To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Gosia - Śro 09 Kwi, 2008 14:35

Nie, mąż nie zachorował. Po prostu sam juz nie byl najmlodszy i nie mogl się nią opiekowac.
Mnie tez podobala sie scena w ktorej ona mowi nagle, ze go kocha, a on widac jak jest szczesliwy ..

Trzykrotka - Śro 09 Kwi, 2008 22:58

Wchodzę w milą rozmowę o Iris, ale muszę się z wami podzielić moją irytacją.
Dla towarzystwa poszłam dziś na Nie kłam kochanie. Po seansie miałam ochotę sie oflagowac przed kinem jakimś transparentem pt: wydajcie wasze pieniądze na film, a nie na te popłuczyny.
Omijajcie wielkim łukiem to coś. Jak będzie w gazecie, nie kupujcie. Szkoda każdej złotówki.
Adamczyk - rany boskie................
To dobry aktor, ale niech się trzyma z daleka od TAKICH filmów: oblech, ohydny, nie pociągający, wstrętny typ. Nigdy więcej!! Kiedy wpil sie w usta tej nieszczęsnej Żmudy, zemdliło mnie.
Ona z kolei: śliczna i nijaka. Plastik i amerykański uśmiech z dużymi zębami. Podobała mi się swego czasu w Magdzie M jako okropna, rozwydrzona panna z dobrego domu. niech gra takie role, a nie ociekającą mdłością słodycz.
Scheybal - przecież to babka z ikrą. Co ją podkusiło, ratunku..........
Tyszkiewicz i Szapołowska - OK. Co do jedynego zdania jakie wypowiada mąż Szapołowskiej- mogłam się założyć o milion, że padnie i jak będzie brzmiało.
Cały problem tego dzieua to scenariusz - a raczej jego brak. Bo to, co wymyśliła pani Łepkowska, mogłam napisać sama, na poczekaniu. I wymyślić jeszcze parę suspensów. Boszszsz, czy naiwna panienka musi zaraz gadać do kwiatków?? A zakochany facet przyłazić pod jej okno i grac na czymkolwiek?
A już naj-najgorsze ze wszystkiego było to, jak pokazano Kraków.
Za to wlepiłabym mandat :bejsbol:

soph - Czw 10 Kwi, 2008 07:20

Podpisuję się pod powyższą wypowiedzią. Namnożyło się różnych amatorów w rodzimym przemyśle filmowym i co druga gwiazdeczka ma skandaliczne braki w warsztacie. Mnie osobiście doprowadza to do szewskiej pasji. Ale też kiedyś ambicją aktorską nie było grywanie w serialach...
Trzykrotka - Czw 10 Kwi, 2008 12:26

Ja tam nie będę potępiać za grywanie w serialach, bo w końcu - każdy musi żyć, a nie każdy jest Szycem, którego zatrudniają w co drugiej produkcji filmowej. Aktor po to się uczy i zdobywa zawód, żeby go wykonywać. Skoro nie kręci się filmów, to pozostają seriale. Niektóre są dobre - w moim odczucie na przykład Rodzina zastępcza , Wiedźmy i Ranczo do nich nalezy. Ale już żałość ogarnia, kiedy w jednej takiej produkcji zatrudnia się obok siebie super zdolną aktorkę młodego pokolenia i Herbuś Edytę, czy innego Saletę Przemysława albo inne twory znane z tego, że są znane. Miłosz mówiła, że Rozmowy nocą są nie najgorsze. Może jeszcze spróbuję i dam szansę.
Powiem Wam jeszcze o tym nieszczęsnym obrazie Krakowa, bo sprawa mnie wczoraj podkurzyła.
Ja już rozumiem dowcipy - czemu nie, my się też nabijamy z Warszawiaków. W kinie nikt się nie śmiał, ale nic to. Ale po obejrzeniu takiego filmu: jednego, drugiego, trzeciego nabierasz wiedzy, że:
1. Kraków pięknym miastem jest, wręcz zapierajacym dech (to oczywiście prawda)
2. W Krakowie każdy mieszka przy Rynku albo pod Wawelem, albo ma przynajmniej widok z okna na Kościoł Mariacki.
3. Mieszkania w Krakowie są wszystkie jak jedno stare, z kaflowymi piecami
4. Meble pochodzą zawsze z epoki miłościwie nam panującego Franza Josefa
5. Każda pani nosi perły
6. Każdy mieszkaniec jest poetą albo przynajmniej cudakiem
7. Na podorędziu zawsze są Cyganie, żeby przyjść, zatańczyć na stole i żeby było romantycznie
8. Wszyscy oczywiście zaciagają ostatnią sylabę i żywią się "bajglami" (ja na to mówię precle, ale cóż...)
9. Gdzie byś sie nie ruszył, wszędzie możesz karmić gołębie, trzepoczące uczuciowo skrzydłami.
Mogłabym jeszcze wyliczać i wyliczać.
Owszem - miasto jest cudowne i jedyne w swoim rodzaju, ale na miły Bóg - nie wyjęte w całości z muzealnej gablotki!! :bejsbol: :bejsbol: Nie wierzcie w takie bzdury!

