To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

trifle - Pon 12 Sie, 2013 19:16

Admete, to znaczy, że senny i ciemny duch Twój ;) jak i mój, optymizmu też w filmach nie widzę.

Ktoś oglądał Dziewczynę z szafy albo Dziewczynę z lilią? Pardon, jeśli przegapiłam :zawstydzona2:

Admete - Pon 12 Sie, 2013 22:19

Trifle jakie ładne określenie? Twoje czy trawestacja czegoś? :) Ano takie jak my już tak mają ;) Chciałam obejrzeć Dziewczynę z lilią, ale przegapiłam w kinie.
miłosz - Pon 12 Sie, 2013 23:02

praedzio napisał/a:
A ja widziałam faceta, który otworzył się na miłość, albo tylko jej możliwość. Scena zupełnie inna od tej pierwszej. ;)


tak Praedziu :kwiatek:

widziałam Konesera miałam moment zmęczenia materiału :) ale świetny jak zawsze Rush, znakomita muzyka, zdjęcia, wnetrza, galeria, dzieła sztuki, koronkowa intryga, choc nie powiem,że nieprzewidywalna ;) i nie uwierzycie ale oglądając tę historię miałam przed oczami Aznavoura śpiewającego w Sopocie Isabelle. Taki starzejący się mężczyzna kochający pierwszy i ostatni raz. do utraty tchu. Na prawdę polecam.

A ktoś wie czy w Pradze jest ta knajpka?

trifle - Wto 13 Sie, 2013 18:41

Admete napisał/a:
Trifle jakie ładne określenie? Twoje czy trawestacja czegoś? :) Ano takie jak my już tak mają ;) Chciałam obejrzeć Dziewczynę z lilią, ale przegapiłam w kinie.


Też chciałam właśnie, u mnie jeszcze grają, może w weekend się wybiorę.

Senny i ciemny duch mój, spada ciężkim ołowiem na dno. - To któraś siostra Bronte, nigdy nie pamiętam, która, kawałek wiersza.

Agn - Pią 23 Sie, 2013 21:21

Ekhem. Co by tu?

No dobrze, obejrzałam sobie 3 filmy, to zamierzam się podzielić tymi tam... "lefreksjami". :wink:

Najpierw obejrzałam Red. Zerknęłam na ten film, bo na przystankach przyuważyłam reklamę Red 2 i obok Bruce'a Willisa i Johna Malkovicha (a także Helen "Boskiej" Mirren) na plakacie zdybałam Lee Byung Huna. Myślę sobie, że obejrzę. No ale wobec tego wypada najpierw obczaić pierwszy Red, co niniejszym zrobiłam. Dobrze się bawiłam. Kino akcji, ale przede wszystkim komedia. Bohaterowie to emerytowani agenci CIA, na których nie ma mocnych. Na jednego z nich, Franka Mosesa (Willis) ktoś wydał wyrok śmierci i uparcie usiłuje sprzątnąć przy pomocy rąk Karla Urbana (oj, wyglądał apetycznie). Wobec tego skrzykuje dawną szajkę kolegów/wrogów (zależy od aktualnych zapatrywań) i usiłuje rozwiązać zagadkę. Fajne kino, odprężające.
No dobra, moim zdaniem słabym punktem filmu jest Mary Louise Parker, która grała, jakby była znudzona. Jakaś taka... bez wyrazu, jak nie ona.
Poza tym polecam Malkovicha w roli świra (chociaż...), Willisa w roli agenta podrywającego panią z działu emerytur na infolinii i świetną Helen Mirren w roli płatnej zabójczyni. Oczywiście też na emeryturze.

