Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Admete - Pią 23 Mar, 2007 15:28
Ja tego tak nie odebrałam - dla mnie to nie baśń, tylko rodzaj mitu. W micie takie ujęcie rzeczywistości i nierzeczywistości jest do przyjęcia. Wiem o co Ci chodzi z tymi scenami. Szczerze mówic ja to nie mogę oglądac wiadomości, bo mnie przerażają - takie rzeczy jak w Labiryncie mniej Każdy musi sprawdzic sam. Mam przyjaciółkę, która jest bardzo wyczulona na takie sprawy i gdy polecam jej jakieś filmy czy książki, to pamiętam o jej typie wrażliwości i nawet nie próbuję jej zachęcać do oglądania czy czytania czegoś, co jej nie będzie odpowiadac.
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 15:50
Admete, ja też tak mam z wiadomościami... Niespecjalnie umiem je oglądać :sad:
Ale film, który nie zakłada realizmu, odwzorowywania rzeczywistości, tylko odwołuje się do fantastyki, raczej powinnam znieść bez uszczerbku na zdrowiu
Admete - Pią 23 Mar, 2007 16:05
Tam jest odwołanie do rzeczywistości, ale nie do naszej I do minionej. A baśnie jak wiesz wcale na początku nie były dla dzieci i nie były łagodne. Czytałaś kiedykolwiek Czarną wenus Angeli Carter? Ona była przedstawicielką angielskiego realizmu magicznego - przerabiała baśnie i mityczne opowieści na taką nasyconą szczegółami fantastyczną prozę - Krwawa komnata to nawiązanie do Sinobrodego, Pani Domu Miłości do opowieści o wampirach. Piękna córka kata epatuję brzydotą chyba w podobny sposób jak Labirynt fauna.
http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=6791
I nie wiem czy zetknęłaś się z książką Clarissy Pinkoli Estes o leczeniu poprzez opowieści mityczne i baśnie - Biegnąca z wilkami. Tak jakoś to wszystko skojarzyło mi się z Labiryntem...
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 16:09
Admete, "Biegnącą z wilkami" kojarze, miałam w ręku, ale nie zdążyłam przeczytać, może jeszcze kiedyś po nią sięgnę. Mam parę innych książek dotyczących mitów, ale tego akurat nie.
A za namiar na Angelę Carter dziękuję Coś mi się zdaje, że to moze mi się spodobać
I nie mówię, że w "Labiryncie" nie ma odwołania do rzeczywistości
W sumie to niepotrzebnie wypowiadam się na temat filmu, którego jeszcze nie widziałam
QaHa - Pon 26 Mar, 2007 13:32
W ramach odstresowania poczłapałam sobie na weekendzie wespół w zespół z rodzicami, którzy mnie akurat odwiedzili do kina na "Prosto w serce" (zfaje się, że ktoś już opisywał wrażenia, ale co tam dołączę moje).
Film wprawił mnie w krańcowe rozweselenie to bardzo lekka i przyjemna komedyjka, z ckliwym zakończeniem, ale o to przecież w komediach romantycznych chodzi
Hugh Grant rozbrajający jako była gwiazda muzyki pop - te jego miny, taniec sceniczny
Drew Barymore - rozbrajająca jako lekko schizowata niedoszła pisarka (i zupełnie nie jak Drew Barymore wygląda, nie przepadałam nigdy za tą aktorką, ale w tej roli wyglądała słodko). Jej chaotyczne machanie rękami, nerwowe tiki, paplanie - super zabawne
Starsza siostra naszej Drew grana przez Kristen Johnston (grała kiedyś w serialu "trzecia planeta od słońca") równiez świetna taka żywa i genialnie sie ekscytuje swoim młodzieńczym idolem
A muzyka - rewelacja hahah nawet sobie skombinowałam ścieżkę dźwiękową i słucham przypominając sobie sceny z filmu i zaśmiewając sie jak norka (zdaje się, że ktoś do norki ma tu prawa autorskie, ale sobie na chwilę pożyczę - uwaga naśladownictwo jest najwyższą formą uznania )
POLECAM
Alison - Pon 26 Mar, 2007 14:07
| QaHa napisał/a: | (zfaje się, że ktoś już opisywał wrażenia, ale co tam dołączę moje). [...]