Anonymous - Czw 10 Kwi, 2008 12:39

Niestety nie ma za dużo dobrych aktorów młodego pokolenia.
Kto Cichopek? Mroczki? czy srednie pokolenie Kożuchowska, nóż mi się normalnie otwieraa :wsciekla:
Mnie np denerwuje też taki jednostronny obraz wsi, typu totaalny zaścianek, niemalże lampy naftowe a ludzie wierzą w bociana :wink:

Marija - Czw 10 Kwi, 2008 13:29

A wszystkie mniejsze miasta zaludniają wyłącznie menele, znudzone mężatki w średnim wieku szukające chłopa oraz blokersi. No, czasem skorumpowani i prymitywni samorządowcy :confused3: .
Gosia - Czw 10 Kwi, 2008 19:24

Jak bywam w Krakowie to tez mi sie on kojarzy z gołębiami, Wieżą Mariacką, Wawelem i bajglami :mrgreen:
Ale ja przewaznie bywam (sluzbowo) albo na Rynku albo na Kazimierzu ;) ewentualnie w Nowej Hucie ...

miłosz - Pią 11 Kwi, 2008 19:33

Mag13 napisał/a:
Ja już od dawna starannie i szerokim łukiem omijam wszystkie polskie filmy w kinie, :


o ja w kinie też :mrgreen: czekam na telewizor bo wtedy przynajmniej moge go wyłaczyć ;)
polskiego kina generalnie nie lubie ( zwłaszcza tego coraz bardziej wspólczesnego) no bo tak albo jest tak romantycznie że mnie sie skóra marszcy jak nosorożcowi albo dla odmiany tak jak w "Weselu" czy "Placu zbawiciela" - wszyscy zdółowani, popici, przeklinający.................
Zawsze z zazdrościa patrze w kierunku Czechów - malutki kraj z całkiem dobra kinematografią, mają w świecie ( nawet gdyby to był tylko europejski świat) poważanie i Milosa Formana w zanadrzu.........

Rozmowy noca są całkiem do rzeczy, choc nie nastawiac sie na arcydzieło ;)

Anonymous - Pią 11 Kwi, 2008 20:15

Oglądnęłam wczoraj High School Musical(czy jakoś tak część drugą i nie wiem czy to pod wpływem nowej bardziej strasznej filmowo pasji, czy co film mi się nie podobał, raz, ze przełączałam piosenki bo mnei irytowały, to jeszcze ta hostoria taka jakaś za prosta była ze zbyt jasnym zakończeniem, zero emocji, zero zaskoczenia nic.
Stracony czas

Harry_the_Cat - Pią 11 Kwi, 2008 20:23

A ja tam lubię HSM :mrgreen:
Film dla dzieciaków :-P

Aragonte - Pią 11 Kwi, 2008 21:02

Obejrzałam wreszcie "Hairspray" :-D Na kolana może nie padam, ale bawiłam się dobrze. Lubię klimat lat sześćdziesiątych. Ta muzyka! Mniam. Tańce - zwłaszcza z ciemnoskórymi wykonawcami - świetne. Mamusia Tracy mnie nie zachwyciła - chyba wolałabym w tej roli kogoś z bardziej wyrazistą mimiką, miałam wrażenie, że Travolta ma trudności z pokonaniem tego, co mu napakowano na fizjonomię, żeby wyraziście zagrać. Tracy to mały wulkan energii, chciałabym mieć jej pewność siebie :-D
Ogółem - baaaardzo fajna rozrywka.
Chyba będę się rozglądać za muzyką.