Potem odpaliłam sobie Jak urodzić i nie zwariować (What to expect when you're expecting). Komedia o parach, które oczekują dziecka. Wiem, że od czasów Love actually co jakiś czas ktoś usiłuje powtórzyć ten sukces i produkuje komedię w tym samym typie, tj. dziesiątki par, które są w jakiś sposób ze sobą powiązane i każda przeżywa historię miłosną. Tutaj z tego zrezygnowano, postanowili pobawić się w ciążę. Jaki jest tego efekt? Hmm. Jak na komedię za mało śmieszna, ale było kilka momentów, kiedy się zaśmiałam. Głównie za sprawą facetów, którzy spotykają się w parku obładowani wózkami i dziećmi i żonom wara od tych chwil tatusiów.
Mamy wątek gwiazdy sportu, która zachodzi w ciążę ze swym partnerem z Tańca z gwiazdami, młodą parkę, która wpada za pierwszym "strzałem", podstarzałego rajdowca (jak miło znów zobaczyć twarz Dennisa Quaida!) i jego młodą żonę spodziewającą się bliźniaków, parkę, która stara się o dziecko od dwóch lat, przy czym pani jest ekspertem od karmienia piersią i gdy zachodzi w ciążę może w końcu porównać swoje obeznanie z faktami, a także parę, która dzieci mieć nie może, zatem chcą dziecko adoptować.
Spodobał mi się wątek młodych, którzy zaliczają wpadkę, głównie za sprawą postaci faceta. Naprawdę nie wiem, czemu ta laska go unikała. Jak tylko się dowiedział, że wpadli... no dobrze, okej, łatwo nie było, ale zaangażował się w to wszystko jak prawdziwy facet, a kiedy już było widać brzuszek i dziewczyna mu powiedziała, że cieszy się, że z nią jest, co odpowiedział? "A gdzie indziej miałbym być?" No ludzie... jak można unikać takiego gościa???
W każdym razie spodziewałam się, że film będzie zabawniejszy, ale i tak sympatycznie się go oglądało.

No i właśnie wróciłam z kina, bo poszłam sobie na Miasto kości. Myślałam, że będzie gorzej... Serio. Trailer wyglądał kapkę... niby zachęcająco, ale się bałam, co spieprzą. Bo książka mi się podobała - była zabawna, dużo się w niej działo, jest (oczywiście) trójkąt miłosny i słowne utarczki między bohaterami, zatem na ekranizację, nie powiem, czekałam niecierpliwie, choć z lekką obawą.
Nie jest źle. Wprawdzie trudno mi się przyzwyczaić do tego Jace'a, którego otrzymałam w filmie, ale spoko, to nie sprawa życia lub śmierci. Ooo, za to Magnus Bane jest idealny! Dokładnie taki, jak go sobie wyobrażałam!
Zasadniczo parę rzeczy pominięto, ale i tak dosyć wiernie zrobiono książkę. Trochę spaprali końcowy moment, w którym Clary i Jace dowiadują się, kim dla siebie są, ale niech tam. Zróbmy sobie nowe Gwiezdne wojny, czemu nie? No i momentami gra aktorska zawodzi. Wierzyć mi się nie chce, że to piszę, ale wydaje mi się, że Jonathan Rhys Meyers w roli Valentine'a to nie do końca trafiony pomysł. Wydawało mi się, że jego bohater przechodzi właśnie moment odtruwania organizmu i na ten moment powinno się go zamknąć w sali bez klamek. Owszem, Valentine był szalony, ale z pewnością nie naćpany.
Inna sprawa - stroje. Naprawdę muszą być takie skórzano-pseudosexy? Tym bardziej że Izzy w walce używała często pejcza, więc skojarzenia leciały same. Oczywiście faceci, skoro już mają skórzane biodrówy i ciężkie buciory, to koniecznie goła klata, bo jakże by inaczej. :roll:
Trochę spaprali też wątek miłosny (acz nie pierwszy pocałunek, wypadł więcej niż dobrze, nawet jeśli w deszczu i w ogóle!), ale można na to przymknąć oko. No i przy jednej nawalance z wampirami jako tło służyła jakaś techniawa, co było imho b. zabawne. :lol:
Aha, wiadomość dla Aragonte - w roli Luke'a mamy Aidana Turnera. Wprawdzie ktoś mu farbnął loczek na blond-siwo, ale da się go rozpoznać bez pudła. No i on taki zarośnięty jakoś lepiej wygląda niż z gładkim obliczem, nie macie wrażenia?
Swoją szosą obsada aktorska była naprawdę niezła. Lena Headey, Aidan Turner, Jamie Campbell Bower, Lily Collins, Jonathan Rhys Meyers.
Mimo kilku prztyków jestem zadowolona z filmu. Mam nadzieję, że zrobią dalsze części. :)

Eeva - Pią 23 Sie, 2013 22:26

Agn napisał/a:
Mimo kilku prztyków jestem zadowolona z filmu. Mam nadzieję, że zrobią dalsze części.

