Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 15:11
jak nie zabaluję przybędę i ja, podrywac Pana na Włościach, on ma w sobie COS, ino jak to coś nazwać
Maryann - Wto 25 Wrz, 2007 15:13
| Alison napisał/a: | Będę w czarnym sweterku i zielonym szalu! I w dżinsach oszywista! |
W KRYNOLINIE chyba...
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 17:29
i ja przybędę. Ubiore sie w szarą długą kieckę, ciemną peruke, może Rochester pomyli mnie z jane. jak juz go dopadne - nie wypuszczę
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 17:50
| AineNiRigani napisał/a: | i ja przybędę. Ubiore sie w szarą długą kieckę, ciemną peruke, może Rochester pomyli mnie z jane. jak juz go dopadne - nie wypuszczę |
Ty się już lepiej za bardzo nie staraj. Dla wszystkich ma wystarczyć. Zrozumiała?
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 18:21
Matuś, a co ty myslisz, że ja się nie podzielę? Z matką i siostrami?
Ale ktoś go musi złapać. I równie dobrze mogę to być ja, nie?
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 18:29
| AineNiRigani napisał/a: | Matuś, a co ty myslisz, że ja się nie podzielę? Z matką i siostrami?
Ale ktoś go musi złapać. I równie dobrze mogę to być ja, nie? |
Nie.
Sprawiedliwiej będzie, która pierwsza sie na niego natknie, ta go ma. Przynajmniej na ten wieczór. Druga szansa będzie, jak umówim się na następna randkę zbiorową. Other zgadzasz się?
krzysztof - Wto 25 Wrz, 2007 18:35
To w samą pore dołączyłam do tak zacnego grona a wszystko dzięki Alison
Cóz ja moge dodac kiedy wszystko zostało juz powiedziane. Poruszająca muzyka...
Sceny, które na razie szczegolnie przypadły mi do gustu:
1. przed wyjazdem Jane do "niby ciotki"
2. oświadczyny były by całkiem dobre gdyby Jane przepraszam za wyrażenie "nie posmarkała się" z czego nawet zgrabnie wybrnęła
3. scena po pożarze
Ruth jak dla mnie bardzo dobrze, jej twarz świetnie ukazywała emocje.
Toby ma w sobie coś, szczególnie ten jego szelmowski uśmiech, nie wiem jaki powinien być wg książki ale mnie się bardzo podobał(jedyne zastrzeżenie to jego włosy)
Rzucił na mnie urok i oby trwał jak najdłużej
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 18:38
Teraz Krzysiu droga mogę Cię już oficjalnie jako Matka na wieki Przedłużona przytulić. Pójdź w me ramiona, dziecko, gust masz jak się patrzy
Przyłączasz sie do randki zbiorowej? Bierz mamusię i lećcie do Thornfield!
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 19:17
To ja melduje, że juz go spotkalam nad rzeka we mgle i MÓJ CI ON JEST MÓÓÓÓJ!
Anonymous - Wto 25 Wrz, 2007 19:30
| Alison napisał/a: | To ja melduje, że juz go spotkalam nad rzeka we mgle i MÓJ CI ON JEST MÓÓÓÓJ! |
Eee a jednak musze zmartwić, żem już dawno spotkała i omdłała jego ramionach ...
Alison - Wto 25 Wrz, 2007 19:57
Dziewczynki, u mnie za chwilę scena kominkowa. Musiałam zrobić przerwę na herbatkę, bo po prostu drżę febrycznie
A może to tylko gorączka mi rośnie...
krzysztof - Śro 26 Wrz, 2007 07:24
U mnie wczoraj też była wyprawa do Thornfield urok Rochester'a z każdym dniem coraz silniejszy co to dalej będzie...
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 08:03
| Marija napisał/a: | :shock: Kolejny mężczyzna!
Zapraszamy do powitalni, bo coś nie pamiętam Cię z tamtego miejsca |
Krzysiek już powitany, osobiście przeze mnie rekomendowany na forum i nie czepiajsja tem bardziej, że to kobitka
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 16:53
Dajta mnie spokój. Ja dziś sobie dokończyłam randki z Tobikiem i co tu dużo gadać. Prawie rok nie widziałam tego filmu i mimo, że znam tam każdą scenkę i każdy oddech aktorów, to z przyjemnością sobie znowu pooglądałam, a Tobik jest debeściak i sześć pieśni.
