Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Agn - Sob 06 Sie, 2011 17:14
Aha, Słowacki. Następny. To wiele wyjaśnia.
No dobra, Balladyna była niezła, ale... więcej próbować nie będę.
trifle - Sob 06 Sie, 2011 19:23
No tak czułam, Admete, jacie!
Ja jeszcze Szkiców nie przeczytałam, bo tutaj nie mam gdzie dopaść, ale niech no wrócę... Już widziałam, że w BUWr jest dostępnych kilka egzemplarzy, ach..
A poezję doceniłam teraz, na studiach, sama z siebie, sporo rzeczy do mnie dotarło dzięki Wam. W sumie mi nie zależy, żeby rozkminiać, o co chodziło autorowi, lubię wiersze, które mnie jakoś poruszają, coś do mnie mówią. Choć też odróżniam takie, które są przepięknie napisane, acz treść nie do końca jest "moja"
Lubiłam Mickiewiczowe Dziady, podobał mi się Kordian Słowackiego, dramaty w ogóle. Lubię dramaty
Niedawno przeczytałam dramat Witkacego o jakimś dziwnym tytule, którego nie pamiętam, Guyball Weyzar? Kojarzycie?
Tam był taki fragment, mam zapisany:
II Dama: Ja się zaczekam! Wnętrzności mi puchną od czekania!(...)W piekle nie ma żadnych mąk. Tam tylko czekają. Piekło jest jedną wielką poczekalnią.
[...]
I Pan w Cylindrze: Panie Kapitanie, tu jedna pani zwariowała od czekania. Tak nie można. To jest...
[...]
Fletrycy: Uspokój się, książę. To pyszny kawał. Ja trzymam się przez to, że patrzę na wszystko jak na kawałek fantastycznej powieści.
Samo życie. W literaturze jest wszystko.
Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:03
| praedzio napisał/a: | Młodopolską poezję może niekoniecznie, ale tę z międzywojnia b. lubiłam. Dziady się nie podobały? Króla-Ducha byśta popróbowały.... |
Czytałam Króla Ducha i żyję. Czytałam nawet bardzo wczesny dramat Słowackiego - Mindowe. I poezję Konstancji Benisławskiej oraz poezję konfederacji barskiej Że nie wspomnę o Pałubie - a jak ktoś chce się pomęczyć to jeszcze polecam Czarny potok Buczkowskiego
Witkacy to osobny rozdział Pamiętam, ze w LO miałyśmy Szewców jako lekturę. Przyjaciółka opowiadała, jakie zgorszenie wywołała w pociągu, gdy pewna pani zajrzała jej przez ramię i przeczytała fragment dramatu Ogólnie Witkacego też czytałam. Myśmy mieli naprawdę dużo lektur do przeczytania każdego roku z literatury polskiej i obcej.
Trifle ty masz idealne podejście do poezji, którą zwyczajnie trzeba przeżywać. Nie rozbierać na części pierwsze. To się robi w szkole i na zajęciach z poetyki, nie w trakcie zwykłego czytania. Ja akurat zawsze lubilam poetykę, te wszystkie wersyfikacje, środki stylistyczne, rozgryzanie jak to jest zrobione. Ale to wcale nie jest konieczne.
praedzio - Sob 06 Sie, 2011 21:24
Dziękuję, postoję.
Agn - Sob 06 Sie, 2011 21:38
Pewnie dlatego ostatecznie znielubiłam poezję. Najpierw kazali mi czytać jakiś bełkot, którego nijak nie da się zrozumieć, a potem odpowiadać: "co poeta miał na myśli" i rozwalać jego tekst, który mnie nie obchodzi na czynniki pierwsze. Ble.
Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:44
Może powinnaś spróbowac raz jeszcze? Czasami pewne rzeczy przychodzą do człowieka z czasem Zajrzyj do wierszy w naszym wątku...
Agn - Sob 06 Sie, 2011 21:49
Próbowałam z Byronem - Donżuan. Całkiem zabawny, ale to i tak nie mój cyrk.