(zdaje się, że ktoś do norki ma tu prawa autorskie, ale sobie na chwilę pożyczę - uwaga naśladownictwo jest najwyższą formą uznania )
|
To chyba wszystko o mnie Ale wyrazy uznania zawsze przyjmuję z przyjemnością i cieszę się, że Ci się film podobał, bo ja się na nim też, wiesz...jak norka
QaHa - Pon 26 Mar, 2007 15:06
Dawno nie widziałam tak zabawnej i relaksującej komedii romantycznej - ubaw po pachy i oczywiście elementy romantic są słodziachno przyjemne, żaden tam patos pasują do klimatu filmu, a ta muzyka i Hugh Grant spiewający - fajne te pioseneczki nawet sobie już słowa z internetu p-------m, muszę sie ich tylko naumieć i bede sobie śpiewać
Harry_the_Cat - Pon 26 Mar, 2007 18:13
A co tam jest na tym soundtracku?
Alison - Wto 27 Mar, 2007 19:13
Byłam dziś na "Duchach Goi" i przyznam szczerze, że się rozczarowałam. Chyba zbyt wiele oczekiwałam po tym filmie. Oczekiwałam jakiegoś mistycyzmu, jakiegoś przesłania, a tu...nic. Nie wiem po co ten film został nakręcony i to z tak wielkim nakładem środków, bo obraz jest dość monumentalny. Że co? Że człowiek to nie brzmi dumnie, że homo homini lupus est? Że niezbadane są drogi ludzkiego umysłu? Ale ja to już wszystko od dawna wiedziałam! Jedyna korzyść, to że pooglądałam sobie trochę tych rycin Goi, których nie znałam i eta wsjo. Natalie Portman, której jestem wielką fanką, była dla mnie bardzo mało przekonująca. Może jeszcze na początku, jako wystraszone dziewczątko tak, ale potem jako ta okryta parchem zalegania w lochach zniszczona kobieta, to już zupełnie. Czego niby tak jej się szczęka wykrzywiała, i to, co ciekawe, krzywiła się po wyjściu z lochu, potem przestała, a po wyjściu z wariatkowa znowu zaczęła. Poza tym 15 lat w takich warunkach i zęby nietknięte, trochę przyżółcone? Zęby i włosy lecą jako pierwsze. Wiem, że się czepiam, ale się rozczarowałam. Co dziwne zrobiła na mnie wrażenie jedna scena, rozpoczęcia wojny - zaniepokojone kury, w ogóle kury są tu chyba jakąś metaforą losów ludzkich w czasie wojny, bo pojawiają się w różnych kombinacjach i konstelacjach. Chciałam jakiegoś uderzenia w duszę, a dostałam wyłącznie po oczach. Ale zobaczyć chyba warto... przynajmniej po to, żeby mieć własne zdanie.
QaHa - Czw 29 Mar, 2007 09:36
| Harry_the_Cat napisał/a: | | A co tam jest na tym soundtracku? |
piosenki w wykonaniu Hugh Granta, Drew, Haley bennett, the Sounds - bardzo sympatyczne heheheh np:
http://www.youtube.com/watch?v=S0A7dtdc-nU
http://www.youtube.com/watch?v=Ce_DxJFdgM4
Caitriona - Czw 29 Mar, 2007 09:43
Byłam na 300 i zdecydowanie się nie zawiodłam. Fantastycznie zekranizowali komiks Millera. Niektóre zdjęcia są jakby wyjęte z kart książki. Pod względem technicznym niemalże majstersztyk. Dobre zdjęcia i kolorystyka. Muzyka, która jest bardzo ciężka i średnio nadaje się do słuchania osobno, w filmie wykorzystana jest idealnia i dobrze poddkreśla akcję. Sceny walki momentami robią naprawdę spore wrażenie - szczególnie dwa momenty, gdy ukazana jest samotna walka Leonidasa, a potem dwóch innych Spartian, w nieco zwolnionym tempie.
Nie jestem fanatykiem ekranizacji komiksów, ale mi się bardzo podobał i spokojnie mogę polecić ten film.