Harry_the_Cat - Pią 12 Paź, 2007 22:12
Właśnie mi przyszło do głowy...:
Przypadek...? Nie sądzę...
Alison - Pią 12 Paź, 2007 22:16
Ale masz oko. Szacuneczek
Alison - Pią 12 Paź, 2007 22:27
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Alison napisał/a: | Ale masz oko. Szacuneczek |
Wiesz, analitykiem jestem |
Kurcze, i to jakim! Ktoś tu jeszcze kiedyś idealnie skojarzył suknię z Pani Dalloway z jakimś portretem. Nie pamiętam kto to był. Moze zatrudnicie ją w waszej firmie? Taka pamięć wzrokowa to istny dar z nieba.
snowdrop - Śro 24 Paź, 2007 08:26
Wczoraj obejrzałam serial. Nie czytałam książki, nie wiedziałam o czym dokładnie jest. Wiedziałam że jest tam wątek miłosny między jane Eyre a Rochesterem. Ani nic poza tym.
Wczoraj miałam kiepski dzień, więc pomyślałam sobie - czas na coś odpręzającego i lekkiego, włącze sobie Jane Eyre.
Myślałam że to będzie lekki filmik taki jak DiU, taki romansik.
A tu w pierwszej scenie, jacys okrutni przyszywani bracia bija Jane po głowie, krew się leje, zamykają ją w strasznym czerwonym pokoju w którym straszy wujek, potem wywożą do szkoły itd. Doznałam szoku. Przez moment zastanawiałam się nawet czy dalej oglądać. Ale pomyślałam sobie że to może tylko taki początek.
Jane stała się dorosła i wyjechała do Thorn... (nie pamiętam dokładnie nazwy). Już widok zamku i szarzości wprowadził znowu grozę. Poza tym pierwsze spotkanie, Jane z Edwardem, niezbyt udane on nazywa ją czarownicą i krzyrzy na nia.
Hm, kolejna refleksja nad tym czy to jest właściwie romans czy film grozy. Ok. Ale oglądam dalej.
Potem ktoś straszy w zamku, on płonie w łóżku itd, itd .... z wieży dochodzą jakieś głosy... śmiechy ... itd.
Wiecie co, dosłownie bałam się jak to oglądałam. To był horror.
Obejrzałam cały bo mnie wciągnął, ale napiszę tak: ten film, pomimo tego, że nakreśla dwie bardzo dobre postacie, które przeszły przez cierpienia, nie zagubiły się i na końcu odzyskuja spokój i szczęście, jest dla mnie za straszny!!!!!.
Takie filmy grozy to nie dla mnie.
Gosia - Śro 24 Paź, 2007 17:07
To co bys powiedziala na Wichrowe Wzgorza A moze je znasz?
Wiesz, jesli chodzi o Jane Eyre ja przede wszystkim kiedys skupialam sie na rozmowach Rochestera z Jane, bo to bylo dla mnie najbardziej interesujace. Nigdy nie lubilam poczatku tej powiesci, bo faktycznie ten pobyt w pensji i przezycia Jane tam nie byly mile do czytania. Teraz oczywiscie czytam calosc, bo wszystko ma tu znaczenie.
W ogole jestem troche zdziwiona Twoim odbiorem tej ekranizacji, bo Toby Stephens jest tu bardzo łagodnym, cieplym i nawet nieco kokieteryjnym Rochesterem, co jest nie do pomyslenia w innych wersjach tego filmu, gdzie Rochesterowie sa ponurzy, brzydcy i apodyktyczni.
No tak, Jane Eyre z pewnoscia nie jest slodkim i przyjemnym romansidlem, milosc tam pokazana jest trudna, jak w ogole w tworczosci panien Bronte. Pewnie faktycznie nastawilas sie na co innego, wiec dlatego odebralas to tak, a nie inaczej. Mysle ze nastepnym razem bedzie lepiej. bo juz wiesz czego mozesz sie spodziewac. Wbrew pozorom sadze ze jeszcze kiedys skusisz sie na tą czy inna ekranizacje tej powiesci.
asiek - Śro 24 Paź, 2007 18:36
| snowdrop napisał/a: | Obejrzałam cały bo mnie wciągnął, ale napiszę tak: ten film, pomimo tego, że nakreśla dwie bardzo dobre postacie, które przeszły przez cierpienia, nie zagubiły się i na końcu odzyskuja spokój i szczęście, jest dla mnie za straszny!!!!!.