Uf uf bo ja idę w środę i oczekiwania mam ogromne :-)

Agn - Pią 23 Sie, 2013 22:29

Jeśli oczekiwania masz ogromniaste, to może jednak spuść nieco powietrza z balonika, bo możesz się rozczarować i co będzie? Ja się nastawiałam dość podejrzliwie, dzięki czemu film mnie mimo wszystko przyjemnie zaskoczył. Fajnie się oglądało.
Potem możemy drobiazgowo się razem rozpisać, jak wyobrażamy sobie prawdziwego Jace'a.
No dobra, napiszę wprost - Alex Pettyfer wizualnie byłby idealny. Jamie Campell Bower jest... dziwnie urodziwy. No ale mniejsza.
A, Cichych Braci zrobili całkiem nieźle. :)

Eeva - Pon 26 Sie, 2013 16:21

To już w środe będziemy mogły się rozpisywać :-)
Przed chwilą skończyłam oglądać film Stoker i muszę sie koniecznie podzielić wrażeniami, bo bardzo mi się podobało. Gra Mia Wasikowska, Nicole KJidman i Matthew Goode, który będzie grał w Death comes to Pemberley i ma zatrważająco psychopatyczną aparycję ;-) Z reszta Mia wcale mu w tym nie ustępuje.
Wklejam za fimwebem, bo nie umiem łądnie opisać jak mi sie coś bardzo podoba :-)
Po tajemniczej śmierci ojca do domu Indii i jej niestabilnej emocjonalnie matki wprowadza się nieznany dotąd wujek, którego dziewczyna podejrzewa o złe intencje.
Od siebie dodam, że film jest super zrobiony, dużo makrozbliżeń (czy jak to tam można inaczej nazwać) przez co uzyskano mocno niepokojący wydźwięk takiego ciągłego oczekiwania, ze zaraz coś złego się zdarzy, ale sie nie zdarza i to jest jeszcze gorsze. Zaskakujące zakończenie :-) Polecam.


Z innych rzeczy obejrzałam wczoraj:
The art of getting by - gra prześliczna Emma Roberts i ten gostek co gra Normana w Bates Motel. Po pierwsze film jest nudny jak flaki z olejem. niedostosowany społecznie utalentowany plastycznie= nastolatek cierpi na brak motywacji i nie może zebrać się żeby zrobić cokolwiek przez co grozi mu wywalenie ze szkoły. Spotyka Emmę Roberts, coś tam iskrzy, ale on oczywiście nie może się zebrać żeby jej powiedzieć że ją lubi. Po drugi nie mogłam oglądać tego filmu bez świadomości, ze Norman zaraz kogoś zaciuka. Rany, ten chłopak ma niepokojący wzrok ;-)

Good Guy (2009) - bardzo fajny film, polecam. Gra Alexis Bledel i Scott Porter z Hart of Dixie. Beth (Bledel) spotyka się od trzech miesięcy z Tommym (Porter) co jak na standardy filmów amerykańskich daje bardzo poważny głęboki związek. No ale... Między nimi wszystko ok, ale Tommy rzuca zbyt dużo spojrzeń obcym laskom. Beth poznaje Daniela, nowego współpracownika Tommiego i zaprzyjaźnia się z nim. W między czasie relacja Beth - Tommy zaczyna się psuć.
Tak jak pisałam wcześniej, bardzo polecam, bo przyjemny film, z dość interesującym zakończeniem :-)

Tuck Everlasting
- Też z Alexis Bledel. Film dzieje się w 19w. Winnie przypadkowo spotyka młodego chłopca o imieniu Jesse, potem przez kilka dni zostaje z jego rodziną. Okazuje się, że rodzina ma niezwykły sekret - sa nieśmiertelni (ale nie jak wampiry, albo coś takiego). Czy Winnie pozostanie z nimi i z miłości do Jessiego wyrzecze się swojej śmiertelności i będą az po koniec ludzkości przemierzać bezkresny świat? ;-)

praedzio - Pon 26 Sie, 2013 16:29

Co do Stokera - zwróciłaś uwagę na inaczej przedstawiony dźwięk, kiedy akcję widzimy oczami Indii? Wszystko było głośniejsze i wyraźniejsze (Indię przedstawiono tu jako osobę o słuchu absolutnym).
Eeva - Pon 26 Sie, 2013 16:33

Zauważyłam, chociaż przyznaje, ze nie od razu :-)
W ogóle podobał mi się dźwięk w filmie, potęgował atmosferę.

