Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery
Gunia - Sob 01 Mar, 2008 19:13
| migotka napisał/a: | | trifle napisał/a: | A dzięki. "Pożegnanie z Avonlea" jako 10. O czym to było? To też takie opowiadania jak "Opowieści z A."? Pewnie czytałam gdzieś kiedyś, ale nie pomnę teraz. |
tak opowiadania, ale bardzo ciepłe:) |
Prószyński wydał to bodaj jako "Dalsze opowieści z życia Avonlea" i zamieścił tam o dwie czy trzy nowelki więcej.
migotka - Sob 01 Mar, 2008 20:13
Jeśli ominąć owe opowiadania, również i powieści opierają się głównie na przygodach dzieci Ani i Gilberta . Pobieżnie jedynie dotyczą ich samych.Wspominani są jako mama i tata, ale ich samych za bardzo nie dotyczą.
trifle - Sob 01 Mar, 2008 21:18
Tak mniej więcej od "Ani ze Złotego Brzegu" rzeczywiście są to raczej powieści "rodzinne", ale jednak obecność Ani i Gilberta, fragmenty o ich miłości, o tym, że Gilbert, choć już stary mąż i ojciec, ciągle patrząc na Anię czuł się jak niepewny młodzik, stosunek Ani do dzieci i to uwielbienie dzieci dla mamy - są ważne. Oboje dorośli, teraz ich dzieci będą przeżywać to, co oni w młodości, ale oni nadal są tymi cudownymi ludźmi. Ania podstawą atmosfery w domu jest. Chociaż nie jej życie i myśli są głównie przedstawiane - to jej duch tam jest mocno odczuwalny. Dlatego to wszystko tworzy całość.
Darcy - Śro 23 Kwi, 2008 11:04
| Panna_Marta napisał/a: | | Moja przygoda z "Anią..." rozpoczęła się w czwartej klasie szkoły podstawowej. Pewnego dnia odwiedziła mnie ciocia, przynosząc pierwszą część oraz mówiąc, że z pewnością pokocham tę powieść jak niegdyś ona. |
Ja swoją pierwszą "Anię..." też dostałam od cioci. I był to najlepszy prezent, jaki od niej w życiu otrzymałam. Wszystkie pozostałe to biografie Jana Pawła II, siostry Faustyny i ojca Pio oraz pozycje w stylu "Jak wytrwać w czystości do ślubu (a nawet dłużej)".
Dziewczyny, nie wiedziałam, że na forum miłośniczek RA wzięcie ma także Ania Shirley i boski Gilbert (moja pierwsza miłość...). Ostatnio chciałam przeczytać jeszcze raz całą serię, ale będę to musiała oprawić w jakiś czarny papier, aby luby nie zauważył. Niestety mój narzeczony ma dość niskie zdanie o filmach, które oglądam i książkach, którymi się zaczytuję.
Tamara - Śro 23 Kwi, 2008 11:17
Darcy , to JEGO problem , nie Twój , a po co kryć się z niewinną pasją czytelniczą ? To może źle rokować na przyszłość , takie ukrywanie upodobań
Sofijufka - Śro 23 Kwi, 2008 11:22
| Tamara napisał/a: | Darcy , to JEGO problem , nie Twój , a po co kryć się z niewinną pasją czytelniczą ? To może źle rokować na przyszłość , takie ukrywanie upodobań |
Święte słowa ---- tako i ja rzekę
Darcy - Śro 23 Kwi, 2008 11:42
E tam, wcale źle nie rokuje. Luby, podobnie jak większość facetów, ma tylko problem ze zrozumieniem kobiecej logiki. On kompletnie nie jest w stanie pojąć mojego "rozdwojenia jaźni", czyli tego, że jednego dnia oglądam Lyncha i Bergmana, idę do filharmonii, czytam Mishimę, a następnego podniecam się fanvidami z Rysiem na youtube i zaczytuję się sequelami Dumy i Uprzedzenia. To nie jest na chłopski rozum.
