To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy - Gerard upiór

Harry_the_Cat - Nie 18 Mar, 2007 23:00

Ja już sobie radze z tym problemem, Aine - własnie wklejam fragment sciezki do tej sceny ;)

W "Pocałunkach" jest teraz pocałunek ze ścieżka z DF ;)

Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 10:41

Zmontowałam w 3 minuty historię znajomości Frankiego z nieznajomym -

<<clickie>>

Bez żadnych bajerów, po prostu ich historia.

Tu jeszcze wersja lepszej jakości - klik

- plik ok. 40 MB, otwiera sie w VLC Player lub w innych programach, jesli macie zainstalowany QuickTime 7 Player

Anonymous - Pon 19 Mar, 2007 13:32

Piękne to ... aż gęsiej skórki dostałam. I ta piekna muzyka w tle...
Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 13:51

Dzięki. :kwiatek:

To z soundracka Dear Frankie ;)

Anonymous - Pon 19 Mar, 2007 14:50

Naprawde? :mrgreen:
Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 15:47

Naprawdę. :mrgreen:
Anonymous - Pon 19 Mar, 2007 16:09

No nie może być...
A tak pozornie nie na temat: http://www.e-dvd.pl/?v=film&id=1719
Ostatnie nazwisko w obsadzie :mrgreen: Ktoś miał poczucie humoru :mrgreen: :mrgreen:

Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 16:22

Aine :rotfl: ...

Ciekawe jak ten ktos wyglada btw... :cool:

Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 17:24

Ja jeszcze raz wróce do Dear Frankie - strasznie podobał mi sie motyw konika morskiego. Wiedziałyscie, ze u koników morskich to samiec, a nie samica nosi zapłodnione jaja? Świetny pomysł z tym konikiem, nie?
Harry_the_Cat - Pon 19 Mar, 2007 18:45

dodałam jeszcze video lepszej jakości - parę postów wyżej
Anonymous - Wto 20 Mar, 2007 21:46

He he, Gosienko - to dobrze :D
Ja dorzucam upiorka w wersji średniowiecznej :D
http://www.youtube.com/watch?v=0g0sTfdJ3Kg

Harry_the_Cat - Wto 20 Mar, 2007 22:45

No to Timeline tez wygląda ciekawie :cool:

Tu duzo mniej Gerry'ego, ale jakość zdecydowanie lepsza: http://www.youtube.com/watch?v=TpJtdeB9ohw

Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 01:13

No, trzeba przyznać, że chociaż film do ambitnych nie należy, rozwiniecie postaci Marka było strzałem w dziesiątkę.:D W dodatku całość daje takie miłe uczucie, żeprawdziwa miłość nie zna pojęcia czaso-przestrzeni. Nierealne - ale miłe.
Harry_the_Cat - Śro 21 Mar, 2007 01:28

Właśnie mi zostało pokazane to video - b. przyjemne:

http://www.youtube.com/watch?v=6P6Ldw-vYt8

Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 02:04

rzeczywiscie - chociaz szkoda, ze skupiono sie glownie na tancu. Ja rozumiem, ze to w tekscie jest, ale jakos tak brakowalo mi innych momentow...
Harry_the_Cat - Śro 21 Mar, 2007 02:39

Dowiedziałam się, że normalne wydanie Dear Frankie (= nie polskie) ma sceny niewykorzystane i komentarz!!!! :wsciekla: :wsciekla: :wsciekla: :wsciekla:

A my to co?????? :cry2: :cry2: :cry2:

Anonymous - Śro 21 Mar, 2007 03:27

:wsciekla: No normalnie w kulki lecą ...
miłosz - Śro 21 Mar, 2007 09:33

wywiadzik z Gerrym:

Gerard Butler: Razem ze mną było tam 70 facetów i wszyscy wyglądaliśmy tak samo głupio
Jaka była twoja opinia o komiksie Franka Millera, zanim zacząłeś pracę nad filmem 300?