Harry_the_Cat - Pią 11 Kwi, 2008 21:15

Załóżmy, że nie musisz się już rozglądać ;)
Aragonte - Pią 11 Kwi, 2008 21:31

Harry_the_Cat napisał/a:
Załóżmy, że nie musisz się już rozglądać ;)

:mrgreen: :kwiatki_wyciaga: :cheerleader2:

Harry_the_Cat - Sob 12 Kwi, 2008 00:38

o ile zgadzam się z ideą tego, co piszesz, to pozwole sobie zauważyć, że w ciągu ostatnich paru miesięcy co najmniej od czterech cudzoziemców (2 Anglików, Holendra i Francuza) słyszałam, że Warszawa jest bardzo czystym miastem w porównaniu z innymi stolicami europejskimi....
miłosz - Sob 12 Kwi, 2008 15:42

Mag13 napisał/a:
Podobnie jak lista stereotypów krakowskich, istnieje też lista stereotypowych bohaterów (i bohaterek) polskich filmów współczesnych:
- akcja dzieje się zawsze w ślicznej, lśniącej szkłem i stalą naszej ukochanej stolicy pełnej wieżowców;
- ukochana stolica jest miastem na światowym poziomie - ulice są czyściutkie, trotuary gładkie, wszystko lśni, itd.;
- zaludniają ją wyłącznie ładni ludzie;
- którzy mieszkają w nowoczesnych wnętrzach o dużych metrażach;
- żyją dynamicznie, pracują kreatywnie, najlepiej w agencjach reklamy albo jako prawnicy;
- mają dzieci, aczkolwiek już tatusiów dla nich nie zawsze wystarcza;
- jeżdżą markowymi samochodami baaardzo błyszczącymi;
- czasem mają refleksje filozoficzne...
- kobity gonią za chłopem, ostatecznie łapiąc go z sukcesem, wprawdzie po przejściowym kryzysie, wymagającym wsparcie grona przyjaciółek od serca;
- dobrze jest mieć dom za miastem, do którego w takiej chwili można uciec;
- by zostać tam odnalezionym przez lubego;
- w tym momencie powinno koniecznie padać, a nawt lać. :wink:

i na dodatek w warszawie jest jeden most - świętokrzyski :mrgreen: powiedziała miłosz z Krakowa :)

Admete - Sob 12 Kwi, 2008 21:48

Zostawmy już to badziewie w stylu Nie kłam kochanie i wróćmy do ciekawszych rzeczy ;-) Swego czasu Miłosz ( chyba Miłosz ) podała na Forum linka do filmu Once. Udało mi się go w końcu obejrzeć i zachwycił mnie. Prosta historia, skromny film, w którym największą rolę odgrywa muzyka. Pewnego dnia spotykają się młoda kobieta i mężczyzna, nic o sobie nie wiedzą, ale łączy ich miłość do muzyki. Dzięki tej przypadkowej znajomości zmienią swoje życie. Nie ma w tym filmie prostych, ostatecznych odpowiedzi, ani słodkiego zakończenia,ale całość napełnia widza poczuciem czegoś niezwykłego.
Tutaj piosenka z filmu, nawet nie wiedziałam, że dostali za nią Oscara - Marketa Irglowa i Glen Hansard czyli Ona i On:

http://www.youtube.com/wa...2k&feature=user

Aragonte - Nie 13 Kwi, 2008 00:13

Oj, czytałam już jakąś recenzję i wiem na pewno, że chcę ten film obejrzeć :-D
agne - Nie 13 Kwi, 2008 16:33

Ja jednak pomęczę "Nie kłam kochanie" bo spojrzałam na niego jak na miłą satyrę. Pomijając stereotyp Krakowa to klasyczny plan podrywu w wykonaniu Adamczyka po prostu cudny. Mnie tak ten film nie rozczarował bo czego można się spodziewać po klasycznej wersji Kopciuszka. Ona po prostu piękna, on bogaty (choć na kredyt), gołębie, rynek, hejnał i cyganie w knajpie na zamówienie.... po prostu bajka, i bloki już nie PRL-owskie.
A na "Once" z ochotą sie wybiorę.

