To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Agn - Pon 20 Wrz, 2010 12:27

Yvain napisał/a:
Faktycznie o ile wszyscy w szkole mogli być już przyzwyczajeni do ich wyglądu i zachowania, o tyle spojrzenie Belli jako nowej było całkiem świeże.

Tylko że każdy z uczniów kiedyś widział Cullenów po raz pierwszy - zauważył ich nieziemską urodę etc. A jednak nikt nie ześwirował, by doszukiwać się w nich cech superherosów.
I wychowanie na komiksach też ma swoje granice. Bo to Polacy nie czytują komiksów? Ja też czytywałam, choć mało, ale nie doszukiwałam się w przystojnych chłopakach ze szkoły uosobienia Thorgala.
Bella jest nieracjonalna, ale żyje w racjonalnym świecie. Rozmarzenie też ma swoje granice, bez przesady. I normalne by było, gdyby po chwili "Kurde, jak on to zrobił?", jednak sobie powiedziała "Przywidziało mi się, przecież to jest niemożliwe".
Amerykanie uwielbiają komiksy, przebierają się na swoich zlotach - jak wszędzie. Ale w gruncie rzeczy w to nie wierzą. No bo nie ma superherosów i dobrze o tym wiemy.
Licencia poetica - tak, fajnie, tylko że najlepsze historie są wtedy, gdy to, co zna czytelnik rozgrywa się tak, jak by się rozgrywało w rzeczywistości. Wtedy historia jest osadzona w znanym nam świecie i łatwiej nam w nią uwierzyć i się nią radować.

Yvain - Pon 20 Wrz, 2010 12:46

Agn napisał/a:
Yvain napisał/a:
Faktycznie o ile wszyscy w szkole mogli być już przyzwyczajeni do ich wyglądu i zachowania, o tyle spojrzenie Belli jako nowej było całkiem świeże.

Tylko że każdy z uczniów kiedyś widział Cullenów po raz pierwszy - zauważył ich nieziemską urodę etc. A jednak nikt nie ześwirował, by doszukiwać się w nich cech superherosów.

Nom tak, ale nie słychać też było żeby kogoś jakiś Cullen uratował w taki sposób jak Bellę, wydaje mi się, że wyobraźnia Belli mogła połączyć te dwa fakty jak inność Cullenów i dziwny przebieg wypadku i dojść do wydumanego wniosku o superbohaterze, fakt że mogła się też otrząsnąć z takich myśli i wrócić do normalności, ale przecież to Bella :mrgreen: nie wymagajmy cudów, kobieta ma swoje jazdy i tyle. Zresztą jak pisała Spin nie było by drążenia tematu dalej i dojścia do teorii o wampirach.

Anonymous - Pon 20 Wrz, 2010 13:39

Agn napisał/a:
wychowanie na komiksach też ma swoje granice.

Dokładnie!
Nasza wyobraźnie nie poszła dalej niż nazywanie kolegi Gogusiem, nikt nie szukał Spidermana czy czarodziejki z księżyca, albo super-świnki. No błagam.
Owszem Bella nie jest racjonalna, tylko, ze właśni eo tym rozmawiamy, jak zachowałbby się normalny człowiek, nie znamy teoretycznie belli aż tak jesteśmy na początku książki, jeszcze nie znamy jej dalszych odchyłów

Agn - Pon 20 Wrz, 2010 13:46

Yvain - otóż to, mogła się chociaż z tego otrząsnąć i przestać fantazjować. I imho właśnie fajniej by wyszło, gdyby Bella nie drążyła tego tematu, ale on wyszedł jeszcze później jakoś. Dziwne przypadki... może znikający uczniowie? Nie, wtedy też nie byłoby Zmierzchu, bo Edward jest "święty". Ale jakoś inaczej? Gdyby np. Bella skaleczyła się przy Edwardzie i dziewczyna zaobserwowałaby (bo dziewczyna tak, facet by nie zauważył), że Edward patrzy na jej ranę nie ze strachu (niektórzy po prostu boją się krwi), ale z głodem w oczach? I Bella miałaby ciekawszy znak, że z tym facetem jest coś nie tak?
To jest dosyć trudny moment - przejście z racjonalizmu na przekonanie, że Edward jest czymś innym. I tu Meyer skrewiła. Bo ja po prostu czytałam i nie wierzyłam w te bzdury, o których od razu myśli Bella.