Uważam, że ten komiks przekazuje niezwykłą wizję plastyczną – pokazuje pięknie wymyślony świat. To zasługa nie tylko Franka, ale także kolorystki Lynn Varley. W tym komiksie bardzo ważną rolę odgrywają kolory, odcienie, kształty. Oczywiście, mógłbym tu dużo powiedzieć o historycznym przygotowaniu do mojej roli, ale, jak to już przede mną powiedział reżyser filmu Zack Snyder, koncentrowaliśmy się na świecie komiksu i na postaciach z komiksu, a nie na rzeczywistości historycznej. Bardzo wiele można wywnioskować z tego, jak Leonidas jest narysowany, jakie pozy przybiera, jak się porusza, jak chodzi. Przeczytałem komiks po raz pierwszy tuż przed moim pierwszym spotkaniem z Zackiem. I dlatego byłem wtedy tak podekscytowany, żeby mu pokazać, jak widzę Leonidasa, zacząłem skakać i machać rękami. Chciałem mu pokazać, że Spartanie byli moim zdaniem jak zwierzęta – skakali, rzucali się i tak dalej. Prawie wskoczyłem wtedy na stolik. Uważam, że ten komiks jest absolutnie genialny. To niesamowita historia z niezwykłymi bohaterami. No, może nie są aż tacy „bohaterscy”. Moim zdaniem to dranie, twarde sztuki.

Z drugiej strony, film ma też w sobie dużą dozę realizmu. W jaki sposób udało ci się zachować równowagę między „graniem człowieka” i „graniem herosa”?

Rzeczywiście, to bardzo trudne zadanie. Myślę, że ludzie zbyt często mają pobłażliwy stosunek do filmów akcji i uważają, że granie w nich nie wymaga umiejętności aktorskich. Tymczasem granie w filmie akcji, zwłaszcza takim jak 300, wiąże się też z innym, archaicznym sposobem mówienia. Fabuła jest skomplikowana, trzeba pokazać te wszystkie działania, plany i wartości bohaterów, które mogą być trudne do zrozumienia dla widza. A wszystko to w całkowicie innej rzeczywistości. Z jednej strony, grasz kogoś wielkiego i potężnego, charyzmatycznego bohatera. Z drugiej, musisz być prawdziwym człowiekiem. Inaczej ta historia będzie martwa jak zbroja Leonidasa. Widzowie nie będą się identyfikować z bohaterami ani przejmować się ich losem. Trzeba otworzyć swoje serce przed widzami. Ale w 300 robimy to, paradoksalnie, nie dając widzom do tego serca wejść. To było dla mnie ciekawe doświadczenie. Chciałem pokazać arogancję i wiarę we własne siły Leonidasa, prawie poczucie wszechmocy. Tę niesamowitą moc i intensywność jego postaci. Ale jednocześnie chciałem pokazać jego człowieczeństwo, współczucie, emocje. Chciałem pokazać, czym było dla niego jego własne życie, jego rodzina i losy narodu.

Wspomniałeś o zbroi, którą nosiłeś w tym filmie. Czy uważasz, że szata zdobi człowieka?

Moim zdaniem, w pewien sposób, szata zasłania człowieka. Ale też w pewien sposób go stwarza. Kiedy o tym myślę, przypominam sobie ten moment, kiedy pierwszy raz założyliśmy kostiumy i pomyślałem sobie: „Cholera, co się tu dzieje?!”. To było trochę straszne, ale też zabawne: popatrzyliśmy jeden na drugiego i zaczęliśmy się śmiać. Czasem jest tak, że...

rusza produkcja jakiegoś filmu i nagle okazuje się, że brakuje jakiejś bardzo ważnej rzeczy, o której nikt nie pomyślał, że jest jakiś monstrualny błąd. Ale potem, po całym dniu chodzenia w tym kostiumie, oswoiłem się z nim i zacząłem się czuć normalnie. Jak w każdym innym kostiumie. Zresztą, akurat ja miałem w 300 wiele interesujących kostiumów. Zastanawiałem się, w jaki sposób to, co mam na sobie definiuje mnie i moją postać. Dużo też trenowałem i myślę, że mieszanka treningu fizycznego i kostiumów pozwoliła mi stać się prawdziwym królem, prawdziwym lwem. Muszę powiedzieć, że kiedy wkładałem płaszcz i skórzaną przepaskę, naprawdę czułem się potężny i silny. Wykorzystywałem tę siłę i pokochałem ją.

