To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 08:47

Maryann napisał/a:
:paddotylu: O matko... Chyba rzeczywiście nie chcę... :confused3:
Czy TO ma coś wspólnego z takim zaczątkiem fanfika, który kiedyś znalazłam "There must be a murder ?". Tyle, że tam głónymi bohaterami byli właśnie Henry i Kasia. Ale z tego, co pamiętam, to Darcy też się tam pojawia.

Nie, to już zdecydowanie wolę "dumowe" wariacje pani Reynolds...

Owszem! ten kryminał ma taki tytuł, jak wymieniłaś. A z Darcym: link usunęłam

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 08:50

:obrzydzenie: :obrzydzenie: :obrzydzenie: TO JEST OKROPNE !!!

Co za ... to napisał ? :zalamka:

Gosia - Pon 17 Gru, 2007 08:54

Ten fragment audiobooka w wykonaniu Szczepkowskiej jest odstraszający. :? Czy nikt tego wczesniej nie zauwazyl?
Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 09:24

Maryann napisał/a:
:obrzydzenie: :obrzydzenie: :obrzydzenie: TO JEST OKROPNE !!!

Co za ... to napisał ? :zalamka:

Nie wiem!!!! Ale musisz przyznać, że ten ktoś zgrabnie wychwycił te fragmenty, które pozwalają na wyciągnięcie takich wniosków i nieźle napisał.
Ale... chyba usune link. Tak! Już to robię!

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 09:26

Sofijufka napisał/a:
Ale musisz przyznać, że ten ktoś zgrabnie wychwycił te fragmenty, które pozwalają na wyciągnięcie takich wniosków i nieźle napisał.

Zgrabnie, to fakt. Ale efekt ogólny jest odrażający. :confused3:

A ja nie mam dziś szans na seans odtrutkowy... :cry2: Chyba że sobie w ramach kuracji oczyszczającej zakończenie fanfika poczytam...

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 09:27

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Ale musisz przyznać, że ten ktoś zgrabnie wychwycił te fragmenty, które pozwalają na wyciągnięcie takich wniosków i nieźle napisał.

Zgrabnie, to fakt. Ale efekt ogólny jest odrażający. :confused3:

A ja nie mam dziś szans na seans odtrutkowy... :cry2:


Przepraszam!

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 09:29

Nie ma za co. :wink: Trzeba ćwiczyć Elżbietkową filozofię - tzn. myśleć o pewnych rzeczach tylko wtedy, jeśli wiadomo, że to miłe. :-D
Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 09:46

Maryann napisał/a:
Nie ma za co. :wink: Trzeba ćwiczyć Elżbietkową filozofię - tzn. myśleć o pewnych rzeczach tylko wtedy, jeśli wiadomo, że to miłe. :-D

Dla rehabilitacji:
- Ale przejść przez życie z panem Collinsem wydaje się takie okropne - Elizabeth wzdrygnęła się.
- Na szczęście los obdarzył mnie pewnymi darami, które pozwalają mi to znieść.
-Darami?
- Tak, na przykład zdolnością do wybiórczego słuchania. Przekonałam się, że moge "filtrować" większość bzdur, które wypowiada mój małżonek i wybierac tylko sprawy najwazniejsze. Kiedy odrzuci sie bezsensowne słowa, okazuje się, że mówi niewiele. Zwykle powtarza w kólko kilka zdań:n Dzień dobry, kochanie; Jeszcze kiełbaskę, poproszę; Zgadzam się, lady Catherine; oraz: Charlotte, może byśmy...?
Słysząc ostatnie słowa, Elizabeth zadrżała.
- W guncie rzeczy, to nie jest takie okropne, Lizzy - wyznała Charlotte. - Musiałam mu tylko ulec cztery razyw pierwszym roku naszego małżeństwa. Na szczęście mam BARDZO żywą wyobraźnię. Na wyjątkowo krótki czas, którego wymagają okoliczności, potrafię przemienić pana Collinsa niemal w każdego. Za pierwszym razem zmieniłam go w pana Bingleya, on jest taki miły. Potem - mam nadzieję, że nie weźmiesz mi tego za złe, moja droga - .wykorzystałam pana Darcy'ego, jest taki wysoki i bogaty. Potem pułkownika Fotzwilliama (jest taki zabawny i czxarujący), wreszcie wyjątkowo przystojnego i dobrze zbudowanego kowala z Hunsford. Ma najpiekniejsze orzechowe oczy ... Czekaj! Wykorzystałam go dwa razy, więc w sumie musiało ich byće pięć! OOO, brrr. :ops1:

izek - Pon 17 Gru, 2007 09:48

Pani Szczepkowska, którą lubiłam zawsze w teatralnych rolach, bo taka wyrazista jest, jakoś nie stanęła na wysokości zadania. Szkoda, bo prezencik byłby z tego ładny.
Ten fragment faktycznie dziwnie się prezentuje w jej interpretacji (?!)...

