To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

Agn - Śro 09 Sty, 2008 18:36

Skąd te sny, to już nie zgaduję. To ta mistyczna część WP, której wolę się nie tykać z interpretacją. Nie sądzę, by elfowie zsyłali komukolwiek sny, by przyciągnąć na naradę jednego człowieka, nawet szlachetnego pochodzenia.
praedzio - Śro 09 Sty, 2008 20:25

Ja nie wiem, czy tutaj jest akurat ważne KTO zsyła te sny. Może pośrednio jest winien Pierścień, może inne czynniki. Pamiętacie, jak Frodowi śnił się Gandalf uwięziony w wieży Sarumanowej? Mam wrażenie, że to Pierścień otworzył Froda na takie doznania. Czy było podobnie z Boromirem, nie wiem.
Agn - Śro 09 Sty, 2008 20:48

Czy ja wiem? Na razie znajdował się zbyt daleko od Pierścienia, by ten mógł mu już bruździć.
Aragonte - Śro 09 Sty, 2008 21:11

RaczejRozwazna napisał/a:
snowdrop napisał/a:
No tak, ale skąd te powtarzające się sny?


No raczej nieprzypadkowo. myślę, że Ktos jednak kieruje poczynaniami nie tylko ludzi, ale i i elfów i w ogóle wszystkich "dobrych" stworzeń w Śródziemiu. Na pewno Valarowie, a pewnie i sam Eru, którego ludzie są ukochanymi dziećmi...

Też mi się wydaje, że to tutaj trzeba szukać wyjaśnienia... o ile koniecznie chce się go szukać, bo mnie tu trochę tajemnic i nierozwiązanych zagadek nie przeszkadza :wink:

RaczejRozwazna - Śro 09 Sty, 2008 21:16

Aragonte napisał/a:

trochę tajemnic i nierozwiązanych zagadek nie przeszkadza :wink:


...a wręcz tworzy ten niesamowity klimat tolkienowski

Aragonte - Śro 09 Sty, 2008 21:30

RaczejRozwazna napisał/a:
Aragonte napisał/a:

trochę tajemnic i nierozwiązanych zagadek nie przeszkadza :wink:


...a wręcz tworzy ten niesamowity klimat tolkienowski

Dokładnie :mrgreen:

BeeMeR - Czw 10 Sty, 2008 07:43

Ja przy okazji wspomnę, jak się zdziwiłam odległościami - że Boromir jechał ponad 100 dni - tam i z powrotem zajęło by mu to większą część roku :shock:
W filmie to się wydaje wszystko tak względnie blisko :mysle: jadą, jadą i już są :mrgreen: Wiem, wiem - te konieczne skróty akcji :wink:

No i sny - faktycznie dodają ciekawego klimatu

snowdrop - Nie 13 Sty, 2008 20:51

Czy dobrze zrozumiałam, że Saruman chciał przechytrzyć Saurona? Zawładnąć pierścieniem i zdobyć całe śródziemie?

I o co chodzi z tymi elfami którzy współpracowali kiedyś z Sauronem. Rozumiem, że on na początku nie był zły, albo udawał dobrego aby podpatrzyć sztukę wykuwania pierścieni. Ale czy te elfy które ściśle z nim współpracowały też przeszły na jego stronę i stały się złe. I czy Sauron to czarodziej?

Marija - Nie 13 Sty, 2008 20:54

O ile pamiętam, to był kumpel Gandalfa, kiedyś :roll: , więc czarodziej. Nawet podobni byli do siebie :mrgreen: . Saruman znaczy się :frustracja: (wot, skleroza).
nicol81 - Nie 13 Sty, 2008 21:10

Ja się zastanawiałam, czemu Faramir miał ten sen parę razy, a Boromir raz? Czy to ma oznaczać, że Faramir jest "czystszy"? I czemu ich ojciec wolał, by jechał Boromir?
Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 21:13

Sauron (Gandalf tak naprawdę też, jeśli sądzić ze wzmianek w "Sillmarillionie" o Majarze Olorinie) był jednym z Majarów, duchów niższych rangą od Valarów. Czyli jakby anioł, ale nie archanioł, w dużym uproszczeniu i w przekładzie na inną konwencję :wink:
Saruman też - przypuszczalnie - był kimś takim, ale chyba nigdzie to nie zostało powiedziane wprost.

fanturia - Nie 13 Sty, 2008 21:13

Elfy (Elfowie?) nie stały się złe z powodu współpracy z Sauronem. Na początku Sauron rzeczywiście nie był zły, ale żądza władzy i pycha zrobiły swoje. W czasie wykuwania pierścieni juz udawał przyjaźń. A Saruman ze względu na mądrość był przewodniczącym rady czarodziejów. Żądza władzy i pycha odniosły podobny skutek jak w przypadku Saurona, tylko Saruman możliwości miał mniejsze. Na szczęście.

nicol81 napisał/a:
Ja się zastanawiałam, czemu Faramir miał ten sen parę razy, a Boromir raz? Czy to ma oznaczać, że Faramir jest "czystszy"? I czemu ich ojciec wolał, by jechał Boromir?


Wyprawa Boromira miała zakończyć się sukcesem, a sukcesy "miał prawo" odnosić tylko Boromir.

Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 21:15

nicol81 napisał/a:
Ja się zastanawiałam, czemu Faramir miał ten sen parę razy, a Boromir raz? Czy to ma oznaczać, że Faramir jest "czystszy"? I czemu ich ojciec wolał, by jechał Boromir?

