To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 1

Alison - Śro 01 Lis, 2006 18:24

Gosia napisał/a:
Alison napisał/a:
ta muzyka włazi pod skórę, wczoraj jak się do mnie przypięła, to calusieńki dzień ją bezwiednie nuciłam.

Kurcze Ali, mam to samo :shock:
Caly czas ją slysze ... :D


No bo ona taka podskórna jest. Jeszcze jak ja się jej przez słuchawki nasłuchałam, przewijając tą scenę z restauracji na Jamajce, to możesz sobie wyobrazić. A ja mam takie natręctwa muzyczne, że ludzi w pracy doprowadzam do rozstroju, i każą mi płytę zmieniać, bo potrafię tydzień cały czas coś nucić i nie mogę się wyłączyć. To jest okropne! Ale jak coś sie do mnie przypnie to umarl w butach.

Gosia - Śro 01 Lis, 2006 18:52

Ali, trzeba z godnoscia osobista. ;)
Niech on sobie za wiele nie mysli. Lepiej niech czeka, az ona wroci.
W ogole to on przeciez natychmiast po nia nie poslal i tak musiala łaskawie poczekac, az zeche ja zobaczyc.

Anonymous - Śro 01 Lis, 2006 18:53

Ja to jestem w takim stanie że bym biegła za Rochesterm niezależnie od traktowania i pewnie szybciej bym biegła niż Pilot ;)
Gosia - Śro 01 Lis, 2006 18:56

ale to teraz, jak juz wiesz wsazystko o nim.
Wtedy ona go pierwszy raz widziala na oczy, a on "Wynos sie ode mnie! " :? ??:

Anonymous - Śro 01 Lis, 2006 19:03

Ale tacy niedostępni mężczyźni są bardzo pociągający ;)
Gosia - Śro 01 Lis, 2006 19:04

Byleby byli w miare grzeczni :neutral:
Alison - Śro 01 Lis, 2006 19:10

otherwaymistercollins napisał/a:
Ja to jestem w takim stanie że bym biegła za Rochesterm niezależnie od traktowania i pewnie szybciej bym biegła niż Pilot ;)


I ja, i ja, i ja,i ja.... :oops: :oops:

Pieprzyć tam godność osobistą, jak tu taka miłość na koniu we mgle się rozmywa.
Od nadmiaru godności to byśmy jako gatunek wymarli przedwcześnie ;-)

Anonymous - Śro 01 Lis, 2006 19:12

Alison napisał/a:
Pieprzyć tam godność osobistą,

Jak widzę Rochestera to jestem tego samego zdania ;)

Gitka - Czw 02 Lis, 2006 08:31

Ja też już po obejrzeniu 3 odcinka.
Uwielbiam ten serial!
Pięknie się oglądało szczęśliwych Jane i Edwarda (mów mi po imieniu) :wink:
Rochester pięknie się uśmiecha.

Caitrionko, mogłabyś jakąś tapetka z jego usmiechem, proszę :thud:

Taki też mi się podoba

achata - Czw 02 Lis, 2006 20:50

Obejrzałam pierwszy odcinek. Ruth jest cudowna i Georgie też. Toby oczywiście niezmiernie pociągajacy, ale jakoś ciągle mi nie pasi na Rochestera. Za rozmowny, za dowcipny, figlarz i flirciarz. Nie tak go sobie wyobrażałam...
Lowood super sfilmowane. Helence czegoś brakuje. Co do sceny jej "śmierci", to moim zdaniem ona już jest martwa jak Jane do niej przychodzi. Skoro Jane widziała ducha swojego wujka i sam Rochester wyczuwa w niej jakieś nadprzyrodzone zdolności, to idąc za ciosem wnioskuję, ze i rozmowa z Helenką jest pośmiertna, bo raczej trudno uwierzyc żeby chorą dziewczynkę kładli na katafalku w kaplicy. Jakos dziwnie to rozegrali ogólnie rzecz biorąc.
Poza Jane podoba mi się pani Fairfax i pani Reed- taka jakaś zablokowana i bezsilna w swojej złości. Adelka raczej ma takie wejście, że podobać się nie jest w stanie.