Czy cały film został nakręcony w studio?

Jest tylko jedna scena w całym filmie, które nakręciliśmy w plenerze. To ta, w której wysłannicy Kserksesa jadą do Sparty. Nawet scenę z końmi podczas bitwy nakręciliśmy na hali zdjęciowej. Więc tak, cały film został nakręcony w studio.

Czy granie na tle niebieskiego ekranu było dla ciebie dziwne?

Kiedy kręcisz w bluescreenie, masz wybór: możesz albo się tym stresować, albo zaakceptować tą metodę, przyzwyczaić się do tego, polubić niebieski ekran i możliwości, jakie daje, no i robić swoje. Więc przyzwyczaiłem się do tego. Poza tym, razem ze mną było tam 70 facetów i wszyscy wyglądaliśmy tak samo głupio, więc szybko się z tym pogodziliśmy. Zresztą, kiedy się zaczyna trening do scen walki i dochodzi do tego wszystkiego adrenalina i testosteron, naprawdę się cieszysz, że jesteś w tym kostiumie. Czujesz się jak na polu bitwy, czujesz, że robisz coś fantastycznego, bardzo brutalnego i bardzo męskiego.

Film otrzymał bardzo dobre opinie podczas pokazów przedpremierowych. Czy cieszą się te entuzjastyczne reakcje?

To jest trochę dziwne. Oczywiście, jako aktor zawsze chcę grać w filmach, które otrzymują dobre recenzje. Miałem już w swojej karierze trochę takich filmów, ostatnio był to Frankie, skromny film, który dostał w Cannes stojącą owację. To było naprawdę coś wyjątkowego, bo film był bardzo skromny. Ale bez dwóch zdań 300 otrzymuje najwięcej entuzjastycznych opinii, największą dawkę szumu medialnego z wszystkich moich filmów. Z drugiej strony, wiem o tych dobrych reakcjach widzów, ale nie mam z nimi osobistego kontaktu – po prostu mnie tam nie ma, dowiaduję się o nich z drugiej ręki. Moim zdaniem ten film powinien być oglądany w wielkiej sali filmowej, w dużej grupie. Wtedy wytwarza się jakaś specjalna chemia, coś, czego nie mają inne filmy. Ludzie może sobie tego nie uświadamiają, ale w takich momentach nawiązuje się między widzami energetyczna więź. Tworzy się między nimi wspólnota, jak między trzystoma Spartanami z filmu, rodzi się świadomość wspólnego celu, poczucie potęgi. Coś niesamowitego dzieje się z widownią. Wszyscy czują, kiedy powinni się zaśmiać, kiedy jęknąć z przerażenia, a kiedy krzyknąć. Reagują jednocześnie. Na pierwszym pokazie po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Ludzie wyskakiwali ze swoich miejsc w niektórych momentach, krzyczeli, wznosili spartańskie okrzyki, klaskali, śmiali się. Moim zdaniem zdecydowanie im większa widownia, tym większe przeżycie.

Pierwszy pokaz filmu odbył się podczas konwentu fanów komiksów Comic-Con. Było tam wielu miłośników komiksu „300”. Jakie były twoje wrażenia po tym pokazie?

Pojechałem tam, a wcześniej przez miesiąc byłem sam na pustyni. Podczas tego miesiąca widziałem może ze dwie osoby, a potem wróciłem do domu, przespałem jedną noc, wsiadłem w samolot i poleciałem na konwent do San Diego. I może dlatego to było takie fantastyczne przeżycie. Była tam niesamowita atmosfera. Patrzę na to jako na jedno z ważniejszych wydarzeń w mojej karierze. Czułem się trochę jak na koncercie rockowym. Fani naprawdę oszaleli. Masa ludzi...