Takie filmy grozy to nie dla mnie. |
Toś mnie zmartwiła.
Bardzo lubię ten serial. Przyznam jednak, że zanim go obejrzłam, to znałam powieść. To prawda w filmie są sceny, kiedy skóra lekko cierpnie. Ja jednak bardziej skupiałam się na relacjach pomiędzy Rochesterem a Jane, toteż serial jest dla mnie bardziej romansem niż horrorem. Pierwsza część filmu, tak jak i powieści jest przejmująco smutna. Dobrze, że w filmie tylko szczątkowo przedstawiono losy małej Jane. W książce jest tego znacznie więcej. Z tego co wiem, to Bronte zawarła w tej część trochę własnych wspomnień z pobytu na pensji / dla dzieci ubogich pastorów/. Jak widać, nie było to przyjazne miejsce...
Mam nadzieję, że historia burzliwej miłości Jane i Rochestera jeszcze skusi Cię do odpalenia płytki.
"Pierwsze koty za płoty".
Anonymous - Śro 24 Paź, 2007 18:53
moim zdaniem w filmie jednak znacznie przesadzono losy małej Jane. Owszem były one trudne i ciężkie, ale przecież sadystycznego dyrektora zarzadu usunieto dość szybko, a wsparciem dla dziewczynek były nauczycielki, szczegolnie pani dyrektor. Potem i sytuacja fizyczna i psychiczna dziewczynek była duzo łatwiejsza.
co do relacji Rochestera i Jane - uwielbiam te opisy ich współnych rozmów, szczegolnie gdy wiadomo jakie jest ich drugie dno. W filmie Rochester ma wybitny seksapil i figlarnosc, az sie serce kraje widzac jak walkczy o szczescie (nawet kosztem wartosci etycznych) i jak go za to los karze.
Film ma ponure wnetrza, ponure barwy i przedstawia ponura rzeczywistosc. Ale w tych dominujacych odiceniach szarosci i czerni pojawia sie taki jasny promyczek jak uczucie laczace Jane i Rochestera. I chyba to jest najpiekniejsze
Alison - Śro 24 Paź, 2007 20:09
Snow, koniecznie przeczytaj książkę, a jestem pewna, że Twój odbiór filmu sie zmieni. Mnie nigdy do głowy by nie przyszlo, że to horror!
malmik - Śro 24 Paź, 2007 21:17
A już zwłaszcza w wersji z Misiem-Tobisiem
snowdrop - Czw 25 Paź, 2007 11:24
Fragmenty pomiędzy Jane a Rochesterem tez uważam za wspaniałe. Ale po co tam tyle grozy ... brrrrr. Jak będę czytac książkę to skupie sie tylko na tych fragmentach pomiędzy jane i Edwardem.
Myślę, że tak odebrałam ten film ponieważ byłam nastawiona na sielankę a tu ...
achata - Czw 25 Paź, 2007 17:37
Ja pamiętam, że po scenie ze świecą w trzeciej części tak trochę nie za bardzo chciało mi się iść do pokoju ciemnym korytarzem
Obraz obłąkanych i towarzysząca mu muzyka też nie tworzyły miłego nastroju. Jednak uważam tę ekranizację ogólnie za udaną, pomijając kilka zbyt podkoloryzowanych momentów (scena łóżkowa).
Tylko proszę mi nie mówic, że wszyscy poprzedni Rochesterowie byli brzydcy. Ja się po prostu zakochałam w Hurcie a w Tobiku mimo wszystko nie potrafię. Wydaje mi się, że w wersji 95 szkołę w Lowood pokazano najlepiej i jeszcze Amanda Root, która mówi coś w stylu "Teraz jest wam cieżko ale będziecie miały silny charakter". W tamtej książce było widać, że szkoła jednak dała Jane dużo dobrego. Uleczyła ją z nienawiści.
|
|
|