Gosia - Czw 02 Lis, 2006 20:55

Po pierwszym odcinku Toby tez nie bardzo mi "pasil" na Rochestera, wiec jeszcze nie wszystko stracone ;)
Przekonalam sie do niego z czasem. (Nawiasem mowiac, cos mi to przypomina? )

Alison - Pią 03 Lis, 2006 11:34

achata napisał/a:
Toby oczywiście niezmiernie pociągajacy, ale jakoś ciągle mi nie pasi na Rochestera. Za rozmowny, za dowcipny, figlarz i flirciarz Nie tak go sobie wyobrażałam....


Achatko jeszcze się zakochasz, zobaczysz. Ja mam go po uszy ( w sensie, że jestem taka wypełniona po uszy, nie że mam go dosyć) i ciągle jeszcze mam miejsce na nowe doznania. Widziałam już paru Rochesterów, wiesz co myślę, o Hurcie, ale Toby jest świetny. Przecież Rochester był taki figlarz i flirciarz. Wiecznie sobie dworował z Jane, mimo, że miał napady takiej głębokiej melancholii, to jednak w jej towarzystwie odżywał. Ja myślę, że te przemiany są w filmie naprawdę doskonale pokazane. No i muzyka, muzyka mnie coraz bardziej pochłania...

achata napisał/a:
Jakos dziwnie to rozegrali ogólnie rzecz biorąc.


Ta scena z katafalkiem to jakieś ciężkie nieporozumienie. jest najokropniejsza w całym filmie

Anonymous - Pią 03 Lis, 2006 12:36

Chciałam się przyłączyć do klubu ... oglądaczy serialu, bo na razie nie mogę o sobie powiedzieć „wielbicielka”. Na razie jest we mnie, nie wiem jak to nazwać, fascynacja, i to nie samym serialem jako całością, ale postacią Jane Eyre. Sam serial nie był zły, jest na dobrym poziomie, jak większość produkcji BBC, ale nie powala mnie na kolana tak jak N&S, ani nie wciąga tak jak Bleak House. Może, dlatego, że w przypadku tych dwóch seriali nie znałam ich treści, a „Dziwne losy Jane Eyre” jest dla mnie ważną powieśą i wiedziałam, czego się mogę spodziewać. Ale serial ten na nowo ukazał mi postać Jane, w zupełnie innym ujęciu niż dotychczasowe ekranizacje i moje wyobrażenie „książkowe”. I dlatego na pewno jeszcze nie raz wrócę do tego serialu. Ruth Wilson jest niesamowita w tej roli, jej Jane jest silna, pewna siebie i swoich możliwości, wiedzy i zdolności, a przy tym zna swoje ograniczenia, jest wierna sobie i swoim przekonaniom. W piękny sposób pokazuje jak Jane staje się kobietą, jak kocha i cierpi, a później znowu się odradza w rodzinie Riversów. Czasami miałam wrażenie, że nie jest to serial kostiumowy, ale jak najbardziej współczesny. Jane nie jest tutaj biedną, trochę zahukaną guwernantką, ale kobietą, która wie czego chce i bierze życie w swoje ręce nie oglądając się na innych. To jej zdanie „zamieszczę ogłoszenie”, które jest zawsze dla niej rozwiązaniem, nie wiem czy wiele z nas miałoby taką odwagę, nawet w dzisiejszych czasach, zaczynać wszystko od nowa. I specjalne ukłony dla realizatorów – autora zdjęć, specjalistów od kostiumów, charakteryzacji, oświetlenia itp. – za to, że nigdy nie starali się pokazać Ruth Wilson jako pięknej kobiety, nawet w scenach ślubu wygląda nieciekawie, trochę jak w przebraniu. Dzięki temu mam pewność, że Rochester zakochał się w jej umyśle, dobroci i poczuciu humoru, a nie pięknym ciele (a takie Ruth ma, możecie to zobaczyć w czołówce „Gotowych na więcej”, gdy występuje w bikini).
przecinek - Pią 03 Lis, 2006 12:40

Wyrzuciło mnie z sieci, to były moje spostrzeżenia. Przepraszam że trochę długie, ale musiałam ten serial mocno przemyśleć. Zdaje się że to jeszcze nie koniec. Znaczy się że „Jane Eyre” jednak na mnie podziałała.
Alison - Pią 03 Lis, 2006 12:44

przecinek napisał/a:
Wyrzuciło mnie z sieci, to były moje spostrzeżenia. Przepraszam że trochę długie, ale musiałam ten serial mocno przemyśleć. Zdaje się że to jeszcze nie koniec. Znaczy się że „Jane Eyre” jednak na mnie podziałała.


