Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - odsłona III
Marija - Pon 26 Mar, 2007 15:21
| QaHa napisał/a: | ja nie mogę czytać o tym muskaniu palcami, ustami itp itd | Okropnie niehigieniczne tak się całować po czubkach rękawiczek ??:
Maryann - Pon 26 Mar, 2007 15:29
Czyżbyś Pani sugerowała, że panna Darcy ma brudne rękawiczki ?
Gunia - Pon 26 Mar, 2007 15:51
Ech... A ja już od niedzieli nie mogę się zmusić do przeczytania ciach... ??:
Marija - Pon 26 Mar, 2007 16:42
Ja czytam z uwagi na PT Tłumaczki, nie na Darcy'ego ??: . Męka z nim straszna, jak grypa jelitowa .
"panna Darcy ma brudne rękawiczki ? " A co, czyste miała, jak ją ciągle obśliniał? ??:
Ulka - Pon 26 Mar, 2007 17:57
| Gunia napisał/a: | Ech... A ja już od niedzieli nie mogę się zmusić do przeczytania ciach... ??: |
Heh, Lady Pamela dodała jakoweś ichnie przyprawy- a amerykańskie (ona ameykanka, tak?) jedzenie nie zawsze nam, Polkom smakuje
izek - Pon 26 Mar, 2007 18:21
...ale do Rosing to chyba już niedaleko??
Maryann - Pon 26 Mar, 2007 22:15
Całkiem niedaleko. Już konie do karocy zaprzęgają...
Alison - Pon 26 Mar, 2007 22:16
| izek napisał/a: | | ...ale do Rosing to chyba już niedaleko?? |
Niedługo to się z Wami pochlastam!
Caroline - Wto 27 Mar, 2007 10:12
Rozdział 8 “Wszystkiego najlepszego, panowie” cz.1
Zanim zebrali się w hallu i Darcy poprosił ciotkę i wuja, by zechcieli usiąść przy stole do wspaniałej uczty, którą z ogromną dumą kucharz mógł zaserwować gościom Pemberley, stało się jasne, że spór między męskim potomstwem hrabiego został zażegnany. Rozmowa między nimi i wymiana spojrzeń świadczyła o wzajemnym szacunku, co przykuło uwagę wszystkich przez stole i spowodowało, że brwi ojca obu panów z upływem czasu unosiły się coraz wyżej.
- Darcy, zechciej poprosić lokaja, by przyniósł mi szklankę wody z sodą, obawiam się, że ten przesyt grzeczności przyprawi mnie o niestrawność – zażyczył sobie w końcu lord po kolejnej miłej wymianie zdań między braćmi.
- Ależ ojcze! – zawołał Fitzwilliam – Sądziłbym, że twoje trawienie poprawi się teraz, gdy z Alexem ogłosiliśmy rozejm.
- Rozejm, tak? – lord rozejrzał się wokół stołu, by ustalić, czy ktoś z obecnych uwierzył wyjaśnieniu jego syna co do tego porozumienia. – D’Arcy, co ty na to?
- Jest tak jak mówi Richard, wasza lordowska mość – odpowiedział natychmiast D’Arcy biorąc kolejny łyk wina – przynajmniej na razie.
Postawił swój kieliszek z nienaganną precyzją, uśmieszek błąkał po jego ustach.
- Może „na razie” zmieni się w wieczność – westchnęła Lady Matloch – modliłam się właśnie o to. Podpisuję się jako świadek pod waszym rozejmem, Alex – spojrzała na niego przenikliwie, a po chwili przeniosła wzrok na drugiego syna. – Richard, utrzymanie warunków waszego rozejmu przynajmniej do nadejścia Dzieciątka będzie dla mnie najlepszym prezentem świątecznym.
Obaj jej synowie zarumienili się, ale to Fitzwilliam wstał i ujmując dłoń matki powiedział:
- Będzie jak sobie życzysz, mamo. Niech Bóg da radość wszystkim dżentelmenom naszej rodziny, ku czci tych Świąt i twojej.
Spod na wpół przymkniętych powiek, Darcy zerknął na siostrę, by móc zaobserwować jej reakcję na niezwykłą scenę rozgrywającą się przed nimi. Zanim gromadzące się łzy rozjaśniły jej oczy zobaczyła jak Richard pochyla się nad ręką matki i całuje ją z miłością. Gdy Alex dołączył do tej pary po drugiej stronie i pochylił się by ucałować matkę w policzek, Georgiana zamknęła oczy. Darcy zauważył, że bezgłośnie porusza ustami, uznał, że była to modlitwa dziękczynna, w końcu łza zawieszona na skraju rzęs oderwała się, by popłynąć pojedynczą strużką po policzku. Odwrócił wzrok zanim mogłaby przyłapać go na przyglądaniu się jej, czym wprawiłaby go w jeszcze większe zakłopotanie.
Kolacja upływała w tak radosnym nastroju, że panowie wyrzekli się brandy i tabaki na rzecz towarzystwa pań i obiecanej rozrywki. Georgiana podniosła się i podeszła do ciotki, która nadal wzruszona zachowaniem obu synów ujęła jej rękę z taką wesołością, że młoda dama poczuła jak ostatnie trudne lata opadają z niej i pobiegła w podskokach korytarzem prowadząc za sobą ciotkę.