...na konwencie rozmawiała o tym pokazie, o tym jak go przyjęto. W końcu pokazano film trzy razy, bo widownia tego chciała. Ja też tego chciałem. Po pierwsze, obserwowałem wtedy reakcje publiczności, a po drugie, ja sam oglądałem film praktycznie po raz pierwszy na dużym ekranie. Był tam też ze mną David Wenham i od razu powiedziałem to niego: „Musimy to zobaczyć jeszcze raz”. Wyszliśmy na scenę i reakcja widzów była niesamowita. Byłem oszołomiony. Pamiętam, że powiedziałem wtedy do Davida: „Chyba nam się udało!”. To była wspaniała chwila. Jestem zachwycony, że właśnie ten film ma tak entuzjastyczne reakcje. Jeśli chodzi o Frankie, byliśmy zachwyceni pochwałami krytyki, bo był to skromny, niskobudżetowy film. Tym razem to film kręcony całkowicie w bluescreenie. Więc dopiero na konwencie poczułem, że nam się udało. Że to sukces. Oczywiście, wcześniej widziałem jakieś symulacje efektów komputerowych. Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy całość na dużym ekranie, nie byłem może tak zszokowany, jak widzowie, bo byłem na to lepiej przygotowany. Znałem koncepcję, znałem ten świat, ale jednak w pewien sposób patrzyłem z perspektywy zwykłego widza, bo nie widziałem wcześniej gotowego produktu. Miałem jakieś wyobrażenie, ale nie wiedziałem dokładnie, jak to będzie wyglądało. Kiedy kręciliśmy film, scenografii w ogóle nie było. Nie było tych gór i skał, które widzimy w filmie. Dlatego obejrzenie tego było niesamowitym przeżyciem.

Czy była to najbardziej wyczerpująca fizycznie rola z wszystkich twoich dotychczasowych ról?

Myślę, że tak. Co prawda, Upiór w operze także był bardzo wyczerpujący. Z rolą Upiora wiązał się też wysiłek emocjonalny, który powodował zmęczenie fizyczne. Harmonogram zdjęć, godziny pracy i charakteryzacja także były bardzo wyczerpujące. Beowulf też był ciężkim filmem: kręciliśmy go w Islandii, w bardzo trudnych warunkach, pracując po 16-17 godzin dziennie. W 300 wyzwaniem był też wysiłek fizyczny. Do żadnej roli nie musiałem tak intensywnie trenować. Tutaj zawsze, kiedy miałem wolną chwilę między zdjęciami, biegłem do naszej sali gimnastycznej na zajęcia z trenerem. Trenowałem też sporo z kaskaderem, który był moim dublerem w najtrudniejszych scenach. Ćwiczyłem nawet podczas krótkich przerw. Krzyczałem. Bolały mnie ramiona. Najpierw myślałem, że dam radę, nie sądziłem, że będę aż taki wyczerpany, ale później zmęczenie zaczęło się kumulować. Ale szczerze mówiąc, za nic bym nie oddał tych treningów. Dzięki nim osiągnąłem znakomitą formę fizyczną i przygotowałem się psychicznie do roli króla Spartan. Mogłem założyć na siebie płaszcz i przeistoczyć się w Leonidasa, bo byłem odpowiednio przygotowany do tej przemiany.

Czy możesz powiedzieć kilka słów o swoim następnym filmie, PS Kocham Cię?

Gram tam z Hillary Swank. To historia o irlandzkim chłopaku, który zakochuje się w młodej Amerykance. To miłość od pierwszego wejrzenia, ale potem zdarza się coś złego. Ten film jest jednocześnie zabawny, smutny i bardzo piękny. Jest w nim nuta zadumy i duchowości. Bardzo się cieszę, że tam zagrałem. Richard LaGravenese jest naprawdę świetnym reżyserem.

