To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 11:36

Jest naprawdę bardzo niewiele rzeczy, które mogłyby być neco poprawione w tej ekranizacji (i to są tak naprawdę elementy drugorzędzne - pewnie zwraca na nie uwagę ktos kto to ogląda codziennie :rumieniec: ).

Ja jeszcze wrócę do sceny 1 - czyli pierwszego spotkania. Urocze wydaje mi się to, że on najpierw jest taki sztywny, ale kiedy Catherine mówi do p. Allan, że nic sie nie stało, to on spogląda na nia i sie rozluźnia. No i zaczyna być wtedy czarującym sobą. :serce2:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:41

Dowód, że dobrze mu w cylindrze :wink:



W tym nakryciu już niekoniecznie, ale gentelman w każdym calu. Patrzy tylko tam gdzie wypada :cool:


Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:43

Harry_the_Cat napisał/a:
No i zaczyna być wtedy czarującym sobą. :serce2:


Eleonor powiedziała o nim, że jak mu zależy, to potrafi być czarujący i zabawny

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 11:44

Alison napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
No i zaczyna być wtedy czarującym sobą. :serce2:


Eleonor powiedziała o nim, że jak mu zależy, to potrafi być czarujący i zabawny


Spojrzał na nią i zaczęło mu zależeć... :lol:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:47

Zauważyłyście, jak Thorpe w tym pierwszym podejściu, w tańcu napiera na Kasię nieprzyzwoicie? Mię to po perostu skandalizuje :oops:

A Iza ma pieprzyk w bardzo seksownym miejscu... :twisted: co tu kryć, ja też taki mam :roll:


O mamo, co ja tu wypisuję! :shock:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:48

Harry_the_Cat napisał/a:
Spojrzał na nią i zaczęło mu zależeć... :lol:


W romansach musowo jest taka właśnie kolej rzeczy :lol:

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 11:48

Alison napisał/a:
O mamo, co ja tu wypisuję!


:rotfl:

Co tam w pracy, Alison?


Alison napisał/a:
Zauważyłyście, jak Thorpe w tym pierwszym podejściu, w tańcu napiera na Kasię nieprzyzwoicie? Mię to po perostu skandalizuje


To prawda - i jeszcze przy tym mówi "Hot stuff" :shock:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:52

Harry_the_Cat napisał/a:
To prawda - i jeszcze przy tym mówi "Hot stuff" :shock:


Naprawdę! :shock: Nie dosłyszałam tego!
I bardzo dobrze, bo bym się bardziej zeskandalizowała :oops:

A z pracy wzięłam urlop, za bardzo mi już siarkowodór jedzie. Te Tatry oczyściły mnie tylko na jedną chwilę, po powrocie wpadłam w bagienko lustracji i jak to dzieci mawiają "zygać mi sie chce". :? ??:
Wolę o Heniu pogadać :cool:

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 11:56

I bardzo dobrze - że wolisz o Heniu pogadać :cool:


On to "hot stuff" mówi o Monku, ale timing ma taki, że trudno nie zauważyć dwuznaczności...

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 11:56

A a propos niedosłyszenia, dziś wyslyszałam od pierwszego podejścia, ale na innych głośnikach, że tuż przed oświadczynami jest mowa o "discourtesy", a ja na tamtych, poprzednich usilnie słyszałam "discard to see". Mniejsza z tem, posżło i cześć pieśni.
Przy Impresjonistach na moich głośnikach dałabym się powiesić, że słyszę coś jak "Gelovitz", a na głośnikach syna bez żadnych wątpliwości "journalists". No cóż...

Wracając do filmu... zauważyłaś jak Kaśka się wdzięczy do tego, skądinąd całkiem przystojnego Rumcajsa? :wink:

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 12:03

Alison napisał/a:
Wracając do filmu... zauważyłaś jak Kaśka się wdzięczy do tego, skądinąd całkiem przystojnego Rumcajsa?