Darcy był rozbawiony, obserwował z wielką ulgą powrót siostry do dziewczęcych zwyczajów, gdy ta wraz z ciotką kierowała się do pokoju muzycznego, ale zamiast podążyć za nimi albo za D’Arcym wolał zaczekać na wuja. Odwrócił się, by dopytać, czy lord jest gotów i zastał go pogrążonego w szczerej rozmowie z młodszym synem, ich ręce były połączone w mocnym uścisku. Cicho opuścił pokój postanawiając zaczekać na nich w hallu, poczuł jak wewnątrz zaciskają się pęta zazdrości i tęsknoty sprawiające, że zapragnął łyku świeżego powietrza. „To na nic”. Ból po stracie ojca mimo pięciu lat, nadal go dopadał i to z taką mocą, że przyprawiłby go o łzy, gdyby natychmiast nie wziął się z całą mocą w garść. Prostując ramiona Darcy skierował się do pokoju muzycznego. Powrót do bogatych tradycji Pemberley był dla niego zarazem ukojeniem i zagrożeniem dla spokoju. Tylko w kilku chwilach nie przypominano mu o dawnych smutkach i obecnych zobowiązaniach, były to momenty, gdy chwytała go świąteczna radość albo gdy pozwalał sobie odpłynąć myślami do niedawnej przeszłości i niepokojących utarczek słownych z panną Elizabeth Bennet. Przeżywał wiele razy na nowo taniec na balu w Netherfield zmuszając się do przypomnienia sobie wszystkich jej słów i najdrobniejszych gestów. Oczywiście uścisk jej dłoni zaciśniętej na jego i słodycz jej smukłej sylwetki poruszającej się wokół niego w figurach tańca także nie został zapomniany. Tak jak niewytłumaczalne poczucie zażyłości wywołane wspólnym dzieleniem książeczki do nabożeństwa i głosy złączone w hymnie.
QaHa - Wto 27 Mar, 2007 10:56
powiem szczerze - Boje się czytać ??:
Alison - Wto 27 Mar, 2007 11:21
No co ty! Fajnie jest, chociaż jakoś nie mogę sobie wyobrazić jakiegokolwiek pułkownika rumieniącego się jak panna, ale może nie znałam zbyt wielu angielskich pułkowników
Marija - Wto 27 Mar, 2007 11:58
Ja nie znam ani jednego angielskiego pułkownika :oops: .
A panu Darcy Elżbieta kojarzy się z książeczką do nabożeństwa, uffff .
Maryann - Wto 27 Mar, 2007 12:01
Raczej książeczka mu się kojarzy z Elżbietą. Chyba wszystko mu się z nią kojarzy... Mimo woli...
Marija - Wto 27 Mar, 2007 12:05
| Maryann napisał/a: | Raczej książeczka mu się kojarzy z Elżbietą. Chyba wszystko mu się z nią kojarzy... | Żeby nie wyszło jak w kawale o żołnierzu, któremu nawet biała chusteczka z jednym się kojarzyła :razz:
Trzykrotka - Wto 27 Mar, 2007 12:36
Dobre!
Dziewczynki, ja już wymiękam. Ja nie wiem, czy chcę do Rosings. Jeżeli on juz w Pemberley jest taki .... (***) to u cioci zrobi się jeszcze gorszy! Chyba, ze widok Elżbietki trzasnie go po głowie tak, ze spowoduje trwałe zmiany osobowiści. Innego wyjścia z tego pasztetu nie widzę. Juz nigdy Darcy nie będzie mi się kojarzył z płonącym spojrzeniem
(a o spojrzeniach wiemy wszystko)
Marija - Wto 27 Mar, 2007 12:45
Myślę, że będzie lepiej, bo tu już Pamela tak nie poszaleje na boku - musi do diaska trzymac się książki JA!!!
izek - Wto 27 Mar, 2007 17:54
Wyobrażacie sobie jak Georgiana podskakując ciągnie za sobą ciotkę
Maryann - Wto 27 Mar, 2007 19:43
Biorąc pod uwagę, że ta ciotka to nie lady Katarzyna...
Dione - Śro 28 Mar, 2007 09:51
Jestem troszku zmiesmaczona. ??: To nie jest Darcy. Jego w drodze z Londynu podmienili...
Maryann - Śro 28 Mar, 2007 10:00
Ani chybi Wickham maczał w tym palce...
julianna - Śro 28 Mar, 2007 10:31
Macie rację... Ten Darcy to jakby nie Darcy... :-( Na takiego faceta nie zwróciłabym uwagi. Czepia się wszystkiego, nieustannie roztrząsa jeden problem... Och, jaki on nudny! Jak tak dalej pójdzie to będę musiała poszukać sobie inny obiekt westchnień .
Pani Pamelo! Zabrała mi Pani obiekt nieustannego wzdychania!
Marija - Śro 28 Mar, 2007 10:33
| julianna napisał/a: | Pani Pamelo! Zabrała mi Pani obiekt nieustannego wzdychania! | Nie zgadzam się! Prawdziwego pana Darcy nie sposób obrzydzić
. Ta niemożliwa maruda to jest pan Pamelodarcy . Przetrzymamy ją!!!
Maryann - Śro 28 Mar, 2007 10:46
Darcy'owym pamelożercom mówimy zdecydowane NIE !
Marija - Śro 28 Mar, 2007 10:59
| Maryann napisał/a: | Darcy'owym pamelożercom mówimy zdecydowane NIE ! | Pamelowym darcyżercom może? (Niech on już wyjedzie z tego Pemberley, bo zgłupiejemy razem z nim i jego Pamelą )
Maryann - Śro 28 Mar, 2007 11:07
Hmmm... W "misiowym" oryginale było "parówkowym skrytożercom"... Więc skoro to Pamela pożarła Darcy'ego... Darcy w potrawce...
|
|
|