Caroline napisał/a: | | Nie wiem, czy czegoś nie mieszamy, pułkownik Brandon kochał się w młodości w podopiecznej swojego ojca. Tak? Ta dziewczyna została uwiedziona i urodziła dziecko, potem zmarła. Natomiast to właśnie dziecko (dziewczynka) zostało wiele lat później uwiedzione przez innego podleca - Willoughby'ego. Dobrze pamiętam? |
Wg mnie dobrze (Mam nadzieję ze niczego nie mylę)
fanturia - Śro 02 Sty, 2008 19:24
Nie mylisz.
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 19:56
| Caroline napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Z artykułu wynika, że pierwsza cena to romans Willougbiego i Elizy William |
Nie wiem, czy czegoś nie mieszamy, pułkownik Brandon kochał się w młodości w podopiecznej swojego ojca. Tak? Ta dziewczyna została uwiedziona i urodziła dziecko, potem zmarła. Natomiast to właśnie dziecko (dziewczynka) zostało wiele lat później uwiedzione przez innego podleca - Willoughby'ego. Dobrze pamiętam?
Jeśli tak mamy kilka opcji na to kto bierze udział w pierwszej scenie i z kim pojedynkował się Brandon, albo to jest ukochana Brandona i jej uwodziciel albo córka ukochanej Brandona i Willoughby. Tak samo z pojedynkiem - albo dawny uwodziciel albo Willoughby (nie pamiętam tej sceny z zajawek).
Ale się namnożyło uwodzicieli |
Nie mylisz się, pamiętając uwodzicieli i uwiedzione z ksiązki, ale Brandon pojedynkował się z Willoughbym, tak było w książce. Ukochana Brandona była mężatką i na pewno nie nastolatką.
Caroline - Śro 02 Sty, 2008 19:57
| nicol81 napisał/a: | | Ukochana Brandona była mężatką i na pewno nie nastolatką. | Więc pewnie chodzi o córkę, która w chwili uwiedzenia mogła być nastolatką.
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 19:58
Miała 15 lat, więc to o nią.
Pemberley - Śro 02 Sty, 2008 21:30
Sa tezpierwsze pozytywne recenzje po pierwszym odcinku
Sofijufka - Śro 02 Sty, 2008 21:32
Darcy-esque Colonel Brandon
nicol81 - Śro 02 Sty, 2008 21:52
Darcy-esque to był Darcy, Colonel Brandon był Colonelbrandon-esque. Nie trzeba robić z bohaterów kopii innych.
Nazwali Eleonorę "nieśmiałą"- ja bym się nie zgodziła. Spokojna była, ale nieśmiałości nie widzę.
Caroline - Śro 02 Sty, 2008 22:26
W skrócie, co w recenzji:
- S&S pewnie wychodzi z cienia wielkich poprzedników, "cudownej" ekranizacji S&S Anga Lee i P&P 95 (w tekście jest błąd, oczywiście, P&P nie było nakręcone w 1990, jemioły!!!!!)
- w ekranizacjach Jane Austen Andrew Davies pokazuje się od najlepszej strony (przypomniano, że dla BBC zrobił P&P, dla innych North. Abbey i Emmę), nie ulega zbyt mocno pokusie przemodelowania wątków i dodawania seksu, przykłady jednego i drugiego można znaleźć w ostatniej ekranizacja "Pokoju z widokiem"
- wczorajszy pierwszy z trzech odcinków serialu było wierny duchowi książki i oddał subtelność i humor Austen
- S&S to nie tylko A. Davies, ekipa i aktorzy wnieśli wiele od siebie, na czym skorzystał serial
- łatwo w tej opowieści o miłości skupić się na egzaltowanej, romantycznej Marianne, ale wczorajszy odcinek należał do Elinor, po części dzięki wspaniałej Hattie Morahan
- pomijając bezsensowną dwuminutową scenę otwierającą, wszystko było subtelne i wyważone (ha! ha! ha!)
- serial nakręcony w pięknej przygaszonej, palecie barwnej
- kilka ozdobników, np. zaaranżowanie grupy osób jak na regencyjnym portrecie, dawało poczucie artyzmu, ale bez pretensjonalności
- aktorzy mówili tyle samo za pomocą spojrzeń co starannie dobranych słów
- równie wspaniały jak Morahan był David Morrisey ("dignified, heartbreaking, Darcy-esque" - krótko mówiąc psychopata daje radę ) i Mark Williams jako wesoły i jowialny John Middleton
- Charity Wakefield stworzyła słodką Marianne, choć chwila prawdy nadejdzie dla niej w następnym odcinku, w którym zobaczymy jak rozwija się jej związek z Willoughbym
- konkluzja: oby tak dalej
Gitka - Śro 02 Sty, 2008 22:30
Caroline moja ukochana tłumaczko
Uwielbiam Cię za przetłumaczenie tego zdańka o moim "psychopacie"
Caitriona - Śro 02 Sty, 2008 22:31
| Caroline napisał/a: | krótko mówiąc psychopata daje radę |
Dzięki Caroline!
Harry_the_Cat - Śro 02 Sty, 2008 22:31
| Caroline napisał/a: | | P&P nie było nakręcone w 1995 |
Nie?
Caroline - Śro 02 Sty, 2008 22:38
| Harry_the_Cat napisał/a: | Nie? | Już poprawiłam, w tekście jest, że nakręcili w 1990.
| Gitka napisał/a: | Uwielbiam Cię za przetłumaczenie tego zdańka o moim "psychopacie" | A w ogóle, Gitko, od kiedy Ty tak uwielbiasz świrka-nauczycielka? Myślałam, że Cię przerażał po scence oświadczyn na cmentarzu romantycznych jak piła łańcuchowa wbijająca się w zardzewiałe rury, hę?
|
|
|