Tamara - Śro 23 Kwi, 2008 13:11
no to niech nie rozumie , ale to nie powód żebyś Ty się kryła Masz takie samo prawo , a czy jakakolwiek kobieta będzie się pasjonować do utraty przytomności śrubkami , trupkami i zawartością silnika ? Facetom nawet do głowy nie przyjdzie , że to może kogoś nie obchodzić i robią z tego ósmy cud świata , co dopiero o ukrywaniu się mówić . Mój mąż na hasło DiU robi , na co ja robię i się nie przejmuję
Darcy - Śro 23 Kwi, 2008 14:59
Ja robię , kiedy luby opowiada o kolejnym modelu Smith & Wesson czy jakiejś innej Beretty (dla niewtajemniczonych - to broń krótka). Ale część zainteresowań mamy na szczęście zbieżnych. Oboje jesteśmy audiofilami.
I macie rację, nie będę się kryć z Anią z Zielonego Wzgórza!
Anetam - Śro 23 Kwi, 2008 18:01
| Darcy napisał/a: | I macie rację, nie będę się kryć z Anią z Zielonego Wzgórza! |
Darcy popieram Cię. Nie kryj się tak jak i ja się nie kryję,że kocham Anię.
Chociaż już na wielu blogach czy komentarzach czytałam,że Ania jest dla dzieci to się tym nie przejmuję i za nic się jej nie wyrzeknę podobnie jak "Błękitnego zamku"
Anonymous - Śro 23 Kwi, 2008 18:03
ot głupie gadanie Ania dla dzieci, też dla dzieci to książka dla naprawdę wszystkich
Anetam - Śro 23 Kwi, 2008 18:05
| lady_kasiek napisał/a: | | ot głupie gadanie Ania dla dzieci, też dla dzieci to książka dla naprawdę wszystkich |
No właśnie
migotka - Śro 23 Kwi, 2008 18:06
oczywiście, ja przeczytałam ostatnio całą serię
Anonymous - Śro 23 Kwi, 2008 18:08
oj zazdroszczę czasu i przyjemności. To piękna seria jest. Wciągająca bardzo tak ni z tego ni z owego przenosisz się w świat Ani
migotka - Śro 23 Kwi, 2008 18:23
| lady_kasiek napisał/a: | | oj zazdroszczę czasu i przyjemności. To piękna seria jest. Wciągająca bardzo tak ni z tego ni z owego przenosisz się w świat Ani |
właśnie ten czas wykorzystuję jak najbardziej, już niedługo nie będę miała go tak "wiele" na przyjemności
Harry_the_Cat - Śro 23 Kwi, 2008 20:37
Ja uważam, że moje małżeństwo jest na razie takie udane, właśnie w dużej mierze dlatego, że akceptujemy bez zastrzeżeń nawet te najbardziej zaskakujące zainteresowania i pasje - ja mam tak, że wpadam a amoki zainteresowań - był np. amok Rysiowy - był plakat w salonie na ścianie a mąż żartował, że to jego zdjęcie.
Ania jest ponadczasowa, więc mimo wieku, mam np. laleczkę Anię od meza.
Ja mu w zamian kupuję LEGO Star Wars I luzik.
Anonymous - Śro 23 Kwi, 2008 20:43
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ja mu w zamian kupuję LEGO Star Wars |
o lol.
to faktycznie idealny związek. tak mi się wydaje, ze chodzi o zachowanie pewnych odrębności. A nie wyrzekanie się wszystkiego, nawet ulubionych lektur bo połówka się śmieje, albo przerzucenie się na mordobicie bo tylko to interesuje naszą androgyne
Tamara - Śro 23 Kwi, 2008 21:45
Brawo Kocie i tak trzymajcie !
damamama - Pią 30 Maj, 2008 10:54
Tak przeglądam ten wątek i zastanawiam się kiedy ostatnio zaglądałam do Ani. Dawno oj dawno temu. Był czas kiedy zaglądałam do niej zawsze wtedy gdy nie miałam nic innego do czytania. Otwierałam na dowolnej stronie i wcale mi to nie przeszkadzało bo książkę znałam prawie na pamięć. Muszę chyba ją sobie znowu odświeżyć.
