Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 13:24
A "wogóle" to się chciałam zapytać, czy Państwo Świeżopoślubieni to się nadal po tych krzakach szwendają ? Jeszcze nam się Lizzy przeziębi...
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 13:28
| Maryann napisał/a: | A "wogóle" to się chciałam zapytać, czy Państwo Świeżopoślubieni to się nadal po tych krzakach szwendają ? Jeszcze nam się Lizzy przeziębi... |
Eeee tam! Lizzie z tych, co to pod koronki flanelową halkę założy. Zresztą Darsik nie da jej zmarznąć. Na przykład ganiając małżonkę wokól brzózki [jak w radzieckim filmie]
Alison - Sob 12 Sty, 2008 13:30
Ale w końcu nikt nie napisał nic ze spaceru...Napisze ktoś?
Marija - Sob 12 Sty, 2008 13:57
Ja nie napiszę, bo zaraz mnie stąd pogonią - rodzina i obowiązki .
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 14:02
Co do Georgiany wyślijcie ją do Hiszpanii i ochajtajcie z jakimś diablo przystojnym Iberem
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 14:06
Kasiek, ale w Hiszpanii wojna. A zresztą kwestie wyznaniowe nie pozwalają...
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 14:07
| Maryann napisał/a: | Kasiek, ale w Hiszpanii wojna. A zresztą kwestie wyznaniowe nie pozwalają... |
A nie było tam wojsk angielskich przypadkiem?
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 14:21
Były. Ale Kasiek chciała Georgianę wydać za Ibera.
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 15:32
| Maryann napisał/a: | | A zresztą kwestie wyznaniowe nie pozwalają... | serce nie sługa, nie zna, co to pany
| Sofijufka napisał/a: | | A nie było tam wojsk angielskich przypadkiem? |
No, czyli wszystko jest proste, do Pemberley zawita jakiś krewny, który walczył w Hiszpanii i przywiózł ze sobą dobrze urodzonego, ale chwilowo w złej sytuacji majątkowej,(bo wiadomo wojna) Hiszpana (jakiegoś Raula, Ikera<to tak baskijsko i blisko Anglii> w ostateczności Fernanda, może być Gonzalo ) przywiózł Go, bo rzeczony(imienia jw.) Hiszpan uratował mu życie no i akcja się toczy, dodając różne perturbacje od sercowej szamotaniny po rodzinne obiekcje mamy akcje NASZEGO dzieła ohoho do przodu czasowo
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 15:36
| lady_kasiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | A zresztą kwestie wyznaniowe nie pozwalają... | serce nie sługa, nie zna, co to pany
| Sofijufka napisał/a: | | A nie było tam wojsk angielskich przypadkiem? |
No, czyli wszystko jest proste, do Pemberley zawita jakiś krewny, który walczył w Hiszpanii i przywiózł ze sobą dobrze urodzonego, ale chwilowo w złej sytuacji majątkowej,(bo wiadomo wojna) Hiszpana (jakiegoś Raula, Ikera<to tak baskijsko i blisko Anglii> w ostateczności Fernanda, może być Gonzalo ) przywiózł Go, bo rzeczony(imienia jw.) Hiszpan uratował mu życie no i akcja się toczy, dodając różne perturbacje od sercowej szamotaniny po rodzinne obiekcje mamy akcje NASZEGO dzieła ohoho do przodu czasowo |
Mógłby to być pół-Hiszpan, pół-Anglik(mama Angielka, może jakaś krewna Darcych). A z religią to można było sobie poradzić, w końcu kilku oficerów Wellingtona wróciło do Anglii z żonami-Hiszpankami....
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 15:40
| Sofijufka napisał/a: | | z religią to można było sobie poradzić, w końcu kilku oficerów Wellingtona wróciło do Anglii z żonami-Hiszpankami.... |
Ale Georgiana - taka zagorzała metodystka miałaby mieć męża-papistę ?
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 15:46
| Maryann napisał/a: | | taka zagorzała metodystka |
no bardzo zagorzała i pobożna skoro chciała uciekać z Wickhamem.
No a jej brat taki dumny i etykietalny a się wziął chajtnąl z niewiastą z TAKIEGO domu
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 15:56
| lady_kasiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | taka zagorzała metodystka |
no bardzo zagorzała i pobożna skoro chciała uciekać z Wickhamem. |
Ale toż ona się stała taka pobożna właśnie PO tym, jak chciała uciec z Wickhamem.
| lady_kasiek napisał/a: | | No a jej brat taki dumny i etykietalny a się wziął chajtnąl z niewiastą z TAKIEGO domu |
Dom jak dom, ale niewiasta jak najbardziej.