A czy nie miało to de facto oznaczać, że tak naprawdę to wybrany do tej misji miał zostać Faramir? W końcu Boromir musiał przekonać ojca, że to on powinien jechać... chyba że coś mi się pokićkało, idę sprawdzić :roll:

Marija - Nie 13 Sty, 2008 21:23

Lu-dzie, Sauron z Sarumanem mi się pomyrdał :zalamka:
nicol81 - Nie 13 Sty, 2008 21:41

Aragonte napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Ja się zastanawiałam, czemu Faramir miał ten sen parę razy, a Boromir raz? Czy to ma oznaczać, że Faramir jest "czystszy"? I czemu ich ojciec wolał, by jechał Boromir?

A czy nie miało to de facto oznaczać, że tak naprawdę to wybrany do tej misji miał zostać Faramir? W końcu Boromir musiał przekonać ojca, że to on powinien jechać... chyba że coś mi się pokićkało, idę sprawdzić :roll:

Ojciec nie chciał puścić Faramira, a starszego syna tak. Chyba rzeczwyiście by to Boromir odniósł sukces- albo może nie wierzył w zdolności młodego.
Czy byliby w stanie tak "zakręcić" przeznaczenie, gdyby naprawdę wybranym był Faramir?

Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 21:55

nicol81 napisał/a:
Czy byliby w stanie tak "zakręcić" przeznaczenie, gdyby naprawdę wybranym był Faramir?

Nie wiem, odnosiłam się tylko do tego, że sny "wybrały" Faramira, a Boromirowi sen z wierszem przydarzył się bodajże raz tylko...

Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 22:00

Znalazłam cytat z Boromira:

"Dlatego brat mój, świadom naszego rozpaczliwego położenia, zapragnął usłuchać nakazu snu i odnaleźć Imladris; że zaś wyprawa zdawała się niepewna i niebezpieczna, ja wziąłem na siebie to zadanie. Wzdragał się ojciec, nim pozwolił mi ruszyć, długo też błądziłem po zapomnianych ścieżkach, szukając domu Elronda" ("Narada u Elronda", tłumaczenie Skibniewskiej, naturalnie).

Wygląda na to, że jednak tatuś niechętnie puścił starszego syna, czy ta wyprawa miała przynieść sukces, czy tylko niebezpieczeństwa.

nicol81 - Nie 13 Sty, 2008 22:00

Bo chyba Elrond mówił coś takiego, że to nie przypadek, iż właśnie te osoby się zgrupowały w krainie elfów.
A w ogóle czemu to Elrond miał ustalać skład drużyny? Czy elfy nie przypisują sobie zbyt wielkiej władzy?

Aragonte - Nie 13 Sty, 2008 22:05

No wiesz, bądź co bądź na tej naradzie był najstarszy i najmądrzejszy z obecnych, jeśli pominąć Gandalfa :wink: I w jakimś sensie "prowadził obrady" :wink:
Anonymous - Nie 13 Sty, 2008 22:07

Elrond mial olbrzymi autorytet, ktory respektowaly wszystkie rasy. Ktos musi koordynowac zebranie, w ktorym uczestnicza reprezentanci skloconych ras. To musi byc ktos silny, zdecydowany i z cala pewnoscia - szanowany przez wszystkich.
Jedynie Gandalf mial porównywalny szacunek, ale budził chyba więcej kontrowersji... Zreszta nie poczuwał sie do wyrywania przed szereg. Dopiero jako Gandalf Biały czesciowo przejal pałeczke.

nicol81 - Nie 13 Sty, 2008 22:09

No, ale to właśnie chyba Gandalf powinien przewodzić, jako Mędrzec. A najlepszy byłby konsensus i dyskusja międzygrupowa. Prowadził obrady, bo był gospodarzem domu. Takie uzurpowanie władzy mi nie przypadło do gustu :-|
nicol81 - Nie 13 Sty, 2008 22:11

AineNiRigani napisał/a:
Elrond mial olbrzymi autorytet, ktory respektowaly wszystkie rasy. Ktos musi koordynowac zebranie, w ktorym uczestnicza reprezentanci skloconych ras. To musi byc ktos silny, zdecydowany i z cala pewnoscia - szanowany przez wszystkich.
Jedynie Gandalf mial porównywalny szacunek, ale budził chyba więcej kontrowersji... Zreszta nie poczuwał sie do wyrywania przed szereg. Dopiero jako Gandalf Biały czesciowo przejal pałeczke.

Jest różnica między koordynowaniem zebrania- taka moderacja dyskusji- a decydowaniem, kto pojedzie na wyprawę.

Dione - Nie 13 Sty, 2008 22:12

Ale w sumie Elrond nie decydował, każdy zgłosił się praktycznie na ochotnika.
Anonymous - Nie 13 Sty, 2008 22:16

Dione napisał/a:
Ale w sumie Elrond nie decydował, każdy zgłosił się praktycznie na ochotnika.

Dokładnie. Elrond jedynie zadecydował ostatecznie. Ktoś musiał to zrobić, a kto niby jak nie on? Dokladnie z tych samych powodow - mial najwiekszy autorytet.

Dione - Nie 13 Sty, 2008 22:17

I o ile czegoś nie mieszam, to był przecież gospodarzem całej rady.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group