Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - North and South - wspólna lektura
BeeMeR - Pią 26 Mar, 2010 14:48
| Trzykrotka napisał/a: | . Czy John nie jest w powiesci opisany jako bardziej krępy, niż Rysiek? | jest, jest, ale z pewnością nie buldog
No i podkreślane jest co i rusz, jaki jest wysoki
Nie doczytałam się, żeby było coś o tym, żeby był przystojny, raczej odniosłam wrażenie, że przeciętny odnośnie urody, jednak pięknie opisany był jego uśmiech
Dla równowagi, w filmie Higgins jest bardziej krępy niż chudziutki powieściowy
Sofijufka - Pią 26 Mar, 2010 14:54
cos tam jest o wyrazistych rysach, więc tez nie buldog...
Anonymous - Pią 26 Mar, 2010 15:58
buldogowe porównanie mi nie leży gdyż zaraz mi przed oczami stają białe kły i obwisłe poliki
Admete - Pią 26 Mar, 2010 16:18
To raczej chodzi o zaciętość, nie o wygląd.
BeeMeR - Pią 26 Mar, 2010 16:22
| Admete napisał/a: | | To raczej chodzi o zaciętość, nie o wygląd. | Pewnie tak, ale mi staje morda psa przed oczami
kazika - Pią 26 Mar, 2010 19:42
książkowego JT odebrałam jako wysokiego i postawnego kolesia o ładnych zębach:) z tym porównaniem do buldoga to zgadzam się z Admete, że idzie o zaciętość:) i jego hardy charakter... skończyłam czytać i jestem załamana, że to nastąpiło tak szybko... czy któraś z dziewczyn przewidziała napisać dalsze losy???
Anonymous - Pią 26 Mar, 2010 19:43
daj mi tak z pięć godzin dziennie do doby to masz jak w banku, że napiszę chętnie
BeeMeR - Pią 26 Mar, 2010 19:46
A ja przeczytam równie chętnie, Kasiek
Sofijufka - Pią 26 Mar, 2010 19:57
| kazika napisał/a: | | książkowego JT odebrałam jako wysokiego i postawnego kolesia o ładnych zębach:) z tym porównaniem do buldoga to zgadzam się z Admete, że idzie o zaciętość:) i jego hardy charakter... skończyłam czytać i jestem załamana, że to nastąpiło tak szybko... czy któraś z dziewczyn przewidziała napisać dalsze losy??? |
na C19 zajrzyj, tam dalsze losy są - tylko po angielsku
BeeMeR - Pią 26 Mar, 2010 20:01
Ale mógłby jakiś nowy fanfik powstać
Trzykrotka - Sob 27 Mar, 2010 11:49
Uff, chwila na kawę wśród sprzątania
Fanfik? Tylko nie o tym, że kiedy państwo Thornton dorobili się już gromadki dzieci, jakiś nowy kryzys zagraża fabryce, proszę! Ani nie o tym, że nie mogą się doczekać pierwszego potomka...
A jeszcze o tym bieżącym rozdziale - Margaret-siłaczka coraz bardziej dochodzi do głosu. Po raz pierwszy sie skarży, oficjalnie i otwarcie, choć z założeniem, że nikt sie nie dowie. To robienie dobrej miny przed ojcem musi być najtrudniejsze. I sprawienie, żeby zgodził się przyjąć prawdę.
Już odsądziłyśmy pana Hale od czci i wiary, ale ja dalej nie mogę się pohamować. Wydaje mi sie, że mimo, że kocha swoją "biedną Marię," to bardziej zajmuje go teraz taka sprawa; czy jej choroba to nie wina przeprowadzki, a więc pośrednio - jego samego?
kazika - Sob 27 Mar, 2010 22:10
w XVII rozdziale pojawia się wzmianka o barchanach... Betsy mówi, że jej siostra poszła ciąć barchanowe tkaniny... nie wiem czy to na temat ale u mnie w zachodniopomorskim mówiąc przymiotnik- barchanowe - dotyczy to gaci:) barchanowe gacie to takie ciepłe pantalony od pach po kolana:) a wy używacie przymiotnika - barchanowe???:)
trifle - Sob 27 Mar, 2010 22:35
Barchan to tkanina bawełniana, włochata z lewej strony. Używana była właśnie do ciepłej bielizny. Teraz się ani takich nie robi (?) ani nie nosi (raczej). Więc do czego miałybyśmy używać przymiotnika "barchanowy"?
BeeMeR - Sob 27 Mar, 2010 22:42
Czasem się jednak używa
Trzykrotka - Sob 27 Mar, 2010 23:32
Ja używałam! W jednym gronie znajomych mówiliśmy "barchanki" jako określenie wszelkiej spodniej odzieży spodniej (muszę koniecznie przeczytać Shantaram od nowa). Ech, co to były za czasy, kiedy to kolega urządzał wielkie imprezowe spędy dla wszystkich znajomych i kiedy my się bawiliśmy, on wyciągał z pralki jedną porcję barchanków, a wkładał druga, bo w Polsce bywał tylko przelotem
Ale to było słówko zrozumiałe tylko w tym jednym gronie.
trifle - Sob 27 Mar, 2010 23:33
Serio? Bo ja serio pytałam, to nie miało być ironiczne
Ja znam: koszulę barchanową, owe "gacie" barchanowe, może coś jeszcze, ale tak w odniesieniu do przeszłości, a teraz - czy tu region ma znaczenie w ogóle? Ja nie słyszałam, żeby ktoś tego jakoś na codzień używał.
A w ogóle to skończyłam książkę i cierpię. Ja chcę jeszcze!
kazika - Nie 28 Mar, 2010 09:01
u mnie w domu na ciepłe majtasy mówi się czasami barchany lub barchanowe gacie:) i wcześniej się nie zastanawiałam nad tym określeniem, dopiero gdy pojawiło się w książce:) byłam ciekawa czy też je znacie i używacie:) trifle na co dzień nie używam tego słowa, ale czasami zimą się powie:)
Sofijufka - Nie 28 Mar, 2010 10:39
w lubelskim funkcjonuje okreslenie 'barchany' na ciepłe kalesony i majtki
Tess - Nie 28 Mar, 2010 22:56
Dobrnęłam do końca i chyba zacznę od nowa, czuję się jak w transie Jestem pod wrażenie tłumaczenia książka mnie oczarowała jedynie co mnie zasmuciło to pokazanie ostatniej sceny, która moim skromnym zdaniem powinna być bardziej rozwinięta więcej Margaret i Johna
kazika - Pon 29 Mar, 2010 07:55
zgadzam się z przedmówczynią co do ostatniej sceny, musiałam ją czytać kilka razy, żeby do mnie trafiło że to już koniec...
Trzykrotka - Pon 29 Mar, 2010 13:16
To co, idziemy dalej?
BeeMeR - Pon 29 Mar, 2010 13:19
No pewnie, że dalej
Ja tylko wyskoczę sporo dalej bez związku z akcją - pan Bell oferował Dixon cynaderki z ostrygami
Też bym nie chciała
Trzykrotka - Pon 29 Mar, 2010 13:43
| BeeMeR napisał/a: | pan Bell oferował Dixon cynaderki z ostrygami
Też bym nie chciała |
Bueee
Bo ja się nie mogę doczekać przyjęcia u Thorntonów...
Admete - Pon 29 Mar, 2010 14:14
To może XVII, XIX? Ja na razie w niedoczasie, ale nadrobie w święta
kazika - Pon 29 Mar, 2010 20:10
Chyba teraz XVIII, w końcu pojawiło się zaproszenie na imprezkę do Thortonów:)
|
|
|