Kaśku, znamy, znamy, w końcu czytaliśmy już tę serię. :lol:

Anonymous - Pon 20 Wrz, 2010 13:49

Agn napisał/a:
Kaśku, znamy, znamy, w końcu czytaliśmy już tę serię.

No ja wiem :D
Ale zakłądając i przypominając pierwsze wrażenie.
Bo biorąc pod uwagę całokształt ostatnie co można jej zarzucić to rozsądek, racjonalizm

spin_girl - Śro 22 Wrz, 2010 09:16

Przykro mi, ale dalej się nie zgadzam. Uważam się za osobę racjonalną, ale gdybym zobaczyła takie rzeczy, jakie wyprawiał Edward na miejscu wypadku, to też bym się zaczęła zastanawiać, czy chłopak jest w 100% człowiekiem i też pewnie moja wyobraźnia zahaczyłaby o wyjaśnienia ponadnaturalne. Ostatecznie nie wszystko da się wyjaśnić naukowo. Jeśli ktoś wierzy w takie rzeczy jak duchy, jasnowidzenie czy kosmitów to jego umysł może sobie czasem niektóre rzeczy wyjaśnić mniej naukowo. Ja wierzę i dlatego nie miałam problemu z teoriami Belli.
A poza tym, jak udowadniają kolejne wątki w kolejnych tomach sagi (Kaśku, sorry, ale u mnie na pierwsze wrażenia zdecydowanie za późno, zresztą umowa była taka, że w tym wątku nie martwimy się spojlerami :mrgreen: ), Bella jest jednak nieco inna. Ona od początku widzi więcej niż inni, szczególnie jeśli chodzi o Cullenów. Ja uważam, że dziewczyna ma po prostu bardzo dobrze rozwiniętą intuicję, która od razu naprowadza ją na właściwy tor myślenia (w tym przypadku na superbohaterów).
lady_kasiek napisał/a:
Nasza wyobraźnie nie poszła dalej niż nazywanie kolegi Gogusiem, nikt nie szukał Spidermana czy czarodziejki z księżyca, albo super-świnki. No błagam

a czy któryś z Twoich kolegów powstrzymał kiedyś rozpędzonego vana gołymi rękami, potem go podniósł jedną ręką itd.?

Anonymous - Śro 22 Wrz, 2010 09:24

spin_girl napisał/a:
a czy któryś z Twoich kolegów powstrzymał kiedyś rozpędzonego vana gołymi rękami, potem go podniósł jedną ręką itd.?

Nie, ale robią takie rzeczy, że serio można zacząć doszukiwać się ich ukrytej profesji.
spin_girl napisał/a:
Kaśku, sorry, ale u mnie na pierwsze wrażenia zdecydowanie za późno, zresztą umowa była taka, że w tym wątku nie martwimy się spojlerami

mi spojlery nie przeszkadzają w tym momencie, po prostu podzieliłam się moim! pierwszym wrażeniem

RaczejRozwazna - Śro 22 Wrz, 2010 18:40

Agn zakończenie MOK bardzo efektowne. :oklaski: Przy ghulu wymiękłam... :rotfl:

Nie muszę Ci chyba przypominać co piszesz teraz... :excited: :wink:

Agn - Śro 22 Wrz, 2010 20:41

Spin, ja nie każę Belli gnać do naukowców, tylko normalnego zachowania - czy to tak wiele? Przykro mi, ale gdyby któryś z twoich kumpli podniósł ci vana jedną ręką, też byś przede wszystkim NIE MOGŁA w to uwierzyć. I jak mantrę byś sobie wmawiała, że to niemożliwe. No sorry, ale taka jest rzeczywistość. Książki działają na wyobraźnię i to miło z ich strony, ale z realizmem mają niewiele wspólnego.
Zresztą czy to ważne - nic z tym nie zrobimy. Meyer za dużo nie spała po nocach, tylko kombinowała, jak tu dojechać do sceny na łące. Czasami widać, że ta pierwsza część książki dąży do łąki, po łące fabuła ciut lepiej się układa, nie ma tego typu skrótów (są za to inne... eee... niedociągnięcia, ale to nawet ci, którzy kochają te książki, widzą je jak na dłoni).
I tak, Bella ma świetną intuicję, która od razu pcha jej myślenie na właściwe tory. Zapewne ta sama intuicja pozwala jej klasyfikować ludzi po wyglądzie. <--- jestem złośliwa wobec bohaterki

Rozważna, musiałam z tym ghulem. Nie mogłam się oprzeć. I wiem, co mam teraz pisać, ale piszę teraz grafik, a dziewczyny w wątku księgarskim usiłują mnie odwieść od pisania w fandomie Twilightu.