miłosz - Nie 13 Kwi, 2008 16:39

agne jakby zdecydowanie wole bajki w stylu "masz wiadomość", polskie komedie zwłaszcza romantyczne siegaja bruku.... :zalamka:
admett "Once" fajne :serduszkate: a gutek film zdecydowanie wyszedł na prowadzenie i jest chyba jedyna firmą, która sprowadza w miare ambitne kino, poza tym w kinach dramat... :zalamka:

agne - Nie 13 Kwi, 2008 17:02

oczywiście Miłosz masz 100% rację popieram. "Masz wiadomość" i tym podobne, bez wątpienia z lubością oglądam i rodzime produkcje nijak sie mają, ale tak jakoś ten obraz skojarzył mi się z dulszczyzną naszych czasów.
Caitriona - Nie 13 Kwi, 2008 17:21

A ja obejrzałam sobie Śniadanie na Plutonie i bardzo mi się podobał. Szczególnie to zasługa Ciliana Murphy'ego: jego Patrick "Kitten" Brady jest rewelacyjny. Co jeszcze mi się bardzo podobało to świetnie dobrana muzyka.
Irlandia, lata '70. Historia młodego chłopaka, transwestyty, którego matka zostawiła tuż po urodzeniu. Mieszka w małym mieście, gdzie nikt go nie rozumie, ma problemy w domu i w katolickiej szkole. Patrick postanawia więc ruszyć do Londynu by odnależć matkę.
Film jest niezwykle sympatyczny, wciągający i miejscami poruszający. Świetnie się go ogląda. Polecam ;)

Gunia - Nie 13 Kwi, 2008 17:27

Też bardzo podobało mi się "Śniadanie" i w efekcie kiedyś oglądałam je do 3:00 w nocy. Zwłaszcza ptaszki cytujące Wilde mnie urzekły. ;)
Admete - Nie 13 Kwi, 2008 17:46

Ja dziś mam do zaprezentowania dwa filmy - dobrałam je celowo, bo pierwszy jest poważny i nieco przygnebiający, a drugi to taka sympatyczna, bezpretensjonalna rozrywka :-)

Keane w reż. Lodge H. Kerrigana to popis aktorski Damiana Lewisa. Historia zagubionego, na krawędzi szaleństwa mężczyzny, który szuka na dworcu swojej zaginionej/porwanej córki. Nie mamy pewności czy ta córka istaniała naprawdę i Keane ją wymyślił czy też została z byłą żoną bohatera. Lewis jest genialny - jak zwykle całkowicie jest graną przez siebie postacią. Cały film sprawia wrażenia kręconego jak w gorączce, widz czuje się niemal osaczony. Momentem przełomowycm jest dla bohatera spotkanie z 7 - letnią dziewczynką i jej matką. Nie wiem czy mam zakończenie rozumieć optymistycznie i czy Keane ma szansę na nowe życie. Chciałabym w to wierzyć. Podobno jest druga wersja ( tak przynajmniej przeczytałam w wypowiedzi na Filmwebie ) filmu, zmontowana przez producenta - w niej Keane jest pokazany nie tyle jako szaleniec, ale jako człowiek na dnie rozpaczy z powodu rzeczywistego zaginięcie córki.

Drugi film to Klub porywaczy
http://www.filmweb.pl/f96436/Klub+porywaczy,(2002)

Jak miło było popatrzeć na konne ucieczki i pościgi, zobaczyć pojedynek na szpady nad morzem, zachwycic się pięknymi irlandzkimi krajobrazmi i posłuchać porywającej muzyki :-) Młodsi synowie pozbawieni majątków wyruszaja by porwać sobie żony :-)

agne - Nie 13 Kwi, 2008 21:09

ja gorąco polecam jak ktoś jeszcze nie zobaczył The Brave One. Za rekomendacje wystarczy Jodie Foster. I jeszcze Peaceful Warrior - opowieść o tym ze w życiu ważne jest by robić coś co się kocha i odnaleźć w tym siebie.
Trzykrotka - Pon 14 Kwi, 2008 00:14

Lista warszawskich stereotypów, piękna, dzięki Mag :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: . Ten Most Świętokrzyski dopisz do niej koniecznie!
Właśnie wróciłam z weekendu w Warszawie i potwierdzam:
- wcale z czystością nie jest tam najgorzej
- Gutek rządzi! Panie Jakubie, kocham pana (powiedziała spłoniwszy się :ops1: ).
Z zabranej z kina Muranów ulotki wiem na pewno, że idę na Meduzy, jak tylko sie pojawią



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group