Kręciliście go w Dublinie?

Tak, w Dublinie i w okolicach. A potem w hrabstwie Wicklow i w Nowym Jorku.

I na koniec wywiad z Zack'iem

Zack Snyder: Kręcąc film o Spartanach chciałem by wszystko było w nim powalające
Zack Synder jest amerykańskim reżyserem który 10 lat życia spędził pracując przy tworzeniu reklam. Jak sam przyznaje lubił swoją pracę gdyż dawała mu wysokie dochody i możliwość podróżowania do niemalże każdego zakątka Ziemi. Ostatnio twórca rozwija się jako reżyser filmów kinowych. Najpierw nakręcił nową wersję „Świtu żywych trupów” a teraz bijące rekordy „300”. Zack jest całkiem miłym facetem, którego mieliśmy okazję poznać podczas prasowego bankiety w londyńskim hotelu Barkley. Oto co powiedział na temat swojego najnowszego filmu do naszego mikrofonu.

Czy możesz dla tych którzy nie czytali komiksu zdradzić jak bardzo filmowe „300” jest bliskie oryginałowi?

Powiedział bym że prawdopodobnie odzwierciedla komiks w 90 procentach. To co dodaliśmy od siebie to maksymalnie 10 procent. Z komiksem na pewno nie jest zgodna historia królowej Gorgo. Jej wątek wydał się nam bardzo ważny dla przypominania widzom o co tak naprawdę walczą Spartanie. Właśnie z tego powodu postanowiliśmy go rozbudować. Kiedy już się za to zabraliśmy zaczęliśmy się zastanawiać kim jest królowa. W komiksie Gorgo wypowiada słowa „wróć z tarczą lub na tarczy”. Natomiast podczas moich prywatnych badań nad Spartanami natknąłem się na zdanie „tylko kobiety ze Sparty dają życie prawdziwym mężczyzną”. Te dwa cytaty najlepiej oddają charakter tej postaci. To na ich podstawie ją zbudowaliśmy.

Tworząc film zastanawialiśmy się także kto będzie w nim tym głównym, największym „bad guy’em”. Doszliśmy do wniosku że nie Xerxes. Król Persów ma wielkie ego ale jest zbyt dostojny i oderwany od rzeczywistości. On po prostu robi to co wielcy władcy zawsze robią – podbija. Dlatego w naszym filmie tym największym złem z jakim Spartanom przychodzi się zmierzyć jest przywiedziony na pole bitwy w łańcuchach olbrzym. To on tu jest największym, dosłownie, czarnym charakterem.

W swoim filmie stawiasz przeciwko oddziałowi perfekcyjnych, białych wojowników wielorasową armię pełną gejów i dziwadeł. Oczywiste jest że zrobiłeś to z powodów czysto rozrywkowych, ale czy był taki momencie podczas kręcenia zdjęć w którym zacząłeś się obawiać że ludzie będą interpretować film zupełnie inaczej niż byś sobie tego życzył?

Wielu Spartan też było gejami! (śmiech). Robiąc film chciałem by wszystko było w nim powalające. Tak jak w pierwszej scenie w której dziecko jest zrzucane z klifu bo urodziło się słabsze i nigdy nie będzie w stanie podołać obowiązkom spartańskiego wojownika. Ta scena znalazła się na początku nie bez powodu. Jej celem jest powiedzenie widzowi – „ty nie jesteś jednym ze Spartan i nigdy nie mógł byś nim być”. Poświęciłem wiele czasu na przyglądanie się historycznym faktom. Król Xerxers wcale nie wyglądał tak jak został przedstawiony w filmie, w zasadzie podobieństwo jest zerowe. Tak samo jest z jego armią. Nieśmiertelni nie istnieli, podobnie jak cała reszta różnorodnych filmowych formacji. Wszystko to zostało wymyślone tylko po to by film wyglądał niesamowicie. Patentem na jego niecodzienność było pokazanie przeciwników Spartan takimi jakimi zupełnie nie byli oni w rzeczywistości. Mam nadzieje że na filmie ludzie będą świetnie się bawić a potem sami postanowią dowiedzieć się jak to było naprawdę z bitwą pod Termopilami. Jedyny zawód spotkał mnie ze strony Greków którym film bardzo się nie spodobał.