A co do tych 5tys. to czyje tłumaczenie ona czyta :shock:
Ciekawa jestem kto wydał ten audiobook.

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 09:48

kowal z Hunsford... :rotfl: ómarłam... :paddotylu:

Ale czy to tak przystoi, żeby w końcu panna z dobrego domu i żona plebana TAKIE rzeczy opowiadała ? :roll: :mrgreen:

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 09:52

Maryann napisał/a:
kowal z Hunsford... :rotfl: ómarłam... :paddotylu:

Ale czy to tak przystoi, żeby w końcu panna z dobrego domu i żona plebana TAKIE rzeczy opowiadała ? :roll: :mrgreen:

Toz to między przyjaciólkami.... Charlotte z dobrego serca chce uspokoic Lizzy :wink:

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 09:58

Sofijufka napisał/a:
Toz to między przyjaciólkami.... Charlotte z dobrego serca chce uspokoic Lizzy :wink:

Jak rozumiem dając jej dobrą radę, żeby też jakiegoś kowala namierzyła ? :mrgreen:

O rany, co ja tak z samego rana... :ops1: :roll:

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 10:09

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Toz to między przyjaciólkami.... Charlotte z dobrego serca chce uspokoic Lizzy :wink:

Jak rozumiem dając jej dobrą radę, żeby też jakiegoś kowala namierzyła ? :mrgreen:

O rany, co ja tak z samego rana... :ops1: :roll:

A) Przeciez grzeszyła tylko w wyobraźni,
B) Elizabeth tego nie potrzebuje, bo przeciez Charlotte "pożyczyła sobie" jej małżonka...

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 10:13

Sofijufka napisał/a:
Elizabeth tego nie potrzebuje, bo przeciez Charlotte "pożyczyła sobie" jej małżonka...

No tak, ale chyba kowal okazał się bardziej ekhm... kompetentny, skoro jego "wykorzystała" dwa razy... :roll:

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 11:31

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Elizabeth tego nie potrzebuje, bo przeciez Charlotte "pożyczyła sobie" jej małżonka...

No tak, ale chyba kowal okazał się bardziej ekhm... kompetentny, skoro jego "wykorzystała" dwa razy... :roll:

Bo kowalowi tez się coś należało od zycia: dziewiąte dziecko w drodze, a o robote trudno.... Żona pastora powinna troszczyć sie o owieczki. Tfu! Baranki raczej...

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 11:54

No, obawiam się, że szanowna patronka pastora by tego nie pochwaliła. :roll:
Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 11:58

Maryann napisał/a:
No, obawiam się, że szanowna patronka pastora by tego nie pochwaliła. :roll:

Spoko! Nawet by jej do głowy taka mysli nie przyszła! Aha! W jednym fanfiku wystepuje zła [?] bliźniaczka lady C [to ona niby ta dobra. :thud: ]
Dobra! Znikam i zabieram sie do pani E. Darcy. Taki pseudonim ma nowa autorka, której dzieło zaczynam tłumaczyć! :obrzydzenie:

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 12:00

Sofijufka napisał/a:
[to ona niby ta dobra. :thud: ]

A nie dobra ? :wink: Energiczna, gospodarna, a że trochę apodyktyczna...

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 12:01

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
[to ona niby ta dobra. :thud: ]

A nie dobra ? :wink: Energiczna, gospodarna, a że trochę apodyktyczna...

Trochę :paddotylu: ?

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 12:11

No co ? Przecież ona tylko pilnowała, żeby w jej majątku wszystko działało jak należy i o interesy jedynaczki dbała... :wink:
Jak by była delikatna i zwiewna, to by wszyscy myśleli, że jej mogą wejść na głowę...

izek - Pon 17 Gru, 2007 12:21

I co, pani E.Darcy dobrze pisze
Maryann - Pon 17 Gru, 2007 12:25

Pani E.Darcy ?
izek - Pon 17 Gru, 2007 12:27

No ta pani, co jej dzieła tłumaczy Sofijufka...
Maryann - Pon 17 Gru, 2007 12:31

Aaaa... Rozumiem. Bo ja to całkiem inną panią o tych inicjałach miałam na myśli... :mrgreen:
izek - Pon 17 Gru, 2007 13:17

A ja ciekawa jestem czy ten pseudonim jest a propos właśnie tej pani, o której Ty myślisz :mrgreen: czyli czy pisze jakaś potencjalna Salonowa Dama


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group