Vasco - Czw 29 Mar, 2007 14:09
Może wyjdę na ignoranta, ale dlaczego "Spartian"? Już gdzieś to słówko znalazłem i myślałem, że literówka...
Alison - Czw 29 Mar, 2007 14:25
Vasco ma rację, że się czepia, ma być Spartan
http://www.kurnik.pl/slownik/sp.phtml?sl=Spartanin
Marija - Czw 29 Mar, 2007 14:52
| Caitriona napisał/a: | | Byłam na 300 i zdecydowanie się nie zawiodłam. Fantastycznie zekranizowali komiks Millera. | A Kazimierz Kutz wybrzydzał, że film wygląda jak komiks . Czegoś nie doczytał najwidoczniej, ale oko ma, co?
Caitriona - Czw 29 Mar, 2007 14:59
Macie rację, pomyliłam się.
Powinnam użyć Spartiaci - właściwe określenie obywateli Sparty.
Anonymous - Czw 29 Mar, 2007 15:04
mnie się podooba Spartanie
Caitriona - Czw 29 Mar, 2007 15:08
Lepiej brzmi, ale w ten sposób określa się ogół, a nie pełnoprawnych obywateli
QaHa - Czw 29 Mar, 2007 15:17
Krakusów uprzejmie informuję że w arsie znowu rusza cykl Kino za 5zł
http://www.dokina.pl/piatka.php
Alison - Czw 29 Mar, 2007 16:39
| Caitriona napisał/a: | Macie rację, pomyliłam się.
Powinnam użyć Spartiaci - właściwe określenie obywateli Sparty. |
O matko! Z takim określeniem, to się nigdy nie spotkałam, ale ja z historii jestem cieniak, raz dostałam glebkę za ściągę z datami. Nie jestem w stanie zapamiętać większej ilości cyferek Tylko bitwę pod Grunwaldem pamiętam bez ściągi i powstanie styczniowe, bo się z moją datą urodzenia kojarzy, reszta to
Od spraw historycznych mam syna ale się z nim nie mogę w sprawie tych "spartakusów" skonsultować, bo poszedł do dentystego ??:
Marija - Czw 29 Mar, 2007 16:44
To co, mam wyciągać tomiszcze o Grecji?
Alison - Czw 29 Mar, 2007 16:47
| Marija napisał/a: | | To co, mam wyciągać tomiszcze o Grecji? |
A zróbże wykładzik jak to było z tymi Startanami i Spartianami (?), na naukę zawsze powinna być dobra pora....
bezpaznokcianka - Czw 29 Mar, 2007 17:33
a ja byłam na Becoming Jane... dobijający ten film...choć ładny
Anonymous - Czw 29 Mar, 2007 18:07
oczywiście wszystko kończy się źle?
Marija - Czw 29 Mar, 2007 18:16
| Alison napisał/a: | | jak to było z tymi Spartanami i Spartianami.. | W przeraźliwym skrócie mówiąc, w "Dziejach Grecji" Hammonda funkcjonuje nazwa Spartanie, natomiast w radzieckiej klasycznej pracy W. Siergiejewa są i Spartanie, i Spartiaci (Kogo, czego - Spartiatów), ale biez pałlitra nie razbieriosz, jakie są (i czy są) subtelne różnice znaczeniowe, bo nazw używa zamiennie w jednym akapicie.
Już myślałam, że Spartiaci to obywatele-mężczyźni, w odróżnieniu od Spartan - wszystkich mieszkańców (?), ale to bez sensu, bo np. zasuwających na pełnoprawnych obywateli helotów uważali w zasadzie za niewolników i żadnymi "Spartanami" dla obywateli heloci nie byli.
Zaznaczam, że nie sprawdzałam w encyklopedii itp. brykach.
Caitriona - Czw 29 Mar, 2007 20:29
| Marija napisał/a: | | Spartiaci to obywatele-mężczyźni, w odróżnieniu od Spartan - wszystkich mieszkańców |
Dokładnie. Spartiaci to mężczyźni, obywatele, którzy posiadają wszystkie prawa. Spartnie to pozostali mieszkańcy państwa spartańskiego np. ci, którzy z różnych przyczyn nie przeszli agoge. Są jeszcze periojkowie
|
|
|