Czy przygotowując się do nakręcenie filmu odwiedziłeś Termopile?

Nie. W sumie nie na tym polegało moje zadanie. To Frank (Miller) odwiedził Grecję, zwiedził Termopile i dawne ziemie Sparty. Spędził tam sporo czasu, starając się...

...połączyć z tym podniosłym starożytnym klimatem. Ja miałem sprawić by filmowe „300” zwyczajnie zadziałało. Dlatego dodawałem do niego te wszystkie wybuchowe granaty i całą tę dzikość. To mój przepis na to żeby w trakcie filmu ciągle działo się coś spektakularnego. Jeśli ktoś czuje się tym urażony. Cóż. Przykro mi.

Co z grupą wiekową dla której powstał film?

Cieszy mnie że została mu przyznana kategoria R. Oznacza ona że tylko widzowie powyżej siedemnastego roku życia mogą oglądać go sami ale jeśli rodzice nie będą mieli nic przeciwko mogą iść do kina z młodszymi dziećmi i nikt im tego nie zabroni. Film powstawał oczywiście z myślą o męskiej, dorosłej publiczności. Jest w nim wiele przemocy. Ale wiecie co, pewna pięćdziesięcioletnia kobieta powiedział mi po seansie że to co zobaczyła w „300” znacznie bardziej kojarzy się jej ze sztuką niż z przemocą. Poza tym wydaje mi się że jeśli idzie o rodzaj filmu to „300” bliżej jest do „Piratów z Karaibów” niż do „Alexandra”.

Czy nakręciliście jakieś sceny które ostatecznie nie znalazły się w filmie?

Tak, jest scena z olbrzymem którego Xerxes przywiódł ze sobą na pole walki. Początkowo umieściliśmy na nim kilku łuczników ale kiedy zobaczyłem efekt końcowy zrozumiałem że pomysł jest nie trafiony. To już było zbyt wiele nawet jak na mnie. Ten stwór zupełnie nie pasował do filmu. Wycięta scena z łucznikami znajdzie się jako bonus w wydaniu DVD.

Admete - Śro 21 Mar, 2007 10:42

U mnie 300 grają od najbliższego piatku, ale do kina wybiorę się dopiero za tydzień. Nie moge się doczekać. Przeczytałam właśnie o czym jest Dear Frankie - ciekawy film.
Harry_the_Cat - Śro 21 Mar, 2007 10:47

Ja próbowałam wczoraj nieco słuchać soundtracka 300 - jest niezły, ale na dłuższą metę to nie moje klimaty.... :roll:

A Dear Frankie jest genialny! Trafił u mnie na dobry moment, nastrój i po prostu genialnie zaskoczył. Ja chcę sceny usunięte :wsciekla: ... na YT są na pewno wywiady, ale scen chyba nie widziałam...
No i jeszcze - ja chce soundtrack!!!! :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:

Admete - Śro 21 Mar, 2007 10:48

No i teraz się dowiedziałam, że jest film, który chcę obejrzeć ;-)
Harry_the_Cat - Śro 21 Mar, 2007 11:07

Znalazłam trailer:

Dear Frankie

Admete - Śro 21 Mar, 2007 11:26

Świetny ten trailer :) Mam nadzieję obejrzec całośc :-D
Harry_the_Cat - Śro 21 Mar, 2007 12:14

nowy projekt


(niech mi się ktoś każe odłączyć od interneta... :rumieniec: )

Marija - Śro 21 Mar, 2007 12:46

Harry_the_Cat napisał/a:
(niech mi się ktoś każe odłączyć od interneta... :rumieniec: )
A kysz, a kysz!!!!!!!! :twisted: (i co, jesteś jeszcze? :wink: )


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group