Admete - Sob 06 Sie, 2011 21:53
Lubisz tematykę wojenną - polecam Ci w takim razie wiersze Anny Świrszczyńskiej z cyklu "Budowałam barykadę":
Anna Świrszczyńska Budując barykadę
Baliśmy się budując pod ostrzałem
barykadę.
Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze –
dozorca, straganiarka, emeryt.
Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.
Upadł chłopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się
naprawdę.
Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę
pod ostrzałem.
Agn - Sob 06 Sie, 2011 22:04
Wolałabym, by na ten temat napisała pełne opowiadanie, a nie strzępki zdań. *marudzi*
Aragonte - Sob 06 Sie, 2011 22:05
| Admete napisał/a: | Ja tam lubię Mickiewicza, jego dramaty romantyczne i poezję. Ogólnie nie mam problemu z poezją. Nawet sama kiedys pisywałam jakąś pseudopoezję . Faktem jest, że zrozumiałam wiersze dopiero w czasie studiów. Jak wiadomo "niektórzy lubią poezję". Miłosza uwielbiam. |
Za Miłosza tak poważniej to dopiero zamierzam się kiedyś zabrać, bo wstyd przyznać, ale mało co go czytałam.
Mickiewicza lubię - zwłaszcza tego w lżejszej tonacji. Ballady i romanse czytywałam dla przyjemności, sonety niektóre też Choćby lekko frywolne "Dzieńdobry" czy "Dobranoc"
I zgadzam się, że poezji wcale nie trzeba od A do Z rozumieć, grunt, żeby jakoś tam się poddać jej urokowi, melodii słowa. Rozgryzanie sensu i szczegółowe analizy to można spokojnie zostawić studentom i profesorom polonistyki
I lubię poezję właśnie za to, że tyle pozostawia wyobraźni, tyle "miejsc niedookreślenia" - lubię gimnastykować wyobraźnię
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 00:32
Taaaaaaa... Norwida sobie poczytajcie... I jego dramaty np. Pierścień Wielkiej Damy, czyli Ex-machina Durejko... albo poematy: vide Promethidion. Rzecz w dwóch dialogach z epilogiem. Ten, to dopiero prawdziwy ekscentryk.
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 00:35
| Admete napisał/a: | | nie wspomnę o Pałubie - a jak ktoś chce się pomęczyć to jeszcze polecam Czarny potok Buczkowskiego |
Nie wspominaj, błagam! Pałuba.
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 00:38
| trifle napisał/a: | | Guyball Weyzar? Kojarzycie? |
Gyubal Wahazar [z 1921 r.] (Tako rzecze Wikipedia )
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 00:41
| Agn napisał/a: | | Wolałabym, by na ten temat napisała pełne opowiadanie, a nie strzępki zdań. *marudzi* |
Ale wtedy nie miałabym TYCH dreszczy podczas czytania. Nie chodzi mi bynajmniej o licytację - co jest lepsze albo trudniejsze w odbiorze - poezja, to poezja; proza - to proza. Dziękuję Stwórcy, że istnieje i jedno, i drugie.
Nie dziwię się zupełnie osobom, które "nie czują" wierszy, bo ja często tak miałam, że "nie czułam" prozy. Mój pierwotny temat pracy magisterskiej miał dotyczyć monografii jednej z powieści Olgi Tokarczuk - przeczytałam wszystko, co wtedy było na rynku dostępne - podobało mi się (plus naturalnie zapoznałam się z wszelkimi możliwymi artykułami i opracowaniami na jej temat), ale nie byłam zdolna napisać o tym sensownej linijki, blokada, nul. Puściło dopiero, kiedy zmieniłam temat i zajęłam się poezją Marzanny Bogumiły Kielar (materiałów "pomocniczych" o autorce praktycznie brak, niewiele tego było, jak na potrzeby pisania pracy ). I to było to! Pole dla mojej wyobraźni.
| Admete napisał/a: | | Anna Świrszczyńska Budując barykadę |
Genialna.