Tak, ona jest cudna w tych sekwencjach snów!
To samo jest w tej pierwszej - zanim mdeje, to też usniesienie i kokieteria na twarzy :lol:

Gdzieś czyałam, jak ktos sie zastanawiał, że przy takim potencjale to wcale nie jest pewnie, czy oni się ze slubem nie musieli nieco spieszyć :cool: :lol:

trifle - Śro 18 Kwi, 2007 12:37

Harry_the_Cat napisał/a:
Alison napisał/a:
Wracając do filmu... zauważyłaś jak Kaśka się wdzięczy do tego, skądinąd całkiem przystojnego Rumcajsa?


Tak, ona jest cudna w tych sekwencjach snów!
To samo jest w tej pierwszej - zanim mdeje, to też usniesienie i kokieteria na twarzy :lol:


Hehe, też to zauważyłam, TAKIE straszne sny, a ona wcale na przerażoną nie wyglądała :lol:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 13:08

Harry, wiesz, że też o tym pomyślałam! :lol: Jak tłumaczyłam te ostatnie zdania narratorki, że w odpowiednim czasie Bóg im pobłogosławił chrzcinami, to sobie myślałam, ile to tego "odpowiedniego czasu" było tak naprawdę. W książce, to się bidule musieli jeszcze mocno naczekać, ale w filmie to już chyba nie tak bardzo, skoro teściowa tak chętnie ich na samotne przechadzki puszczała :twisted:
Swoją drogą, kiedy pani Morland mówi, że Catherine jest cała i zdrowa, i że nie ma o czym mówić, to Henry patrzy na nią takim wzrokiem... :paddotylu: jakby pomyślał, ale będę miał fajną teściową :lol:

trifle - Śro 18 Kwi, 2007 13:17

No bo fajna :mrgreen:
A też zauważyłam, jak wspominałyście o tym, że matka Kasi rzeczywiście sposób mówienia ma jak Charlotte z DiU 95, może te aktorki jakoś spokrewnione są :shock:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 13:42

trifle napisał/a:
No bo fajna :mrgreen:
A też zauważyłam, jak wspominałyście o tym, że matka Kasi rzeczywiście sposób mówienia ma jak Charlotte z DiU 95, może te aktorki jakoś spokrewnione są :shock:


Triflątko, jakiej Ty wdzięcznej urody jesteś z tym kwiatuszkiem we włoskach!
Panie Allen, widział pan kiedy coś piękniejszego? :wink: (Oprócz mnie, oczywiście :cool: )

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 13:58

Alison napisał/a:
Harry, wiesz, że też o tym pomyślałam! :lol: Jak tłumaczyłam te ostatnie zdania narratorki, że w odpowiednim czasie Bóg im pobłogosławił chrzcinami, to sobie myślałam, ile to tego "odpowiedniego czasu" było tak naprawdę. W książce, to się bidule musieli jeszcze mocno naczekać, ale w filmie to już chyba nie tak bardzo, skoro teściowa tak chętnie ich na samotne przechadzki puszczała :twisted:


Wiesz, nawet w książce to oni tam idą sami... :lol: a wracając od p. Allen to nwet "przeżywali uniesienie następnego tete-a-tete" :rumieniec:

Mi się nawet ta idea podoba :cool: Tak naprawdę to jest chyba jedyna para (no może jeszcze Anna i Fryderyk) której szczęścliwe życie małzeńskie jestem sobie w stanie wyobrazić. I ta ekranizacja jest pod tym wględem bardzo.... pouczająca :rumieniec:

Cytat:
Swoją drogą, kiedy pani Morland mówi, że Catherine jest cała i zdrowa, i że nie ma o czym mówić, to Henry patrzy na nią takim wzrokiem... :paddotylu: jakby pomyślał, ale będę miał fajną teściową :lol:


:lol:

Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 14:23

Opactwo... czytałam tylko raz, ale już wiem, ze na dniach zasiądę ponownie do czytania ;)
Ta ekranizacja jest wspaniała!! Właściwie nie ma się do czego przyczepić.