praedzio - Pon 26 Sie, 2013 16:41

Podczas oglądania szczękałam zębami, bo i akcja na to wpływała, jak i podkręcona klima w kinie. ;) Na dźwięk jednak zwróciłam uwagę od razu (np. scena, podczas której obserwowaliśmy peregrynację małego pajączka).
Eeva - Pon 26 Sie, 2013 16:43

sceny z pajączkiem były troszkę creepy :-)
praedzio - Pon 26 Sie, 2013 16:53

Troszkę? Eufemizm dnia! :-P
Eeva - Pon 26 Sie, 2013 16:55

Oj no dobra, bardzo. Co nie zmienia faktu, że film byl super!
Agn - Pon 26 Sie, 2013 17:04

Pająki?
To daruję sobie film. Dzięki za ostrzeżenie! :)

Eeva - Wto 27 Sie, 2013 09:47

Dwie małe scenki! Agn, nie zniechęcaj się, bo to naprawdę świetni film. Obejrzyj, a jak Cię znam to nie będziesz żałowała :-?)
Praedzio, na imdb dużo ciekawych dyskusji dotyczących Stoker - zakończenia, relacji India- Charlie i generalnie dużo tematów, które mogą Cię zainteresować :-)

praedzio - Wto 27 Sie, 2013 11:59

O, chętnie popatrzę. :D
Eeva - Wto 27 Sie, 2013 12:02

Ja się mocno wciągnęłam w czytanie. Ludzie mają takie rozkminy, że to szok :-)
Eeva - Śro 28 Sie, 2013 20:33

Cytat:
Potem możemy drobiazgowo się razem rozpisać, jak wyobrażamy sobie prawdziwego Jace'a.

No więęęęęęęć.
1. Jace mi się podobał chociaż byłam do niego sceptycznie nastawiona. Uważałam, ze jest dziwny, teraż uważam, ze jest sexowny.
2. Cersei jako Jocelyn mi nie pasowała i miałam dysonans :D
3. Alec. Mmmmmmm, ciasteczko. Magnus. Mmmmmmm ciasteczko.
4. Johnatan Rhys Meyers. Jakby to powiedziała Robin Sherbatsky "my panties dropped all the way to China". Tylko mi trochę nie pasowało, bo wyobrażałm sobie Valentina jako złego geniusza, pięknego i mrocznego, a w wykonaniu Rhys Meyersa wyszedł taki trochę szalony.
5. Simon wyszedł bardzo fajnie, po przemianie będzie cudowny.
6. Nie uważasz, że Isabelle wygladała trochę staro?
7. Zwróciłaś uwagę, ze tam wszyscy chodzą w kapturach? wtf? moda nocnych łowców czy jest im po porstu zimno w głowy? Jak Hodge walczył na końcu i się przewalał po ziemni to nawet mu się ten kaptur nie zsunął? Może przyczepiają je na wsuwki?
8. Scena walki z wampirami faktycznie super.
9. Nie podobało się się jak rozwiązali opcję z Clary i Jacem na końcu, że wszystko wiadomo. A cały myk ksiażki to było rozdarcie, zakazana miłość, rozkmina czy sie wszystko naprostuje itd, a tu wszystko jak na tacy.

Ufff, to tyle tak na gorąco :-)

Agn - Śro 28 Sie, 2013 22:52

Eeva napisał/a:
1. Jace mi się podobał chociaż byłam do niego sceptycznie nastawiona. Uważałam, ze jest dziwny, teraż uważam, ze jest sexowny.

Do przeżycia. Acz jak napisałam - to nie sprawa życia lub śmierci.
Eeva napisał/a:
2. Cersei jako Jocelyn mi nie pasowała i miałam dysonans :D

A mnie właśnie bardzo. To jest naprawdę piękna kobieta, a Jocelyn miała piękna być. Lubię Lenę Headey. Miała fajną małą rolę w jednym z odcinków White Collar - była sper hakerką i podrywała Mozziego. :mrgreen:
Eeva napisał/a:
3. Alec. Mmmmmmm, ciasteczko. Magnus. Mmmmmmm ciasteczko.

Magnus jest cud, miód i orzeszki. Natomiast Aleca wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. No ale mniejsza.
Eeva napisał/a:
4. Johnatan Rhys Meyers. Jakby to powiedziała Robin Sherbatsky "my panties dropped all the way to China". Tylko mi trochę nie pasowało, bo wyobrażałm sobie Valentina jako złego geniusza, pięknego i mrocznego, a w wykonaniu Rhys Meyersa wyszedł taki trochę szalony.