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 00:52
| Aragonte napisał/a: | | lubię poezję właśnie za to, że tyle pozostawia wyobraźni, tyle "miejsc niedookreślenia" - lubię gimnastykować wyobraźnię |
Podpisuję się w 200 % - ach!
Chociaż ja analizę wierszy i poetykę polubiłam od początku (już w podstawówce - te wszystkie epitety, porównania, metafory i inne "przenośnie" ), zresztą mam podobnie jak Admete - studia to ugruntowały i dały mi istotną wiedzę. Poza tym cała analiza i interpretacja - to mi trochę przypomina łamigłówkę, jak taka zagadka kryminalna do rozwiązania drogą dedukcji. Uwielbiałam to, chociaż były takie wiersze, że prawdziwie miałam ochotę ukatrupić (często już i tak martwego ) poetę-autora.
Admete - Nie 07 Sie, 2011 08:18
| Agn napisał/a: | | Wolałabym, by na ten temat napisała pełne opowiadanie, a nie strzępki zdań. *marudzi* |
To jest cykl wierszy Nie żadne strzepki zdań. Ja wtym wierszu mam już całość. Obraz i uczucia.
Poczytaj Pamiętnik z powstania warszawskiego - będziesz mieć prozę i poezję w jednym
Anonymous - Nie 07 Sie, 2011 09:46
Na pewno wiele wierszy, które czytałam bez przymusu bez koniecznosci szukania nawiązań i szyfrów mi się podobało.
Ale pamiętam wyciąganie z każdego wyrazu zakodowanego przekazu
Agn - Nie 07 Sie, 2011 09:51
| Deanariell napisał/a: | Ale wtedy nie miałabym TYCH dreszczy podczas czytania. |
Cóż, ja jako odbiorca dreszczy nie odczuwam żadnych, tylko zawód, że zamiast pełnych zdań mam jakieś rozkawałkowane coś. Zdecydowanie wolę prozę, z pełnymi zdaniami, opisami, dialogami i akcją - ja wtedy czuję dreszcze. Nic na to nie poradzę. Nie uważam poezji za zło wcielone, ale nie sprawia mi radości jej czytanie.
Admete, Pamiętnik... w szkole przerabiałam.
praedzio - Nie 07 Sie, 2011 10:17
Ja raczej też nie czuję się adresatem poezji. Zawsze wolałam prozę. W prozie potrafię się zatracić - na poezję jestem odporna. Docenię ładny wiersz, ale mam chyba w sobie naturę barda - doszukuję się opowieści, historii, puenty.
Admete - Nie 07 Sie, 2011 12:33
Nie rozumiem was Wszędzie są ukryte znaczenia A odszyfrowanie znaczenia to część zabawy. Inaczej byłoby nudno. Ale nie namawiam. Dobrze napisana powieśc to prawdziwa radość, ale w dzisiejszych czasach jednorazowa Nie ma zbyt wielu wpspółczesnych powieści, do któych chciałabym z tego czy innego powodu wracać. Co innego literatura faktu.
A wiersze mogę czytać wiele razy i wciąż odkrywać w nich coś nowego.
praedzio - Nie 07 Sie, 2011 12:41
Po prostu mamy inaczej. To jak z firanką - jedni zachwycają się wzorami, a innym przesłania świat.
Admete - Nie 07 Sie, 2011 13:08
Hmmm...ja lubię firanki bez wzorów Albo z niewielkimi
praedzio - Nie 07 Sie, 2011 13:20
Widzisz? Nawet z metaforami mi nie wychodzi.
Admete - Nie 07 Sie, 2011 13:23
| praedzio napisał/a: | Widzisz? Nawet z metaforami mi nie wychodzi. |
Ależ wychodzi. Widać jestem po innej stronie firanki
Deanariell - Nie 07 Sie, 2011 13:27
| Admete napisał/a: | | Widać jestem po innej stronie firanki |
Ja też. Na szczęście po tej samej, co Ty.
|
|
|