Kasia - no po prostu cudeńko!! Słodka, ładna, krew z mlekiem, naiwna, cudownie zachwycona powieściami gotyckimi i atmosferą Bath, delikatna i urocza. A te jej sny - świetnie zrobione.
Henry - idealnie mu w cylindrze; i te jego spojrzenia i uśmiechy! I głos. Jest cudownie ciepły i uroczy :serce2: . I zna się na muślinach ;)

W tym filmie jest kilka takich scen motylkowych: szczególnie ta po jeździe konnej, kiedy Henry ściera zabrudzenia z policzka Kasi. Jejku, jak on na nią patrzy :serduszkate: oczywiście jeszcze scena pocałunku, niesamowicie udanego, ale mam wrażnie, ze Kasia sobie pod koniec nieco pofolgowała i go popchnęła ;) zaraz po tym jak ją Henryś pociągnął ;)

Świetna, świetna ekranizacja! Oby więcej takich.

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 15:35

Dobra, od ostatniego postu w tym wątku mineło pół godziny. Nie że mam obsesję, czy coś... :rumieniec:

Wracając do "Natury" w NA, to moim zdaniem niesamowite napięcie można wyczuć w scenie wycierania błota (musimy jakąś nazwę bardziej klimatyczną tu wymyśleć :cool: ) - Catherine jest tam tak podekscytowana :cool: , ze chyba niewiele brakuje, żeby się tam na niego rzuciła...

Dla mnie rewelacja.

I nasuwa się odwieczne pytanie "co by było gdyby". W tym przypadku - gdyby Eleonora nie pojawiła się w tych drzwiach....?

Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 15:36

Caitriona napisał/a:
Ta ekranizacja jest wspaniała!!


Ok, Caitri, zadowala mnie Twoja ocena :cool: :lol:

Ulka - Śro 18 Kwi, 2007 15:44

Harry_the_Cat napisał/a:
I nasuwa się odwieczne pytanie "co by było gdyby". W tym przypadku - gdyby Eleonora nie pojawiła się w tych drzwiach....?

Katarzyna zrobiłaby coś, czego mama już by nie pochwaliła...

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 15:54

Caitriona napisał/a:
. I zna się na muślinach ;)


To przecie NAJWAŻNIEJSZE w mężczyźnie, nie czarujmy się! :wink:
A ON to ma! :lol:

Caitusiu, masz u Mamusi same PLUSKI i za to, że Ci blond Fryderyk przypasił też, choć to nie ten wątek :wink:

Alison - Śro 18 Kwi, 2007 15:56

Co do sceny z wycieraniem błota, to ja jakos nie czuję w niej napięcia, może dlatego, że denerwuje mnie, że on jej tego nie wyciera czymś, jakąś chusteczka np. tylko jej to rozmazuje. No dobra, wiem że chodzi o fizyczny kontakt, dotknięcie i w ogóle, ale mnie juz bardziej bierze jak on ją ładnie z tego konia zsadza niz te wycieranki :razz:
Harry_the_Cat - Śro 18 Kwi, 2007 16:10

E tam, Ali... Weź pod uwagę, że to tak stopniowo... Zdejmuje ją z konia... potem delikatnie jej sukienki dotyka... :cool: no i chyba ma mało.... :cool: :cool: :cool:
Alison - Śro 18 Kwi, 2007 16:31

Dziewczynki poniżej umieszczam takie szybkie tłumaczenie tego artykułu, co to Gitka do niego linka na poprzedniej stronie zamieściła. Jest tak uroczą recenzją, że nie mogłam sobie odmówić :wink:

"Kolejna powieść Jane Austen ma zostać odkurzona i przeniesiona na duży ekran. W najbliższym czasie Miramax Films co-produkuje "Northanger Abbey". Jest to adaptacja pierwszej powieści Jane Austen za 9 mln. dolarów. Zdjęcia zaczynają się w Bath, historycznym mieście około 150 km na południowy zachód od Londynu, bardzo dobrze znanym samej Austen. Bath zostało wybrane z powodu pięknej, XVIII wiecznej architektury" 25 Maja 1998 - Infoculture