Aragonte - Śro 22 Wrz, 2010 20:47

Agn napisał/a:
Rozważna, musiałam z tym ghulem. Nie mogłam się oprzeć. I wiem, co mam teraz pisać, ale piszę teraz grafik, a dziewczyny w wątku księgarskim usiłują mnie odwieść od pisania w fandomie Twilightu.

Tylko łagodną perswazją

BTW - paczuszka dotarła, dzięki! :kwiatki_wyciaga:

Agn - Śro 22 Wrz, 2010 21:02

My pleasure!

Kurczę, co tu zrobić z własną weną? ;)

Anonymous - Śro 22 Wrz, 2010 21:06

Agn napisał/a:
Kurczę, co tu zrobić z własną weną?

hmmmm Nasze zdanie znasz :mrgreen:

Agn - Śro 22 Wrz, 2010 22:45

Ale wróćmy do tematu... poniekąd.
Pamiętacie tę sesję? Jakieś outtaki się chyba objawiły czy coś... albo pełnia tej sesji.
http://mrpattinson.com/ga...s.php?album=975
No chłopaki jak z obrazka...

Agn - Śro 22 Wrz, 2010 22:51

Słuchaj, Admete, ta herbata była przepyszna, a teraz muszę zlizywać ją z monitora. Nie rozbawiaj mnie tak znienacka, proszę. :lol:

Ej, gdzie się podział wpis Admete??? :-|

Eeva - Śro 22 Wrz, 2010 22:55

No nie wiem, Robert wygląda trochę jak przyćpany bezdomny, ale za to Taylor fajny :-)
Agn - Śro 22 Wrz, 2010 22:57

Robert tak normalnie wygląda. Ale jak się śmieje na tej sesji - cud, miód (o orzeszkach to już nie wspomnę). A Taylor tak ma constans. ;)
Aragonte - Śro 22 Wrz, 2010 23:03

Agn napisał/a:
Słuchaj, Admete, ta herbata była przepyszna, a teraz muszę zlizywać ją z monitora. Nie rozbawiaj mnie tak znienacka, proszę. :lol:

Ej, gdzie się podział wpis Admete??? :-|

Buuu, co mi uciekło? :-|

Agn - Śro 22 Wrz, 2010 23:05

A nasmarowała coś o talentach danych od Bozi i grzechu ich marnowania.
Aragonte - Śro 22 Wrz, 2010 23:20

No i po co wyciapała? :roll:
RaczejRozwazna - Śro 22 Wrz, 2010 23:39

aaa to co innego. Ja też popieram.
Admete - Czw 23 Wrz, 2010 07:05

Agn napisał/a:
Słuchaj, Admete, ta herbata była przepyszna, a teraz muszę zlizywać ją z monitora. Nie rozbawiaj mnie tak znienacka, proszę. :lol:

Ej, gdzie się podział wpis Admete??? :-|

Uznałam, że mój post był trochę niewłaściwy ;) Może byłam nadwrażliwa ;) Bo tam była tez moja oponia ( ponownie ) na temat Zmierzchu ;)

Agn - Czw 23 Wrz, 2010 23:36

Ależ my wszyscy znamy tę opinię, a poza tym ja naprawdę, jeśli chcę się rozwinąć, powinnam zacząć pisać coś własnego.
Tylko, kurczę, ff tak się fajnie pisze. :)

RaczejRozwazna - Pią 24 Wrz, 2010 11:37

No to napiszże jeszcze jeden (wiadomy)a póżniej do roboty! :wink: :-P (żartowałam)
spin_girl - Nie 26 Wrz, 2010 13:17