Anetam - Pią 30 Maj, 2008 14:46
| damamama napisał/a: | Tak przeglądam ten wątek i zastanawiam się kiedy ostatnio zaglądałam do Ani. Dawno oj dawno temu. Był czas kiedy zaglądałam do niej zawsze wtedy gdy nie miałam nic innego do czytania. Otwierałam na dowolnej stronie i wcale mi to nie przeszkadzało bo książkę znałam prawie na pamięć. Muszę chyba ją sobie znowu odświeżyć. |
No to Damomamo masz tak samo jak ja. Kiedy ja narzekam,że nie mam co czytać to również najchętniej biorę do ręki moją kochaną "starą" Anię i czytam.
Zawsze wtedy przenoszę się wraz z Anią na Zielone Wzgórze albo do Nawiedzonego Lasu czy też Alei Zakochanych...... ho ho już się rozmarzyłam,ale to chyba dlatego,że weekend się zaczyna
Gitka - Śro 18 Cze, 2008 15:53
Marchewkowy toast za Anię
20 czerwca minie sto lat od pierwszego wydania "Ani z Zielonego Wzgórza". Z tej okazji w czwartek w Krakowie młodzi wielbiciele Ani spotkają się, by wznieść za nią toast sokiem marchewkowym.
http://wyborcza.pl/1,7547...e.html?skad=rss
Jesienią wydana zostanie biografia Lucy Maud Montgomery - "Maud z Wyspy Księcia Edwarda". A na wiosnę przyszłego roku WL zapowiada książkę "Przed Zielonym Wzgórzem", z której dowiemy się, co działo się, zanim Ania trafiła na Zielone Wzgórze.
Trzykrotka - Śro 18 Cze, 2008 20:38
Miałam o tym napisać, bo miasto już oplakatowane
Anetam - Śro 18 Cze, 2008 20:43
No to toast (co prawda nie sokiem marchewkowym,ale ..... )
RaczejRozwazna - Śro 18 Cze, 2008 21:35
No to toast!!! Lubię marchewkę
Przypomniałam sobie Emilkę. Nie czytałam tego ładnych parę lat, ale ostatniej nocy pochłonęłam wszystkie trzy tomy Do 4 nad ranem.... Kocham Anię, ale pod względem charakterystyki postaci Emilka jest chyba najlepsza. Ilza, Dean, ciotka Nancy... Tylko Tadzio jakiś taki mdły, nie wiem co ona w nim widziała No i jeszcze te niespotykany u Montgomery urok lekkiej niesamowitości - "szósty zmysł" Emilki, to coś "nieuchwytnego" u Deana, matka Tadzia... Tylko to zakończenie typu "deux ex machina" psuje mi odbiór. Ale typowe dla Montgomery - ukochany wyjeżdża na dobrych parę lat a potem przyjeżdża, wszystkie kłopoty jak ręką uciął i żyją długo i szczęśliwie. No mogłaby autorka odstąpić od tej sztampy, mam wrażenie, że nie lubiła dialogów miłosnych, więc zawsze trzymała ukochanych z daleka od siebie
Czy ktoś wie, czy była kiedyś Ekranizacja Emilki? Wyobrażam sobie w tej roli Christinę Ricci.
Caroline - Śro 18 Cze, 2008 22:35
Była, nawet TVP ją pokazywała. Ale znacznie odbiegała od książkowej.
Tutaj strony fanek o serialu:
http://www.geocities.com/emily_new_moon/
http://www.asahi-net.or.j...ily/index_e.htm
http://www.geocities.com/emily1890/Emily.html
|
|
|