Jestem pewna, że stopniowo jeszcze będziesz wsiąkać. Ja już go rozebrałam na czynniki pierwsze niemal, i podoba mi się coraz bardziej ;-)

achata - Pią 03 Lis, 2006 16:59

Alison napisał/a:
Ja uważam, że mistrzostwo świata to się należy tej aktorce, co grała panią Reed, za umieranie, juz dawno nie widziałam żeby ktoś tak fachowo rzęził i charczał ;-) Wiem, okropna jestem :oops:

Ja do charczenia jeszcze nie doszłam :) Ogólnie to czeka mnie cos takiego, ze w ogóle nie powinno mie tu byc, ale taka już moja natura: im więcej stresu tym więcej potrzebuję wyluzowania. Ten serial na pewno będzie należał do moich ulubionych, bo to niezwykle porzadna realizacja i ciekawe, nowatorskie podejście. Moje uwagi dotyczyły tylko kilku słabszych punktów, które zdołałam wypatrzeć.
Napiszę jeszcze, że świetnie była zrobiona scena porannej toalety w Lowood z tym dzwoneczkiem. Ordnung muβ sein!

Alison - Pią 03 Lis, 2006 18:33

A mnie się podobala ta scena jak Jane stoi na tym karnym stołku i mijają ja te dwie gąsienice ludzików w białych czepeczkach kolejno ginąc w mroku. Bardzo ładnie to zostało sfilmowane.
To ciekawe jak oni często operują kolorami. Pamiętacie w N&S czy Bleak House.
Smutne, przykre dla bohatera miejsca są takie czarne, szaro-bure, a tam gdzie szczęscie panuje jest dużo słońca, koloru, kwiatów. Nie trzeba wtedy widzowi nic wyjaśniać, bo sam błyskawicznie wchodzi w nastrój.

Caroline - Pią 03 Lis, 2006 18:46

Alison napisał/a:
A mnie się podobala ta scena jak Jane stoi na tym karnym stołku i mijają ja te dwie gąsienice ludzików w białych czepeczkach kolejno ginąc w mroku. Bardzo ładnie to zostało sfilmowane.
No i jeszcze ten paluch, który karząco wskazuje na nią z malowidła na ścianie. Brrr. Ale scena piękna.
Alison - Pią 03 Lis, 2006 18:53

Caroline napisał/a:
Alison napisał/a:
A mnie się podobala ta scena jak Jane stoi na tym karnym stołku i mijają ja te dwie gąsienice ludzików w białych czepeczkach kolejno ginąc w mroku. Bardzo ładnie to zostało sfilmowane.
No i jeszcze ten paluch, który karząco wskazuje na nią z malowidła na ścianie. Brrr. Ale scena piękna.


A palucha to ja nie zauważyłam ;-)

Anonymous - Pią 03 Lis, 2006 18:57

Alison napisał/a:
No i muzyka, muzyka mnie coraz bardziej pochłania...

Ja mam to samo, słucham na okrągło tych dwóch mp3 jakie posiadam ale to ciągle za mało jak dla mnie! Nie potrafię się tą muzyką nasycić. Mam nadzieje że fankom JE uda się coś zdziałać w sprawie soundtracka, wiem że jakaś petycja w tej sprawie krąży po internecie ;)

Alison - Pią 03 Lis, 2006 19:05

Seria chmurnych spojrzeń pana Rochestera: :wink:




Anonymous - Pią 03 Lis, 2006 19:12

To drugie uwielbiam. I uwielbiam Caitri że zrobiła z tym zdjęciem tapetkę :mrgreen:
Alison - Pią 03 Lis, 2006 19:13

Seria spojrzeń badawczych:





Alison - Pią 03 Lis, 2006 19:18

No i zostały jeszcze spojrzenia zabójcze :razz:





i chłopięco-urocze: :wink:

Caroline - Pią 03 Lis, 2006 19:20

Alison napisał/a:
A palucha to ja nie zauważyłam ;-)

To mam na myśli :)



Seria spojrzeń boska :D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group