Kolejny weekend, czyli kolejne dwa rozdziały "Zmierzchu". Czytam i komentuję na bieżąco.
Rozdział 5
podoba mi się to, w jaki sposób Meyer potrafiła z Edwarda stworzyć lokalnego celebrytę. Kiedy Edward rozmawia z Bellą, a potem zaprasza ją na lunch do stołówki, atmosfera jest taka, jakby zwykła nastolatka wygrała randkę z .... Robertem Pattinsonem na przykład :mrgreen: Cała szkoła obserwuje mniej lub bardziej jawnie, w wyraźnym szoku, Edward, piękny niczym grecki bóg ( :-P ) po raz pierwszy zaszczycił swą obecnością którąkolwiek z uczennic...nie dziwię się, że Bella poczuła się wyróżniona. W kafeterii następuje między nimi rozmowa, jak zwykle naładowana emocjami. Edward mówi zagadkami (lektura Midnight Sun bardzo się w tym momencie przydaje), Bella walczy ze swoimi emocjami, żeby nie wyjść na idiotkę....to są jedne z tych momentów, które w Zmierzchu lubię najbardziej.
Ten kawałek dialogu od momentu, gdy Edward mówi "What if I'm not a superhero?" jest bardzo dobry, z lekką dozą niedomówienia, intrygujący...mamy też kolejny przebłysk charakteru Edwarda, który nie ma w sobie za grosz samozadowolenia, za grosz ego. Ostatecznie szybko okazuje się, że jest on dokładnie "superhero", on jednak nigdy nie widzi się w niczym lepszym od ludzi, wręcz przeciwnie.
I mamy "blood typing" na biologii. Nasza etatowa pierdoła, Bella, oczywiście mdleje. Wolę ten kawałek w "MS", opiekuńczość Edwarda jest jak miód na moje serce. Nie rozumiem tylko dlaczego, po wyjściu od pielęgniarki, Edward nie otwiera Belli drzwi do samochodu, tylko sam wsiada i czeka aż ona sama sobie otworzy, pertraktując z nią przez okno. Potem już jej na ogół otwiera i to jest zgodne z jego charakterem. To szarpanie za kurtkę trochę mi się nie podobało przy pierwszych czytaniach, dopiero po "MS", kiedy już wiedziałam, na jakim etapie zakochania jest w tym momencie Edward i kiedy motywy tego szarpania zostały wytłumaczone, zrozumiałam tę scenę, ale dalej uważam, że mógł jej po prostu otworzyć drzwi i gestem zaprosić do samochodu i nie musiałby jej wtedy szarpać. Bella i Edward rozstają się na weekend, który dla Belli okaże się dość odkrywczy...

Anonymous - Nie 26 Wrz, 2010 13:46

Aż się w pościel zagrzebałam, aby zmierzyć się z tym rozdziałem.
I walczyłam z irytacją.... nie wiem dlaczego nie zwracałam uwagi za pierwszym razem, że mnie drażni tyle rzeczy. Primo Bella, zdaje sobie sprawę, że zachowuje się jak idiotka, ale poza twierdzeniem, że zachowuje się tak i tak nie robi nic by to zmienić, leci na każde skinienie edwarda(dosłownie skinienie) Kobieca godność Dziewucho! aż mam ochotę krzyknąć, poza tym denerwuje mnie tak jasne wcielenie w życie poglądu Ładny=dobry. Edward musi być najcudowniejszy bo jest bosko przystojny, tak przystojny, że jak przemawia, Bella nie może skupic myśli. Tak jestem zgorzkniała bo nie mogę sobie czegoś takiego wyobrazić. Poza tym Meyer buduje dziwne dialogi, podejrzewam, ze w jej zamyśle mają być romantyczne i brawurowe na pograniczu szermierki słownej, natomiast w moim odczuciu wypadają strasznie sztucznie, nienaturalnie. No i Edward mówiący, ze Bella jest bystra :rotfl: no nikt nie jest idealny. Nawet Edward :P A na pewno nie jest nieomylny :mrgreen:
A później faktycznie biologioa i Edward w roli wybawiciela, wizja niosącego na wyciągniętych ramionach Edwarda, hmmmm kusząca. No i sugestia, "ludzie nie mogą wyczuć krwi" daje do myślenia, Bella powinna na to zareagować, dopytać. I intryguje mnie to dlaczego Bella czuje krew? Nie ma nic wspomniane o jej wyostrzonych zmysłach, ma wyostrzony zmysł na li i jedynie jedną substancję? Akurat krew. Ale to w umie jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo gdyby nie była, to Meyer nie miałaby okazji zaprezentować tej jakże cudownej sceny, ociekającej romantyzmem. No i coś łączy Bellę i Edwarda :D
Świetna podwalina związku, jakby nie było. :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group