Naćpany... Naaaaćpany...
Eeva napisał/a:
6. Nie uważasz, że Isabelle wygladała trochę staro?

Uważam. Serio. Ona miała ile? 17 lat?
Eeva napisał/a:
7. Zwróciłaś uwagę, ze tam wszyscy chodzą w kapturach? wtf? moda nocnych łowców czy jest im po porstu zimno w głowy? Jak Hodge walczył na końcu i się przewalał po ziemni to nawet mu się ten kaptur nie zsunął? Może przyczepiają je na wsuwki?

Patent Jedi - nie do pokonania przez prawa fizyki. :lol:
Eeva napisał/a:
9. Nie podobało się się jak rozwiązali opcję z Clary i Jacem na końcu, że wszystko wiadomo. A cały myk ksiażki to było rozdarcie, zakazana miłość, rozkmina czy sie wszystko naprostuje itd, a tu wszystko jak na tacy.

No cóż, wydaje mi się, że w ostatecznym akapicie Clary i Jace z zonkiem, ale mimo wszystko usiłują zaakceptować sytuację i lecą motorem nad rzeką. Rozkmina zaczęła się dopiero później, w drugim tomie, kiedy się okazuje, że zakazy zakazami, ale "zło" już się stało.

Eeva - Śro 28 Sie, 2013 22:58

Agn napisał/a:
Magnus jest cud, miód i orzeszki. Natomiast Aleca wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. No ale mniejsza.

A ja właśnie tak, to chyba jedyna postać, która jest taka jak sobie wyobrażałam.
Agn napisał/a:

Uważam. Serio. Ona miała ile? 17 lat?

Chyba nawet 16, bo była w wieku Jacea, a Alec z nich najstarszy.
Agn napisał/a:

Patent Jedi - nie do pokonania przez prawa fizyki. :lol:

Włosy chyba też były na patent ;-)
Agn napisał/a:
No cóż, wydaje mi się, że w ostatecznym akapicie Clary i Jace z zonkiem, ale mimo wszystko usiłują zaakceptować sytuację i lecą motorem nad rzeką. Rozkmina zaczęła się dopiero później, w drugim tomie, kiedy się okazuje, że zakazy zakazami, ale "zło" już się stało.

No tak, ale my (czytelnicy) nie wiedzieliśmy, że to jedna wielka ściema i dlatego ta historia i relacje Jace/Clary trzymały się kupy. Było napięcie, niepewność i rozdarcie niczym u sosny. A tu teraz wielkie ujście powietrza z balonika i będzie tylko przebieranie nogami, że bez kitu już by się mogli dowiedzieć.
Czytałam gdzieś, że dlatego tak zrobili żeby nie było kontrowersji w USA. Chociaż patrząc na to ile stanów zezwala na takie coś, to w sumie nie wiem po co się wysylali;-)

Agn - Czw 29 Sie, 2013 08:49

No dobrze, ale czy już na końcu pierwszej książki było rozdzieranie szat? Nie przypominam sobie. Też byłam zdziwiona, że tak w sumie bez niczego sobie polecieli tym motorem, zamiast choćby się wściec, że nie mogą być razem.

Ej, a kiedy była ta cała Królowa Wróżek czy jak ona się tam zwała? Nie w pierwszej części? :mysle: Bo przepowiedziała Jace'owi, że zakocha się w kimś, w kim nie powinien. Teraz jakby w drugim ewentualnym filmie to zamieścili, to poniekąd by było po ptokach. :?

Eeva - Czw 29 Sie, 2013 08:56

Hmmm, królowa wróżek była chyba w drugiej części. Pamiętasz, jak Clary miała pocałowac tego kogo najbardziej pragnie, czy tam kocha
Spoiler:
i pocałowała Jace'a a przecież była wtedy chyba z Simonem


Z tym rozdzieraniem szat to chodziło mi bardziej o siebie, że miałam depresję, że nie mogą być razem, mimo miłości wielkiej i okrutnej, co się rozwinęła przez tydzień znajomości. Dopiero cała akcja wyklarowała się pod koniec drugiej czy nawet w trzeciej książce. A tu proszę, suspensu nie ma :-)

asiek - Czw 29 Sie, 2013 08:59

Co znaczy rozkmina/rozkminić ? :mysle:
praedzio - Czw 29 Sie, 2013 09:16

Przypuszczam, że rozkminy = dywagacje, podczas których coś usiłuje się wyjaśnić. :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group