Takie to były wieści w 1998 roku. Teraz, blisko 10 lat później, "Northanger Abbey" zostało w końcu zekranizowane, chociaż tylko na małym ekranie. Historia jak w końcu doszło do zrobienia tego dla telewizji, niewiele różni się od perypetii Jane Austen z wydaniem jej książki!
Rękopis "Northanger Abbey" (napisany, pod wpływem Cassandry Austen, w 1798-99) został sprzedany przez Wielebnego Austen'a do wydawnictwa Richard Crosby&Co. w 1803 roku pod tytułem "Susan". Była to pierwsza z historii Austen, która miała być sprzedana i wyceniona na sumę 10 funtów. Jasne jest, że Richard Crosby&Co. nie mieli pojęcia o wartości tej książki. Chociaż zareklamowali ją jako najnowszą pracę, pozwolili jej leżeć na półkach u siebie, nieprzeczytanej i nieopublikowanej. Po sprzedaży "Rozważnej i Romantycznej" Jane Austen mogła sobie pozwolić na odkupienie pracy, chociaż pod przybranym nazwiskiem. Richard Crosby&Co. nigdy nie dowiedzieli się jak blisko byli sukcesu.
Po retuszu pracy i dopisaniu wstępu wyjaśniającego czytelnikom dlaczego mogą potraktować jej historię jako staroświecką, autorka odłożyła ją. Chociaż prywatnie Austen nazwała pracę "Panna Catherine", została ona wydrukowana dopiero po jej śmierci w 1817 roku, kiedy to została przemianowana na "Northanger Abbey" i połączona, przez jej brata Henry'ego, w czterotomowe wydanie, które zawierało też Perswazje.
Andrew Davies był pierwszym nominowanym przez fanów Jane Austen do nagród Emmy za adaptacje "Dumy i uprzedzenia" (1995) i "Emmy" (1996). Pomysł na adaptację jednej z prac Jane Austen przyszedł po obejrzeniu "Northanger Abbey", wersji z 1986 roku. Davies dobrze pamięta ten wieczór: Była to interesująca, dowcipna adaptacja i później Sue [Birtwistle - producentka Dumy i Uprzedzenia i Emmy] zwróciła się do mnie i powiedziała: "Wiem co chciałabym zrobić: Dumę i Uprzedzenie, i żeby to była świeża, żywa historia o żywych ludziach... chciałbyś to zaadaptować?" To moja ulubiona książka, więc powiedziałem "Tak" i tak to się stało".
Co do książek Jane Austen, Davies mówi: "Jest tu oczywiście sporo swobody, na którą sobie pozwalasz. Nie możesz zmienić bieżącej historii, ale zawsze są jakieś ukryte sceny w książce, których opisaniem Austen się nie zajmuje, to miłe móc wypełnić niektóre z tych luk".
Davies mówi, ża ma ogromny materiał do opracowania, bo Austen "pisze najlepsze wątki i postaci, a jej dialogi są znakomite. Więc mimo, że jest to trochę szaleństwo, ja tylko korzystam z tego z całych sił."
"Northanger Abbey" było jego trzecią próbą adaptacji powieści Jane Austen i fani z całego świata z zapałem oczekiwali na owoc jego pracy. Jak to ujęła biografka Austen, Deirdre Le Faye: "Wersja z 1986 roku była okropna. Andrew Davies oczywiście nie mógł zrobić nic gorszego."
Od 1998, Davies napisał scenariusze dla ITV, które zostały zakupione przez Miramax Pictures, przez producentów "Emmy" i wkrótce mającego być zrealizowanego "Mansfield Park". Davies rozglądał się za możliwością zobaczenia własnej pracy na wielkim ekranie, ale po klapie "Mansfield Park" z 1999 roku, Miramax zarzuciło wszystkie projekty Austen [dupki! - tłum]. Był to okres rozczarowania dla Davies'a kiedy jego scenariusz nie był więcej brany pod uwagę.
Później, po latach, plotki gwałtownie zaczęły donosić o nadchodzącej produkcji filmu - pierwszej, w której aktorka Rachel Leigh Cook została wyznaczona do zagrania Catherine, a później, że Martin Amis został wynajęty do przeróbki scenariusza - do dziś - nie podjęto żadnych działań w tej sprawie. Aż do 2005 roku, kiedy ostatecznie zrobiona na duży ekran "Duma i Uprzedzenie" stała się nowym filmem, fenomenem Austen. Nagle cztery wersje jej powieści zaczynają być filmowane dla telewizji a nowe biografie pojawiają się w kinach.