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 16:11
| Maryann napisał/a: | | lady_kasiek napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | taka zagorzała metodystka |
no bardzo zagorzała i pobożna skoro chciała uciekać z Wickhamem. |
Ale toż ona się stała taka pobożna właśnie PO tym, jak chciała uciec z Wickhamem.
| lady_kasiek napisał/a: | | No a jej brat taki dumny i etykietalny a się wziął chajtnąl z niewiastą z TAKIEGO domu |
Dom jak dom, ale niewiasta jak najbardziej. |
Poza tym niewiastę przeflancował do swego domu, a gdyby tak Bennetówny miły brata, to nie wiem, czy zgodziłby sie dać mu Georgianę [taka teściowa ]
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 16:25
| Maryann napisał/a: | | Ale toż ona się stała taka pobożna właśnie PO tym, jak chciała uciec z Wickhamem. |
czyli widac wpada ze skrajności w skrajność. A co to będzie jak do głosu dojdzie uczucie do pięknego niczym Adonis, Hiszpana | Maryann napisał/a: | | Dom jak dom, ale niewiasta jak najbardziej |
a tutaj dom jest dom(no może małe kłopoty finansowe, ale przegoni się najeźdźcę i będzie chata bogata. A mężczyzna ja go już prawie przed oczami duszy mojej widze(żeby jeszzce zobaczyła ta co opisywac to będzie ) no a dodać do tego nimb sławy to już klękajcie drogie Panie
Alison - Sob 12 Sty, 2008 16:52
Boże, Ty to widzisz i nie grzmisz! Przestańcie kombinować! Zacznijcie coś pisać! Dwie strony i ciągle jakieś dywagacje. Wiem ja zaczęłam te ogólnoswiatowe pomysły, ale ja miałam przeddentystyczną głupawkę i to sie nie liczy.
No już, Lizzy ładnie się ubrała i ruszyła w kierunku stajni...bo tam czeka na nią...
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 16:55
To mnie juz nie ma! Uciekłam do Sydney Opera House!
Alison - Sob 12 Sty, 2008 16:56
| Sofijufka napisał/a: | | To mnie juz nie ma! Uciekłam do Sydney Opera House! |
Napisać coś w foyer o spacerze?
Sofijufka - Sob 12 Sty, 2008 16:59
| Alison napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | To mnie juz nie ma! Uciekłam do Sydney Opera House! |
Napisać coś w foyer o spacerze? |
Nieee, moi bohaterowie teraz iskrza seksualnie i stać mnie tylko na zaglądanie tu dla odpoczynku. Na twórczość mi sił nie starczy....
Alison - Sob 12 Sty, 2008 17:02
| Sofijufka napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | To mnie juz nie ma! Uciekłam do Sydney Opera House! |
Napisać coś w foyer o spacerze? |
Nieee, moi bohaterowie teraz iskrza seksualnie i stać mnie tylko na zaglądanie tu dla odpoczynku. Na twórczość mi sił nie starczy.... |
No tak, rozumiem, cudze iskrzenie seksualne jest dość wyczerpujace . Ale tu się jeszcze parę innych dam deklarowało!
nicol81 - Sob 12 Sty, 2008 17:04
| Maryann napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | z religią to można było sobie poradzić, w końcu kilku oficerów Wellingtona wróciło do Anglii z żonami-Hiszpankami.... |
Ale Georgiana - taka zagorzała metodystka miałaby mieć męża-papistę ? |
Czy to znaczy, że ten fanfik ma być podporządkowany wizji Pamelki?
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 17:32
| nicol81 napisał/a: | | Czy to znaczy, że ten fanfik ma być podporządkowany wizji Pamelki? |
Ma być podporządkowany NASZEJ wizji. Tylko i wyłącznie. A z tą metodystką to mi się tak powiedziało, bo ta opisana przez Pamelę religijna przemiana u Georgiany wydaje mi się całkiem wiarygodna.
Anonymous - Sob 12 Sty, 2008 17:36
| nicol81 napisał/a: | | Czy to znaczy, że ten fanfik ma być podporządkowany wizji Pamelki? |
e chyba jednak cos nowego się przyda
W sumie ja zaczynam myśleć nad tym parringiem Georgiana -Iber, ale troszkę się wstydzę Bo Wy jesteście zdolne, a ja taka ofiara losu, co to nawet pocztówki porządnie nie napisze
Maryann - Sob 12 Sty, 2008 17:37
| Alison napisał/a: | | No już, Lizzy ładnie się ubrała i ruszyła w kierunku stajni...bo tam czeka na nią... |
W stajni to (oprócz męża oczywiście) może na nią czekać jedynie jakaś kobyłka. No bo przecież pani na Pemberley musi jeździć konno. Ale ja bym sugerowała, żeby jej mąż najpierw się z wiarygodnego źródła dowiedział, czy szanowna małżonka życzy sobie takich atrakcji...
Chyba że w tej stajni stoi sobie para kucyków do tego faetonu, co nim ciocia Gardiner chciała podróżować po parku.
Alison - Sob 12 Sty, 2008 17:43
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | | No już, Lizzy ładnie się ubrała i ruszyła w kierunku stajni...bo tam czeka na nią... |
W stajni to (oprócz męża oczywiście) może na nią czekać jedynie jakaś kobyłka. No bo przecież pani na Pemberley musi jeździć konno. Ale ja bym sugerowała, żeby jej mąż najpierw się z wiarygodnego źródła dowiedział, czy szanowna małżonka życzy sobie takich atrakcji...
Chyba że w tej stajni stoi sobie para kucyków do tego faetonu, co nim ciocia Gardiner chciała podróżować po parku. |
O Jezu, przecie umówił sie z nią przy stajniach na spacer! Nie czytała jak pisałam!?
|
|
|