Miramax twierdziło, że chociaż są pod wrażeniem oryginalnego scenariusza pana Daviesa, nie poradziliby sobie ze znalezieniem reżysera takiego obrazu. Cokolwiek by nie mówić, scenariusz został w końcu odzyskany przez ITV w 2002 roku i przekazany do ponownego przejrzenia wiosną 2006 roku. W tym czasie ITV zaczęło planować Wiosnę 2007 Sezon Jane Austen [niech im Bóg błogosławi! - tłum.] do realizacji wszystkich nowych adaptacji "Mansfield Park", "Perswazji" i na końcu, "Northanger Abbey", być może najbardziej oczekiwanego ze wszystkich filmu.
Obsada nowych filmów Austen była filmowana w Irlandii zatrzymując się w Bath i w całej okolicy. Felicity Jones została wyznaczona do roli Catherine Morland, a JJ Field zagrał rolę Henry Tilney'a. Kilka znanych twarzy pojawiło się - pani Allen (Sylvestra Le Touzel, Fanny Price, 1983) i Isabella Thorpe (Carey Mulligan, Kitty Bennet z 2005).
W czasie krótkich 93 minut, "Northanger Abbey" ukazuje najistotniejsze zalety powieści Austen, zachowując czasami elementy komiczne oraz satysfakcjonujące, romantyczne zakończenie. Dokonano pewnych zmian i puryści będą krzyczeć na przearanżowanie pewnych wątków. "Tajemnice Udolpho", tak istotne w oryginalnej historii, zostały zastąpione "Duchem", Matthew Gregory Lewis’a z 1796, przerażającą gotycką powieścią z elementami Fausta. Wyobrażenia Catherine, dobrze przywołane z wersji 1986, tutaj są żywe i ładne, i nadają filmowi tempa TVPG.
William Beck świetnie pokazał nieznośnego nikczemnika Johna Thorpe'a, a zamyślony kapitan Tilney Marka Dymond'a jest satysfakcjonującą parą dla kapryśnego serca Isabelli. Reszta rodziny Tilney'ów jest także dobrze obsadzona, z Liamem Cunningham'em jako wiekowym generałem Tilney'em i Catherine Walker jako starszą siostrą Henry'ego. O jej romansie tylko napomknięto, kiedy uzyskujemy krótki rzut oka na jej tajne spotkanie z ukochanym. Dzieci Morlandów pokazanesą en masse, co pozwala nam wyobrazić sobie proste, szczęśliwe dzieciństwo Catherine. Hugh O’Connor stworzył przekonujący portret jej starszego brata, Jamesa Morland'a, mężczyzny, który kocha "niezbyt mądrze, lecz nadmiernie".
Kostiumy są śliczne a wnętrza okazałe z detalami oddającymi epokę. Jest tu sporo wiejskich tańców i panorama obyczajów okresu Regencji.
Ogólnie, "Northanger Abbey", mimo iż nie jest dokładnym obrazem pierwszej powieści Jane Austen, to jednak pozostaje cudownym sposobem na spędzenie półtorej godziny czasu. Niekończący się romans w tej historii pozostaje nienaruszony, a aktorstwo jest dużo powyżej średniej, jak na telewizyjną produkcję. Cytując pana Devies'a " Felicity Jones była niemal idealna jako Catherine...a JJ Field był bardzo przekonującym Henrym Tilney'em". Mało kto się z tym nie zgodzi [nikt nie ma prawa się nie zgodzić! - tłum.].

Caitriona - Śro 18 Kwi, 2007 16:33

Harry napisał/a:
E tam, Ali... Weź pod uwagę, że to tak stopniowo... Zdejmuje ją z konia... potem delikatnie jej sukienki dotyka... no i chyba ma mało....

Dokładnie!! Mi tam brak chusteczki nie przeszkadza, wręcz odwrotnie. Toż to chodziło, żeby dotknąć, a nie oczyścić ;) :mrgreen: Uwielbiam tę scenę!

A, i cieszy mnie bardzo, że obie najbardziej zainteresowane tymi tematami, są zadowolone z moich ocen i wnisków :grin: :grin:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group